Dodaj do ulubionych

Gdy dziewczyna leży jak kłoda...

16.09.04, 23:05
Lubię gdy dziewczyna leży jak kłoda... przynajmniej nie wierzga jak
wściekła klacz, co jest nagminne i wcale nie fajne. Zabrzmiało jak
zwykły żart, ale ... Rzeczywiście wiele kobiet uważa, że nic tak nie świadczy
o ich temperamencie seksualnym, jak miotanie się po łóżku, jak żyd po
pustym sklepie:) Często, nie wczuwając się w nastrój, w rytm i proponowane
przez partnera tempo, "szalona kochanka" wije się pod facetem, jakby
ja pod prąd podłączono. Dobrze, jeśli jest na tyle "spontaniczna", że
ze startem do tańca św. Wita poczeka na początek penetracji, a nie
zaczyna całego cyrku już w momencie kiedy człowiek znajdzie się miedzy jej
udami i dopiero zaczyna się zastanawiać, czy wejść powolutku, czy z
mocniejszym akcentem... Trafiając na taka, co to zanim się zacznie,
to już ma trzy orgazmy, a później napięcie tylko narasta, trzeba
opracować specjalna taktykę, która pozwala jednak na odbycie stosunku
wspólnie, a nie na bycie narażonym na półgodzinne łapanie kobitki w łóżku,
niczym karpia w wannie pełnej wody... Dobrze jest w takim wypadku rozpocząć
próbę "przyszpilenia" w chwili, gdy nasza partnerka ma głowę oparta o ścianę,
lub o górną deskę łóżka... Chociaż w drugim wypadku możemy później mieć
wątpliwości, czy odgłosy jakie wydaje jej głowa rytmicznie uderzająca o
poręcz łóżka jest skutkiem braku wypełnienia w obecnie stosowanych materiałach
meblarskich, czy może...:) Przy tak orgiastycznie nastawionych pannach
wykluczone jest używanie jedwabnej pościeli, czy innych materiałów o
zbyt dużym poślizgu. Chcąc uniknąć ciągłego ściągania niżej, wijącej
się partnerki radziłbym zrezygnować z jakiegokolwiek prześcieradła i
podjąć walkę na gołym tapczanie. Samo szorowanie gołym tyłkiem po szorstkim
materiale, powinno trochę osłabić jej zapal do odpychania się
piętami od podłoża i konieczności ciągłego przysuwania jej za biodra do
odpowiedniej pozycji... Ciekawe, że w wypadku tańca, nigdy żadnej kobiecie
nie przyjdzie do głowy tańczenie czegoś innego, niż jej partner... No, ale
łóżko, to nie parkiet. Tu zdarzają się takie, które nie zważając na partnera,
kręcą kuprem mambę, czaczę, czy tez inną rumbę, zupełnie nie zważając na
to, że właśnie grają... walca angielskiego:) Ponieważ oczytały się porad
seksualnych w rożnych czasopismach, [które dla zachęty sprezentowały im,
oprócz kolejnej dawki mądrości, także "oryginalną" (w nakładzie 300tys. egz.)
bransoletkę, czy też inny wisiorek "przynoszący szczęście" wszystkim
czytelniczkom] że nic tak faceta nie rajcuje, jak zarzucenie mu nóżek na
szyje... I człowiek może stracić chwilowo orientację, czy to początek upojnej
randki, czy już walki kwalifikacyjne w memoriale im. Pytlasińskiego?:) To, że
macha pod nami nogami, niczym wskazówki w elektronicznym zegarze z wyczerpana
bateria, to można jeszcze przeboleć, ale niestety niektóre do wyrażenia
wstępnej ekstazy używają także pazurów, a za główny dowód podziękowania
za osiągnięte właśnie osiem orgazmów, uważają zostawienie nam
wbitych pod skorą na łopatkach swoich tipsów. Aby nie być posądzonymi o to,
że nie potrafią zachować się w łóżku, nawet im do głowy nie przyszło,
żeby nas obrazić pozycją "na kłodę", używają także zębów... Pół biedy, gdy ma
to miejsce przy "klasyku" i ogranicza się do gwałtownego, niczym u Breżniewa
chwytającego za szyję Honeckera, przyciągnięcia nas do siebie i wpicie się
szczęką w nasza szyję. Wprawdzie rany kąsane wolno i źle się goja, ale czyż
kobieta potrafi bardziej wyrazić nam swoja wdzięczność? Gorzej, kiedy chęć
prezentacji skorygowanego aparatem zgryzu, nasza panienka zechce
zademonstrować nam w trakcie innej pieszczoty...:( Jako nowoczesne i
wyzwolone prenumeratorki "[pismo kobiece]" śmiało sięgają po instrument,
który wydaje im się dobrze znany... Ale tylko wydaje... Zaczynają
mechanicznie, niczym ze ściąganiem i naciąganiem
pokrowca na parasol w pochmurny dzień... z równym niezdecydowaniem i
znudzeniem, jak to przy niepewnej pogodzie... Na delikatną prośbę,
że wolimy trochę większego zaangażowania i wyczucia, złośliwie
zaczynają ruch, który przy pompowaniu kół w rowerze, rozerwałby ciśnieniem
opony, nawet w wyczynowych góralach... Nie chcąc zrażać partnerki, która
się tak dla nas poświęca, zaciskamy zęby i tylko syczymy z bólu,
żegnając się w myślach z całością naszego wędzidełka... Oczywiście, nie
przyzwyczajona do takiego monotonnego wysiłku damska dłoń, wymaga
parokrotnej wymiany na drugą, co wprawia nas w znakomity nastrój i
świetnie rozprasza, a i tak należy się cieszyć, nie słysząc
znudzonego "o Jezuuuu... chyba mi ręka odpadnie!!!".... Gdy już
nasza "głowica" jest całkiem wymęczona i sucha, niczym czerep Taliba
siedzącego na słońcu, bo tylko świst i wiatr go od kwadransa omiatał, czujemy
się zachwyceni, że i kobieta potrafi się domyślić, że żaden tłok długo
nie pochodzi, bez odpowiedniego smarowania... Nie mówimy tu o pannach,
które poślizg postanawiają uzyskać poprzez dziarskie popluwanie w dłonie,
niczym człowiek z marmuru przed położeniem pierwszej cegły... My mamy
do czynienia z czułą partnerka, która nie jest kłodą w łóżku, tylko
wyrafinowaną kochanicą francuza... Już... już... już jesteśmy w siódmym
niebie, już czujemy tę błogość ciepła i wilgoci wokół biednego i
wytarganego "jasia", gdy nagle przypominamy sobie, że to, co
nazywaliśmy "zalotką" miedzy jedynkami naszej pani, to może być powód naszego
bólu... I jest!!! Oczywiście wciągniecie w tę szczerbę naszej delikatnej
skórki było przypadkowe, wiec tylko zwijamy się z bólu... jednak ona odbiera
to za objaw naszego nadchodzącego orgazmu... Wiec, żeby jeszcze bardziej nas
nakręcić zaczyna, niby to w zabawie nadgryzać, przygryzać i podgryzać....
Kurde!!! Kto im powiedział, że dla faceta najbardziej ekscytującym zajęciem
jest zabawa z kombinerkami?;((( Na pornosach, rzeczywiście i z pół metra
można sobie wpakować w gardło, ale w życiu bywa już z tym trochę
gorzej... Wiec chcąc nas uszczęśliwić, wpychają sobie gwałtownym
ruchem naszą lekceważoną wymiarowo parówkę do przełyku i.... zaczyna się
cyrk.... Gdzieś tam, z dołu, spod "burzy i kaskady najukochańszych
na świecie" włosów, dochodzi nas odgłos, przypominający jak umierał
nasz ulubiony kot, gdy zadławił się korkiem od szampana... Charkot,
rzężenie i inne odgłosy, które w tym momencie maja zastąpić nam muzykę
miłości, powodują, że i my, i nasz interes zaczynamy gwałtownie odczuwać
wyrzuty sumienia... Obaj czujemy się momentalnie tacy malutcy... on nawet
dosłownie... Odkorkowana panna, zdziwiona patrzy na to, co zostało w jej
dłoni i zalotnie odpluwając na boki, nasze na wpół połknięte kędziorki,
seksownie pyta: "Dlaczego nie chciałeś skończyć w ustach?"...
Wiec z ta kłodą, to czasami wcale nie jest takie głupie...;)"
Obserwuj wątek
    • anula36 Re: Gdy dziewczyna leży jak kłoda... 16.09.04, 23:09
      poplakalam sie ze smiechu.
      chyab ufunduje nagrode za ten teks-dmuchana lalke z seks-shopu:)
      • wiedzma26 Re: Gdy dziewczyna leży jak kłoda... 16.09.04, 23:12
        szkoda że wcześniej już czytałam (już tak na mnie ten txt nie działa :( a
        przydałoby się rozweselenie .......
    • juna_bis Re: Gdy dziewczyna leży jak kłoda... 16.09.04, 23:20
      Chcąc uniknąć ciągłego ściągania niżej, wijącej
      się partnerki radziłbym zrezygnować z jakiegokolwiek prześcieradła i
      podjąć walkę na gołym tapczanie. Samo szorowanie gołym tyłkiem po szorstkim
      materiale, powinno trochę osłabić jej zapal do odpychania się
      piętami od podłoża i konieczności ciągłego przysuwania jej za biodra do
      odpowiedniej pozycji...

      podłoga jeszcze lepsza
      • mamosz Re: Gdy dziewczyna leży jak kłoda... 05.05.05, 23:59
        dawno sie tak nie smialam....dzieki
    • b_niesmialy Re: Gdy dziewczyna leży jak kłoda... 16.09.04, 23:44
      Kobieta "jak kłoda" może być, ale nie zawsze... Nie przez cały czas związku.
      Obie strony muszą ulegać wzajemnej metamorfozie. Jeżeli kobieta "od
      nierozruszanej kłody" zacznie - da szansę popisywnania się partnerowi. Po
      pewnym czasie ona uzna to za wygodną sytuację, zaś druga strona (facet) zacznie
      traktować to jak przymusowa orkę, bez woli i chęci "wyciągnięcia ręki" przez
      partnerkę. Takie utrwalenie zachowań prowadzi w bardzo złym kierunku. Facet
      znajdzie sobie inną, taką która akurat spełni jego zwiększające się, a raczej
      zmieniające się oczekiwania seksualne... I nie musi wcale przestać kochać tej
      pierwszej.
      • m_a_r_u_d_a Re: Jesteś cudowny... 11.10.04, 16:30
        miałam podły humor a ty to zmieniłeś. Dziękuję.
    • sunrise27 Re: Gdy dziewczyna leży jak kłoda... 17.09.04, 12:39
      Ten tekst od zarania dziejow krazy po internecie...
      Nie wiadomo tylko,kto 'popełnił' autorstwo.
      • woman-in-love Re: Gdy dziewczyna leży jak kłoda... 17.09.04, 12:50
        sunrise27 napisała:

        > Ten tekst od zarania dziejow krazy po internecie...
        > Nie wiadomo tylko,kto 'popełnił' autorstwo.

        Jakiś ciężko doświadczony geniusz, należą mu się tłuste tantiemy. Niestety,
        zachował anonimowość, może jest żonaty? :-))))
        • sunrise27 Re: Gdy dziewczyna leży jak kłoda... 17.09.04, 15:25
          woman-in-love napisała:

          > sunrise27 napisała:
          >
          > > Ten tekst od zarania dziejow krazy po internecie...
          > > Nie wiadomo tylko,kto 'popełnił' autorstwo.
          >
          > Jakiś ciężko doświadczony geniusz, należą mu się tłuste tantiemy. Niestety,
          > zachował anonimowość, może jest żonaty? :-))))
          Niewykluczone.Na pewno bardzo skromny skoro nie goni za slawa i tantiemami:)A
          doswiadczenia rzeczywiscie traumatyczne ;)
          • wiedzma26 Re: Gdy dziewczyna leży jak kłoda... 17.09.04, 17:26
            a potem jedna z druga sie dziwi ze mąż jak ognia unika ;D
            • woman-in-love Re: Gdy dziewczyna leży jak kłoda... 17.09.04, 19:27
              wiedzma26 napisała:

              > a potem jedna z druga sie dziwi ze mąż jak ognia unika ;D

              Wiedżma, ty też tak szalejesz? Gryziesz i kopiesz?
              • lideczka_27 Re: Gdy dziewczyna leży jak kłoda... 17.09.04, 21:09
                Opowiem Wam historyjkę. Mieszkał w naszym akademiku koleś, który związał się z
                mulatką. Ona przychodziła do niego na noce. Zawsze było poruszenie na
                korytarzu, faceci mieli tajemnicze miny, robili głupkowate uśmieszki. Pytamy z
                kumpelą o co chodzi? A oni: weźcie sobie piwko i przyjdźcie na nasze piętro.
                Tam była palarnia, siedzimy, pijemy i nagle dolatuje nas jęk zarzynanej
                jałówki. My w szoku, że się komuś krzywda stała, poderwałyśmy się a chłopaki:
                luzik, właśnie się zaczyna. Dodam, że koleś mieszkał piętro niżej!!! Ona tak
                się darła, tak jęczała, że szło paść trupem. A te głupole z ich piętra i z
                piętra wyżej albo sobie otwierali tylko drzwi na korytarz i leżeli w wyrkach
                albo wychodzili i słuchali. W życiu czegoś podobnego nie słyszałam - nawet na
                pornosach. Ona po korytarzu zawsze chodziła z zadartą głową i dobrze wiedziała,
                że wszyscy słyszeli. Pewnie była świadoma, ze niektórzy z nich tej nocy będą z
                nią - pod swoimi powiekami ;)))

                pozdrówka
                lidka
                • ja_an Re: Gdy dziewczyna leży jak kłoda... 07.10.04, 14:51
                  to tak, jak moja sąsiadka. zawsze mnie budzi (i pewnie pół bloku), jak sie w
                  nocy bzykają.
      • anula36 Re: Gdy dziewczyna leży jak kłoda... 17.09.04, 12:51
        autor wciaz moze sie u mnie zglosic po nagrode:)
    • ewelita Re: Gdy dziewczyna leży jak kłoda... 20.09.04, 22:19
      Oj dobre, ryczę ze śmiechu
      • woman-in-love Re: Gdy dziewczyna leży jak kłoda... 20.09.04, 22:27
        Zaczynam rozumieć, dlaczego niektórzy związują kobiety :-0
        • scriptus Re: Gdy dziewczyna leży jak kłoda... 07.10.04, 15:35
          Cóż, czytałem to po raz pierwszy, choć ponoć to od dawna krąży po internecie i
          też się ubawiłem setnie. Po przeczytaniu pierwszego akapitu pomyślałem, nieco
          zniesmaczony - a kup se gumową lalkę w seks szopie, ale potem śmiałem się do
          łez, świetne :-)
    • xapur Re: Gdy dziewczyna leży jak kłoda... 08.10.04, 20:34
      Też czytałem po raz pierwszy. Super! Choć gdybym miał wybierać pomiędzy kłodą,
      a nieco żywszą odmianą to wolę to drugie.
      • koni00 Re: Gdy dziewczyna leży jak kłoda... 12.10.04, 12:25
        Coś w tym jest...właściwie duzo prawdy..
    • xapur Jednak wolę dzikość. 12.10.04, 14:50
      Ostatnio miałem okazję doświadczyć jak duża ochota na sex wygląda u mojej
      kobiety. Było co nieco w stylu jak w tym tekście. I wiem jedno - oby tak
      częśćiej.
      • jestem_krabem do facetow:powiedzcie mi... 18.10.04, 19:14
        powiedzcie mi czy naprawde bardzo nie lubicie kiedy dziewczyna lezy jak
        kloda????? tzn ze jest beznadziejna w lozku?
        • wiedzma26 Re: do facetow:powiedzcie mi... 19.10.04, 07:07
          odpowiem Ci jak to jest gdy facet leży jak kłoda - stękająca nad nim babka czuje
          się jak ostatni debil - czuje że facet jest "zmuszony" do tego, że wcale nie ma
          ochoty i jej samej ochota przechodzi :(((
          • xapur Dobra uwaga wiedzmo. Aczkolwiek są wyjątki... 19.10.04, 11:01
            Np. moja kochana zdradziła mi, że bardzo lubi czasem sobie poleżeć jak kłoda,
            gdy ja trochę się pomęczę. Jest to dla niej przyjemne i już. Dla mnie może
            mniej, ale widok jej zadowolonej twarzyczki (nie mówiąc o reszcie) w zupełności
            mi wtedy wystarcza. Czyli różnie bywa...
            • jestem_krabem Re: Dobra uwaga wiedzmo. Aczkolwiek są wyjątki... 19.10.04, 20:34
              hmmm oki rozumiem;))
              ps dlaczego krab to od razu wiedzma:>???? heheh
            • jestem_krabem Re: Dobra uwaga wiedzmo. Aczkolwiek są wyjątki... 19.10.04, 20:42
              sorki pomylilo mi sie, myslalam ze do mnie mowisz wiedzmo;)
              • xapur Tym razem do kraba :-) 20.10.04, 13:06
                Jak widzisz czasem dziewczyna leżąca jak kłoda też może sprawiać przyjemność.
                To tylko kwestia podejścia. Osobiście bardzo lubię pozycję "na lenia", czyli
                ona szaleje na górze, a ja rozkoszuję się doznaniami i jej widokiem. Niemniej
                od czasu do czasu mogę ja trochę poszaleć przy jej całkowitej bierności.
                Aczkolwiek dopóki mi nie powiedziała w czym rzecz byłem nieco zdziwiony takim
                zachowaniem. Zresztą ostatnio bardzo rzadko ma ochotę na szaleństwa "na górze".
                Woli jak ja się męczę, chociaż nie pozostaje bezczynna...
                • rockyrambo Re: Tym razem do kraba :-) 09.11.04, 16:02
                  Mam teraz taką kobietę, co w łóżku jest jak kłoda i w dodatku lubi tylko po
                  bożemu. Znajomi mówią, że muszę bardzo cierpieć, bo w kłodę można co najwyżej
                  kopnąć.
                  • tootik Re: Tym razem do kraba :-) 03.05.05, 14:51
                    Kopnąć? Co Ty, kłody się rżnie. :)
            • pewna_zona Re: Dobra uwaga wiedzmo. Aczkolwiek są wyjątki... 06.05.05, 00:43
              Gdy tak sie leży i nie rusza, i na dodatek stara miarowo oddychać (bez
              wstrzymywania czy przyspieszania oddechu), doznania są spotęgowane. Polecam
              spróbować :-) Tylko facet musi wiedzieć o co chodzi, bo faktycznie sie może
              zniechęcić :-)
    • marta.uparta Re: Gdy dziewczyna leży jak kłoda... 20.04.05, 17:20
      boshe czlowieku, ozen sie ze mna:))))))))))kocham Cie za ten text:))))))
    • kkaczucha Re: Gdy dziewczyna leży jak kłoda... 21.04.05, 00:14
      podoba mi się.Zasnę dzisiaj z uśmiechem na twarzy.Mam przed oczyma jak żywe
      orazki,które przedstawiłeś.Pisz częściej!Pozdrawiam!Mimo wszystko w roli kłody
      nie wystąpię ;-)))
    • karollla Re: Gdy dziewczyna leży jak kłoda... 03.05.05, 22:43
      o rany, ja sama jestem kobieta ale usmialam sie po pachy:)))nie pamietam kiedy czytalam taki tekst! ktoras z kolezanek obecnych tu na forum, zaoferowala sie z nagroda -dokladam sie do nagrody na dmuchana lalke czy cokolwiek innego!marcinie1973 to co stworzyles... dla mnie bomba!;)))
    • karollla sprostowanie 03.05.05, 22:45
      te peany wyspiewane byly w kierunku b_niesmialego, a nie jak napisalam wczesniej marcina1973 chyba.;)))sorry
      • petar2 Re: sprostowanie 04.05.05, 07:19
        karollla napisała:

        >te peany wyspiewane byly w kierunku b_niesmialego, a nie jak napisalam wczesnie
        > j marcina1973 chyba.;)))sorry

        To tekst z netu, autor niezidentyfikowany :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka