kama.garbi
30.05.05, 02:08
Weronisia zasnęła w moim brzuszku 9.05.2005 ostatniego dnia 38t.c.
jeszcze w noc ślicznie kopała a w południe jej serduszko juz nie biło
Weronisia w ndz 8maja w nocy skakała jak zwykle skończyła ok 2 w nocy
o 7 jak Sławek wychodził do pracy to zawsze mnie i ja całował i gadał do niej
i mam wrażenie że jeszcze wtedy mu odkopsnęła
ok10 obudziłam się z dziwnym przeczuciem że zbyt długo i za spokojnie śpie
próbowałam głosnej muzyki słodkiego ale jak po godz od śniadania nadal nie
było żadnego odzewu zdenerwowałam się i pojechalismy do szpitala
jeszcze żeby się tylko uspokoić nawet jak juz leżałam pod ktg i piguła nie
mogła odnaleść tętna miałam nadzieję ale gdy lekarka zrobiła usg przeprosiła
mnie że to tak długo trwało ale ma dla mnie przykra wiadomość
serduszko nie bije
zapytała czy chcę zobaczyc pokozała mi serduszko potem mózg włączyła
przepływy i nic cały czas cisza
a ja nadal nie wierzyłam
najdurniejsze z tego całego dnia to zapytano mnie czy chce byc od razu
przyjeta na oddział bo moge wrócic rano
zostałam
na sali przedporodowej odnalazła mnie połozna z która byłam umówiona na poród
ale akurat konczyła zmiane zostawiła mnie pod opieka swietnej lekarki
pomogli mi przejsc to godnie w miare bezbolesnie i z rodzina
oprócz męża pozwolono aby została ze mna moja siostra
niebyło nawet problemów abym dostała zzo
poród to piękna rzecz i nie taka straszna jak myślałam gdyby tylko nie z
takim finałem
urodziłam wydaje mi sie dosc szybko -dla Niej -dla mojej Kruszyki przetrwałam
poród którego tak bardzo sie balam moj maz mówi ze byłam bardzo dzielna
zadnych krzykow tylko konkretnie mowilam gdzie mnie boli i pomimo zzo czylam
skurcze i ponoc tylko mowilam "idzie"
urodziliśmy Weronisie o 1.20 miała 3360g mogliśmy ja zobaczyć,przytulić
była taka śliczna,cieplutka, takie słodkie pultaski, buźka bez żadnego grymasu
bólu jakby spokojnie sobie spała... po prostu zasnęła
a potem ją zabrali...
maleńka nie była zaplątana tylko
na pępowince był jeden supełek dośc wysoko bliżej łozyska niewiele widoczny
gołym okiem więc nie wiem czy była jakaś szansa że mógł być widoczny na usg??
nie wiem jak sobie to tłumaczyć dlaczego???jest coraz gorzej
Sławek mówi że to był przeciez nasz Aniołek a Aniołki sie nie rodzą przyszedł
tylko do nas wypełnic swoją misję i wrócił do Boga
Weronisiu zawsze Cię kochaliśmy i będziemy kochać...