Dodaj do ulubionych

Szukam tytułu - coś amerykańskiego :-)

07.01.07, 12:09
Dość duża ropiętość czasowa. Początek - panna z biednego domu w Irlandii
chyba, trafia emigracyjnie do Stanów. Służy w zamożnym domu jako pokojówka. W
wyniku romansu z synem państwa zachodzi w ciążę. Pannę odstawiono z pewną
sumką.
Rodzi córkę, córka też ma nieślubne dziecię, z jakimś robotnikiem chyba,
akurat historii średniej osoby nie kojarzę. Efekt - syn z nieprawego łoża.
Ten robi karierę w iście amerykańskim stylu. Zostaje doskonałym adwokatem,
przypadkowo trafiają mu się zamożni, z wyższych sfer klienci. Z wnuczką, czy
siostrzenicą jedenj z klientek, bardzo bogatą i śliczną panną się żeni.
Kariera prawnika wielkich korporacji. Świadczy też (chyba anonimowo) usługi
tzw. obrońcy ulicy. Jego dzieje zajmują chyba większość książki, on zyje
przed 2 wojną światową.
Za cholerę tytułu sobie przypomnieć nie mogę, o autorze już nie wspomnę. Nie
jest to romans, tytuł kojarzy mi się z Filadelfijską opowieścią, ale to nie
to. Miałam wydanie gdzieś z lat 50-tych może, grube, szyte, okładka w
żołtawym płótnie...
Co tro mogło być?
Obserwuj wątek
    • Gość: ddr Mam wrażenie, że mam to w swojej bibliotece IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.07, 13:53
      jeśli mam, wkrótce odpiszę
      • mzrr21 Re: Mam wrażenie, że mam to w swojej bibliotece 07.01.07, 13:56
        Moze przypadkiem "Trylogia Amerykańska"
        • Gość: ddr Najprawdopodobniej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.07, 14:02
          • Gość: quentin Re: Najprawdopodobniej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.07, 14:10
            A możecie podać autora? Znalazłam w necie "Trylogię amerykańską" Philipa Rotha -
            czy to to??
            • Gość: tomekk Mogę się mylić, ale wydaje mi się że chodzi raczej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.07, 14:15
              o książkę Dos Passosa, być może "Manhattan Transfer" albo którąś z dwóch
              pozostałych tworzących tę trylogię
              • nchyb Re: Mogę się mylić, ale wydaje mi się że chodzi r 07.01.07, 14:55
                co do Amerykańskiej trylogii. Z biblionetki wynika, że książka wyszła gdzieś w
                latach 90-tych. Ja czytałam ją w 80-tych i tom już był leciwy. Treściowo
                zaczyna się w XIX w. kończy przed 2 wojną światową. A tytułowo coś mi się
                podobnie kojarzyło, ale to nie to.

                Manhattan Transfer tytułowo zupełnie mi nie podchodzi. Co sobie jeszcze
                przypominam: imiona w książce były spolszczone i tak główny bohater zwany był
                Antonim i Antosiem chyba, jego mama raczej na pewno Kasią. Rzecz się działa
                gdzieś na wschodnim wybrzeżu, ale nie mam pewności czy bardziej Filadelwia czy
                Nowy Jork. Gdzieś jednak tam.

                Pamiętam fragment z procesu. Antoś (tak go chyba w rodznie zwano) - ożeniony z
                zamożną arystokratką, pracował głównie jako prawnik wielkich korporacji, coś
                tam z prawem spadkowym, czy podatkami się zajmował. W czasie wolnym anonimowo
                udzielał sie pro bono obroną biednych. I trafił na sprawę chyba morderstwa
                popełnionego przez jakiegoś łachudrę. W trakcie procesu oskarżony okazał się
                być potomkiem jakiegoś bogatego arystokratycznego rodu. Antoś trafił między
                młot a kowadło. Arystokratyczna rodzina żony oczekiwała, że wycofa się z
                procesu (proces nabrał olbrzymiego rozgłosu), a oskarżony chciał się bronić na
                zasadzie oczerniania arystokracji, która go do dakiej degeneracji i
                degrengolady doprowadziła.
                Antoś wybrnął z tego, stosując kryuczki prawne i precedensy, jakimś tam punktem
                obrony było podawanie świadkowi pełnych szklanek wody i wódki...
                Więcej jakoś niekojarzę. Aha, babka Antoniego, ta emigrantka po odprawieniu
                została krawcową, snuła dla swej córki wielkie plany na przyszłość i była
                wielce rozczarowana, gdy jej córka też w nieślubną ciążę z prostym robotnikiem
                zaszła...

                Ktoś kojarzy coś więcej? Mam książkę przed oczyma, widzę wyraźnie, a tytułu nic
                a nic...
                • nchyb Re: Mogę się mylić, ale wydaje mi się że chodzi r 07.01.07, 14:58
                  > gdzieś na wschodnim wybrzeżu, ale nie mam pewności czy bardziej Filadelwia
                  Fildelfia :-)

                  Książkę znam jednotomową, całość opisana przeze mnie w tym jednym tomie zawarta
                  była, a wydane to było może w latach 50-tych, może dekadę później.
                • Gość: quentin Re: Mogę się mylić, ale wydaje mi się że chodzi r IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.07, 15:00
                  No to chyba rzeczywiście nie "Manhattan Transfer", może jakiś inny Dos Passos,
                  ale on nie przykładał aż takiej wagi do fabuły. Pomyślałam o "Amerykańskiej
                  tragedii", autor chyba Dressler albo jakoś tak. Wiem, że to było w 3 tomach,
                  był proces chłopaka - ubogiego krewnego bogatej rodziny, oskarżonego o
                  morderstwo kochnki. Ale to był chyba tylko jeden z wątków. Teraz sama jestem
                  zaintrygowana...
                  • Gość: ddr Czy to nie Faulkner przypadkiem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.07, 15:19
                    takie mam wrażenie
                    • Gość: nchyb Re: Czy to nie Faulkner przypadkiem? IP: *.gprspla.plusgsm.pl 07.01.07, 15:54
                      Faulkner nie. Dreiser (ten od Amerykańskiej tragedii i Siostry Carrie) też nie.
                      Przy okazji, Siostrę Carrie sobie przypomniałam i niedługo powtórzę lekturę.
                      Ale w Amerykańskiej tragedii biedaczyna jest głównym bohaterem, a w "mojej"
                      książce tylko fragmentarycznie występuje, bardziej by pokazać, jak świetnym
                      adwokatem jest Antoś. Dalej nie wiem, cóż to ma być... :-(
                    • Gość: quentin Re: Czy to nie Faulkner przypadkiem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.07, 15:55
                      Tu ja akurat wątpię, bo znam w miarę jego twórczość i nic podobnego nie
                      kojarzę. A już ta Filadelfia kieruje całkowicie w inną stronę.
                      • Gość: ddr Na pewno nie Faulkner, sprawdziłem :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.07, 16:03
                        poszperaj w twórczości Dos Passosa
                        • nchyb Re: Na pewno nie Faulkner, sprawdziłem :) 07.01.07, 17:57
                          ten Dos Passos mi nie pasuje...
                          • Gość: ddr Po namyśle mi też IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.07, 18:03
                            Dos Passos raczej nie lubił układać wielopokoleniowych fabuł
                            • nchyb Re: Po namyśle mi też 07.01.07, 18:05
                              w sumie, to te dwa pierwsze emigracyjne pokolenia sąjakby tylko w skrócie,
                              babka i matka Antoniego tylko wpomniane, może po parę rozdziałów. Większość to
                              jednak Antoni...

                              Tak mi się kojarzy, że może PIW to wydał. Ale pewności nie mam, tylko
                              wzornictwo okładkowe mi pasuje :-)
    • Gość: jelonek_k Kariera w Filadelfii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.07, 18:13
      Nie wiem czy już padło, ale to chyba "Kariera w Filadelfii" Richard Powell, moje
      wydanie z 1959, Wyd. Czytelnik, grube, płócienna oprawa, rozpiętość czasowa (wg
      spisu treści) 1857-1956
      • Gość: jelonek_k Re: Kariera w Filadelfii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.07, 18:19
        jeszcze dodam tytuły rozdziałów: Małgorzata (1857-1894), Maria (1889-1894),
        Kasia (1913-1914), Antoni (1921-1956). Ten ostatni zdecydowanie najbardziej
        obszerny (rozdział;)
        To to?
        • Gość: ddr Trafiony zatopiony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.07, 18:23
          pozdrawiam
          • Gość: quentin Re: Trafiony zatopiony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.07, 18:29
            Wyjaśniło się. Czuję ulgę:) A warto choć po to sięgnąć??:)
            • nchyb Re: Trafiony zatopiony 07.01.07, 18:50
              > Czuję ulgę:) A warto choć po to sięgnąć??
              Ja też ulgę czuję, bo wiem, czego w bibliotece szukać :-)
              A czy warto? Moim zdaniem tak. Ale to bardzo subiektywne zdanie. Rzecz gustu.
              Znam takich, co twerdzą, że Życie na gorąco warto, a ja nie przepadam. A znam
              takich, co Wielkiego Gatsbyego nie ruszą, a ja lubię... :-)
              • nchyb najpiękniejsze romanse? 07.01.07, 18:58
                przy okazji, szukając w necie trafiłam na nowe wydanie tej książki, 1991 rok,
                seria najpiękniejsze romanse. Redaktor dobierający książki do tej serii musiał
                mieć marne pojęcie o treści, bądź być chyba pijany. Jeżeli to uznamy za romans,
                to właściwie wszystko w tej serii zamieścić można. Na szczęście w latach 50-
                tych takiego błędu nie popełnili, bo pewnie bym nie przeczytała i samanie
                wiedziała, co straciła... :-)
            • Gość: ddr Nie skojarzyłem tytułu i autora IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.07, 20:01
              ale kołatały mi sie dobre nazwiska, więc- sam nie wiem
              nie skojarzyłem- więc chyba dość średnie
              (choć zdrugiej strony w latach 50. dość starannie dobierano tytuły do
              przekładu i druku w Polsce, więc ewidentna chała raczej nie przechodziła)
        • nchyb Re: Kariera w Filadelfii 07.01.07, 18:44
          no to, jak najbardziej to. No i proszę, Marię pominęłam. Te fragmenty
          najsłabiej pamiętam. Małgorzatę i Antoniego najlepiej. I byłam przekonana, że
          Antoniego losy kończą się przed wojną, a teraz świta mi,że chybajednak o wojnie
          coś było... Był prawnikiem w wojsku czy jakoś tak. Dopiero teraz skojarzyłam.
          Dziękuję!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka