Dodaj do ulubionych

Szczeniaczek york po tygodniu zachorował!Co robić?

21.05.09, 10:08
Może sama jestem sobie winna ale dałam się namówić dziecku na
yorka.Siostrzeniec znalazł jakąś pobliską hodowlę w necie.No i tu
odzywa się moja głupota...hodowli nie sprawdziłam i pod wpływem
impulsu dałam 1200 zł no i pojechali po pieska(był bez
rodowodu).Niestety po dwóch dniach piesek dostał okropnej biegunki i
wymiotów.Udaliśmy się do weterynarza.Ten stwierdził,że piesek
powinien zostać w szpitalu.Po czterech dniach lekarz zdiagnozował u
psa wodogłowie i inne zmiany spowodowane być może tym,że pies mógł
pochodzić ze związku kazirodczego(opinia lekarza).Piesek został
uśpiony(zalecenie lekarza)No i co teraz?Pani,która sprzedała
szczeniaka stwierdziła,że piesek był zdrowy jak go kupowaliśmy i nie
poczuwa się do oddania pieniążków.Tyle tylko-jak mógł być zdrowy
jeżeli po trzech dniach stwierdzono j.w. a po tygodniu musiał umrzeć:
(((Czy mam szansę na odzyskanie pieniędzy(bo będę musiała przecież
kupić małej nowego pieska...tyle tylko,że będę już ostrożniejsza w
wyborze hodowli)?Może ktoś miał podobny problem?
Obserwuj wątek
    • minnie8 Re: Szczeniaczek york po tygodniu zachorował!Co r 21.05.09, 10:10
      w tytule powinno być "szczeniaczek york po trzech dnia od kupna
      zachorował"...
      • demonsbaby Re: Szczeniaczek york po tygodniu zachorował!Co r 21.05.09, 10:20
        minnie niestety inredy siostrzane w legalnych hodowlach to rzadkość,
        ba niebywała rzadkość - opatrzona naprawdę rygorystycznym
        podejściem. Jeżeli wet jest w stanie zdiagnozowac (a wynika, z tego
        co piszesz, że jest) - że wodogłowie jest wadą genetyczną
        (przepraszam nei znam się na "faktach medycznych" innymi słowy czy
        wodoglowie może być spowodowane np. upadkiem / uderzeniem) jest to
        argument przetargowy - procesowy. A i swoją drogą podeszłabym do
        okręgu ZK czy nawet TOZu z prośbą o zaopiniowanie takiego przypadku.
        Jakbyś rzeczywiście zdecydowała się na drogę sądową - to sądzę, że
        byłby to precedens - czyli ykazać, że hodowle nierejestrowane są
        pozbawione kontroli, a tym samym skutkują szkodą dla nabywcy.
        Natomiast na niekorzyśc pani, która ci sprzedała psa - gra z cała
        pewnością - brak dokumentacji weterynaryjnej (medycznej), która by
        taką wadę wykluczała. Więc z pewnością - ja ci dopinguję i
        współczuję, że masz takie doświadczenia.
        • minnie8 Re: Szczeniaczek york po tygodniu zachorował!Co r 21.05.09, 10:45
          Generalnie nie zamierzam tej sprawy tak zostawić.Bezczelność Pani
          sprzedającej mnie dosłownie powaliła :(((.Z rozmowy wynikało,że
          pewnie rzucaliśmy psem o ściany...(tak między wierszami)A przecież
          lekarz,który leczył psa to nie jakiś partacz ale pracownik
          szanującej się kliniki weterynaryjnej w Trójmieście.Swoją drogą
          nawet kiedy "puści"szew w bluzce za 50 zł to można ja
          reklamować...Umowy nie posiadam ale mam świadków na tą transakcję.A
          jeżeli nic innego nie uda mi się zrobić to może tak na pocieszenie
          udam się chociaż do urzędu skarbowego...???
          • kontik_71 Re: Szczeniaczek york po tygodniu zachorował!Co r 21.05.09, 10:47
            O, urzad skarbowy to bardzo dobry pomysl.. :) Oni juz beda wiedzieli co
            zrobic z taka informacja :)
          • demonsbaby Re: Szczeniaczek york po tygodniu zachorował!Co r 21.05.09, 10:54
            jak ma zarejestrowaną działność sochodową z zyskiem rocznym ponad
            2tys - to owszem dla US jakiś "kąsek".
            Natomiast poważnie - sądzę, że sa fora / portale tematyczne - opiz
            to miłośnikom yorków, na pewno ktoś Ci pomoże rozwiązac problem
            (chociazby jaki wterynarz / opiniodawca z ZK by mógł pomóc).
            Wiesz rzucaniem psa o ściany - musi stwierdzić wterynarz, który na
            trzeci dzień od zakupu oświadczył Ci wodogłowie bez wyraznych innych
            oznak stosowania przemocy na psie.
            Pani może sobie co najwyżej pogadać - i tyle jej. Natomiast jeżeli
            przekazała Ci psa z jakąkolwiek dokumentacją medyczną /
            weterynaryjną (gdzie pies przeszedł badania - nie mówię o
            szczepieniach - jako, że te samo zaszczepienie nie jest formą
            badań), w której nie ma żadnych informacji nt. ewentualnych odchyleń
            od stanu ogólnego - to wetdy może być problematyczne (oczywiście
            tutaj jeszcze jest wątek uczciwości czy dbałości weterynarza, który
            miał kontakt ze szczeniakiem przed sprzedażą).

            A swoją droga - zapytaj TOZ - poważnie, mogą mieć jakiś konkretny
            argument. A poza tym zaczną się przyglądać babie. Oczywiście
            udowdonienie, że to inbred siostrzany - tez jest pozbawione dowodów -
            bo nie masz papierów kryzia i linii - jako, że tych się nie
            stsosuje w pseudohodowlach.

            Zdaje się, że osoby stąd mające własne hodowle - mogą o wiele
            mocniejsze argumenty niż ja - nie będąc w ogóle doświadczona w
            dziłaniach hodowlanych.
          • demonsbaby zwrot całości lub częsci pieniędzy 21.05.09, 10:58
            mimo braku umieszczenia w umowie. Jak znajdę czas to poszukam czegoś
            w Kodeksie Cywilnym (gdzieś mi świta, że dziala cioś takiego jak
            rękojmia) i tej szczegółowych warunków nie trzeba spisywac ... tyle,
            że jak to się ma do żywego stworzenia - nie wiem. Masz tylko
            świadków, że tam kupowałas (czemu baba może zaprzeczać), a z drugiej
            strony - masz opinię weta (która tez może nie być miarodajna).
            Podejdż do tego wtea, czy zadzwon i zapytaj się o mozliwość
            udokyuemntowania 'twojego" przypadku medycznego. Z okresleniem stanu
            fizycznego psa w jakim trafił (np. logiczne, że gdyby spadł z
            wysokości, został uderzony - coś jeszcze by na to wskazywało).
            • minnie8 Re: zwrot całości lub częsci pieniędzy 21.05.09, 11:26
              no właśnie.Umówiłam się juz z weterynarzem,ze wyda mi taki dokument
              na papierze.Ze stratą pieniędzy nietety (albo stety;)juz sie
              pogodziłam.Ale nie mogę się pogodzić z taką bezczelnością.Piesek był
              traktowany po królewsku.karmiony karmą zalecaną przez ta
              Panią...Córka nie nosiła go na rękach-tylko głaskanie,nawet nie
              wychodziła z nim z domu(bo sobie pomyślałam,że nowe miejsce to i tak
              dla niego stres)...no a potem to co z nim sie działo...to było
              okropne:(((I ktoś próbóje mi wmówić,że był to efekt złej
              pielęgnacji...Ufff....po trzech dniach????Zatrwarzający jest ten pęd
              na kasę...
              • demonsbaby Re: zwrot całości lub częsci pieniędzy 21.05.09, 11:39
                Generalnie Sprzedający nie wywiązał się z umowy (czyli zapewnień).
                Mialaś dostać zdrowego psa, który okazał się chory. Dostalaś psa
                zaszczepionego / odrobaczonego? Czy to też leżało w twojej gestii?
                Generalnie umowa ustna równiez zobowiązuje do dbałości o konkretne
                zapewnienia.
                Sprzedawca jest odpowiedzialny względem kupującego, jeżeli rzecz
                sprzedana ma wadę zmniejszającą jej wartość lub użyteczność ze
                względu na cel w umowie (pisemnej) oznaczony albo wynikający z
                okoliczności lub z przeznaczenia rzeczy, jeżeli rzecz nie ma
                właściwości, o których istnieniu zapewnił kupującego
                , albo
                jeżeli rzecz została kupującemu wydana w stanie niezupełnym
                (rękojmia za wady fizyczne)
                . Z umowy zatem wynika określony
                standard rzeczy (stan nie pogorszony w stosunku do pierwotnego), a
                zatem wydanie rzeczy w stanie pogorszonym jest wadą rzeczy

                - czyli dostałaś "wadliwego psa" w ramach "psa bez wad". Kumasz?
                Tylko ni cholery nie wiem jak to powiązac z psem. Jeżeli psa
                traktować jako "ruchomość" to wówczas rękojmia ma zastosowanie.

                Skoro rękojmia nie musi być obarczona trybem szczegółowym
                (szczególne warunki umowy) to można przyjąć, iż te ulegają ustnym
                zapewnieniom. Umowa ustna to umowa zawarta w formie zwykłej, nie
                zaś w szczególnej. Jest to umowa, której warunków nie potwierdza
                żaden dokument, lub też taki dokument (np. rachunek, faktura VAT)
                stanowi jedynie dowód zobowiązania z umowy wynikającego i
                potwierdzenie jej zawarcia, lecz nie zawiera wszystkich postanowień
                umownych. TAKA UMOWA JEST WAŻNA JEŻELI NIE ISTNIEJĄ wady
                oświadczeń
                woli (błąd, groźba, podstęp). Zatem jeżeli ustnie ta
                pani zapewniała Ciebie "o braku wad / chorób" psa
                dziłasz na zasadzie rękojmi, jeżeli natomiast miała śwaidomośc
                choroby psa i Ci go sprzedała - zachodzi przestępstwo - art. 286KK -
                rozporządzenia czyimś majątkiem na niekorzyść poszkodowanego czy też
                oszustwo klasyczne.
                • demonsbaby Re: zwrot całości lub częsci pieniędzy 21.05.09, 11:52
                  idąc dalej masz do czynienia:
                  1. z nieświadomą sprzedaża psa chorego (wady / choroba nie były
                  zauważalne podczas badań ogólnych weterynaryjnych przed sprzedażą
                  psa - i tu jakiś okres czasu jest dopuszczalny - np. szczenię
                  zostało ci wydane w ieku 6tyg. a weta widziało 2 tyg. przed);
                  2. świadomą sprzedażą psa chorego (tutaj już zachodzi przestępstwo
                  tyt. oświadczenia woli niezgodnej ze stanem faktycznym) - co jest
                  cięzko udowodnić.
                  gdzie p.1 możesz się oprzeć o rękojmię i zwrot kosztów /
                  zadośćuczynienie w postaci np. zdrowego psa (abstrakcja), w p.2 o
                  uniewąznienie umowy i zwrot kosztów (gdzie ten drugi przypadek jest
                  ścigany na tzw. wniosek - czyli nie jest objęty z urzędu - nie
                  musisz zglaszac doniesienia a rozegrać to cywilnie lub możesz
                  rozegrać to na obu polach - karnie i cywilnie, gdzie w drugim
                  przypadku ułatwiony jest proces odszkodowawczy tyt. miarodajności
                  wyrządzonej krzywdy - czyli zastosowanie środka karnego prawomocnym
                  wyrokiem bądz warunkowym postępowaniem przy małej szkodzie lub
                  wypełnionym obowiązku naprawy szkody).
                  Przynajmniej ja to tak rozumiem.

                  Tak czy siak sprawa jest do przeprowadzenia przy mocnej argumentacji
                  i dokumentacji weterynaryjnej. Ta byłaby poparta mocnym dowodem,
                  gdyby po uśmierceniu psa została przeprowadzona sekcja zwłok
                  eliminująca uszkodzenia mechaniczne psa, skutkujące chorobą (możemy
                  tez domniemywac, że w "hodowli" nie przywiązywano dbałości o
                  zwierzęta czy też były bite).
    • kontik_71 Re: Szczeniaczek york po tygodniu zachorował!Co r 21.05.09, 10:13
      Jesli mialabys miec jakakolwiek szanse to raczej tylko drodze
      sadowej..a i tak watpie abys wygrala taki proces :/
    • a.nancy Re: Szczeniaczek york po tygodniu zachorował!Co r 21.05.09, 10:17
      w umowie sprzedazy psa powinny byc ustalone warunki reklamacji
      ale podejrzewam, ze takiej umowy nie masz, skoro pytasz
      czyli wyglada na to, ze jestes 1200 PLN do tylu :/

      "chodoffcom" mozesz wystawic odpowiednia laurke na forach ;) a nastepny piesek,
      zakladam, bedzie z rodowodem i umowa?
      • minnie8 Re: Szczeniaczek york po tygodniu zachorował!Co r 21.05.09, 11:29
        tak tak...z umową i z rodowodem:)
    • blue.berry Re: Szczeniaczek york po tygodniu zachorował!Co r 21.05.09, 11:28
      jesli nie masz umowy kupna-sprzedazy, pies nie jest z hodowli
      zarejestrowanej w ZK to ogolnie rzecz biorac mozesz co najwyzej
      wybic pani kamieniem okno.

      czego oczekujesz od osoby handlujacej nierasowymi psami (skadinad za
      olbrzymie pieniadze)? uczciwosci? postawy moralnej? potrzeby
      posiadania dobrego imienia dla hodowli? przeciez ona ma to wszystko
      w d..ie. jestes dla niej nastepnym frajerem ktoremu za gigantyczna
      kwote udalo sie upchnac szczeniaka.

      tutaj jest taki temat z rozwazaniami czy mozna zajsc jakos za skore
      pseudohodowlom - nie wiem czy znajdziesz tam przydatne dla siebie
      info, ale warto zajrzec.
      www.dogomania.pl/forum/f936/sposob-na-walke-z-pseudohodowlami-urzad-skarbowy-108355/

      to co napewno powinnas miec jesli bedziesz chciala/probowala
      dochodzic swoich praw to cala dokumentacja medyczna od weterynarza.
      zapewne przydatna tez by byla sekcja choc pewnie na to juz jest za
      pozno.
      no i porada u prawnika. nasze "madrosci" na nic sie nie zdadzą -
      tutaj trzeba ocenic sytuacje pod kontem prawa (jak mniemam glownie
      handlowego).

      poszukaj jeszcze na dogomanii czy nie ma podobnych watkow - swojego
      czasu dosc glosny byl temat chorych yorkow z pseudo - z tego co sie
      orientuje w koncu udalo sie to pseudo zamknac - ale
      glownie "chwycili" kolesia na falszowaniu ksiazeczek zdrowia a nie
      na warunkach w jakich zyły psy.

      aha i mam prosbe - opowiadaj o tym gdzie tylko mozesz - niech Twoje
      złe doswiadczenie bedzie przestroga dla innych.

      pozdrawiam
      • minnie8 Re: Szczeniaczek york po tygodniu zachorował!Co r 21.05.09, 11:40
        o...w poniedziałek bedzie w naszej firmie prawnik.Dobrze z nim żyję
        więc w razie czego pewnie "po koleżeńsku" napisze mi jakieś ładne
        pisemko do tej milutkiej Pani od piesków...
    • semi-dolce Re: Szczeniaczek york po tygodniu zachorował!Co r 21.05.09, 12:11
      Ten watek powinien być przyszpilony na górze - "dlaczego nie kupowac w pseudo".
    • friendii A po co Ci był york? 21.05.09, 16:01
      I to mnie właśnie fascynuje, czemu ludzi kręcą "psy rasowe". Gdy
      szukałam domu dla szczeniaka, który był maleńki (wzrost), a do tego
      miał naprawdę efektowny wygląd plus szczepienia, plus był wychowany
      w domu plus, umiał siad zrobić i chodzić na smycz :), plus był psem
      o naprawdę uroczym charakterze, plus chodził bez smyczy przy nodze,
      no i był za darmo, to usłyszałam w pewnym momencie, że ludzie nie
      chcą kundli.
      Nie jestem w stanie zrozumieć, jak ktoś może iść gdziekolwiek i dać
      jakiejś pani do ręki 1200 zł za yorka, westa, czy za cokolwiek
      innego, co jest "rasowe" i ma jakiś tam wygląd, który jest właśnie
      modny. Mogę zrozumieć myśliwego, który sobie kupuje wyżła, czy
      pasterza, co kupuje bordera, ale jak można szukając psa do
      towarzystwa dawać kasę w pseudohodowli za "rasowego", gdy w Polsce
      100 tysięcy psów czeka w schroniskach... Nie pojmę tego nigdy.
      • mamula_to_ja Re: A po co Ci był york? 21.05.09, 16:30
        bordera bordera :-D

        Mój to taki border z przypadku...
        A najlepsze jest że ludzie mi na ulicy mówili że taki piekny okaz.
        LOL.
        Za którymś razem sprawdziłam w necie czy faktycznie jest podobna.
        No jest :-P

        [img]https://images36.fotosik.pl/97/2aea94d67fafea07.jpg[/img]
      • etta2 Re: A po co Ci był york? 21.05.09, 18:20
        Hmmm....oczywiście, masz rację, że "wszystkie dzieci są nasze"
        i "wszystkie psy tYż są nasze". Tzn. genetycznie modyfikowane
        , co się wymiesza, to wyjdzie.....
        A jednak....
        jest sporo różnych ras, a każda ma jakieś cechy, predyspozycje,
        skłonności, wymagania, potrzeby i.t.d. Nie mam nic przeciwko
        kundelkom, sama miałam jako pierwszego psiaka - kundelka. Jednak dla
        kogoś, kto świadomie chce mieć psa o określonych cechach, kundel
        jest tym, czym jest dla nas "gorący kubek" - chUlera wie, co tam
        jest tak naprawdę w tym kubku. Ze schabu wiadomo co wyjdzie, a
        z "gorącego kubka".....
        Mam yorka. Po co mi york? Ano po to, że wiem, jaka to rasa, jaki
        charakter, jakie potrzeby, jakie skłonności. I jest to piesek z
        porządnej hodowli, rasowy i rodowodowy i jestem bardzo szczęśliwa,
        że na takiego się zdecydowałam. Nie ma to żadnego znaczenia, że jest
        akurat modny, to czysty przypadek.
        Dlaczego ludzi "kręcą" psy rasowe? Ano dlatego, że rasowe z
        porządnych hodowli nie umierają po kilku dniach na wodogłowie, wśród
        rasowców jest selekcja w rozmnażaniu, co powoduje, że suka
        nie rodzi co cieczkę, jest pod kontrolą ZK, a szczenięta są badane i
        ich stan zdrowia/kondycji oceniane przez fachowców. Moja sunia
        zaliczyła weta jedynie podczas szczepień, nie było potrzeby
        częstszych wizyt. Ma świetny charakter, jest żywa, ale zrównoważona,
        nie sprawia żadnych problemów. Nie niszczy, nie zżera mebli, nawet
        swoich zabawek nie przegryza. Apetyt - palce lizać, kupasy - palce
        lizać, okaz zdrowia. Ma blisko 1,5 roku...oby tak dalej.
        I właśnie tym wyróżniają się psy hodowane od
        przypadkowych.
        • friendii Re: A po co Ci był york? 21.05.09, 18:52
          Jest taki film BBC o wynaturzeniach genetycznych psów od angielskich
          hodowców - a oni to hobby (hodowlę) praktykują współczesną metodą od
          stu albo i więcej lat. I co? Ci hodowcy miłośnicy zwierząt (nie
          żadni rozmnażacze dla zysku przecież) na dzień dobry usypiają 20
          proc. szczeniąt rodezjanów, bo tyle ich rodzi się bez pręgi. Te bez
          pręgi są wolne od jakiejś tam choroby, ale kto takiego kupi, jak
          rasa nazywa się ridge back :(
          Cieszę się, że Twój pies jest zdrowy i oczywiście uważam, że jak już
          ktoś musi mieć rasowego to lepiej z lepszych warunków niż z gorszych
          (czyli nie od pseudohodowcy). Moja opinia jest jednak taka, że
          człowiek nigdy nie będzie lepszy w hodowli niż matka natura, a
          piękny eksterier jest zawsze kosztem czegoś innego (ukochane przez
          Semi dogi są tak wielkie - czytaj ZA wielkie - że krążenie im siada
          i żyją 8 lat).
          Poza tym to bzdura, że wszystkie psy danej rasy mają określony i
          gwarantowany charakter. One mogą mieć w określonym procencie jakieś
          cechy, czy predyspozycje, ale nie da się produkować partiami takich
          samych psychicznie i fizycznie piesków, choćby je nawet klonować.
          Hodowca obserwuje szczeniaki i wie świetnie, który jaki jest.
          Najlepsze często zostawia sobie, daje za krycie, a do ludzi idą te
          mniej idealne i to nie tylko pod względem wyglądu.
          Masz 1,5 rocznego yorka - ładny piesek - gratuluję. W schroniskach
          pełno kundli i rasowych, małych dużych, w każdej wersji urody i
          charakteru. Jak je wykąpiesz i wyczeszesz, będą piękne. Można też
          przyjść kilka razy i wybrać psa o określonych cechach i zachowaniu.
          Na "odremontowanie" czasem trzeba wydać tyle, ile za szczeniaka z
          dobrej hodowli. I wiesz, co - efekt będzie dokładnie ten sam, cena
          ta sama, ale jak ktoś chce wierzyć, że rasowe lepsze... jego wola :)

          • etta2 Re: A po co Ci był york? 21.05.09, 20:56
            Podejrzewam, że nasze opinie muszą być różne, bo Ty wypowiadasz się
            jako osoba zainteresowana wzięciem psiaka ze schronu
            (wolontariuszka?), a ja jako właścicielka 3-go psiaka: 1-kundelek, 2-
            pudelek z pseudohodowli, 3-obecny-rasowiec z papierami. Moje opinie
            są obiektywne, nie jestem hodowcą, nie mama żadnego interesu w
            propagowaniu kundelków, rasowców, bezrasowców, niby-rasowców.
            Wypowiadam jedynie swoje opinie na podstawie własnych doświadczeń i
            obserwacji. I nie jest prawdą, że "matka natura" stworzy "gorący
            kubek" jakiego chcemy. Matka natura jest bardzo mądrą matką, jednak
            potomstwo z Matki natury to właśnie mieszańce, czasem świetne,
            czasem ułomne, jak Bóg da.... Czasem żyją po 20 lat w świetnej
            kondycji, a czasem - jak moja sunia - 6 lat i finito.
            Jeśli chodzi o podobieństwa do wzorca rasy, to tez się mylisz.
            Indywidualne cechy osobnicze mogą być inne, jednak cechy rasy zawsze
            przeważają. Pies z rasy "myśliwskiej" zawsze będzie miał skłonności
            do polowań, bo ma to w genach od wielu pokoleń. Pies "stróżujący"
            będzie stróżował, chocby mu michę smakołyków podstawić.
            To tylko MY, ludzie, jesteśmy kundlami od A do Z......
            • friendii Re: A po co Ci był york? 21.05.09, 22:05
              :) każdym razie jedno jest pewne, czy to będzie kundelek, czy rasowy
              pies z prawdziwej hodowli, opieka nad nim to wielka przyjemność,
              która kosztuje i emocjonalnie, i finansowo. Myślę, że z czasem w
              każdym przypadku te finansowe koszty się zrównają, tyle, że jeden
              zapłaci za szczeniaka, drugi za psiego fryzjera i psie kaftaniki,
              trzeci za behawiorystę czy weterynarza, a czwarty - za zjedzoną
              kanapę - co tam konkretnemu psu jest potrzebne.
              A ludzie, którzy rozmnażają psy w strasznych warunkach, żeby na nich
              zarobić, to tacy współcześni... handlarze niewolników. 200 lat temu
              było dla wielu oczywiste, że ludzi się kupuje i sprzedaje. Może za
              200 lat równie dziwne wyda się, że można handlować zwierzętami - gdy
              już lepiej niż dziś poznamy ich (i własną) psychikę...
    • rianka Re: Szczeniaczek york po tygodniu zachorował!Co r 21.05.09, 16:44
      Koniecznie napisz jaki finał ma sprawa. Takie przypadki niestety się
      już zdarzały, zdarzają i będą zdarzać :( Powodzenia!
    • majenkir Re: 21.05.09, 16:59
      No coz, mam napisac szczerze co mysle? Wcale mi Cie nie zal.
      Nauka tez kosztuje (1200 + rachunek u veta, zeby bylo dokladnie :P).
      Mam nadzieje tylko, ze wyciagnelas z tej historii stosowne wnioski,
      bo taka osoba jak Ty jest 100 razy wiecej warta niz netowe
      artykuly "rasowy = rodowodowy"....

      Babie nic nie zrobisz, bo jak jej niby udowodnisz, ze W OGOLE
      kupilas u niej jakiegokolwiek psa?

      Tylko szczeniat zal....:(((
      • etta2 Re: 21.05.09, 18:24
        Otóż TO! DOKŁADNIE! Jak sobie pomyslę, że ja za rasowca z rodowodem
        (yorka) zapłaciłam 2000, a ta kobita za psią nędzę 1200..to naprawdę
        tylko zapłakać.
        • rianka Re: 21.05.09, 22:29
          Przynajmniej odpowiednie wnioski z tej smutnej historii wyciągnęła, a
          to już coś...
    • minnie8 Re: Szczeniaczek york po tygodniu zachorował!Co r 22.05.09, 10:41
      No rzeczywiście dużo by mówić o tym "dlaczego".Ano między innymi
      dlatego...dziecko chciało właśnie yorka bo się małej podoba taki
      zawsze malutki psiaczek:).Tak więc rozumiem,że powinnam jej wbić do
      główki,że yorki są beee i lepiej wziąć psa ze schroniska?Myślę
      jednak,że żyjemy w wolnym kraju i kwestia wyborów jest sprawą
      osobistą...za chwilkę ktoś mi zarzuci,że nie powinnam kupować
      dziecku słodyczy i nie karmić szynką bo zbyt dużo ludzi na świecie
      głoduje i to im trzeba pomóc a nie opychać delikatesami:(No a co do
      kwestii "czy komuś mnie żal czy nie" to nie prosiłam o użalanie sie
      nade mną ale zupełnie o coś innego...Wątek też rozpoczęłam trochę ku
      przestrodze dla innych.Tak jak wcześniej pisałam Rozumiem,że za
      głupotę należy płacić...ale nie zniosę jak ktoś chce ze mnie zrobić
      idiotkę i prawie stręczycielkę zwierząt.Dodam jeszcze ,że od wczoraj
      wieczora Wiki stała się panią małej Roxi.Szczenaiaczek Z RODOWODEM
      kupno potwierdzone UMOWĄ z pewnego źródła:)No i teraz jestem już
      zupełnie przekonana,że Bella była chora.Ten psiak to żywe srebro a
      nie taki biedy kłębuszek nieszczęścia...
      • blue.berry Re: Szczeniaczek york po tygodniu zachorował!Co r 22.05.09, 10:47
        myślę ze nie jest kwestią czy york czy kundelek ze schroniska. tutaj
        kewstią jest to że jesli KUPUJEMY psa, to wybierzmy madrze -
        zapłacmy takiej osobie ktora psami NIE HANDLUJE. ktora psy kocha,
        madrze je rozmnaza, dba o nie, ma o nich wiedze, słuzy radą, pomocą
        i co bardzo ważne - zalezy jej na tym do jakich ludzi pojdą
        szczeniaki. wtedy płacąc za szczenie gratyfikujemy wiedze, pracę,
        zaangażowanie. kupujac psa z pseudohodowli jedynie co robimy to
        nabijamy kieszeń cwaniakowi ktory zarabia na psach: sukach ktre
        rodza co cieczkę, bez opieki wet, bez szczepien, odrobaczan, bez
        odpowiedniego zywienia, ktore jak przestana rodzic sa wyrzucane. na
        szczeniakach odstawianych od matki zbyt wczesnie, czesto jzu w 4
        tygodniu, rowniez bez odrobaczan, bez szczepien, bez socjalizacji i
        prawidlowej opieki. placac za takie szczeniaki płacimy za NIC, a
        wlasciwie placimy za własna głupote, dodatkowo dając podstawy do
        dalszego trwania takiego procederu i do daleszego produkowania
        chorych szczeniat. w takim wypadku zdecydowanie lepiej pojsc do
        schroniska i wziaśc tam psiaka. szczeniakow tam pełno, a i york raz
        na jakis czas sie znajdzie.

        www.stoppseudohodowcom.org/
        • f.l.y Re: Szczeniaczek york po tygodniu zachorował!Co r 22.05.09, 11:27
          mam pytanie - czy szczeniak został uśpiony przy Tobie? co się stało
          dalej ze szczeniakiem?

          skoro przez trzy dni było wszystko w porządku i piesek zachowywał
          się w porządku to może ta biegunka była przez nerwy (bo zmiana
          środowiska, wody itp) - na wodogłowie cierpiałby chyba od początku?

          miałaś jakieś wyniki badań? prześwietlenie?

          nie dziwię się sprzedającej, że sprzedała wg siebie zdrowego psa z
          którym nie było problemu i nagle ma oddać pieniądze

          gdyby psiak zachorował po miesiącu czy pół roku - nadal by miała
          zwrocić pieniądze?
          • demonsbaby Re: Szczeniaczek york po tygodniu zachorował!Co r 22.05.09, 11:36
            f.l.y napisała:

            więc doczytaj - pies został uśpiony.
            Abstrahując od "etyki hodowlanej" to prawdziwy hodowca - ma
            świadomość tego, że pewne wady są ukryte - zwraca pieniadze
            przynajmniejj w częscui, ale poza wszelkimi normami (dopuszczalnymi)
            jest nie uioszczenie zwrotu pieniędzy - bo pies chorował na 3dzień
            od zakupu - i tu chorował śmiertelni. Zrozumiałe, gdyby zginął
            wskutek niedbalstwa czy nieostrożności właściciela.
            Zaawansowane stadium jakiejś dolegliwości raczej nie świadczy o tym,
            że powodem był uraz, który mógłby nastąpić w ciągu 3dni.
            • f.l.y Re: Szczeniaczek york po tygodniu zachorował!Co r 22.05.09, 12:10
              demonsbaby napisała:

              > więc doczytaj - pies został uśpiony.
              ==

              kochana, doczytałam, że został uśpiony - pytam właścicielkę, czy
              został uśpiony przy niej...

              doczytaj więc...

            • semi-dolce Re: Szczeniaczek york po tygodniu zachorował!Co r 22.05.09, 12:37
              W umowach, które ja daje kupującym i które sama jako kupujący podpisałam,
              napisane jest mniej więcej tak:
              jeżeli w ciągu 14 dniu od zakupu pies będzie wymagał interwencji lekarskiej nie
              wynikajacej z winy kupujacego, hodowca zobowiązuje się pokryc koszty leczenia
              lub przyjąć szczenię z powrotem do siebie za zwrotem całej zapłaconej sumy a w
              razie smierci zwierzecia przakazać kupującemu bezpłatnie inne, równowarte
              szczenię z tego samego lub kolejnych miotów.

              Ponadto oczywiście jest oświadczenie hodowcy, że szczenie jest zdrowe a hodowca
              nie wie o żadnych ukrytych wadach zwierzecia (chyba, że jest inaczej, że pies
              jest chory i jako taki sprzedawany, ale to co innego).

              Jeżeli w późniejszym czasie wyjdą na jaw jakies ukryte wady to hodowca nie
              ponosi odpowiedzialności i raczej nie płaci za leczenie. Ale nie znam hodowcy,
              który by takie cos olał - zazwyczaj czynnie pomagamy w znalezieniu lekarza,
              technicznie przy psie jesli cos trzeba zrobić itd.
          • minnie8 Re: Szczeniaczek york po tygodniu zachorował!Co r 22.05.09, 12:42
            Nie.Nie byłam przy usypianiu.To chyba nie na moje nerwy.
            Szczeniak od początku był mało ruchliwy i osowiały.Najpierw kładłam
            to "na kark" zmiany miejsca...ale z dnia na dzień było coraz
            gorzej.Jak pisałam lekarz zalecił zostawić go w szpitalu aby go
            zdiagnozować.Też na początku też mówił,że to może być wynikiem
            szoku.Ale już wkrótce stwierdził,że to coś więcej,bo mała"leci przez
            ręce".W końcu j.w.
            No i właśnie chodzi o to,że sprzedająca nie przyjmuje do
            wiadomości,że na wodogłowie pies nie zachorował po trzech dniach od
            zakupu ale cierpiał na to od urodzenia.Ja jako laik mogłam tego nie
            rozpoznać...ale ta Pani nazywała się wielką znawczynią tej
            rasy...tyle tylko,że dla mnie najbardziej miarodajną jest opinia
            lekarza.Tylko proszę nie sugierować,że lekarz należy do kogoś w
            rodzaju "łowców psich skór"...bardzo proszę...
            I odpowiedź na ostatnie Pani pytanie:Na wodogłowie chyba nie można
            zachorować w po miesiącu czy po pół roku...???
    • minnie8 Re: Szczeniaczek york po tygodniu zachorował!Co r 22.05.09, 12:54
      no i może komuś kto chce kupić psiaka przyda się to:
      OMIJAĆ SZEROKIM ŁUKIEM!!!!!!!!!!
      www.4lapy.pl/przegladaj-4829.html
      Przy pierwszym zapytaniu o pieska...milutko,że można pomyśleć-zaraz
      się zlecą pszczoły bo tyle miodu...a potem szkoda słów :(((

    • urania77 Re: Szczeniaczek york po tygodniu zachorował!Co r 22.05.09, 22:46

      urząd skarbowy to dobry pomysł

      szkoda mi psów modnych ras, dlatego że rozmnażacze mają łatwy
      zarobek, a psy cierpią, żyją w strasznych warunkach

      moja suka nigdy nie miała szczeniąt, raz że to była "groźna" rasa
      (taka "groźna" że bawiła się ze wszystkimi psami i kotami, a do
      ludzi podchodziła aby ją glaskali)
      a dwa że moja suka nie miała rodowodu, nie zależało mi na rasie ale
      na psie (była wzięta od faceta, który chciał ją uśpić, bo nie było
      chętnego na nią):-(

      co prawda już 1200zł wyrzucone do kosza, ale ja na twoim miejscu nie
      zostawiłabym tego, zawiadomiłabym skarbówkę, towarzystwo opieki nad
      zwierzętami lub straż dla zwierząt w Warszawie jest na Puławskiej

      powodzenia, trzymam kciuki

      bardzo dobrze że napisałaś o tym, może dzieki temu, ktoś zastanowi
      się 20 tysięcy razy zanim kupi szczeniaka bez rodowodu

      moja kochana Norka [*] 17.09.2007
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,631,69409126,69409126.html
      www.youtube.com/watch?v=RLzpuVnXvHU

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka