Dodaj do ulubionych

Poczytajcie koniecznie, LR manipuluje i kłamie !!!

31.05.03, 15:45
Łobaczewska przegrała ale Lech wmawia, że nie. Na dowód podaje linki
do.....swoich wypowiedzi na forum!!! Tak Lechu, bardzo wiarygodne są Twoje
wypowiedzi na forum ;) Prawda jest taka jaką napisała obiektywna
dziennikarka Polityki a nie nawiedzony, nieobiektywny pogromca innych
wyznań i kultur Lech Rugała należący do tej samej organizacji co Łobaczewska!
To tak jak wojbus by napisał, że ziemia jest płaska a na dowód dałby link do
swojej wypowiedzi na forum, w której by napisał, że ziemia jest płaska.

Dalej Rugała podaje link do swoich popapranych pogromców "pseudosekt" gdzie
można poczytać bzdury wyssane z palca na temat Misji Czaitanii, Świadków
Jehowy i innych ludzi odmiennych wyznań niż Rugała i Łobaczewska.

Zacytuję teraz odpowiedzi różnych ludzi na Rugały wypociny:

"Kłania się Kosmopolita z "Forum Wprost"(co mnie podusiło żeby tu zaglądać?)

Człowieku, Twoja wypowiedź zawiera dwie wykluczające się informacje:
1)Sąd wyższej instancji unieważnił wyrok
2)sprawa nadal jest w toku
Sąd wyższej instancji uchyla (a nie unieważnia) wyrok lub go podtrzymuje
dopiero w orzeczeniu zamykającym, więc skoro sprawa jest w toku, nie pisz,
że sąd cokolwiek unieważnił.
Ponadto na "Forum Wprost" stwierdziłeś, że to MC założyła apelację, a
zgodnie z kpc sąd co do zasady nie może zmienić wyroku na niekorzyść strony
wnoszącej apelację. Misja Czaitanii może więc tu co najwyżej zyskać.
Wreszcie artykuł prasowy to nie podręcznik dla studentów prawa.
Ubolewam nad Twoim zwyczajem wymądrzania się na tematy o których nie masz
pojęcia - dotyczy to również Twojej prywatnej doktryny prawa wspólnotowego i
procedur legislacyjnych w Parlamencie Europejskim ("Forum Wprost").

Za takie informacje zwykle pobieram opłaty, ale dla Ciebie zrobię wyjątek.
No i gratuluję refleksu - ponad dwa lata po ukazaniu się artykułu.

(kosmo0, 2002-03-21 18:59:47)"


"Autor tekstu: Mariusz Agnosiewicz i S-ka; Oryginał:
www.racjonalista.pl/kk.php/s,1424

Rugała: Panie Agnosiewicz! Pisze Pan nieprawdę: "Dwa lata temu animatorka
RORiJ, pani Łobaczewska, została skazana za rozpowszechnianie nieprawdziwych
informacji o Misji Czaitani". Czy Pan zdaje sobie sprawę z tego, że
wprowadza czytelników tego postu w błąd i że jest to wysoce nieuczciwe? Po
pierwsze, używając terminu: "SKAZANA", obraża Pan Annę Łobaczewską sugerując
jej popełnienie przestępstwa. Opiera się Pan chyba na informacjach
zaczerpniętych z plam na słońcu albo z fusów po kawie.

KLEROKRATIA: Faktycznie nie została skazana. Jestem tęgim głupcem (jak
mawiał Montaigne: "Nie ma snadź tak bystrego i lotnego dowcipu, iżby się
czasem nie zdrzemnął"). Proszę przekazać Pani Łobaczewskiej ode mnie wyrazy
skruchy. Proszę jeszcze dodać, że dzielę jej ból po utracie kontaktu z
własnym dzieckiem - porażka wychowawcza jest dla każdej kobiety wielkim
ciosem i jakby nie patrzeć - porażką życiową, która może wpłynąć na rożne
irracjonalne decyzje podejmowane w następstwie tych wydarzeń, no bo nie
inaczej odbieram zarzut, że Misja Czaitani przypomina w czymś Hitlerjugend.
Pani Anna oblała egzamin z życia ziemskiego. Wierzymy wraz z nią, że
powetuje sobie te niepowodzenie na świecie innym... Tak na serio - drogi
panie, ja wcale się nie dziwię, że ten chłopak odszedł, skoro jego matka
była nietolerancyjna, zaś ojciec na dokładkę pił. Nie jest to wzorcowa
chrześcijańska rodzina, ale nie mnie w to głębiej wnikać.

Rugała: TO JEST właśnie cały charakter Pańskiego rozumowania: Wstrętne,
nikczemne szyderstwo: "Pani Anna oblała egzamin z życia ziemskiego". "ja
wcale się nie dziwie, ze ten chłopak odszedł, skoro jego matka była
nietolerancyjna...".

KLEROKRATIA: Ależ tutaj nie ma szyderstwa! Uważam całkiem poważnie, że p.
Anna oblała egzamin z życia ziemskiego. Tym bardziej, że nie próbowała tego
naprawiać, lecz poszła drogą dalszych zadrażnień. Chyba każdy normalny młody
człowiek ma w swoim życiu okres buntu. Postawa nietolerancyjna rodziców na
różne dziwne zachowania dziecka, może być poważnym źródłem konfliktogennym
oraz zakończyć się opuszczeniem domu i przystąpieniem do szkodliwego
środowiska, które ma łatwą ofiarę do zwerbowania w takiej osobie.

Rugała: A ja teraz Panu odpowiem, że też się nie dziwię, że niektórzy
narkomani po odbyciu kary za handel tym towarem odchodzą od zaleconego
leczenia odwykowego skoro sądy są nietolerancyjne, i też zrywają z rodziną.

KLEROKRATIA: Fakt pozostaje faktem - Pani Łobaczewska przegrała sprawę
sądową z Misją Czaitani, i ZOSTAŁA UZNANA WINNĄ rozpowszechniania KŁAMLIWYCH
(czy też jak Pan woli - 'nieprawdziwych') informacji o tej grupie
religijnej. Już ten fakt absolutnie Państwa dyskwalifikuje do dalszych
wypowiedzi tego typu, które winny być uznane przez każdego trzeźwo myślącego
człowieka za mocno podejrzane (a priori).

Rugała: TO ORZECZENIE jest nieważne, bo wyrok nie jest prawomocny, drogi
Panie.

KLEROKRATIA: Cóż Pan bredzi? Orzeczenie nie jest nieważne z uwagi na swą
prawomocność. Jest jak najbardziej ważne, choć nie ostateczne, a to różnica!
Proszę mi tu nie relatywizować tej sprawy. Konstatuje fakty: Pani
Łobaczewska została uznana winną i przegrała sprawę sądową z Misją Czaitani,
gdyż tak orzekł sąd. Oczywiście pani Łobaczewska ma prawo do odwołania, więc
sprawa będzie rozpatrzona przez sąd odwoławczy, który ma sprawdzić czy w
toku pierwszej instancji nie doszło do nieprawidłowości materialnych lub
proceduralnych. Powinienem wiec napisać, że pani Łobaczewska jest 'winną w
zawieszeniu'. Tak się jednak nie pisze, lecz pisze się: "Pani Łobaczewska
przegrała proces sadowy i została uznana winną podawania nieprawdziwych
informacji o MC. Wyrok nie jest prawomocny". Nie napisanie tego ostatniego
zdania było w moim przypadku skrótem myślowym oraz usunięciem zbędnego
formalizmu w naszej korespondencji. Czyli więc będzie się Pan domagał prawa
do krytyki sekt z uwagi na nieostateczne wygaśnięcie Państwa mandatu w tym
przedmiocie? No dobra, ale jeśli idziemy na takie ustępstwo, wówczas
powinien Pan zamilknąć wraz z niekorzystnym dla Państwa uprawomocnieniem się
wyroku. Chętnie się przekonam jak wówczas się Pan zachowa, czy znajdzie Pan
inne powody po temu aby nadal mieć prawo do swej nagonki? Sądzę, że dalsze
instancje nie doprowadzą do porażki Misji, czyli że sąd nie uzna, że jednak
Pani Łobaczewska pisała prawdę w swoich publikacjach, a przekonuje mnie o
tym fakt, że to nie Państwo złożyliście odwołanie, lecz Misja, która
najwyraźniej chce zwycięstwa absolutnego nad panią Łobaczewską.

Rugała: Wyjątkowym draństwem jest stawianie tak kategorycznych stwierdzeń
opierając się na nieprawomocnym wyroku sądowym. Dopiero po ostatecznym i
prawomocnym wyroku Sądu Apelacyjnego lub jego kasacji będzie można
stwierdzić czy ktoś jest komuś coś winien!!!

KLEROKRATIA: Absolutnie nie ma Pan racji, zwłaszcza przy przewlekłych
polskich postępowaniach cywilnych, wówczas aby napisać, że dana osoba
popełniła nadużycie w stosunkach cywilnoprawnych należałoby czekać latami. A
po latach mało kto pamiętałby o co chodziło w danej sprawie. Zniwelowano by
więc dodatkową sankcję jaką jest stygmatyzacja nadużyć oraz winnych.
Przyjęła się praktyka pisania, że ktoś został uznany winnym wraz z
komentarzem na końcu: 'wyrok nie jest prawomocny'

Autor tekstu: Mariusz Agnosiewicz i S-ka; Oryginał:
www.racjonalista.pl/kk.php/s,1424
Rugała: Widać, że faktyczne przyczyny do Pańskiego "zakutego" mózgu w żaden
sposób nie są w stanie dotrzeć.

KLEROKRATIA: Ależ Panie Lechu, myli się Pan.

Rugała: Jak taki stan umysłu się nazywa, to proponuję Panu samemu odszukać w
słowniku czy encyklopedii medycyny, bo nie chcę tu Panu sprawiać przykrości
moją diagnozą. Cytuje Pan jak papuga "Politykę" i stwierdzenia będące w w
istocie wykwitami dziennikarskiej błyskotliwości autorki artykułu. Ja znam
p. Łobaczewską, jej rodzinę i niektórych jej z
Obserwuj wątek
    • wojbus Re: Poczytajcie koniecznie, LR manipuluje i kłami 31.05.03, 15:46


      Autor tekstu: Mariusz Agnosiewicz i S-ka; Oryginał:
      www.racjonalista.pl/kk.php/s,1424
      Rugała: Widać, że faktyczne przyczyny do Pańskiego "zakutego" mózgu w żaden
      sposób nie są w stanie dotrzeć.

      KLEROKRATIA: Ależ Panie Lechu, myli się Pan.

      Rugała: Jak taki stan umysłu się nazywa, to proponuję Panu samemu odszukać w
      słowniku czy encyklopedii medycyny, bo nie chcę tu Panu sprawiać przykrości
      moją diagnozą. Cytuje Pan jak papuga "Politykę" i stwierdzenia będące w w
      istocie wykwitami dziennikarskiej błyskotliwości autorki artykułu. Ja znam p.
      Łobaczewską, jej rodzinę i niektórych jej znajomych i jest to gruba przesada,
      a nawet draństwo cytować za "Polityką, że jej mąż "pił", że
      jest "nietolerancyjna" wobec syna itp. rzeczy.

      KLEROKRATIA: Czyli że mąż nie pił? Może powinni napisać: leciuchno się
      zaprawiał od czasu do czasu? Może też nie powinni pisać, że jako matka, Pani
      Łobaczewska, okazała się nietolerancyjna, lecz miała po prostu właściwszą
      wizję życia swojego syna, a on jak raz okazał się mało posłusznym dzieckiem.
      Ja niestety tego nie wiem, ale jeśli tam nie wchodził np. problem alkoholizmu,
      to Polityka powinna być koniecznie zaskarżona, gdyż nie ma możliwości
      przegrania takiej sprawy.

      Rugała: Ja przeżyłem osobiście koszmar uzależnienia mojego syna od sekty i
      wiem, że pisząc takie rzeczy jednocześnie NIE MA PAN ABSOLUTNIE ŻADNEGO
      POJĘCIA CO POTRAFI Z DZIECKA ZROBIĆ SEKTA.

      KLEROKRATIA: Ależ ja nie próbuje dowodzić tego, iż psychomanipulacja w sektach
      nie występuje, co też chce mi Pan przypisać! Ja tylko mówię o skali zjawiska:
      Państwa panika i szał przybierają rozmiary hipertroficzne, absolutnie
      nieodpowiednie i nierealistyczne.

      Rugała: CZY PAN BY TEŻ TOLEROWAŁ W SWOIM DOMU CZŁOWIEKA, KTÓRY POD WPŁYWEM
      SEKTY STAŁ SIĘ KŁAMCĄ, OSZUSTEM, ZAKŁÓCAJĄCYM SPOKÓJ RODZINIE I SĄSIADOM OD
      GODZ. 3:00 NAD RANEM, ODPRAWIAJĄCYM JAKIEŚ MODŁY "DO KRYSZNY", KTÓREGO NIC NIE
      JEST W STANIE PRZEKONAĆ DO OBOWIĄZKU POMAGANIA WE WSPÓLNYM GOSPODARSTWIE
      DOMOWYM, DO NAUKI W SZKOLE...?

      KLEROKRATIA: Aby spełniać te wymogi nie trzeba przystępować do żadnej sekty.
      Wydaje mi się, że znów coś Pan naciąga. Być może coś takiego wynikało z
      konfliktu w rodzinie, a nie z nakazów czy też założeń programowych sekty? Czy
      dopuszczał Pan do swojej głowy, iż przyczyna takich stosunków mogła się
      zawierać w nieporozumieniach w Waszych relacjach, a nie pod wpływem doktryny
      kryszniackiej? To że ktoś mantruje, czy też odprawia nieznane Panu rodzaje
      modlitw, nie oznacza to, że od razu należy radykalnymi środkami atakować całe
      to zgrupowanie, czy też ich liderów. Oczywiście mantrowanie jest idiotyczną
      dla mnie czynnością, ale nie bardziej niż klepanie różańców czy całowanie
      figurek ze świętymi panienkami. Ja w obie rzeczy nie wierzę wiec obie zdają mi
      się równie idiotyczne, zaś Pan uważa (tak sądzę), że to drugie jest lepsze, bo
      jest ...prawdziwe :-) Tych krysznaitów uczą chyba pacyfizmu oraz miłości
      bliźniego i może oni będą starali się to praktykować w jakimś zakresie. A może
      i nie, może ich wcale to nie ulepszy, gdyż popadną z konflikt z własną osobą
      spowodowanym zranieniem rodziny oraz zawodem jej uczynionym? Ale z drugiej
      strony takie same zagrożenia niosą ze sobą praktyki katolickie - pisma te
      mówią o miłości bliźniego, ale praktyka najczęściej różni się od założeń
      diametralnie, bowiem ktoś kto jest zabobonny, nie potrafi być wyrozumiały dla
      bliźniego, który ma inny pogląd na świat. Zaczyna się więc tego bliźniego
      nękać i prześladować, czyli czynić mu zło, czyli nie miłować. A Jezus raczej
      nie nauczał zabobonu czy też nietolerancji, lecz miłości...

      Rugała: Po drugie, nic Pan nie wie o lubelskim procesie cywilnym przeciwko tej
      osobie. Misja Czaitani wcale nie "wygrała" tam procesu. Sąd Okręgowy w
      Lublinie (w I instancji) zaznaczył, że powództwo jest zasadne tylko w części.

      KLEROKRATIA: Niestety nie siedziałem na sali, kiedy sąd czytał wyrok, więc z
      konieczności swoją wiedzę w tym przedmiocie czerpię z mediów, a z fragmentu
      Polityki wynika coś innego niż chciałby Pan aby wynikało. Jeśli to nieprawda,
      proszę ich zaskarżyć o rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji:
      "Lubelski proces trwał dwa i pół roku. Przesłuchano kilkudziesięciu świadków:
      religioznawców, byłych i obecnych adeptów Misji wraz z rodzicami, członków
      ruchów antykultowych. Przedmiotem pozwu były przede wszystkim ulotki i
      artykuły autorstwa Anny Łobaczewskiej oraz wypowiedzi, jakich udzieliła
      prasie, w których oskarża Misję Czaitanii m.in. o: stosowanie wyrafinowanych
      technik psychomanipulacji i środków halucynogennych,
      kształtowanie bezwzględnego posłuszeństwa, doprowadzanie członków do chorób
      umysłowych, izolowanie ich od rodzin, namawianie do porzucenia nauki. ŻADNEGO
      z tych oskarżeń nie udało się na sali sądowej udowodnić. Bo też trudno za
      dowód na faszerowanie ludzi narkotykami uznać relację, że pozwana widziała,
      jak syn był "częstowany odpowiednio doprawionymi potrawami", domniemanie, że
      kadzidełka mogą mieć wpływ halucynogenny, czy propozycję, by sąd przyjrzał się
      oczom powódki, bo są wywrócone. Skoro 70 proc. członków Misji ma wyższe
      wykształcenie lub studiuje - argumentowali - trudno uznać, że namawiają do
      porzucenia nauki. Mieszkają z rodzinami lub utrzymują z nią dobry kontakt,
      przynajmniej do momentu, gdy nie pojawi się Anna Łobaczewska, alarmując
      rodziców, by natychmiast wyrwali dziecko ze szponów groźnej sekty, bo je
      stracą. Szczegółowo roztrząsano skutki diety wegetariańskiej (zarzut o
      doprowadzanie do wyczerpania fizycznego), ale nie udało się udowodnić, że
      powoduje ona śmierć lub kalectwo. Wreszcie religioznawcy z Uniwersytetu
      Jagiellońskiego pytani, czy Misja Czaitanii wykazuje cechy destrukcyjnej
      sekty, odpowiedzieli jednoznacznie: NIE."

      Rugała: CZY PAN WIE, ŻE ANI MNIE ANI ŁOBACZEWSKIEJ NIE STAĆ NA ZASKARŻANIE
      PARSZYWYCH I PRZEKUPNYCH MEDIÓW? KOSZTY EWENTUALNEGO PRZEGRANEGO PROCESU MAJĄ
      ODPOWIEDNIO WKALKULOWANE W STRATY I TAK WYJDĄ NA SWOJE. A NIEJEDNA GAZETA
      PRZEGRAŁA JUŻ PROCES. TYLKO Z KIM? BO NA PEWNO NIE Z PRZECIĘTNYM CZŁOWIEKIEM
      UCZCIWIE ŻYJĄCYM Z PRACY RĄK.

      A TERAZ PROSZĘ sobie przeczytać jak prasa kłamie na moim osobistym przykładzie:
      PRAWDA O PLUGAWEJ GAZECIE "NIE"
      W plugawej i zakłamanej gazecie "nie" nr 2/97 na str.4 w artykule na temat
      sekt, utalentowany w tworzeniu wyrafinowanych kłamstw i fikcji dziennikarz,
      podpisujący się jako Stanisław Pelczar napisał:
      "Ofiary
      Czytamy we "Wprost": Gdy syn związał się ruchem Hare Kryszna przestał wracać
      na noc do domu i zaczął nas nawracać na swoją wiarę (...) Rygorystycznie
      przestrzegane długotrwałe posty miały doprowadzić do samorealizacji - w
      wypadku syna skończyło się na tym, że upadł na ulicy, wybijając sobie zęby,
      łamiąc szczękę i nos. W stanie skrajnego wyczerpania odwieziono go do
      szpitala, gdzie po zakończeniu leczenia kroplówką chciał kontynuować post -
      mówi ojciec dwudziestoletniego Andrzeja, który niedawno wyprowadził się z domu
      i
      mieszka z członkami ruchu Hare Kryszna. (...) ANDRZEJ to prawdziwe imię, a
      prawdziwe nazwisko RUGAŁA. Jego ojciec ma na imię LECH. Andrzej Rugała miał
      wypadek znacznie wcześniej niż poznał ludzi z Hare Kryszna."

      (tak też myślałem, od dawna to podejrzewałem bo parę rzeczy mi się nie
      zgadzało, wojbus)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka