Witam Wszystkich,
Kilka dni temu skończyłm 29 lat, już kilka dobrych miesięcy staramy sie o
dziecko. Wcześniej brałam tabsy, potem przerwa i staranka. Zrobiłam wszystkie
zalecane badania toxo, cytomegalię, cytologie a nawet USG piersi tak na
wszelki wypadek

Wyobraźcie sobie ze byłam przekonana że tak przygotowana
już w pierwszym cyklu bede się cieszyła II kreseczkami. O naiwna... Cykle sie
wydłużyły z 28 do 35,45 dni. (obwiniam pigułki - coś albo kogoś musze) Było mi
ciężko bo co raz jakas kolezanka bliższa, dalsza dzwoniła z info o ciąży, a ja
"kasowałam" kolejne znajomości tak bardzo im zazdrosciłam. Popadałam już w
paranoję do tego stopnia ze miałam wybrane mebelki do pokoju dziecka, kolor
ścian i co raz dodawałam do ulubionych stronę z esklepami dla dzieci.
Płakałam rano, potem w pracy i wieczorem. Potem, w marcu pojawiła sie na forum
"W oczekiwaniu" Uccellino i zaczeła wątek z radami dla starających się.
Pomogło! Były wakacje, remont, nowe meble, majówka i odważna decyzja o nowej
pracy. Dzięki!!!
Niestety teraz znowu jestem w dołku, nie mogę już udawać przed znajomymi ze u
mnie wszystko oki, że na dziecko jeszcze nie pora itp. Teraz jestem na okresie
próbnym, dla oszukania samej siebie nie chodze na monitoringi, nie mierze
temp... Ale to wszystko na nic.
Myśle, myśle i myśle o dziecku.
Przepraszam że tak długo ale bardzo potrzebowałam sie wygadać
Pozdrawiam