Dodaj do ulubionych

Amerykański budżet

01.05.09, 13:13
www.widelec.pl/widelec/1,82861,6560906,Jak_wyglada_amerykanski_budzet_.html

na wielu ten film zrobi wrażenie, nie kazdy "czuje" skalę
Obserwuj wątek
    • krizcruz Re: Amerykański budżet 01.05.09, 16:22
      Tak, bardzo dobry film.
      Pokazuje dobitnie, ze amarykanski obywatel moze spac spokojnie.
      A co na to obywatel eurozony?

      • szczurek.polny Re: Amerykański budżet 01.05.09, 21:31
        > A co na to obywatel eurozony?
        Obywatela eurozony, za przeproszeniem, wali amerykański budżet.
        My tu mamy swoje kłopoty, na nas nie liczcie.
        • vice_versa Dezynwoltura w liczbach bezwzględnych 02.05.09, 03:14
          To, że obywatela Eurozony nieszczególnie interesuje amerykański
          budżet, to jeszcze nie znaczy, że obywatela Geithnera nie obchodzą
          wszystkie europejskie budżety, a w szczególności rozdęte deficyty.

          Możesz więc nie interesować się polityką, ale polityka będzie
          interesować się Tobą. Prawo Kopernika Greshama również, nadal będzie
          działało w jedynie słuszną stronę...

          Więc obywatelu Eurozony: jeśli nie przejmujesz się skalą deprecjacji
          w USA, zostaniesz silniej zniewolony, nawet nie wiedząc kiedy i
          jak... To liczby i ich dostępność wyznaczają możliwości ludzi,
          dostępność NOWYCH towarów, poziom nauki i edukacji, aspiracje i
          możliwość realizacji zawodowej, zbyt na wynalazki, szybkość zwrotu z
          kapitału, etc, itp, itd. Jeśli obywatelu Eurozony Ci to obojętne, to
          niezwykle niefrasobliwie z Twojej strony.

          Po prostu będziesz pracował na amerykańskie wynalazki, filmy,
          technologie, a sektor publiczny na pewno nie stworzy Ci takich
          możliwości rozwoju jak po drugiej stronie Atlantyku. Skoro po naszej
          stronie Atlantyku liczby liczą się mniej, więc idee które przy
          pomocy mniejszej ilości zer można realizować MUSZĄ być odpowiednio
          mniejsze...

          To jest potwornie istotna różnica: w USA to IDEE stoją na pierwszym
          miejscu, i im podporządkowuje się metody działań. W razie problemów
          zmienia się metody(a w zasadzie szuka sposobów zastosowania jednej
          metody- zwiększenia ilości zer w obrocie wink, nawet wywracając do
          góry nogami całe dotychczasowe zasady. To jest niestety różnica
          mentalności, bardzo głęboka.W Ameryce stawia się na pierwszym
          miejscu skuteczność, w Polsce stawia się na pierwszym miejscu
          ZASADY, RYGORY, NORMY, OGRANICZENIA.
          W Polsce IDEE biorą w łeb, bo zabrakło zer, a zasad-metod zmienić
          NIE WOLNO, bo zasady są NADRZĘDNE, OBIEKTYWNE, raz na wieki
          OBJAWIONE (czy to w Tablicach Mojżeszowych, Dziennikach Ustaw, czy
          urzędniczych interpretacjach). Porzucający IDEE zawsze sobie znajdą
          wytłumaczenie: cel nie uświęca środków, nie wolno, nie dało się etc,
          itp. Wszystko to egzekwują urzędnicze roboty o wąskich horyzontach,
          nadzorowani przez jeszcze bardziej ograniczone horyzonty polityczne,
          za to z dużymi potrzebami wydatkowymi. Efekt: idealne środowisko
          korupcyjne, kosmiczna hipokryzja życia społecznego i rozbieżności
          między deklarowanymi zasadami i praktyką. A idee leżą, starzeją się
          i czekają na lepsze czasy przekładane na kolejne kadencje...
          • dorota_3 Łabędzi śpiew 02.05.09, 16:32
            > To liczby i ich dostępność wyznaczają możliwości ludzi, dostępność
            > NOWYCH towarów, poziom nauki i edukacji, aspiracje i możliwość
            > realizacji zawodowej (...)
            > Po prostu będziesz pracował na amerykańskie wynalazki, filmy,
            > technologie (...)

            Rozkodujmy te pioseneczkę - wszelkie "możliwości" Ameryki i jej
            obywateli wzięły się (aż żenuję się powtarzać tą oczywistość) z
            trwającego wiele dekad popytu na amerykańskie papiery skarbowe.
            Te "możliwości" wykreowano z kredytu, który w sposób nieunikniony
            wysycha (i który choćby częściowo trzeba będzie kiedyś spłacić).
            A deprecjonowanie własnej waluty nie jest wyłącznym przywilejem FED,
            wszyscy w to grają.

            > (...) po naszej stronie Atlantyku liczby liczą się mniej
            Tak, dopóki wam pożyczają. To stwierdzenie zresztą jest uroczo
            aroganckie.

            Tak przy okazji ogólniejsza uwaga - zadziwia mnie dobre samopoczucie
            rezydentów amerykańskich, to niezachwiane przekonanie, że dalej żyć
            będą na koszt reszty swiata i - co ważniejsze - że uda im się
            przerzucić swoje problemy na cudze barki...
            Myślę, że taki musiał być stan umysłu obywateli rzymskich pod koniec
            cesarstwa: świadomość, że gdzieś tam grasuje Attyla, ale
            niezachwiane przekonanie, że imperium jest wieczne.
            Salve!

            > Efekt: idealne środowisko korupcyjne, kosmiczna hipokryzja życia
            > społecznego i rozbieżności między deklarowanymi zasadami i
            > praktyką.
            big_grin Historia planów pomocowych Paulsona i Geithnera to idealna
            ilustracja tych słów.
            • vice_versa czarnego łabędzia w kraju pliszek iłabędzi niemych 02.05.09, 21:05
              > Tak przy okazji ogólniejsza uwaga - zadziwia mnie dobre
              > samopoczucie rezydentów amerykańskich, to niezachwiane
              > przekonanie, że dalej żyćbędą na koszt reszty swiata i - co
              > ważniejsze - że uda im się przerzucić swoje problemy na cudze
              > barki...

              Uroczy komplement Dorotka, rozumiem że zotałem potraktowany jako
              Amerykański rezydent, dziękuję. Jak widać stan umysłu nie zależy od
              strony Atlantyku po której się mieszka.
              Wyjaśniam więc: MIESZKAM W POLSCE i nigdy nie byłem rezydentem USA,
              choć zwykle więcej czasu spędzam poza granicami kraju niż przez
              ostatnie pół roku. Dobrze, że chociaż zima w tym roku była
              konkretna. smile

              > (...) po naszej stronie Atlantyku liczby liczą się mniej
              > Tak, dopóki wam pożyczają. To stwierdzenie zresztą jest uroczo
              > aroganckie.

              Aroganckie to jest zakładanie, że vice_versa jest rezydentem
              amerykańskim.

              Wielokrotnie też pisałem, że FED kreuje popyt na swoje obligacje za
              pomocą offshorowych banków i stąd biorą się takie zasoby UST w
              Carraibean Offshore Centers. FED/amerykańskie banki zawsze kupowali
              UST od siebie i wcale nie musiało się to odbywać za gotówkę. Jeśli
              weźmiesz to pod uwagę, to okaże się że popyt na papiery skarobowe
              USA będzie ZAWSZE a ich zbyt zupełnie nie zależy od popytu
              zewnętrznego.

              > > Efekt: idealne środowisko korupcyjne, kosmiczna hipokryzja życia
              > > społecznego i rozbieżności między deklarowanymi zasadami i
              > > praktyką.
              > big_grin Historia planów pomocowych Paulsona i Geithnera to idealna
              > ilustracja tych słów.

              Cały Twój post nacechowany jest konfrontacyjnie, vice_versa źle mówi
              o Polsce, to Dorota w odpowiedzi odbije piłeczkę przywołując
              Cesarstwo Rzymskie w przekonaniu, że vice dostanie po uszach.
              Całkiem zabawnie się to czyta. smile O upadku Cesarstwa Rzymskiego w
              połączeniu z sugestią upadku Ameryki, słyszę już co najmniej od
              2001r.

              Diagnoza błędów systemu w którym się żyje jest warunkiem
              jakichkolwiek zmian tak jak punktem wyjścia do wyzdrowienia jest
              świadomość choroby. Wypieranie problemu- bo napisał to rezydent
              Ameryki vice_versa- nie wróży najlepiej.
              • dorota_3 Re: czarnego łabędzia w kraju pliszek iłabędzi ni 04.05.09, 20:32
                No to mnie naprawdę zaskoczyłeś - w Twoim przekonaniu o
                niezachwianej supremacji dolara słyszałam ton pokrewny wynurzeniom
                świeżo upieczonych Yankees. I to raczej nie był komplement - w
                wypowiedziach niektórych "rezydentów" obecnych na forum uderzaja
                próby samoprzekonywania się, że "America's the best". Jakby mieli
                już świadomość, że źle wybrali miejsce na ziemi...

                Wiesz, imperia nie upadają z dnia na dzień, będziemy o tym słyszeć
                jeszcze długo.
                A na razie ktos musi nauczyć Amerykanów (Chryslera dokładniej rzecz
                biorąc), jak produkowac samochody smile Dla narodu totalnie
                zmotoryzowanego to jak solidny kopniak. Kolejna cegiełka wyjęta z
                muru ich przekonania o wyższości nad resztą świata. Są do niczego po
                prostu.

                Tak, masz rację, że potrzebna jest precyzyjna diagnoza choroby. Ale
                to Ameryka przede wszystkim choruje (i silnie zlewarowana Europa
                zachodnia). Co niby MY mielibyśmy wypierac ze świadomości???
                • bagracz Re: czarnego łabędzia w kraju pliszek iłabędzi ni 04.05.09, 21:17
                  Z tym "do niczego" to oczywiście gruba przesada, ale rozumiem, że to miała być szczypta przyprawy w tym daniu.
                  Vice-versa bardzo celnie napisał o prawidłowej diagnozie.
                  Problem w tym, że obecne elity w USA nie są w stanie postawić prawidłowej diagnozy bo to prawie natychmiast pozbawiło by ich ogromnej części wpływów i dochodów. Ale jeszcze większy problem w tym, że te elity są w stanie nie dopuścić do postawienia prawidłowej diagnozy przez kogokolwiek innego. Z dokładnie tych samych powodów.
                  Dlatego ten taniec musi trwać. Fikcja się pogłębiać. Pusta retoryka narastać, szwindle nasilać. Taki dolarowy Totentanz.
                  • bagracz Re: czarnego łabędzia w kraju pliszek iłabędzi ni 04.05.09, 22:01
                    Raczej kiedy
              • bieda_inwestor Prosba o link 04.05.09, 22:30
                > Wielokrotnie też pisałem, że FED kreuje popyt na swoje obligacje za
                > pomocą offshorowych banków

                Moglbys mnie skierowac do jakiegos odnosnika/topika na ten temat? Faktycznie
                pare razy zauwazylem, tego typu wypowiedzi u paru osob na forum, ale nie
                rozumiem schematu dzialania i bardzo chetnie sie cos dowiem na ten temat.
                • vice_versa Kreujemy popyt- analogie mikro/makro 05.05.09, 01:04
                  Mechanizm jest prosty w swojej istocie, ale skomplikowany w
                  szczegółach, instrumentach etc.

                  1. Mechanizm kreacji popytu- analogia w skali mikro.

                  Powiedzmy, że masz spółkę i 70% akcji posiada rozdrobniony
                  akcjonariat, czyli podmioty ZEWNĘTRZNE w stosunku do Ciebie i
                  kontrolowanej przez Ciebie spółki. A Ty chcesz przeprowadzić kolejną
                  emisję i sprzedać akcje kolejnym inwestorom.

                  1a) Kreacja popytu bez manipulacji.
                  Co robisz, aby przyciągnąć inwestorów? Wymyślasz zbożny cel emisji,
                  opłacasz gwaranta emisji, firmę ratingową, robisz kampanię medialną
                  itp. Najogólniej tworzysz popyt marketingiem.

                  1b) Aktywna kreacja popytu.
                  Powiedzmy jednak, że popyt wciąż jest za mały. Nie ma na rynku
                  takich pieniędzy i takich inwestorów którzy chcieliby Twojej spółce
                  pożyczyć kolejne pieniądze. Co robisz?
                  Skupujesz własne akcje od siebie, albo kupujesz przez podmioty
                  zależne/powiązane/zaprzyjaźnione/opłacone prowizją lub
                  zarejestrowane w innej jurysdykcji (żeby nadzór nie miał wglądu w
                  dane). Oczywiście są ograniczenia prawne takiego działania np.
                  spółka może kupić max 20% (by the way, taka właśnie nowelizacja KSH
                  weszła w życie w zeszłym roku, w sam raz na czasy kryzysu, trochę
                  tylko się spóźnili bo weszła w życie na jesieni), członkowie zarządu
                  muszą informować o zakupach, przekraczanie określonych progów w
                  akcjonariacie podlega obowiązkom informacyjnym etc. Te ograniczenia
                  oczywiście można obejść, np. przez podmioty powiązane z Tobą jako
                  właścicielem kontrolnego pakietu, ale już nie z Twoją spółką.
                  Pieniądze i akcje którymi obracasz nadal są w Twoim ręku, cena
                  Twoich akcji rośnie, a inwestorzy widzą potencjalne zyski.

                  Powiedzmy że emisję miałeś na 5mln z czego sam objąłeś 50%. Twój
                  zysk to 2,5mln minus koszty emisji. I teraz możesz wysycać rynek
                  tymi swoimi 50% powoli wprowadzając akcje na rynek.
                  Istotą było więc stworzenie brakującego popytu. Wykreowłeś popyt?
                  Sprzedałeś? Zachowałeś kontrolę nad spółką? Gra muzyka: pieniądze są
                  u Ciebie, a akcje wypchnąłeś na zewnątrz. Kogo obciąża ryzyko spadku
                  akcji? Kogo obiąża SPADAJĄCA rentowność dotychczas wcześniej
                  wyemitowanych papierów (tych sprzed ostatniej emisji)?
                  Dotychczasowych akcjonariuszy.
                  W ten sam sposób ryzyko kolejnych emisji UST obciąża tych którzy te
                  papiery posiadają jako rezerwy walutowe? A ok 60-70% UST/USD w
                  obrocie znajduje się POZA Stanami, dokładnie tak jak akcje Twojej
                  spółki, skutek jest więc taki sam.

                  2. Manipulacje FED
                  FED kreuje popyt za pośrednictwem wielkich banków inwestycyjnych.
                  Z FED jest jeszcze prościej niż z akcjami, bo UST nie dają uprawnień
                  właścicielskich, nie masz podatków, opłat bankowych, gwarantów
                  emisji. Możesz więc wykreować nieograniczony popyt zewnętrzny,
                  nieustannie zwiększając emisję czyli deprecjując dolara.
                  Odpadną Ci podatki i opłaty, bo robisz to po kosztach własnych.
                  Odpadnie Ci ryzyko kursowe, bo wszystko w dolarach. W dodatku nikt
                  nie zajrzy w księgi, bo a) dzialając jako agent FEDu i na zlecenie
                  władz centralnych chroni Cię parasol zarówno od strony IRS jak
                  instytucji nadzorczych b) ponieważ kupujesz przez OFC wychodzisz
                  poza jurysdykcję US. Księgowość może być tak księżycowa na ile
                  pozwala dana jurysdykcja offshore.

                  W świecie globalnych powiązań finansowych międzybankowych oczywiście
                  te relacje są znacznie bardziej skomplikowane. Szukając swoich
                  postów w archiwum, natrafiłem na post przycinka smile

                  Przycinek powiązał tam wiele rzeczy i wyprowadził wiele bardzo
                  wniosków które dziś się sprawdzają:
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=37808583&a=37808583
                  Może trochę zbyt wielowątkowo, ale generalnie jest świetny i w wielu
                  aspektach bardzo aktualny. W szczególności zwrócił uwagę na wartość
                  bezwzględną wzajemnych zobowiązań z tytułu ryzyka, co doprowadziło
                  go do słusznego wniosku, że i tak ostatecznym ogniwem które
                  gwarantuje tę zabawę w przerzucanie się ryzykiem musi być FED.

                  Ja jestem trochę vice_versa smile , więc z założenia zarysowałem
                  sytuację od strony zysku i kreacji rynku przez największego gracza.
                  Jedno i drugie podejście prowadzi jednak do takich samych wniosków:
                  tak jak spółka poprzez emisje stwarza i zwiększa ryzyko dla
                  uczestników, tak FED kreując rynek na papiery, kreuje rynek obrotu
                  długiem i derywatami ubezpieczeniowymi zwiększając ryzyko dla jego
                  uczestników. Obojętne więc czy ryzyko będzie dotyczyć ceny zbycia
                  UST/akcji czy wartości rezerw/posiadanych akcji, market maker czyli
                  FED/spółka zgarniają premię emisyjną, tworząc rynek ale i
                  przerzucając ryzyka na uczestników tego kasyna. Banki centralne nie
                  są głupie i przerzucają je dalej na obywatela dalszymi emisjami
                  własnej waluty powodując spadek cen pracy/emerytur/wartości
                  aktywów/opłacalności eksportu/importu wskutek wahań kursowych. I tu
                  zaczyna się bajka z ubezpieczaniem ryzyk walutowych o których pisze
                  przycinek. Jak widać kółeczko się zamyka...
                  • bieda_inwestor Dzieki! 06.05.09, 19:28
                    Przeczytalem calosc i juz rozumiem o jaki mechanizm wam chodzi. A topik
                    faktycznie momentami proroczy.
                    • vice_versa Kto pompuje NYSE 06.05.09, 23:39
                      Świetny wpis popełnił Zezorro linkując do ZeroHedge.
                      Polecam również komentarze pod wpisem smile
                      zezorro.blogspot.com/2009/05/ppt-w-dziaaniu-czyli-principal-program.html

                      Jeśli 16 największych łapie 50% obrotów rynku i obrót ten jest
                      scentralizowany w tym sensie ze GS jest drugą stroną kontraktów dla
                      pozostałych, to cel jest tylko jeden: pompowanie rynku NYSE odchodzi
                      na całego i nie ma to żadnego związku z przyszłymi wynikami spółek a
                      jedynie z celami które sobie postawiono. Można więc klaskać uszami
                      bo idzie w górę, ale warto wiedzieć skąd te cuda się biorą wink
                      • dorota_3 Ktoś pompuje NYSE...od niedawna 07.05.09, 12:11
                        Wykresy aktywności Goldmana na NYSE ciekawe robią się dopiero po
                        zestawieniu ich z pierwszym z brzegu indeksem z NYSE (wzięłam NYA
                        dla poprawności, S&P500 jest b. podobny).

                        miniurl.pl/48709
                        miniurl.pl/48710

                        Widac z pierwszego wykresu, że Goldman uaktywnił się w trzeciej
                        dekadzie grudnia. NYA był wtedy na poziomie podobnym jak teraz - bo
                        najpierw zaliczył ostatnią falę spadkową trwającą do początku marca.
                        Co to za "pompowanie"?

                        Poprawna byłaby raczej taka hipoteza (jeżeli już koniecznie musimy
                        paradygmat przewodniej roli GS hołubić) - zdusili rynek, żeby
                        zakumulować acje, a teraz dopiero ZACZĘLI pompowanie.
                        Ergo - mamy jeszcze troche czasu na poklaskanie sobie uszami, co
                        (nawiasem mówiąc) bardzo lubimy smile



    • vice_versa Re: Amerykański budżet 01.05.09, 16:31
      Ubiegłeś mnie, właśnie miałem to wkleić, dobre jest smile
      Tylko zamiast określać deficyt jako "money that we have to borrow"
      proponuję "money taken out of thin air". I jak to się dzieje ze
      oszczędności wielkości ćwierć centówki zajmuje im 90dni, kiedy w tym
      samym czasie wyczarowuje się 1/4 tej deficytowej części?
      Strrrasznie trudne zadanie smile
      • bagracz Re: Amerykański budżet 02.05.09, 01:02
        vice_versa napisał:


        > Tylko zamiast określać deficyt jako "money that we have to borrow"
        > proponuję "money taken out of thin air". I jak to się dzieje ze

        Sugerujesz, że FED będzie większość monetyzował?
        Tu byśmy się zgadzali bo nikt im nie pożyczy takich pieniędzy oprócz FED-u.
        Ale jednocześnie wyśmiewasz mnie za scenariusz hiperinflacji czy też tylko za scenariusz litościwej(dobrotliwej) hiperinflacji.
        Ja wiem, że władza i wpływy FED-u są w tej chwili praktycznie nieograniczone. Ale tylko w i na pewnych obszarach. Pozostaje bardzo istotna kwestia. Czy ta władza=kontrola? Tu mam bardzo poważne wątpliwości. Raczej jest to złudzenie kontroli. I to złudzenie jest eksportowane na cały świat. W sumie, w oparciu o to złudzenie FED powstał i gdy to złudzenie zniknie, zniknie też FED. Dlatego myślę, że nawet w przypadku hiperinflacji powstanie medialne złudzenie kontroli i celowości takiego scenariusza.
        • bagracz Re: Amerykański budżet 02.05.09, 19:23
          Chiny się wypięły

          Pogłębienie monetyzacji w tej sytuacji wydaje się nieuniknione.
          Czy w związku z tym pęknie bańka na UST?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka