Dodaj do ulubionych

Mam żal do mamy...

    • ewasuwek Re: Mam żal do mamy... 27.09.06, 14:31
      Doskonale Cie rozumiem.
      Kiedy urodziłam synka moja mama (na emeryturze) powiedziała że gdy wróce do
      pracy mam szukać opiekunki bo ona wnukiem sie nie zajmie.
      Przedłużałam pobyt w domu jak najdłużej aż do 9 m-ca. Spoktykałam sie z różnymi
      kandydatkami na opiekunkę ale nistety żadna sie nie nadawała. W końcu mama
      zgodziła się zająć małym, ale wiem że troche robi to na siłę.
      Cały czas mam wyrzuty sumienia że muszę ją do czegoś zmuszać a zarazem jest mi
      przykro że ten mały ludek jej przeszkadza.
      Mama zgodziła się opiekować małym do wiosny a potem znowu muszę szukać
      opiekunki, a ja myślę że chyba oddam do żłobka...

      Ewa
      • niusianiusia Re: Mam żal do mamy... 27.09.06, 14:33
        uważam żłobek za lepsze rozwiązanie, nie mniej w obecnej sytuacji nie moge tam
        synka oddać ( ciąża i zagrożenie infrkcjami)
        • verdana Re: Mam żal do mamy... 27.09.06, 14:46
          Nie nardzo to rozumiem. Mas żal do matki, ze nie zajmowała się Toba, po czym
          chcesz dokladnie to samo zafundować swojemu dziecku.
          Poza tym, masz pretensje do mamy, ze Cię nie kocha - i tu moze byc "pies
          pogrzebany". Ale akurat argument, że nie chce poswiecić swego zycia na
          wychowanie Twojego dziecka to nie jest argument za "niekochaniem". Myślę, ze to
          tylko przypomnialo Ci, ze w dzieciństwie też Cię nie wspierala i nadal nie ma
          na to ochoty. Swoją droga, w swietle tego, co piszesz o matce, jak mogłas
          przypuszczać, ze zajmie sie wnukiem, skoro własnym dzieckiem nie chciała?
          Argument o "kochaniu" ma dwa końce. Czy młoda kobieta, która uwaza, ze matka
          powinna zrezygnować ze wszystkich swoich marzeń i planów, bo ma obowiązek
          wychowywać wnuka kocha swoją matkę. Raczej chyba nieszczególnie - traktuje ja
          jako bezpłatna służącą, od której pomoc "się należy". Nie przejmuje się, ze
          rujnuje plany matki, nie przejmuje się, ze matka chce odpocząć - jesli jest tu
          choć troche miłosci, to ja tego nie dostrzegam - dostrzegam wyrachowanie.
          Babcia może pomoc, ale matka nie może tej pomocy wymagać, wspierając się
          szantazem.
          Dorosły czlowiek powinien liczyć w zyciu na siebie, a nie na mamusię.
          • niusianiusia Re: Mam żal do mamy... 27.09.06, 15:06
            Jeśli byś dokładnie przeczytała pój post to byś zrozumiała, że liczę na siebie
            ( mam już nianię), że wiem ze nie mam prawa oczekiwać, ale mimo to jest mi
            żal.... generalnie jestem osobą bardzo niezależną w każdym przypadku.... tak
            mnie wychowano abym dawała sobie radę i daję... Jest mi jednak bardzo przykro,
            że ten mały człowieczek jest odrzucany w taki sposób, że niby babcia kocha, ale
            wszystko inne jest ważniejsze. Mam żal, bo myślałam kiedyś, ze w tej sprawie
            będe mogła na mamę liczyc tak jak kiedyś ona liczyła na swoja matkę. Mam już
            załatwioną nianię co nie zmienia faktu że jest mi żal i jestem rozczarowana...
            To co opisuję ponad to, to są moje przemyślenia i sposób uzasadniania sobie
            dlaczego tak jest... Muszę pójść do pracy, ze względów różnych...
            • mera73 Re: Mam żal do mamy... 27.09.06, 15:15
              Zgadzam sie z nenią1, że problem tkwi w Twoich relacjach z matką i emocjach z
              nią związanych. Przecież niechęć do opieki nad małym dzieckiem nie
              oznacza "odrzucenia" wnuka raz na zawsze. Jesteś rozczarowana, bo miałaś
              nadzieje, że coś w Twojej mamie "pęknie" i nareszcie da Ci odczuc, jak bardzo
              się Tobą przejmuje. Twój synek pewnie w ogóle tak tego nie odbiera smile A tak na
              marginesie - ta "obca" niania też może dać dziecku mnóstwo sympatii (może nie
              miłości) i dobrych uczuć. Oczywiście, jeśli się dobrze trafi. Moje dziecko ma
              słaby kontakt z babcią i dziadkiem, druga babcia nie żyje a z drugim dziadkiem
              nie ma kontaktu w ogóle (przypadek ultra toksycznego człowieka). Ma za to
              nianię, syna niani, który go uwielbia i młodą fajną ciocię. Na pewno uda Ci się
              stworzyć dziecku serdeczne dzieciństwo.
            • burza4 Re: Mam żal do mamy... 27.09.06, 17:52
              Nie jesteś w stanie pojąć, że kochanie wnuka nie musi oznaczać brania na siebie
              odopwiedzialności za opiekę nad nim i jego wychowanie??? co ma częstotliwość
              spotkań do tego? kocham moich rodziców, siostrę - a nie muszę się z nimi często
              widywać, ani codziennie dzwonić. Ważne że możemy na siebie liczyć w potrzebie.

              to jest relikt jakiegoś chorego podejścia, że kobieta całe życie ma służyć
              rodzinie - najpierw jako żona i matka, potem jako babcia - a jesli śmie
              upomnieć się o własne potrzeby - to jest mieszana z błotem i wszyscy mają o to
              do niej pretensję. Mama ma swoje życie i pasje - powinna je odłożyć na półkę,
              aż będzie stara i zniedołęzniała - wtedy będzie miała swoje 5 minut, bo nikt
              nie będzie jej potrzebował. Tylko czy ona wtedy będzie miała siłę uprawiać
              działkę? jej już znacznie mniej czasu zostało na to, żeby korzystać z życia.

              wiesz, mi byłoby zwyczajnie głupio, gdyby moja matka musiała zajmować się moim
              dzieckiem w roli pełnoetatowej niańki. Czułabym dyskomfort - bo według mnie
              człowiek, który cięzko pracował całe zycie, kiedyś do diabła powinien odpocząć.
              Bałabym się, że to się odbije na jej zdrowiu - jest zdrowa, ale ja wiem, że
              opieka nad żywym kilkulatkiem jest przede wszystkim szalenie męcząca. Większość
              pokolenia naszych rodziców tego nawet nie umie (wychowana na tradycji
              ustawicznego pomagania) - i często kończy się to marnie.

              Musiałam korzystać z pomocy rodziców - sprowadzało się to do odbierania córki z
              przedszkola, bywała u babci dość często - ale widziałam jakim to (mimo całej
              babcinej miłości) jest obciążeniem.

              Po drugie - uważam, że niestety babcine wychowanie jest wygodnym rozwiązaniem
              dla rodziców ale nie jest dla dziecka najszczęśliwsze. Niesie ze sobą pewne
              konsekwencje - rozpieszczenie i brak samodzielności, babcia zawsze bedzie
              przede wszystkim gospodynią domową, która przy okazji zajmuje się wnukiem;
              opiekunka - jest "dedykowana" do opieki, a więc koncentuje się na dziecku, jako
              obca osoba ma więcej dystansu i trzeźwo ocenia jego postępowanie. Mniejsze są
              szanse, że jej wejdzie na głowę.
          • a_pola Re: Mam żal do mamy... 27.09.06, 15:14
            Verdano ,ale tu nie chodzilo o posiwecenie zycia tylko 4 miesiecy...
            • verdana Re: Mam żal do mamy... 27.09.06, 17:00
              Wybaczcie, ale dysponowanie kimś, na co ma poświęcić 4 miesiace - to przegięcie.
              Nawet jesli tym kimś jest własna matka.
              Tym bardziej, ze jak widać, świetnie bez jej pomocy się obyło. Więc sytuacja
              nie była podbramkowa. Tym bardziej nie nalezy liczyć, że babcia zgodzi się
              pełnić obowiazki bezplatnej niani, tylko dlatego, ze córce żal kasy na nianię.
              Uważam, ze "wymagać" pomocy można tylko w sytuacji ekstremalnej - na forum
              pisała kiedys dziewczyna w trakcie chemioterapii, ktorej matka odmówiła pomocy.
              To rzeczywiście był skandal.
              A tak? Ja tez bym odmowiła, gdyby córka odgórnie zadysponowała moim czasem. Co
              innego pomoc,ktora samemu sie ofiarowuje.
              • melka_x Re: Mam żal do mamy... 27.09.06, 17:28
                A ja jeszcze zapytam, czy którakolwiek z Was wzięła pod uwagę fakt, że emerytka
                może zwyczajnie nie czuć się na siłach systematycznie opiekować się dzieckiem?
                Nawet przez 4 miesiące? Do lasu można nie pojechać, mycie okien czy grzebanie w
                rabatkach zawsze można w razie zmęczenia przełożyć na później. Opieki nad
                dzieckiem nie można zawiesić na później, dziecko ma w nosie (im mniejsze, tym
                bardziej), że opiekująca sie nim osoba gorzej się dziś czuje i najchętniej by
                się położyła. Może Twoja mama nie mówi o tym, ale czy możesz być pewna, że to
                nie jest jednym z powodów odmowy?
    • moninia2000 Re: Mam żal do mamy... 27.09.06, 17:52
      Wiecie co?...A ja mam wrazenie ze sa tematy, w ktorych glos moze lepiej by
      zabieraly osoby, ktore wiedza o czym pisze autorka postu i chca pomoc, a nie
      zaognic sytuacje czy na odwrot: wysmiac i skrytykowac autorke..
      A teraz do autorki postuwink
      Ja mialam podobna sytuacje, mojej mamy za najlepsza nie uznaje, a wiele cech
      przez Ciebie opisanych zbiega sie z cechami mojej rodzicielki. Powiem Ci po
      kolei, ze gdy bylam w ciazy mama straaasznie oczekiwala na dziecko, cieszyla
      sie i powiadamiala znajomych jaka to ona cud-babcia bedzie. Jednak po porodzie
      wpadla 3 razy (!)na chwile, a skonczylo sie tak, ze w domu zawitali tesciowie i
      pomagala mi tesciowa we wszystkim pare dni, choc i tak szczerze mowiac
      wolelismy w koncu zostac sami uffsmile Gdy mialam anemie i problemy zdrowotne po
      ciazy...pomogla tesciowa, szok. Moja mama nigdy mi malej na spacer nie wziela,
      ani tata. Oboje wlasciwie kochaja ja na ogol na odleglosc, na poczatku wydukala
      cos mama, ze "jak mala bedzie juz miala pare latek to u dziadkow zostanie a
      rodzice do kina pojda" usmiecham sie teraz..hihi.
      Zbyt wiele mialabym do opisania, ale do rzeczy: otoz ja sie tego zalu pozbylam
      po cudownej rozmowie z koleznka, ktora uswiadomila mi, ze zal wynika z moich
      oczekiwan, ktore...lepiej jesli nie istnieja, bo kazdy ma prawo do swego zycia.
      Moja mama woli wlasne sprawy, spotkania ze znajomymi dla ktorych nagle zawsze
      ma czas itp (nie pracuje) niz spotkanie z mala i ze mna. Nigdy o to nie
      prisilam, raz tylko zadzwonilam z prosba o pomoc (mieszkali 5 minut od nas)
      i...spotkalam sie z odmowa i wiecej nie prosilam.
      Niedawno naciela sie moja siostra i przezyla szok. Spodziewala sie, ze mama
      pomoze, nie pomogla oczywiscie. Coz moge rzec? Mialam wieeelki zal, nie
      potrafilam rozmawiac z rodzicami.
      Doszlam jednak do wniosku, iz sa jacy sa, ja tez nie jestem zadnym idealem,
      kochaja mala bo to widze, ale nie dojrzeli do roli "dziadka-cudu"
      czy "wymarzonego przez wiekszosc dzieci dziadka" ktorego wizerunek sami sobie
      stwarzamy..
      Maja swoje zycie, sa mlodzi, mam powiedziala mi (mailowo) ze widzi wiele wad
      bycia "mloda babcia" heheheh , ma 51 lat...
      Jesli ona te wady widzi nigdy nie opiekujac sie, powtarzam NIGDY wnusia..to
      dlaczego mi to pisze?
      Teraz miedzy nami jest Ok, ale dlatego ze ja odpuscilam, przebaczylam sobie za
      te oczekiwania i im za te obojetnosc wzgledna i staram sie skupiac na moim
      skarbie i byc taka mama jakiej ja nie mialam..
      Kocham rodzicow, ale wiem juz ze jest dobrze poki..jest dobrze.
      Nie licze na nich absolutnie, inna sprawa czy wydaje i sie to "normalne" ale to
      juz ich wybor. Wnuczka nigdy nie odcinaj od babci, zostaw sprawy ich biegowi
      kochana, zal przejdzie jesli madrze przemyslisz sprawe..przestaniesz sadzic, ze
      mama "ma obowiazek" pomoc, byc moze w glebi serca tak myslisz..
      Pomysl, ze ma prawo do swego zycia, Ty masz swoje, ze z takim nastawieniem nie
      ma sensu prosic o pomoc, ze moze z apare lat zycie totalnie sie odmieni kto
      wie. Nagle gdy moja mala zaczela mowic i chodzic rodzice maja wieksza ochote ja
      widziec i nawet dzwonia (czego wczesniej nie robili) wykazuja checi spotkan..
      Stare zale najlepiej zakopac, patrzec w dal i kochac sie bezwarunkowo.
      Kazdy rodzic, jak sadze, popelnia bledy i nie nam sadzic..
      Wspolczuje Ci zdrowym wspolczuciem, ale odstaw zal, do niczego nie prowadzi.
      Mozesz mamie powiedziec, ze rozumiesz jej prawo do odmowy lecz czujesz zal i
      stad Twoje ochlodzenie tymczasowe, az sama sobie dasz rade ze swymi uczuciami.
      Ja wierze, ze kazdy z nas ma tu cos do "przerobienia" i obysmy wnioski
      wyciagneli pozytywne..
      Powodzenia, Buzka, Moni
      • janowa Re: Mam żal do mamy... 27.09.06, 20:47
        Bardzo madry post. I trafia w sedno sprawy - inni ludzie (takze rodzina) nie
        zawsze pasuja do naszego idealu. Ale czy to na pewno ich wina? A przekreslajac
        ich sami tracimy...

        ---
        "Bo tak normalnie to człowiek (kobieta człowiek ma pierś, a na niej cyce) wink"
        bonkreta
    • gacusia1 Przesadzasz! 27.09.06, 18:30
      Twoja matka,jak sama napisalas MA PRAWO DO WLASNEGO ZYCIA!I ma prawo
      decydowac,co DLA NIEJ JEST NAJWAZNIEJSZE i najmilsze(niekoniecznie uganianie
      sie za brzdacem).Nie potrafisz jej zrozumiec.Ona po prostu NIE MA OBOWIAZKU CI
      POMAGAC,BO TY JESTES DOROSLA.Masz wlasne zycie i zachodzac w ciaze,wraz z mezem
      (ojcem dziecka)wzielas na siebie obowiazek wychowywania go.Ja nie mam NIKOGO
      kto moglby sie zajac synkiem i do pracy nie ide,bo nie oplaca mi sie zarobic
      tyle,co musialabym oddac opiekunce.Dodam,ze marze o WYRWANIU SIE ZE SZPON
      DZIECIAROW ,-) Tak wiec wyluzuj i zastanow sie nad soba.Ja wiem,ze bede
      dokladnie taka sama babcia dla moich wnukow,jak Twoja matka.Z drugiej jednak
      strony NIE BEDE MIALA PRETENSJI GDY MOJA CORKA NIE BEDZIE CHCIALA OPIEKOWAC SIE
      MNA NA STAROSC.Nie urodzilam moich dzieci DLA SIEBIE!!!Pamietaj o tym,i Twoja
      matka nie jest juz TYLKO DO TWOICH USLUG!
    • galia29 Re: Mam żal do mamy... 27.09.06, 18:36
      Kompletnie się z Tobą nie zgadzam.Twoja mama ma święte prawo nie chcieć być
      nianią Twojego syna, nie ma takiego obowiązku.Masz wygórowane oczekiwania
      • ule1 Re: Mam żal do mamy... 27.09.06, 19:23
        Ciekawe jest to co piszesz. A co byś powiedziała na to gdyby ta mamusia za kilka
        lat bardzo, bardzo potrzebowała opieki i częstych odwiedzin (np. z powodu swojej
        choroby) a córka wtedy jej powiedziała że nie ma ochoty się nią zajmować i np.
        pomóc zrobić jej zakupów bo ma ciekawsze rzeczy do roboty ale wogóle to jest
        ok?????Między matką i córką powinna być normalna więź i chęć pomocy w
        najdrobniejszych sprawach. nawet gdyby dzieliło je 10000 km to jak jedna sobie z
        czymś nie radzi ipotrzebuje wsparcia to druga powinna jak najszybciej obok niej
        się znaleźć. Jeśli dla matki rozrywka i znajomi są waźniejsi to tylko źle
        świadczy o matce.
        • gacusia1 Re: Mam żal do mamy... 27.09.06, 19:49
          Jeśli dla matki rozrywka i znajomi są waźniejsi to tylko źle
          > świadczy o matce.

          No chyba zartujesz???Czy w/g Ciebie kobieta MUSI do konca swoich dni podcierac
          tylki???Przeciez do cholery,ona juz sie napracowala w soim zyciu i teraz MA
          PRAWO DO WLASNYCH ZNAJOMYCH I ROZRYWEK!
        • peggy.lee Re: Mam żal do mamy... 27.09.06, 19:56
          powinna jak najszybciej obok niej
          > się znaleźć.
          Wlasnie z powodu tego, ze tyle osob uwaza, ze inni cos wzgledem nich 'powinni'
          poki jeszcze na nogach samodzielnie stoja, biora sie rodzinne konflikty i
          niesnaski. Obowiazkiem rodzica jest wychowac dziecko na rozsadnego i
          samodzielnego czlowieka. Ma na to okolo 20 lat. A potem ten rozsadny i
          samodzielny czlowiek ma obowiazek radzic sobie sam. A jesli zwiaze sie z innym
          rozsadnym i splodza dzieci, to maja obowiazek je wychowac na kolejnych
          rozsadnyh i odpowiedzialnych ludzi. W pozostalym okresie zycia rozsadnego i
          odpowiedzialnego dziecka rodzic moze, ale nie musi wnosic czynny wklad w
          postaci dalszych trudow ponoszonych na rzecz rodziny swojego dziecka.
          Moze, ale nie musi.
          Starzejacy sie rodzic z kolei powinien zajac sie swoim zyciem tak, aby na
          starosc byc jak najmniejszym obciazeniem dla swoich dzieci i ich dzieci.

          Abstrahujac od problemow niusi z jej mama, no niech mi ktos udowodni, ze mam
          obowiazek wychowywac jakiekolwiek dzieci poza moimi wlasnymi smile Mam w planie
          zyciowym wychowanie dwojga dzieci urodzonych przeze mnie. Potem bede
          podrozowac, bo teraz nie mam czasu. Prosze mnie przekonac, ze jeszcze jakies
          dzieci powinnam wychowywac. Nie rozumiem, ale chce zrozumiec.
          • ule1 Re: Mam żal do mamy... 27.09.06, 20:04
            Nie chodzi o wychowanie dziecka tylko o pomoc w opiece. Nie uważam że w dalszek
            kolejności opieka nad chorym rodzicem jest jakimś obciążeniem dla normalnego
            dziecka. Na tym polega miłość w rodzinie żeby się wspierać i sobie pomagać.
            Jeśli będę miała kiedyś wnuki to z pewnością postaram się pomagać swojej córce w
            opiece nad nimi. Nie chodzi tu o to żebym miała je wychowywać. To żadna babcia
            która raz na miesiąc odwiedzi i przyniesie lizaka. Nie sądzę też żeby moja córka
            jeśli mi na starośc trzeba będzie np. pomoc zrobić zakupy lub zaprowadzić do
            lekarza wykręcała się od tego bo to narmalna kolej rzeczy w normalnej rodzinie.
            tak przynajmniej postaram sie wychować swoje dziecko.
            • peggy.lee Re: Mam żal do mamy... 27.09.06, 20:08
              Ale tu jest dyskusja o tym, ze kazda szanujaca sie babcia powinna pragnac byc
              na starosc niania swojego wnuka.
              Nie do konca rozumiem sformulowanie 'zadna babcia'
              Bo babcia to co jest? Babcia to mama mamy. Jedni maja babcie, inni nie. Babcia
              nie odgrywa kluczowej roli w dziecinstwie, tylko rodzice. Ludzie niemajacy
              babci wcale nie sa duchowo ubozsi i gorszy, wiec skad takie powszechne
              mniemanie o roli babci w naszym wychowaniu, nie mowiac juz o jej rzekomych
              powinnosciach?
              • ule1 Re: Mam żal do mamy... 27.09.06, 20:11
                Mi chodzi tylko o to że jak ktoś nie ma chęci pomóc najbliższym to oni też za
                jakiś czas wypną się na taką osobę. Oczywiście że babcia nie ma żadnych
                powinności względem wnuka tylko niech potem nie oczekuje też żadnej pomocy od
                córki i wnuka jak sama będzie jej potrzebować.
                • peggy.lee Re: Mam żal do mamy... 27.09.06, 20:21
                  No to jest jasne, ze kto sam nie daje, lepiej niech nie oczekuje.
                  Ale to nie do konca dotyczy sedna sprawy w tym watku.
                  Tu raczej chodzi nie o dawanie, a o skale oczekiwan - jak wiele wolno oczekiwac?
                  Kto mniej oczekuje, wiecej dostaje przeciez, prawda?
                  Chce wychowac dzieci tak, aby nie oczekiwaly ode mnie wiecej niz uwazam, ze
                  moge im dac. Milosc do dzieci nie polega na poswiecaniu sie dla nich do smierci.
                  Nie chce, zeby moje dzieci mialy takie wzorce.
                  No i nalezy oddzielic od siebie dorazna pomoc i jednorazowe przyslugi od
                  zaangazowania w czyjes zycie w dluzszych okresach.
                  Nigdy bym nie chciala beda obloznie chora, wymagajaca stalej opieki, zwalic sie
                  na glowe moim dzieciom.
                  • ule1 Re: Mam żal do mamy... 27.09.06, 20:28
                    Rozumiem że masz takie stanowisko w tej sprawie ale wiesz, wydaje mi się że źle
                    myślisz o sobie mówiąc "że nie chcesz zwalać się swoim dzieciom na głowę na
                    starość". Myślę nawet że to jestobecnie bardzo modne i rozpowszechnione zdanie.
                    W rodzinie gdzie wszyscy się kochają to normalne - wzajemna pomoc. Uważam, że
                    ludzie właśnie powinni uczyć się takiej pomocy z jednej strony dawać ale i brać.
                    • peggy.lee Re: Mam żal do mamy... 27.09.06, 20:40
                      Nie mysle zle o sobie smile
                      Mysle, ze tak powszechne w naszym kraju wzorce funkcjonowania rodzin sa do bani.
                      Mam tu na mysli szeroko pojete funkcjonowanie rodzin na przestrzeni kilku
                      pokolen. Uwazam, ze prowadza one (te wzorce wink)) do hodowania kolejnych pokolen
                      niezadowolych z siebie i swojego zycia, frustratow.

                      Mialam okazje obserwowac jak dluga choroba babci wykonczyla moja matke.
                      To nie ona powinna stanowic trzon opieki dla babci, ale ludzie, ktorzy zajmuja
                      sie takimi rzeczami zawodowo. Moja mama powinna byla swoja mame jedynie
                      wspierac psychicznie w najtruniejszych momentach, ale nie brac na siebie cale
                      to brzemie. To moja mama powiedziala mi po wszystkim, ze nigdy nie zgodzi sie
                      zafundowac mi cos takiego. I to nie byly zakupy czy wizyta u lekarza, zapewniam
                      Cie.
                      Z tego, co czytam na tym forum, to zbyt modne moje stanowisko nie jest, a juz
                      na pewno nie rozpowszechnione smile))
              • semijo Re: Mam żal do mamy... 27.09.06, 20:20
                Bez sensu ta dyskusja, bo tak na prawdę ile ludzi tyle opinii. I nikt tu nikogo
                do niczego nie przekona.

                Dla mnie babcia to przede wszytkim matka. A dziecku się pomaga, kiedy jest
                potrzeba bez względu na to czy ma 1,5 roku, 15 czy nawet 30 lat.
                Takie jest moje stanowisko. Jesli ktoś nie chce pomagać to nikt go przecież nie
                zmusi, to chyba logiczne. Każdy sam buduje sobie relacje w rodzinie.
                • semijo Re: Mam żal do mamy... 27.09.06, 20:23
                  >Oczywiście że babcia nie ma żadnych
                  >powinności względem wnuka


                  Z tym też nie tak do końca, bo przecież jesli ojciec nie placi alimentów, to
                  obowiązek alimentacyjny spada na dziadków. A więc nawet w kodeksie jest
                  zapisana jakaś tam powinnośc w stosunku do wnucząt.smile
                  • peggy.lee Re: Mam żal do mamy... 27.09.06, 20:28
                    Niedlugo w kodeksie, ale innym, bedzie zapisane, ze kobiet z pracy nie wolno
                    zwalniac - nigdy smile
                    Jest tez napisane, ze pracodawca zatrudniajacy jednego pracownika w biurze do
                    klejenia kopert, nawet gdy biuro jest w mieszkaniu, musi sam odbyc szkolenie
                    bhp i jeszcze pracownika przeszkolic oraz powiesic w widocznym miejscu
                    apteczke, wlasciwie oznakowana, a obok apteczki instrukcje jej obslugi.
                    No i? smile)
                    • semijo Re: Mam żal do mamy... 27.09.06, 20:39
                      Ale z dziadkami nie jest taki glupi pomysl, a Twoje to kuriozumsmile
                      • peggy.lee Re: Mam żal do mamy... 27.09.06, 20:41
                        Z dziadkami to sprawa dyskusyjna, ale zgadzam sie, ze nie kuriozum smile)
                    • a-ronka czy to mama "zrobiła" ci dziecko? 27.09.06, 20:41
                      i to ona ma teraz współuczestniczyć w wychowaniu?
                      Znam wiele babć,ktore nie zajmuja się na codzień wnukami i nikt z tego powodu
                      nie rwie włosów z głowy.
                      Skoro "zaszłaś",urodziłaś więc masz męża do pomocy a mamę do chwilowej opieki
                      nad dzieckiem.
                      Chyba ona po odchowaniu egoistycznej córki ma prawo do własnego życia i
                      własnego zdania.
                      Czy teraz ma wszystko rzucić i zajmować się wnuczką bo córka tak rozkazała?
                      Czy wy naprawdę uważacie,że po założeniu rodziny rodzice mają wobec was jakieś
                      obowiązki i muszą stawiać się na każdy rozkaz?

                      A czy skoro jesteś taka honorowa bo babcia zajmowała się mamą,mama tobą itd.to
                      będziesz płaciła mamie za opiekę i odprowadzała składki na ZUS czy mamusia ma
                      siedzieć za friko a w międzyczasie ma poprać,posprzątać i ugotować
                      obiadeksmile)))))))))
                • lola211 Re: Mam żal do mamy... 28.09.06, 11:18
                  Semijo- calkowicie sie z Toba zgadzam.Rodzine sie ma do konca zycia , a jak
                  ktos tego nie rozumie, to trudno.
            • burza4 Re: Mam żal do mamy... 28.09.06, 17:47
              ule1 napisała:

              > Nie chodzi o wychowanie dziecka tylko o pomoc w opiece.

              10h dziennie to żadna "pomoc" a wyręczenie. To więcej niż pełnoetatowa praca.
              To babcia będzie wychowywać, bo to ona będzie z dzieckiem spędzać większość
              czasu.
    • isabellla Re: Mam żal do mamy...a co ja mam powiedzieć 27.09.06, 21:03
      ja siostra

      brak pomocy przy dzieciach całodobowa pomoc do ukończenia przez
      młodsze 2,5 roku (ja pracuję
      siostra nigdy nie pracowała)

      22 000 zł mieszkanie ponad 75m2

      miała być działka na której mój mąż pieniądze ze sprzedaży działki
      wybudował piętrową altanę
      (powód - nie mam czasu na działkę
      bo pracuję mam dzieci i studiuję)

      odwiedziny 1 godzina odwiedziny kilka godzin


      ... i tak wiele można było by opowiadać.

      Acha miała "pod ręką" mamę.
      • agniecha9991 Re: Mam żal do mamy...a co ja mam powiedzieć 27.09.06, 22:01
        eeee..nic z tego nie rozumiem..
        • isabellla Re: Mam żal do mamy...a co ja mam powiedzieć 27.09.06, 22:24
          nie widzisz dysproporcji w traktowaniu dzieci?
          • agniecha9991 Re: Mam żal do mamy...a co ja mam powiedzieć 27.09.06, 22:45
            może gdyby jakieś znaki przestankowe to byłoby zrozumiałewink
      • isabellla Re: Mam żal do mamy...a co ja mam powiedzieć 27.09.06, 23:23
        "Tabelka" mi nie wyszła. Miało byś mniejwięcej tak:

        siostra:
        - całodobowa pomoc do ukończenia przez młodsze 2,5 roku
        - mieszkanie ponad 75m2
        - odwiedziny kilka godzin

        ja:
        - brak pomocy przy dzieciach(ja pracuję siostra nigdy nie pracowała)
        - 22 000 zł
        - odwiedziny 1 godzina
        - miała być działka na której mój mąż wybudował piętrową altanę(powód - nie mam
        czasu na działkę bo pracuję mam dzieci i studiuję)pieniądze ze sprzedaży
        działki dostanie siostra
    • sophie05 Re: Mam żal do mamy... 27.09.06, 21:17
      Twoja mama postąpiła od razu uczicwie, mówiąc iż nie może zająć się dzieckiem.
      Moja mama zajmowała się starszym dzieckiem, dopóki nie poszło do przedszkola.
      GDy byłam w drugiej ciąży od razu powiedziała, iż nie będzie w stanie teraz się
      zająć maleństwem, bo po prostu nie da już rady. Oboje z mężem to rozumiemy i
      szanujemy jej decyzję. Co nie znaczy iż nie możemy na nią liczyć. Przynajmniej
      raz w tygodniu, parę godzin mogę zostawić dzieciaki pod opieką babci. Z kolei
      moja teściowa od razu zaoferowała chęć opieki nad wnuczką gdy wrócę do pracy. I
      co? po 3 dniach trzasnęła drzwiami , rzucając pod naszym adresem jeszcze parę
      obelg i mówiąc: radzcie sobie sami, to wasze dizecko, moja noga więcej tu nie
      postanie. I która z babć postąpiła tu uczciwie? Skutek taki, iż ja wylądowałam
      na wychowawczym ( co jest korzyścią dla dziecka ) a druga strona , to choć
      minął już rok, nie utrzumujemy kontaktu. Historia koszmarna nie chcę się
      wdawać w szczegóły, ale nie życzę nikomu takich przeżyć.
    • agniecha9991 Re: Mam żal do mamy... 27.09.06, 22:03
      ja niedlugo stanę przed moją mamą z prośbą o ewentualną opiekę nad synkiem w
      razie gdy zdarzy się cudowna okazja i do pracy pójdę, moją córą się już
      zajmowałą i trochę ją to nerwów kosztowało, choć moja mama należy do tych które
      nie potrafią odmawiać co wcale nie jest takie komfortowe, bo widze jak się męczy
      ale nic nie powie
    • elag3 Re: Mam żal do mamy... 28.09.06, 11:06
      i oto poruszyłaś temat, który musiał wywołać burzę. Osobiście też uważam że
      babcia nie ma obowiązków wobec wnuków i jeśli dziadkowie sami nie proponują
      pomocy to nie wypada ich o to prosić bo to nie jest prośba o pomoc, kiedy Ty
      idziesz do fryzjera tylko ciężka praca dzień w dzień.
      • joanna_poz Re: Mam żal do mamy... 28.09.06, 11:16
        ...a to, że jest to ciężka praca dokumentują na forum mamy oburzajace się na
        stwierdzenie "siedzenie w domu", baaa, nawet czasem uważające że powinny za te
        pracę dostawać pensjęsmile

        a co do głównego tematu: przyłączę sie do tych osób, ktore uwazają że babcia ma
        prawo do decydowania o własnym zyciu i swięte prawo do odpoczynku na emeryturze.
        Nigdy w zyciu nie przyszłoby mi do głowy wymagac od rodziców zajęcia się (i to
        pełnoetatowego) moimi sprawami i moim dzieckiem.
    • mala_kobieta3 Re: Mam żal do mamy... 28.09.06, 11:34
      Ja osobiście jestem zbulwersowana Twoim wątkiem, Niektóre odpowiedzi tez mnie
      wk......., typu "moja mama przyleciałaby na skrzydłach gdybym potrzebowała
      pomocy" Szkoda mi Twojego fajnego fecta jak piszesz o swoim synku.
      • zuzik30 Re: Mam żal do mamy... 28.09.06, 12:20
        Jak to któraś z mam napisała kiedyś mądrze dzieci posiadamy z czystego egoizmu,
        a więc powinniśmy liczyć się z tym, że kiedyś ten łańcuch życia rozwinie się w
        postaci wnuków które będą NASZĄ RODZINĄ I KRWIĄ Z NASZEJ KRWI. czy jest coś
        silniejszego niż więzy krwi? czy jakakolwiek niania jest w stanie tak pokochać
        jak babcia? Moje dziecko było wychowywane przez nianie, a mnie pękało serce.
        Poprzysięgłam sobie, że moje wnuki nigdy nie spotka taki los, bo jestem im to
        winna, bo to będą MOJE wnuki.Co więcej, sądzę, że bedzie to dla mnie większa
        przyjemność niż gawędzenie o chorobach ze spróchniałymi przyjaciółkami.
        • peggy.lee Re: Mam żal do mamy... 28.09.06, 16:41
          "Moje dziecko było wychowywane przez nianie, a mnie pękało serce."

          Dziecku tez pekało?
          Czyli wedlug Ciebie dzieciom nie wystarcza opieka sprawowana przez rodzicow,
          plus osoby wykonujace te czynnosci zawodowo: niania/zlobek/przedszkole, tak?
          Czy nalezy przez to rozumiec, ze dzieci, ktore "spotkal taki los" sa w jakis
          sposob okaleczone? Czegos im brakuje?
          Prosilabym o rozwiniecie tej mysli.
          Twoje wnuki to jeszcze nie wiesz czy bedziesz bawic, bo licz sie z tym, ze
          Twoje dzieci wybiora nieklopotliwa, nieprzemadrzala, skromna i posluszna ich
          woli nianie wink
          Sadze rowniez, ze majac sprochniale przyjaciolki w zblizonym wieku sama
          bedziesz rownie sprochniala i krakala tak jak one, w tej chwili na to sie
          wlasnie zanosi big_grin
        • joanna_poz Re: Mam żal do mamy... 29.09.06, 09:38
          "Moje dziecko było wychowywane przez nianie, a mnie pękało serce".

          musisz miec jakies powazne problemy emocjonalne (toksyczna mama) albo pokpiłaś
          proces rekrutacji niani, jesli wybrałaś taką, która przyprawiała Cie o pękanie
          serca...

          moj synek od 1,5 roku jest z nianią, ale na szczęscie nie peka mi z tego powodu
          serce.
          Bo jest to tak fantastyczna, sympatyczna, mądra i opiekuncza osoba, której
          jestem przede wszystkim wdzięczna za to co daje mojemu synkowi i całej naszej
          rodzinie.
          Hipoteza że przebywanie z nianią, w złobku albo przedszkolu w jakikolwiek
          sposob zubaża i "upośledza" emocjonalnie dziecko jest co najmniej śmieszna.
    • m.fiorella Re: Mam żal do mamy... 28.09.06, 14:46
      współczuję ci , szczególnie ze wracają do ciebie te nie miłe wspomnienia.
      Ale jest tez dobra strona takiego obrotu sprawy, skoro twoja mama nie jest
      najlepsza w relacjach z dziecmi i z tobą to lepsza bedzie opiekunka.
      nawet jesli twoja mam zgodzilaby sie opiekowac pod naporem twoich prosb to
      potem caly czas by byla zla, meczyla ciebie idiotycznymi tekstami a ty balabys
      sie czy to nie odbije sie nadziecku, bo przeciez siedzac w pracy caly czas bys
      sie zastanawiala czy mam nietraktuje twoje dziecka zle, tak poprostu by se
      ulzyc w :swojej śmierci towarzyskiej".
      po drugie jesli twoja mam juz teraz cie oczernia i wogole dziwnie zachowuje sie
      wobec ciebie jako wlasnej corki to jak mozesz chciec powierzyc jej swoje
      dziecko, chyba poprostu jest z tych matek,babc dla ktorych dzieci to kula u nogi
      z opiekunka dziecku bedzie lepiej!
    • zuzik30 Do Peggy Lee 28.09.06, 18:22
      W dzieciństwie wychowywała mnie babcia - podobnie jak bohaterkę wątku.
      Wspominam to jako najpiękniejszy okres w życiu i jestem przekonana, że babcia
      jest nieodzownym elementem szczęśliwego dzieciństwa. Każdy kto miał prawdziwą
      babcię zrozumie, o co chodzi. Moja mama jak i mama założycielki wątku nie wie,
      co to znaczy zostawiać dziecko z obcą kobietą, ktora w każdej chwili może sobie
      pójść. Moja babcia umarła w domu i do śmierci opiekowali się nia bliscy. Moim
      zdaniem taki jest sens istnienia rodziny - nie traktujemy się jako ciężar,
      tylko jesteśmy ze sobą z miłości. Jeśli tej miłości nie ma to faktycznie-w
      dzieciństwie niania, potem przedszkole, szkoła przejmują część wychowania, w
      wieku 20 lat won z domu i nie przeszkadzaj w podróżach i używaniu życia, a
      rodziców do domu starców. Pracuję w szpitalu i niedobrze mi się robi jak
      obłożnie chory mówi, że nie ma w domu opieki, bo córka na wakacjach w Grecji.
      Ale cóż, każdy ma swój sposób na życie.
      • mera73 Re: Do Peggy Lee 28.09.06, 19:52
        Mnie też szokuje nieco przesadne wyrażenie "pęka mi serce". Uważam, że serce
        może pękać jak ukochana osoba jest nieuleczalnie chora, a nie dlatego, że
        dziecko ma nianię. Podobnie jak Ciebie w dzieciństwie wychowywała mnie
        częściowo babcia. Ale nie był to jakiś bezustanny raj na ziemi smile Normalne
        życie. Miałam też opiekunki - niektóre bardzo fajne, i matkę, która aby więcej
        się mną opiekować przeszła na pół etatu. Uważam dziś, że był to ogromny błąd z
        jej strony. Prawie nie posyłała mnie też do przedszkola, bo (razem z babcią)
        uznały, że "jestem taka delikatna i wrażliwa" smile)) Sądzę dziś, że byłabym
        szczęśliwsza wtedy, gdybym dzieciństwo spędzała wśród większej ilości ludzi po
        prostu. Dzisiaj sama zatrudniam nianię i nie przyszłobymi do głowy po prostu,
        że może być mi z tego powodu przykro. W ogóle nie podchodzę to tej kwestii z
        takimi emocjami. Mogę się zastanawiać, czy to osoba miła, odpowiedzialna,
        ciepła i w związku z tym podejmować odpowiednie decyzje. Mogę zatrudniać ją na
        mniejszą lub większą ilość godzin. Ale to nie zmienia faktu - dla mnie to coś
        oczywistego. Mama to mama, babcia - babcia, a niania - niania. Uważam jak
        kilka przedmówczyń, że w wieku około 20 lat dzieci robią jak to określiłaś "won
        z domu" i zajmują się mniej lub bardziej swoimi sprawami. I ostatnia rzecz -
        jak sama nazwa wskazuje "obłożnie chory' jest chory baaardzo długo. Często
        latami. Czy naprawdę ta przysłowiowa córka nie może w tym czasie pojechać na
        wakacje? Zwróć uwagę, że w Polskiej świadomości jednak to raczje córki (i
        synowe) zajmują się starymi rodzicami, a nie synowie czy zięciowie.
      • janowa Re: Do Peggy Lee 28.09.06, 20:13
        zuzik30 napisała:

        > Jeśli tej miłości nie ma to faktycznie-w
        > dzieciństwie niania, potem przedszkole, szkoła przejmują część wychowania, w
        > wieku 20 lat won z domu i nie przeszkadzaj w podróżach i używaniu życia, a
        > rodziców do domu starców.
        -
      • niusianiusia Re: Do Peggy Lee 28.09.06, 23:39
        ... doskonale rozumiem, co chciałaś przekazać... ciocia męza tez umarła w domu,
        cała rodzina sie nią opiekowała kosztem wakacji, urlopów, czasem pracy. nikt
        nie uważał tego za ciężar, ale lekko im nie było. nie oddali jej do hospicjum
        ani do szpitala. zajmowali się nią na zmianę... moim zdaniem tak to powinno
        wyglądać, bo człowiek i rodzina jest najważniejsza ...
      • peggy.lee Re: Do Peggy Lee 29.09.06, 00:02
        Mialam 2 jak najprawdziwsze babcie, ktore bardzo kochalam, ale zadna z nich
        mnie nie wychowywala. Wychowywala mnie moja mama, a w odpowiednim wieku
        zaczelam uczeszczac do przedszkola. Nie zajmowala sie mna niania, ale moim
        dzieckiem zajmuje sie niania i nie jest to zadna obca kobieta. Jest wspaniala
        osoba kontunuujaca pokazywanie dziecku swiata w sposob w jaki ja go widze.
        Z tego co piszesz wynika, ze przedszkole czy szkola to najgorsze co moze
        spotkac czlowieka, bo powinien siedziec z rodzicami, dziadkami i pradziadkami
        na kupie cale zycie nie opuszczajac rodzinnego gniazda.
        To nie jest milosc, milosc to wolnosc. To nauczenie dziecka samodzielnosci i
        samowystarczalnosci, rozwijanie jego indywidualnosci i pomoc w rozwoju. Pomoc
        taka, aby 'won z domu' oznaczalo wzbogacenie spoleczenstwa o wartosciowego
        obywatela, pelnosprawna jednostke spoleczna. A takiego obywatela nie da sie
        wychowac pozbawiajac go szansy nauki relacji spolecznych - a te zaczynaja sie w
        wieku przedszkolnym wsrod rowiesnikow i wowczas nabyte procentuja cale zycie.
        Akurat niedawno czytalam sobie cos tam santorskiego i bardzo zgrabnie to
        wylozyl, polecam.
        Ale nie bede sie rozpisywac, bo widze, ze masz swoja definicje milosci wgrana
        na stale. Powiem tylko, ze piszac, ze dzieci objete opieka niani, przedszkola i
        uczeszczajace do szkoly sa pozbawione milosci, sprawiasz wrazenie osoby majacej
        co najmniej duzy, jesli nie gigantyczny problem z racjonalna ocena otaczajacej
        Cie rzeczywistosci (tak to eufemistycznie ujme, bo nie chce zadymy robic
        szczerze mowiac).
        • mera73 Re: Do Peggy Lee 29.09.06, 00:25
          Howgh!
          Ta wersja postrzegania świata jest mi zdecydowanie bliższa...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka