Dodaj do ulubionych

ZAKOŃCZENIE "PRZYGODY" Z FALUJĄCYMI OBROTAMI

18.10.05, 10:59
Od tygodnia jestem szczęsliwą??? posiadaczką alfy 156 1,8 -98r.
No i pojawił się problem falujacych obrotów i gaśnięcia auta przy
uruchamianiu na zimnym silniku.:(( (Po przeczyszczeniu przepustnicy falowanie
ustało, ale nadal był problem przy uruchaminiu na zimnym silniku. Egzaminer
nie wykazał żadnych błędów. Po odłaczeniu egzaminera, falujace obroty znowu
się pojawiły, a teraz to już wogóle odpalanie auta rano, to horrorrr :(( )

Przeczytałam wszystkie posty dotyczące tego problemu. Brak mi jednak
informacji jak zakończyły się wszystkich problemy z falującymi obrotami.
Chodzi mi o pewnego rodzaju statystykę, po wymianie jakiego elementu autko
zaczęło działać jak należy.
W zwiazku z tym mam prośbę do wszystkich osób, które poradziły sobie z tym
problemem o dopisanie do mojego wątku zakończenia swojej "przygody" z
falujacymi obrotami.
Być może uzyskane w ten sposób informacje pomogą mi oraz innym (w przyszłości
zainteresowanym) szybciej usunąć awarię, bez błądzenia po omacku i tracenia
fortuny na wymianę dobrych części.
Pozdrwaiam Wszystkich Alfistów goraco!!!
Aga
Ps. Oczywiscie zaznaczcie, jakiego modelu dotyczył problem(równiez z
podaniem rocznika). Myslę, że to istotne.
Obserwuj wątek
    • cacodemon Re: ZAKOŃCZENIE "PRZYGODY" Z FALUJĄCYMI OBROTAMI 18.10.05, 14:03
      Witaj
      Również ja mam problem z falującymi obrotami. Mam Alfę 146 TS 2.0 96 i problem
      właściwie istnieje odkąd zakupiłem auto, czyli od stycznia tego roku. U mnie to
      wygląda tak, że po uruchomieniu zimnego silnika auto gaśnie, ale następna próba
      jest już ok. Na wolnych obrotach wskazówka obrotomierza faluje od 1000 do 1800
      obrotów, ale nie zawsze. Jak na razie problem nie jest tak uciążliwy jak u
      Ciebie, ale wiem, że w końcu trzeba będzie przeczyścić przepustnicę lub/i
      silniczek krokowy.
      Pozdrawiam
      • darek19060 Re: ZAKOŃCZENIE "PRZYGODY" Z FALUJĄCYMI OBROTAMI 18.10.05, 14:44
        Miałem podobne problemy z rozruchem - rano alfa dochodziła do siebie dobre dwie minuty. Po wymianie sondy auto pali normalnie. Tylko falujące obroty pozostały. Falujące a raczej zmienne, raz jest to 1200 po chwili stabilizuje się na 1000, albo mniej, jak silnik jest zimny. W trakcie jazdy przy zmianie biegów obroty pozostają na moment - krótszy lub dłuższy - na poziomie przed naciśnięciem sprzęgła.Auto jest z 1989 roku, silnik z całym kolektorem, ale bez przepustnicy z 2002.
        W warsztacie pojawiły się dwie szkoły przepływomierska i przepustnicza. Wniosek, że najlepiej wymienić jedno i drugie czyli przepływomierz i przepustnicę. Wniosek pewnie dobry, ale po wymianie silnika jestem trochę krótki finansowo - koszt przepustnicy nowej to podobno ok. 4000zł. Przypominam, że są to produkty Boscha - może ktoś zna jakiś adres do tych panów.
    • rafal.gtv Re: ZAKOŃCZENIE "PRZYGODY" Z FALUJĄCYMI OBROTAMI 18.10.05, 16:55
      W nowszych:
      - silniczek krokowy
      - zanieczyszczona przepustnica
      W starszych:
      - przepływomierz
      - nieszczelna przepustnica
      - sonda lambda ( ok 100kkm)
      • malgoska1 Re: ZAKOŃCZENIE "PRZYGODY" Z FALUJĄCYMI OBROTAMI 18.10.05, 19:21
        Witam.

        A do kiedy są starsze? 156 2.0 11.99, to jeszcze starszy?
        Pytam bo u mnie zauważyłem, że obroty na zimnym silniku wynoszą zawsze około
        1250-1300obr/min. Wystarczy kilka minut jazdy i wynoszą około 850obr/min.
        Czy to początek choroby?
        Dodam, że nigdy nie zdarzyło mi się, żeby silnik nie odpalił za piewszym razem.

        Pozdrawiam,
        Maciej Loret
        • klezmer.z Re: ZAKOŃCZENIE "PRZYGODY" Z FALUJĄCYMI OBROTAMI 18.10.05, 22:39
          Czy autko jest "zagazowane"?
        • rafal.gtv Re: ZAKOŃCZENIE "PRZYGODY" Z FALUJĄCYMI OBROTAMI 18.10.05, 22:41
          malgoska1 napisała:

          > Witam.
          >
          > A do kiedy są starsze? 156 2.0 11.99, to jeszcze starszy?

          Tak, przy czym w nowszych o sporym przebiegu objawy są te same :)

          > Pytam bo u mnie zauważyłem, że obroty na zimnym silniku wynoszą zawsze około
          > 1250-1300obr/min. Wystarczy kilka minut jazdy i wynoszą około 850obr/min.
          > Czy to początek choroby?

          Raczej objaw poprawnej pracy silnika. Podwyższone obroty są wymuszane do
          momentu rozgrzania silnika. Zaczniesz się martwić, kiedy rozpocznie sie
          falowanie. Szczęsliwie silnik 2.0 jest najmniej podatny na te zjawiska.
    • mamanicole Re: ZAKOŃCZENIE "PRZYGODY" Z FALUJĄCYMI OBROTAMI 19.10.05, 08:09
      Dzięki za odpowiedzi i podpowiedzi.
      Myślę, że znalazł się winowajca, gasnąego auta. Mąż zauważył, że zainstalowany
      przepływomierz jest od opla. Po sprawdzeniu w internecie numerów
      przepływomierza ustaliliśmy, że jest on do opla 1,7 turbo disel. (He, he :) tak
      to jest jak sie kupuje auto od handlarza!)
      Myślimy, że właśnie dlatego auto gasło zaraz po odpaleniu (skakały mu obroty ,
      dusiło się i w rezultacie gasło), a po kontroli na egzaminerze i ustwieniu
      fabrycznych parametrów oszalało całkowicie.
      Teraz zabieramy się za szukanie właściwego przepływomierza w rozsądnej cenie.
      W zwiazku z tym mam dodatkowe pytanie. Jaki numer ma przepływomierz do alfy 156
      1,8 TS 98r??
      Znaleźliśmy dwa numery i mamy pewne wątpliwości, który jest odpowiedni??

      Aga
      • jackg79 Re: ZAKOŃCZENIE "PRZYGODY" Z FALUJĄCYMI OBROTAMI 25.10.05, 00:21
        mam identyczna alfe (1.8 z 99 roku) i ten sam problem...kupilem przeplywomierz
        ale po wymianie klopoty nie ustaly wiec chyba trzeba sie zabrac za
        przepustnice...numer wlasciwego przeplywomierza to 0280 218 019...jest mi on
        zbedny bo stary dziala najwidoczniej jak nalezy..jesli ktos jest zainteresowany
        moge go odsprzedac za okolo 400zl(jest nowiutki).problem tylko w tym ze
        mieszkam w Wielkiej Brytanii:(
        pozdrawiam
        • mamanicole Re: ZAKOŃCZENIE "PRZYGODY" Z FALUJĄCYMI OBROTAMI 25.10.05, 07:41
          No i zakończyła się nasza przygoda z falujacymi obrotami :)
          Wymiana przepływomierza wprawdzie nic nie dała, ale pomogła wymiana świec oraz
          zaizolowanie przewodów WN.
          Życzę wszystkim powodzenia przy szukaniu przyczyn falujacych obrotów. Nie
          poddawajcie się zbyt szybko!! Nie słuchajcie rad mechaników polegajacych na
          sugerowaniu wymiany zbyt wielu części!!
          Pozdrownienia!
          Aga
          • indiana156-1.8 Re: ZAKOŃCZENIE "PRZYGODY" Z FALUJĄCYMI OBROTAMI 25.10.05, 16:35
            Ja miałem dwa razy problemy z obrotami:
            -raz, przy 20kkm, to był typowy "traktorek", czyli przebicia na kablach WN.
            Szkoda było mi kasy na nowe kable, więc sobie zaizolowałem zwykłą taśmą. I do
            tej pory (minęło 6 lat, 120 kkm) problem został radykalnie rozwiązany. Nawet w
            najbardzie wilgotny ranek auto pali "od strzała"
            -za drugim razem, przy ok.70 kkm, zaczęło się falowanie obrotów na ciepłym
            silniku. Najpierw nieznaczne, a potem to już nawet w granicach 100 - 2000 obr.
            Nie dało się jeździć, auto szarpało i gasło np. na środku skrzyżowania.
            Pojeździłem po serwisach, nikt nic nie mógł wymyślić, choć zawsze wyskakiwały
            te same błędy. W końcu pojechałem znowu do Bielska, mając nadzieję, że w końcu
            chłopaki coś się dokształciły, przecież w końcu naprawiają te auta od lat. No i
            rzeczywiście, stwierdzili uszkodzony silniczek krokowy, wymienili go za ok. 400
            zł.
            I do tej pory auto chodzi idealnie. Obroty trzymają się jak przyklejone. Pewnie
            wystarczyło by tylko wyczyścić ten silniczek, ale wtedy jeszcze nie znałem
            Forum :-))
      • hyzio007 Re: ZAKOŃCZENIE "PRZYGODY" Z FALUJĄCYMI OBROTAMI 03.01.06, 10:20
        Witaj Aga!
        Zadziwilas mnie, jak napisalas ze w Twojej Alfie znalazlas przeplywomierz od
        Opla 1,7 turbo disel bo... w mojej znalazlem taki sam !! Tez mam 156tke z 1998
        roku i mysle ze nie jest to przypadkowy przypadek ;-) Nim doszedlem do tego
        jaki to przepywomierz tez bladzilem po omacku i nie wiedzialem co sie dzieje,
        wydajac przy tym kupe kasy na wymiane sprawnych jak sie pozniej okazalo czesci!
        Dlatego mam propozycje dla wszystkich alfistow: uwazajcie gdzie zostawiacie
        swoje auto, albo kontorlujcie czy ktos Wam nie podmieni przeplywomierza,
        pozdrawiam, Łukasz
    • robert.krassowski Re: ZAKOŃCZENIE "PRZYGODY" Z FALUJĄCYMI OBROTAMI 31.10.05, 15:23
      No dobra, to teraz :) AR 145 TS 1,6 '99 LPG 145kkm

      Na poącztku były problemy z rozruchem i falujacymi obrotami. Szykowałem się do
      zmiany świec, to przy okazji kupiłem przepływomierz i filtr powietrza. Na
      warsztacie szpenio wymienił co trzeba, przeczyścił przepustnicę i podłączył pod
      examiner. Wszystko w miare grało, ale nowy przepływomierz nadawał się do dupy.
      Kupiłem go w 4Cars i z góry odradzam każdemu. Zapobiegawczo wzięłem starego
      Boscha z powrotem.

      Na koniec reset komputera (przy LPG przydaje się), jeszcze jedna 'przejażdzka'
      na ezaminierze i do domu...

      No i rano jeszcze gorzej. Auto paliło na 3, 4 raz. Falujace obroty katastrofa.
      Ogólne lipa do potęgi. Wzięłem narzędzia, przeprosiłem się z Boschem i jak ręką
      odjął :) Paliło na raz, falujace obroty ledwo wyczuwalne (małe drgania).
      Pomogło więc czyszczenie przepustnicy.

      Z tym że po 2 tygodniach wszystko wróciło "do normy", czyli odpalanie zawsze za
      drugim razem (zawsze po nocy). To nie jest tak, że kręci silnikiem i próbuje
      zapalić. Zakręci na jeden obrót i potem od razu gaśnie. Drugie przekręcenie
      kluczyka, to od razu pięknie pali. I zawsze jest tak samo. Nie ma pomowy o
      paleniu na 3 czy 4 raz... Falujace obroty nadal są słabo wyczuwalne. Narazie
      bez większego problemu. Jedno co przeszkadza, to 1 na 20 razy jak ruszę auto
      nie ma mocy przy 3-4k obortow. Co ciekawe lepiej idzie po przelaczeniu na LPG...

      jednak największa zagadka, to zapalanie. Nie mam pojecia o chodzi. Mechanik
      mówił, że być może to wina pompy, która przy korzystaniu z LPG po prostu
      uszkodziła się i nie zawsze podaje benzyne w takiej ilości jak trzeba (stąd
      tylko jeden obrót). Jeśli ktoś ma jakieś uwagi albo spostrzeżenia to będę
      wdzięczny :)

      Pzdr
      RK
      • klezmer.z Re: ZAKOŃCZENIE "PRZYGODY" Z FALUJĄCYMI OBROTAMI 31.10.05, 17:46
        Witam.Jeśli jest na LPG to chyba wiem o co chodzi, ale teraz nie mam czasu. Do
        jutra albo dziś wieczór. Pozdrawiam
        • klezmer.z Re: ZAKOŃCZENIE "PRZYGODY" Z FALUJĄCYMI OBROTAMI 01.11.05, 17:09
          Wracam do sprawy bo znalazłem chwilę. Moje doświadzczenia z gazem w alfie to
          siedem lat w 146 2.0TS, w tym ok. 90 kkm na LPG.Instalacja Landi Renzo z
          mixerem / sekwencji jeszcze wtedy nie zakładano/. Jeśli chodzi o "krasnoludka",
          który bez naszej wiedzy majstruje przy obrotach, to lekartwem /sktecznym/ na
          niego było czyszczenie silniczka krokowego /chyba dwa razy/ ale.... cuda działy
          się wtedy gdy takowałem byle gdzie. Jak tankowałem tylko w Shellu /było blisko/
          to cudów nie było. Zastrzegam, że to nie reklama tylko stwierdzenie faktu i
          moje wnioski.
          Teraz drugi temat czyli uruchamianie auta. W pewnym okresie pojawił się
          następujący objaw. Odpala od dotknięcia i gaśnie. Przy drugim starcie chwila /2-
          3 s./ kręcenia i znowu pali. Dobrze było wtedy dodać trochę gazu.
          Żaden "święty" nie ptrafił skumać co jest grane. Nie będę opisywał co
          wymyślano. Mój "gazownik" /doświadczony i solidny/ robił nawet przeróbkę w
          instalacji, bo zawór odcinający był zbyt daleko od parownika / nie było go
          gdzie wsadzić/ a w zasadzie powinien być najbliżej, czyli na
          parowniku /ważne !/. NIc to nie pomogło. Bujałem się z tym problemem dosyć
          długo, a sam byłem przekonany, że auto dostaje zbyt dużo paliwa i przy
          uruchamianiu trzeba go "przewentylować" i dalej ok. Podejrzewałem ,że któryś z
          wtrysków gubi kropelkę, która odparowuje w czasie postoju i w kolektorze jest "
          za gęsto" albo dostaje w czasie startu / na benzynie/ jeszcze trochę gazu /tyko
          jak?/. Sprawę wyjaśnił przypadek. Padła cewka na zaworze gazowym. Wymieniono
          cewkę i CUD !. Prawdopodobnie była felerna i nie domykała dobrze /za późno?/
          zaworu . Auto w czasie staru dostawało benzynę i resztki gazu z kolektora
          dlatego trzeba było pokręcić, żeby ją "przewietrzyć". Od tej pory wszystko ok.
          przez 10kkm, a teraz już u drugiego właściciela.
          Pomyślcie nad swoimi problemami w tym kierunku. Pozdrawiam wszystkich.
          • robert.krassowski Re: ZAKOŃCZENIE "PRZYGODY" Z FALUJĄCYMI OBROTAMI 03.01.06, 08:42
            Wielkie dzięki za wszelką pomoc i sugestie. Po dzisiejszym poranku i odpaleniu
            auta za 3 razem jade sprawdzic ta cewke :)

            Btw. pytanie to Was - jaka ja mam sonde lambda w aucie (AR 145 1,6 TS '99). Czy
            tzw. uniwersalna 4-przewodowa bedzie spokojnie pasowac i dzialac? Ktos ma
            doswiadczenie w tej sprawie?
          • robert.krassowski Re: ZAKOŃCZENIE "PRZYGODY" Z FALUJĄCYMI OBROTAMI 03.01.06, 10:04
            I jeszcze a'propo lpg/pb. Na zimnym nie wkreca sie powyzej 3-3,5. Jesli
            przelaczam sie na lpg, az milo sie dociska gaz. Powrot na pb, to znow problemy.
            Czasem strzal, czasem w ogole brak reakcji...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka