Dodaj do ulubionych

aplikacja sądowa a studia doktoranckie

18.07.07, 21:15
a podobno od przybytku głowa nie boli ;) mianowicie w październiku
rozpoczynam aplikację sądową i dodatkowo dostałam się na niestacjonarne
studia doktoranckie (prawo), które również rozpoczynają się w październiku.
stanęłam przed wyborem: robić te dwie rzeczy równolegle (a na obu mi bardzo
zależy), czy jednak doktorat sobie niestety podarować... :(( czy ktoś był już
może w takiej sytuacji i ma jakieś przemyślenia? jak wspomniałam, na obu
rzeczach mi bardzo zależy, i w związku z tym nie chcę robić jednego kosztem
drugiego, co w efekcie doprowadzi do tego, że z żadnej z tych rzeczy nie
wywiążę się w pełni. jak to jest? da się?
pozdrawiam wszystkich :)
Obserwuj wątek
    • agatka1111 Oczywiście, że sie da! 19.07.07, 09:58
      Ja jestem tego najlepszym przykładem :). Robisz bardzo słusznie - pod warunkiem,
      że temat rozprawy jest, powiedzmy praktyczny a nie czysta teoria nieprzydatna w
      pracy sędziego - gdyż i tak musisz sie uczyć do aplikacji. Pisanie doktoratu w
      moim przypadku sie przeciągnęło właśnie z powodu aplikacji (kolokwia, egzamin
      końcowy, itp.), ale i tak warto. Zawsze sędzia z doktoratem to jest coś:).
      Pozdrawiam i życzę wytrwałości na obu polach.
    • mgzalewski Re: aplikacja sądowa a studia doktoranckie 19.07.07, 12:32
      znam gościa który pracuje jako asystent na wpia uksw w warszawie i właśnie
      został już sędziom i powoli kończy doktorat. a egzamin na sędziego zdał
      najlepiej w całej apelacji.


    • stokrotka_polna3 Re: aplikacja sądowa a studia doktoranckie 23.07.07, 01:31
      Czesc:) Ja tez jestem przykładem, że mozna te dwie rzeczy pogodzić. Biegnie 32
      miesiąc asesury, w czerwcu oddałam pracę doktorską, przygotowuje się właśnie do
      egzaminów z języka i ekonomii. Zakonczenie pisania pracy wydłuzyło się właśnie
      dlatego, że zdawałam egzaminy koncowe na apl., a poza tym pracowanie zajmuje
      dużo czasu i energii. Ja pisałam z wolnej stopy,z perspektywy czasu uwazam, ze
      był to dobry wybór, choćby dlatego, że czasie kolokwiów i egzaminów koncowych
      doktorat mogłam na trochę odstawić czy pisac wolniej. Pozdrawiam, powodzenia
      życzę:)
      • mgzalewski Re: aplikacja sądowa a studia doktoranckie 23.07.07, 09:13
        Z jakiej dziedziny prawa pisałaś?
    • monte83 dlaczego nie warto... 25.07.07, 20:55
      tak sobie czytam, ze wiekszosc z was pisze o tym, ze doktorat jest wspanialym dodatkiem do kariery zawodowej np sedziego.
      tyle, ze jak sie idzie na studia to moze jednak skoncentrowac sie na doktoracie?
      • stokrotka_polna3 Re: dlaczego nie warto... 26.07.07, 00:33
        Pisałam z prawa karnego, wiele w pisaniu pracy doktorskiej dała mi właśnie
        praca, przede wszystkim spojrzenie praktyczne. Myślę, że bez tego praca byłaby
        uboższa. Propozycje rozwiązań, także de lege ferenda, przychodziły mi do głowy
