Ja wiem, ze teoretycznie mleko matki jest super do konca 6go miecha,
ale praktycznie to mi sie wydaje ze tak nei jest...
moje dziecko jadlo co 3,5 - 4 h odkad mialo 3 miechy mniej wiecej,
teraz ma prawie 5 i sie wykreca od piersi, jakbym mu trucizne
dawala, nie chce wcale jesc, chyba ze jest ledwo zywy ze zmeczenia i
nie ma sily protestowac. ale to i tak wychodzi co max 3 h, czasami
co 2. za to w nocy jest ragedia od jakichs 2 tygodni, bo je co 2
h... jak noworodek... i teraz: czy to moje mleko sie zrobilo byle
jakie( a jak to spraedzic???), czy jest go za malo - chociaz przy
pobudzaniu co 2 h powinnam miec 2 fontanny, czy po prostu maly chce
jzu inne zarcie? lapie nas za lyzki jak jemy, otwiera dzioba jak
widzi szklanke albo butelke, nawet z woda mineralner, az mi glupio
przy nim jesc... na razie mu dalam kleiku ryzowego i przecier
jablkowy, na rozkaz pediatry polskiego, bo mial male przyrosty ( 200
g w 17 dni, wychodzi 12 g /dzien, a powinno byc min 15 podobno ).
niestaty to nie zmienilo faltu, ze dalej chce jesc co 2 h - jablko
np o 15, a o 17 krzyk ze glodny.
Probowala sciagnac mleko, jak czulam pelne piersi - 20 ml, ale fakt,
ze tylko moment pompowalam, bo potem mi sie go udalo przystawic.
Ktos tak mial? ktos wie, cod alej? za 3 dni mamy wizyte u pediatry
wloskiego, ktory jest rpzeciwny dawaniu czegokolwiek przed 7mym
mcem. ale mam trzymac dziecko o glodzie???? ja rozumiem te teorie,
tylko ze naprawde maly pozera to jablko, a mleka juz nie chce...
