alba.alba
07.09.07, 19:10
Zatytułowałam ten wątek w ten sposób, choć wiem, że poprawnie to powinno brzmieć "zarządzanie czasem", ale ja chciałam to dopasować do konwencji tego forum. Jeżeli znajdzie się ktoś, kto powie, że ten temat się nie nadaje na to forum, to od razu mu przypomnę z góry znaną maksymę CZAS TO PIENIĄDZ.
Otóż ja mam wrażenie, że nie mam tyle czasu, ile chciałabym mieć. Tyle rzeczy chciałabym zrobić i to może - żeby nie popadać w patetyzm - niekoniecznie od razu "wielkich", ale takich zwyczajnych: przeczytać więcej książek, poserfować sobie więcej po internecie, który oferuje wiele ciekawych rzeczy, poczytać więcej forów internetowych, obejrzeć więcej ciekawych progremów telewizyjnych, czzegoś tam się nowego nauczyć itd. To wszystko wymaga czasu, a ja mam poczucie, że czas mi szybko ucieka.
Więc chciałam was zapytać: Jak oszczędzać czas? Moje propozycje:
- nie chodzić na jakieś durne imprezy na które tak naprawdę nie mamy ochoty chodzić. Oczywiście nie chodzi mi o imprezy z ludźmi, których naprawdę lubimy, ale z moich obserwacji otoczenia wynika, że jest wiele sytuacji w życiu, w których ludzie gdzieś idą "z musu", bo tak wypada. Np. ludzie chodzą na wesela osób, których słabo znają, na imieniny znienawidzonej ciotki, bo co na to powie rodzina itd.
- nie oglądać durnych seriali, choć muszę się przyznać, że mam w swoim życiu krótki, choć niechlubny okres, kiedy oglądałam "M jak miłość" i "Samo życie". Dziś się zastanawiam, jak mogłam tak marnować swój czas.
- unikać jak ognia kolejek. Choć czasy PRL-u minęły, ale niekiedy zdarzają się nadal "tasiemcowe" sytuacje, np. kolejki na uczelni do dziekanatu, gdy zbliża się koniec roku akademickiego.
- wykorzystywać podróż środkami komunikacji miejskiej na czytanie księżki. PO co po raz setny gapić się przez okno na te same ulice?
- mam zawsze dylemat przy zakupie jakiejś "poważniejszych" rzeczy, np. butów: czy obejść pół miasta w poszukiwaniu jakiś wyjątkowo fajnych czy też zadowolić się pierwszymi, które mi się spodobają? W pierwszym wypadku mam poczucie, że - choć buty mogą być ładne - to poświęciłam znaczną ilość swego cennego czasu, a w drugim - nie mogę się pogodzić z myślą, że jak bym obeszła większą ilość sklepów to znalazłabym buty ładniejsze.
- próbowałam ekspetymentować z czasem potrzebnym na sen. Otóż jak wiadomo, każdy człowiek ma swoją optymalną liczbę godzin, po której czuje się wyspany. U mnie niestety wynosi ona ok. dziewięć i pół godziny. Zazdroszczę tym, których natura obdarzyła czasem snu 7-8 godzin. Otóż próbowałam spać mniej, ale niestety w ciągu dnia byłam senna i funkcjonowałam mniej efektywnie. Więc w rezultacie doszłam do wniosku, że na śnie nie da się oszczędzać, niestety.
A wy, jakie macie propozycje?