kobieta-79
04.02.08, 23:40
Witam,
piszę do Was z prośbą o radę. Może znajdą się kobiety o podobnych przeżyciach
lub faceci, którzy coś doradzą? Oboje z mężem w tym roku będziemy mieć po 29
lat, jesteśmy 3,5 roku po ślubie, nie mamy dzieci. Przeżywamy kryzys małżeński
(chociaż ja myślałam, a raczej łudziłam się jeszcze kilka dni temu, że
przeżywaliśmy i że już jest dobrze). Mąż mówił mi przez 3 lata, że mnie kocha.
Od jesieni zeszłego roku na moje słowa "kocham Cię" nie odpowiada, raz
powiedział, że nie jest gotowy mówić mi o miłości. Przestał ze mną uprawiać
seks, mimo że to była zawsze świetna sfera naszego życia. Zaczął całymi nocami
dużo "pracować", jak tylko wróci z pracy siedzi cały czas przed TV z laptopem
na kolanach. Do łóżka zaczął przychodzić tylko na 2-3h, rano pobudka i oboje
do pracy. Przez ostatnie dni sypia tylko na kanapie. Nadmienię, że rok temu
zaczęliśmy się starać o dziecko, okazało się, że oboje musimy się leczyć.
Zaczęliśmy leczenie, ja kontynuuję, mąż mimo złych wyników przerwał leczenie.
Ginekolog powiedział mi 3 tyg.temu: "za 2 m-ce może Pani działać z mężem".
Moja radość z tej informacji trwała krótko - bo jak wróciłam do domu zdałam
sobie sprawę, że nawet nie mogę podzielić się tą wiadomością z mężem, bo jakoś
trudno gdy w naszym małżeństwie słowo "kocham" jest zakazane. Ale zaczęła się
rozmowa z mojej inicjatywy, dowiedziałam się wtedy, że nie jest pewien, czy
mnie kocha, że nie chce mieć dziecka, a wie, że ja już bym chciała. Dlatego
mnie unika. A w zeszłym roku zaczął się leczyć, mimo że nie był przekonany do
leczenia. On zainicjował nieużywanie antykoncepcji (prezerwatyw) właśnie rok
temu!! Więc o co chodzi??? Jestem załamana, nie mam siły na nic od tamtych
dni. Mężowi wydaje się, że ja wyolbrzymiam problem ... Co mam robić?