refor_mator
24.09.02, 12:03
Zapewne znacie jakieś absurdy lub przykłady czyjejś głupoty (zwłaszcza
urzędniczej).
Ja pozwolę sobie opisać mój przypadek.
Wziąłem kiedyś kredyt mieszkaniowy w pewnym poważnym banku (ukłony dla
Chrisa_45).
Po pół roku dostałem upomnienie z banku, że występuje niedopłata w spłacie
kredytu w wysokości 65 groszy (słownie 65 groszy) i karne odsetki będą
naliczane przez bank w wysokości 0,0001 zł (słownie jedna setna grosza)
dziennie.
Olałem to oczywiście, bo koszty przelewu tej kwoty wynosiły 3 zł.
I teraz żałuję. Bo przez 2 lata dostaję takie upomnienie co miesiąc i już
kwota zaległości urosła do 1,27 zł (słownie 1 zł. 27 groszy). Za każdym razem
bank straszy mnie prawnymi konsekwencjami.
Ale to nie koniec. Przeliczyłem sobie wszystko i wyszło mi, że zalegam
bankowi obecnie nie na 1,27 zł, lecz na 1,23 zł. Bank nie uznał mojej
reklamacji (znaczy w ogóle nie odpowiedział). Zamierzam w tej sprawie
interweniować w NSA albo u RPO.
Jeśli to nic nie da, to wystąpię nawet do trybunału w Strassburgu.
A co !!!