        często po przemyśleniu problemu, jaki narodził się w związku z pracą. Często nie
        był z przypadkiem z pracy dosłownie zwiazany, ale pośrednio. Mój pomysł na
        doktorat pojawił się nieśmiało w momencie pisania magisterki, cieszę się, że
        udało mi się go rozwinąć. Nie mogłabym powiedzieć, że dla mnie doktorat jest
        "dodatkiem". Pozdrawiam.
        • niewyspany77 Re: dlaczego nie warto... 26.07.07, 00:46
          Przedpisca wyzej pije najpewniej do studiow dziennych. Wtedy to fakt, moze byc
          heca. Co do dalszej czesci zgadzam sie w 100% - w calkiem sporej ilosci
          przypadkow pojscie na studia dr bez jakiejkolwiek praktyki, przed czy w trakcie,
          to kompletna porazka i wogole zenada. To tak jakby produkowac doktorow
          lingwistow, ktorych wiedza opiera sie na znajomosci regulek bez umiejetnosci
          napisania 2 zdan na krzyz.
          • monte83 Re: dlaczego nie warto... 28.07.07, 03:52
            hm... a co z dr. prawa? wiadomo, ze dr w tym wypadku daje duzo, bo np z takim stopniem adwokat, radca, sedzia, czy prokurator moga budzic jeszcze wieksze przekonanie, ze ten ktos jest znawca tematu.
            ale moja intencja bylo cos innego - wiekszosc laczy juz doktorat, a nawet prace na uczelni wlasnie z praktyka- doktorat i prace na uczelni traktuje sie jako bonus do zarabiania pieniazkow - mowie tutaj o dr. prawa bo tak naprawde tylko w tym wypadku doktorat daje jakies dodatkowe mozliwosci zarobkowania.
            wracajac do tematu - czy nikt z robiacych doktorat nie mysli tylko o pozostaniu na uczelni i postawienie tylko na rozwoj naukowo - dydaktyczny?
            • stokrotka_polna3 Re: dlaczego nie warto... 29.07.07, 11:35
              Może praca na uczelni jest dodatkowym zajęciem, jeśli ktoś praktykuje. Wg mnie
              to jest atut w przypadku akurat tej dziedziny (nie wypowiadam się na temat
              innych, bo nie znam tematu). Z moich doświadczeń , jeszcze jako studentki,
              wynikało, że ciekawsze, bardziej przydatne w przyszłości zajęcia prowadzili ci,
              którzy poza pracą na uczelni, byli adwokatami, sędziami etc. Pracowaliśmy
              wówczas na casusach, które ktoś z głowy dyktował. Trzeba było pomyśleć,
              rozwiązań nigdzie nie było, w domu przerobić teorię, a na zajęciach próbować
              wyciągać wnioski. Zajęcia prowadzone w tej formie były znacznie trudniejsze niż
              te, które były oparte o dany podręcznik, w formie zreferowania treści ksiązki. Z
              perspektywy czasu myślę, że one mi właśnie dały najwięcej. Pozdrawiam.
              • monte83 Re: dlaczego nie warto... 30.07.07, 00:47
                zapewne praktyka jest waznym bonusem, a nawet bardzo przydatna na zajeciach. tyle, ze klopot moze sie pojawic wtedy, gdy taki praktyk spoznia sie na zajecia lub odwoluje dyzur...

                pozdr.
                • stokrotka_polna3 Re: dlaczego nie warto... 31.07.07, 20:45
                  Wydaje mi się, że kwestia spóźniania się jest zwiazana z szacunkiem do klientów,
                  studentów , petentów, nie wiaże się z tym, co robimy w sensie gdzie pracujemy.
                  Zdecydowales sie na dwa zajecia - dotrzymuj terminów, bez znaczenia czy nauczasz
                  i praktykujesz czy tylko nauczasz. Pozdrawiam.
                  • monte83 Re: dlaczego nie warto... 31.07.07, 21:33
                    no tak, tyle, ze czasem terminy gonia i czlowiek odpuszcza sobie to co sobie robi tak z boku - najczesniej nie zawalasz jakiejs sprawy, ale cwiczenia - dlatego uwazam, ze zle jest laczyc prace naukowa i zawodowa w tym wypadku.
                    :)
    • ankaxy Re: aplikacja sądowa a studia doktoranckie 30.07.07, 15:07
      cieszę się, że wywiązała się drobna dyskucja wokół mojego postu :) dzięki Wam
      można zobaczyć wszystkie za i przeciw :) i przekonuję się, że chyba się da to
      wszystko połączyć, jeśli się chce, pomimo tego ogromu pracy na sądowej,
      prawda? :)
      a w ogóle to zapomniałam się wcześniej przywitać, więc - witam :)
      pozdrawiam :)
      • mgzalewski Re: aplikacja sądowa a studia doktoranckie 01.08.07, 23:03
        z jakiej dziedziny piszesz będziesz piać?
        • ankaxy Re: aplikacja sądowa a studia doktoranckie 07.08.07, 15:06
          prawo europejskie lub prawo finansowe; "lub", bo najchętniej
          europejskie prawo finansowe ;)
          • med.alex Re: aplikacja sądowa a studia doktoranckie 07.03.08, 09:26
            doktorat z prawa na UJ.
            dziennie czy z wolnej stopy?ile to kosztuje? jak długo się go pisze?u kogo
            najlepiej? czy może wybrać inne miasto?
    • paszczak24 A co z aplikacjami korporacyjnymi? 07.03.08, 20:17
      A czy, Waszym zdaniem, doktorat można połączyć z aplikacją radcowską
      czy adwokacką? Jak wiadomo, aplikacja taka wiąże się również z pracą
      w kancelarii, a mecenasi lubią dyspozycyjnośc:), czy wtedy doktorat
      (na stacjonarnych studiach doktoranckich) + zajęcia na aplikacji +
      praca w kancelarii nie staje się "mission impossible"?:)
      • igerna1 Re: A co z aplikacjami korporacyjnymi? 13.03.08, 09:35
        Jeszcze w zeszłym roku i dwa lata temu usiłowałam pogodzić aplikację radcowską,
        studia doktoranckie i pracę. Niestety, to jest spore wyzwanie, jeżeli w
        kancelarii oczekuje się pracy ok. 10 godzin dziennie. Moje życie wyglądało wtedy
        tak, że w poniedziałki zajęcia na aplikacji i doktoranckie, reszta tygodnia
        kancelaria i praktyki, powrót do domu koło 20.00, nocami pisanie uzasadnień.
        Wtedy na doktorat zostają weekendy, ale po pierwsze kiedyś trzeba spać, a po
        drugie biblioteka jest wtedy czynna od 9 do 14.
        Jedyne co zrobiłam w ciągu tych 2 lat, to zebrałam bibliografię, przeczytałam
        sporo materiałów i porobiłam notatki. O pisaniu nie było mowy. Dlatego aktualnie
        na rok odstawiłam pracę w kancelarii i poświęcam czas pisaniu doktoratu.
        • paszczakowy Re: A co z aplikacjami korporacyjnymi? 13.03.08, 17:37
          Odstawiłaś pracę w kancelarii, ale aplikację nadal odbywasz? W
          kancelarii byłaś zatrudniona na cały etat? Pobierasz stypendium
          doktoranckie? Przepraszam za natłok pytań a jednocześnie z góry
          dzięki za odpowiedź:)
          • igerna1 Re: A co z aplikacjami korporacyjnymi? 17.03.08, 23:40
            1. Odstawiłam pracę w kancelarii, na aplikacji urlop. Na szczęście udało się to
            tak zorganizować, że roczny wyjazd opóźni egzamin tylko o 6 miesięcy.
            2. W kancelarii była zatrudniona na cały etat, oczywiście wyrabiałam więcej:)
            3. Doktoranckiego stypendium nigdy nie miałam - zaoczne studia doktoranckie.
            Obecne stypendium funduje mi "wrogi rząd" :)
            A co do dalszej dyskusji: doktorat nigdy nie miał być dla mnie drogą do zawodu,
            a jedynie realizacją pasji :)
        • alba.alba Re: A co z aplikacjami korporacyjnymi? 13.03.08, 20:11
          Ja uważam, że jak ktoś się dostanie na aplikację (co jest coraz łatwiejsze) to nie ma sensu równolegle rozpoczynać doktoratu. Doktorat nie zając, nie ucieknie. W przypadku prawa nie ma on żadnego znaczenia - ani nie daje prawa do wykonywania zawodu, ani nie podwyższa szans na zdobycie pracy na wolnym rynku, ani nie zapewnia godziwego dochodu. Tym bardziej, że teraz przyjmują na doktorat praktycznie każdego, więc to absolwent decyduje, czy woli go robić zaraz po studiach czy za kilka lat. Najlepiej zrobić aplikację, rozpocząć karierę prawniczą w trakcie której nasunie się jakiś ciekawy temat na doktorat i jakieś nietuzinkowe refleksje i dopiero mając taką bazę wnieść coś ciekawego do nauki polskiej. Taki doktorat będzie o niebo dojrzalszy od doktoratu alla praca magisterska napisanego przez doktoryzującego się świeżego absolwenta nie obytego z zawodem.
          • paszczakowy Re: A co z aplikacjami korporacyjnymi? 14.03.08, 20:11
            Akurat w wypadku prawa ma największe znaczenie spośród wszystkich
            dziedzin (obok medycyny). 1) nie daje prawa wykonywania zawodu, ale
            daje możliwość zdawania egzaminu zawodowego bez aplikacji, umożliwia
            też zrobienie habilitacji, która już prawo do wykonywania zawodu
            umożliwia. 2) podwyższa szanse na wolnym rynku, bo zwiększa zaufanie
            wśród potencjalnych klientów (to samo dotyczy lekarzy).
            • alba.alba Re: A co z aplikacjami korporacyjnymi? 15.03.08, 14:33
              paszczakowy napisał:

              > Akurat w wypadku prawa ma największe znaczenie spośród wszystkich
              > dziedzin (obok medycyny). 1) nie daje prawa wykonywania zawodu, ale
              > daje możliwość zdawania egzaminu zawodowego bez aplikacji,

              Wiem o tym, bo sama tą sprawę poruszyłam na tym forum. Szanse na zdanie egzaminu adwokackiego tylko po studiach doktoranckich, bez żadnej praktyki w tej dziedzinie, są bliskie zeru. Doktorat polega jedynie na przygotowaniu teoretycznym i to z jednej wąskiej dziedziny. A egzamin adwokacki wymaga szerokiej wiedzy wiedzy teoretycznej z różnych gałęzi prawa + umiejętności praktyczne.

              Teraz na aplikację korporacyjną łatwo się dostać, tylko obiektywny zamknięty teścik, który wystarczy jedynie "zaliczyć", bez charakteru konkursowego. Tak więc jeżeli ktoś myśli o wykonywaniu zawodu, to po co wybierać drogę "okrężną" przez doktorat i sobie utrudniać życie.

              > umożliwia
              > też zrobienie habilitacji, która już prawo do wykonywania zawodu
              > umożliwia.

              Po pierwsze, nie wiadomo jak długo ten przepis będzie jeszcze funkcjonował, żeby doktor habilitowany, który w życiu nie napisał żadnego pisma procesowego, mógł wykomywać zawód. Wydaje mi się, że jest to przepis martwy. Szanse na zatrudnienie etatowe w sądzie czy prokuraturze tylko na podstawie habilitacji są zerowe. Można oczywiście wykonywać wolny zawód, ale wypracowanie sobie nazwika wymaga czasu, jeżeli ktoś więc chce zaczynać karierę prawniczą dopiero w okolicach czterdziestki, to winszuję. Ja zresztą nie wierzę w to, że kumaty prawnik nie będzie potrafił nabyć wcześniej uprawnień do wykonywania zawodu w normalny sposób, tylko będzie musiał liczyć dopiero na habilitację.

              Poza tym zrobienie habilitacji poza uczelnią jest niezwykle trudne. A większość doktorantów na etat na uczelni nie ma co liczyć.

              > podwyższa szanse na wolnym rynku, bo zwiększa zaufanie
              > wśród potencjalnych klientów (to samo dotyczy lekarzy)

              W przypadku sędziów i prokutatorów doktorat nie ma żadnego znaczenia, nie muszę chyba tłumaczyć dlaczego. A wśród pozostałych zawodów to myślę, że stopień czy tytuł naukowy działa na drugim planie. Najważniejsze jest doświadczenie i renoma. Większość osób wolałaby pójść do adwokata powiedzmy z 10-letnią praktyką niż do świeżo upieczonego prawnika z dr przed nazwiskiem. Zwłaszcza że stopień dr ulega dewaluacji i już nikogo nie powala na kolana.
              • paszczakowy Re: A co z aplikacjami korporacyjnymi? 16.03.08, 09:06
                A czemu ciągle piszesz o braku praktyki w wypadku doktora czy
                doktora habilitowanego, który rzekomo "żadnego pisma nie napisał"?

                Co broni takiemu doktorantowi praktykować w kancelarii?

                A co do dochodzenia do uprawnień okrężną drogą - przecież wiadomo,
                że nikt rozsądny nie będzie dochodził do zawodu przez doktorat, ja
                tylko sprostowałem Twoje stwierdzenie, że w kwestii uprawnień
                doktorat NIC nie daje.

                Moje pytanie nie brzmiało "czy warto robić doktorat z prawa"
                tylko "czy można jego robienie połączyć z aplikacją
                (korporacyjną!)", więc nie wiem czemu manipulujesz, odchodząc od
                tematu;-)
                • alba.alba Re: A co z aplikacjami korporacyjnymi? 16.03.08, 17:31
                  paszczakowy napisał:
                  > Co broni takiemu doktorantowi praktykować w kancelarii?

                  Praktykować nie będąc na aplikacji? Czyli co, magistrowie praktykują, bo są na aplikacji, a doktorant (elita intelektualna podobno) praktykuje, bo się nie potrafił na aplikację dostać? Zresztą skoro teraz jest coraz więcej aplikantów (przez łatwiejszy egzamin) to kancelarie wolą zatrudniać aplikantów.

                  > A co do dochodzenia do uprawnień okrężną drogą - przecież wiadomo,
                  > że nikt rozsądny nie będzie dochodził do zawodu przez doktorat, ja
                  > tylko sprostowałem Twoje stwierdzenie, że w kwestii uprawnień
                  > doktorat NIC nie daje.

                  Po co prostujesz, jak w gruncie rzeczy przyznajesz mi rację.

                  > Moje pytanie nie brzmiało "czy warto robić doktorat z prawa"
                  > tylko "czy można jego robienie połączyć z aplikacją
                  > (korporacyjną!)", więc nie wiem czemu manipulujesz, odchodząc od
                  > tematu;-)

                  Bo każdy wątek żyje swoim życiem. Pojawiają się w trakcie dyskusji pewne kwestie poboczne, ale również związane z tematem. A na pytanie, czy można połączyć aplikację z doktoratem odpowiedziałam ci wcześniej, więc czego się czepiasz. Powtórzę - można połączyć, ale po co mieć taki stres. Doktorat można spokojnie napisać po aplikacji, będzie dojrzalszy.
                  • paszczakowy Re: A co z aplikacjami korporacyjnymi? 16.03.08, 20:22
                    > Praktykować nie będąc na aplikacji? Czyli co, magistrowie
                    praktykują, bo są na
                    > aplikacji, a doktorant (elita intelektualna podobno) praktykuje,
                    bo się nie pot
                    > rafił na aplikację dostać?

                    Dlaczego zakładasz, że nie potrafił? Może nie chciał? Chociażby
                    dlatego, że aplikacja wymaga czasu i uczy wiedzy często
                    nieprzydatnej, jeśli dany prawnik chce być wąsko wyspecjalizowany.

                    > Po co prostujesz, jak w gruncie rzeczy przyznajesz mi rację.

                    Jeśli twierdzisz, że doktorat przydaje się jednak w pewnym zakresie
                    w kwestii uprawnień, to się zgadzam, bo to prawda. Choć oczywistym
                    jest, że ta przydatność nie jest motywem robienia doktoratu z prawa.
                    Odróżnić trzeba przydatność od motywów.

                    Prawo jazdy przydatne jest jeśli chodzi o zatrudnienie np. jako
                    przedstawiciel handlowy, ale uwierz mi, że ja nie po to je robiłem.

                    > Bo każdy wątek żyje swoim życiem. Pojawiają się w trakcie dyskusji
                    pewne kwesti
                    > e poboczne, ale również związane z tematem. A na pytanie, czy
                    można połączyć ap
                    > likację z doktoratem odpowiedziałam ci wcześniej, więc czego się
                    czepiasz. Powt
                    > órzę - można połączyć, ale po co mieć taki stres. Doktorat można
                    spokojnie napi
                    > sać po aplikacji, będzie dojrzalszy.

                    Tylko że pytanie tyczyło stacjonarnych studiów doktoranckich (a więc
                    doktoratu w perspektywie pracy na uczelni), więc odpowiedź jest nie
                    na temat.
                    • alba.alba Re: A co z aplikacjami korporacyjnymi? 17.03.08, 20:49
                      paszczakowy napisał:
                      > Dlaczego zakładasz, że nie potrafił? Może nie chciał? Chociażby
                      > dlatego, że aplikacja wymaga czasu i uczy wiedzy często
                      > nieprzydatnej, jeśli dany prawnik chce być wąsko wyspecjalizowany.

                      Po co komu prawnik wąsko wyspecjalizowany, ale bez uprawnień do wykonywania zawodu? Rozumiem, że jak ktoś się nie dostał na aplikację albo nie miał na tyle samozaparcia aby się do tego przygotować, to będzie stosował eufemizm i mówił, że "nie chciał". Zawsze to lepiej brzmi. A czemu w ogóle na te studia poszedł w takim razie?

                      > Jeśli twierdzisz, że doktorat przydaje się jednak w pewnym zakresie
                      > w kwestii uprawnień, to się zgadzam, bo to prawda.

                      Nie twierdzę tak. Uważam, że co innego formalne uprawnienia, a co innego realne szanse na ich wykonywanie. Jak ktoś chce przystąpić do egzaminu na aplikację na podstawie samego doktoratu, to i tak będzie musiał przerobić cały materiał obowiązujący na aplikacji, bo inaczej się tego nie da zdać. Więc będzie musiał samodzielnie to wszystko opracować, tak samo jak będzie musiał sobie na własną rękę zapewnić jakiś kontakt z praktyką. Na jedno wychodzi. Powiedziałabym nawet, że łatwiej mają aplikanci, bo oni mają profesjonalne do tego egzaminu przygotowanie.

                      Jak ktoś będzie chciał wykonywać zawód na podstawie habilitacji to życzę powodzenia. Tą sprawę już wyjaśniałam wcześniej, ale jej nie zakodowałeś. Szanse na etat zerowe, a zaczynanie indywidualnej kariery dopiero w okolicach czterdziestki nie jest w tym zawodzie rozsądne.
                      • paszczakowy Re: A co z aplikacjami korporacyjnymi? 17.03.08, 23:23
                        > Po co komu prawnik wąsko wyspecjalizowany, ale bez uprawnień do
                        wykonywania zawodu?

                        A myślisz, że prawnik to nic nie robi tylko lata po sądach? I
                        pracuje tylko w jednoosobowej kancelarii? No więc nie:)

                        >Rozumiem, że jak ktoś się nie dostał na aplikację albo nie miał na
                        >tyle sa mozaparcia aby się do tego przygotować, to będzie stosował
                        >eufemizm i mówił, że "nie chciał". Zawsze to lepiej brzmi.

                        E tam, teraz każdy średniorozgarnięty absolwent jest się w stanie
                        dostać.
                        • alba.alba Re: A co z aplikacjami korporacyjnymi? 18.03.08, 19:26
                          paszczakowy napisał:
                          > E tam, teraz każdy średniorozgarnięty absolwent jest się w stanie
                          > dostać.

                          Teraz tak, ale jeszcze 3 lata temu tak nie było.
            • alba.alba Re: A co z aplikacjami korporacyjnymi? 15.03.08, 17:48
              Poza tym weź pod uwagę, że dydaktyka zajmuje wiele czasu. Tak więc na uniwersytecie powinny pracować jedynie osoby, które mają do niej zamiłowanie. Stąd też dziwi mnie twoja propozycja, żeby ktoś, komu zależy na wykonywaniu zawodu prawnika, dążył do tego okrężną drogą przez karierę naukowca na uniwersytecie. Jak komuś zależy na zawodzie, to idzie na aplikację. A jak kogoś kręci nauczanie innych, to rozwija się na uniwersytecie.

              Dla mnie osobiście dydaktyka byłaby okrutną stratą czasu i wcale się z tym nie kryję. Kradnie czas na rozwój zawodowy i naukowy. Zresztą na tym forum też jest wiele takich osób. Dlatego też ja, jeżeli kiedykolwiek zdecyduję się na doktorat, to tylko z wolnej stopy. Sama niechęć do dydaktyki sama w sobie nie jest niczym złym (o gustach się nie dyskutuje), ale najgorszą rzeczą w takim wypadku jest praca na uniwersytecie lub dzienne studia doktoranckie (gdzie dydaktyka jest obowiązkowa). Dlatego też straszną hipokryzją jest traktowanie pracy na uniwersytecie jako okazji do wywindowania się w zawodzie prawnika, bo nie było się na tyle ambitnym/inteligentnym, by dostać się na aplikację i ją ukończyć.

              Oczywiście wiele osób łączy pracę na uniwersytecie z karierą zawodową i to im się chwali, o ile są tą dydaktyką zainteresowani. Powiedziałabym nawet, że ci wykładowcy, którzy znają się na praktyce, lepiej wykładają. Ale traktowanie tej pracy jako wyłącznego środka do zdobycia uprawnień zawodowych jest nieporozumieniem.
              • rilian Re: A co z aplikacjami korporacyjnymi? 16.03.08, 08:16

                • izomorfia1 Re: A co z aplikacjami korporacyjnymi? 30.03.08, 13:30
                  A ja uważam, że praca nad doktoratem bardzo rozwija umiejętności
                  praktyczne.Chodzi o warsztat, o metodologię - reguły są te same,
                  wymagania trochę inne.To dyskurs akademicki jest najlepszą okazją do
                  nabycia tej najważniejszej sprawności praktycznej - "kompetencji
                  językowej" - umiejętności poprawnego posługiwania się językiem
                  prawniczym. Przez konieczność udziału w tym dyskursie można poznać
                  reguły gry. Nie da się ukryć, że na aplikacjach króluje "nihilizm
                  warsztatowy".
                  Oczywiście są też takie umiejętności praktyczne, których nie
                  nabędziemy na doktoracie: "wiedza" o tym jakie załączniki dołączyć
                  do pisma, gdzie to pismo zanieść, jak rozmawiać z Paną Zosią w
                  sekretariacie itp, ale rytułały łapie sie szybko.Najtrudniej
                  nadrobić braki w teorii.
                  To znajomość teorii + orientacja w możliwościach jej praktycznego
                  zastosowania, decyduje; czy jestem prawnikiem, czy tylko miernym
                  praktykiem prawa.
                  Byłem doktorantem, jestem aplikantem,niedługo będę mecenasem.
                  Myślę, że będę jeszcze doktorantem. Dla większej sprawności
                  praktycznej.
                  • izomorfia1 Re: A co z aplikacjami korporacyjnymi? 30.03.08, 14:41
                    "rytuały" :)
                  • micwilk Re: A co z aplikacjami korporacyjnymi? 30.03.08, 23:12
                    Bardzo mądre słowa. A jeśli mogę dopytać, nie jesteś już doktorantem
                    ze względu na brak czasu? Byłeś na studiach doktoranckich, jak
                    rozumiem?
                  • alba.alba Re: A co z aplikacjami korporacyjnymi? 31.03.08, 02:51
                    > Oczywiście są też takie umiejętności praktyczne, których nie
                    > nabędziemy na doktoracie: "wiedza" o tym jakie załączniki dołączyć
                    > do pisma, gdzie to pismo zanieść, jak rozmawiać z Paną Zosią w
                    > sekretariacie itp, ale rytułały łapie sie szybko.Najtrudniej
                    > nadrobić braki w teorii.

                    Przecież ja nie przeczę, że najpierw powinno się przyswoić teorię, a dopiero później praktykę. Tyle że na zdobycie teorii przewidziane są przecież studia magisterskie. A na aplikację mogą dostać się tylko osoby mające ugruntowaną teorię, bo przecież jest egzamin z całych pięciu lat studiów. A doktorat to pogłębienie teorii, ale tylko z jednej wąskiej dziedziny. A przecież prawnik musi mieć wiedzę z różnych dziedzin.

                    > Byłem doktorantem, jestem aplikantem,niedługo będę mecenasem.
                    > Myślę, że będę jeszcze doktorantem.

                    Wytłumacz o co chodzi. Bo napisałeś, że BYŁEŚ doktorantem, a zaraz obok, że BĘDZIESZ. Więc się zdecyduj. Kto jak kto, ale prawnik powinien wyrażać się prezycyjnie. Z twojej wypowiedzi można wywnioskować, że byłeś doktorantem i z tego zrezygnowałeś. A w przyszłości zamierzasz ponownie robić przymiarkę do doktoratu. To by potwierdzało moją tezę, że nie warto brać się za doktorat i aplikację jednocześnie.
                    • stokrotka_polna3 Re: A co z aplikacjami korporacyjnymi? 02.04.08, 01:07
                      Uprzejmie donoszę, że obroniłam się, z czego bardzo się cieszę:) Z mojego punktu
                      widzenia, warto jednocześnie być asesorem/aplikantem i doktorantem/ką i można to
                      pogodzić. Na aplikacji uczy się człowiek zarówno teorii (na studiach ta wiedza
                      teoretyczna jest okrojona, często bez nauki na przykładach) jak i tego, jak
                      wykorzystać tę wiedzę w praktyce. Doktorat to pogłębienie teorii z konkretnej
                      działki prawa, ale nie zgadzam się, że z wąskiej dziedziny. Pisząc rozprawę,
                      studiujemy mnóstwo różnych przepisów, czytamy wiele publikacji, które czasem
                      szczątkowo są związane z danym tematem pracy, a czasem wcale, ale żeby się o tym
                      przekonać, musimy przebrnąć przez artykuł. Ponadto, zdajemy egzamin z przedmiotu
                      kierunkowego, do którego przygotowujemy się nie tylko w zakresie dotyczącym
                      tematu rozprawy. Myślę, że od predyspozycji, chęci zależy, czy chcemy aplikacje
                      i doktorat połączyć, a wartość jednego i drugiego będzie różna dla różnych ludzi.
                    • izomorfia1 Re: A co z aplikacjami korporacyjnymi? 04.04.08, 21:42
                      mój post był reakcją na to stwierdzenie:

                      "Doktorat polega jedynie na przygotowaniu teoretycznym i to z jednej
                      wąskiej dziedziny. "

                      Doktoryzowanie się polega ( polegać powinno)na nabywaniu sztuki
                      rozwiązywania problemów teoretycznych, będących jednocześnie
                      istotnymi dla praktyki. Uważam, że praktyka opiera sie w znacznej
                      mierze na sztuce unikania tych problemów (podobnie uważa autor
                      popularnego sędziowskiego metodyka:).Uważam, że umiejętność
                      rozwiązania problemu dogmatycznego czy teoretycznego w publikacji
                      naukowej przekłada się na umiejętnośc uniknięcia tego problemu, lub
                      uniemożliwieniu komuś innemu uniknięcia tego problemu, w piśmie
                      procesowym lub uzasadnienu aktu stosowania prawa.Chodzi mi o
                      metodologię.

                      Zważyć należy, że wykładnia OSN opiera się przeważnie na wykładni
                      dogmatycznej. Nie wszyscy są tego świadomi.

                      Osoby które dostają się na aplikację nie mają ugruntowanej teorii,
                      bo studia magisterskie mają charakter propedeutyczny, podobnie jak
                      aplikacja.Jeżeli w tym kontekście piszesz jeszcze o "całych pięciu
                      latach studiów", to dodam, że nie ma takiej osoby, która ma
                      gruntowną wiedzę w obszarze całego systemu. Nie robi się soczewek -
                      100 diopli.

                      Doktorat pisałem z wolnej stopy.Nie dałem rady.Mój trud włożony w
                      aplikację szacuję na porównywalny z ok. 1/5 wysiłku wymaganego do
                      zdobycia dr ( u mojego promotora - to ważne:).

                      doktorat przed/w trakcie aplikacji odradzam stanowczo.

                      Pozdrawiam.

                      • alba.alba Re: A co z aplikacjami korporacyjnymi? 05.04.08, 16:58
                        izomorfia1 napisał:
                        > Mój trud włożony w
                        > aplikację szacuję na porównywalny z ok. 1/5 wysiłku wymaganego do
                        > zdobycia dr ( u mojego promotora - to ważne:).

                        Jeżeli odbywałeś aplikację korporacyjną to się zgodzę. Czy ci się to podoba, czy nie, to za najtrudniejszą uchodzi aplikacja sądowa i prokuratorska. Z tego co słyszę od osób po tej aplikacji, to egzamina końcowy jest olbrzymi i straszny. Mówią to u nas sami wykładowcy, którzy go zdawali.

                        A co do porównania trudności aplikacji z trudnością napisania doktoratu to uważam, że to pierwsze jest zdecydowanie trudniejsze, zwłaszcza przy aplikacji państwowej. Zresztą mówią o tym same dane: bywają doktorzy, którzy aplikacji nie potrafili zrobić (albo się nie dostali albo nie zdali egzaminu końcowego). Ale nie znam przypadku, by ktoś po aplikacji nie był w stanie napisać doktoratu, jeśli by tylko mu się go zachciało.
                        • izomorfia1 Re: A co z aplikacjami korporacyjnymi? 05.04.08, 20:57
                          No wiesz, doktorant doktorantowi nierówny, a aplikant aplikantowi.
                          Wszędzie można się ślizgnąć. Aplikacje generalnie nie służą
                          selekcji, podobnie jak studia magisterskie. Na moim wydziale do
                          tytułu dr dochodzi 30% doktorantów.Więc jakaś selekcja jest.Jedno
                          pytanko: jaki procent aplikantów sądowych w Twojej apelacji
                          definitywnie odpada w jej trakcie ? no widzisz, coś jest na rzeczy.
                          • alba.alba Re: A co z aplikacjami korporacyjnymi? 06.04.08, 19:36
                            izomorfia1 napisał:
                            > Aplikacje generalnie nie służą
                            > selekcji, podobnie jak studia magisterskie.

                            A czemu ma służyć egzamin wstępny na aplikację? I limity naboru w przypadku aplikacji sądowo-prokuratorskiej? To przecież jasne, że chodzi tu o selekcję. Przecież ten egzamin ma charakter KONKURSOWY.
                            A czemu ma służyć egzamin sędziowski/prokuratorski? I to, że jak się dostanie na koniec tylko 3 to szans na etat nie ma, chyba że jako asystent sędziego.

                            A gdy chodzi o studia magisterskie, to akurat prawo jest jednym z tych kierunków, na którym dużo studentów odpada w początkowych latach studiowania.

                            > Na moim wydziale do
                            > tytułu dr dochodzi 30% doktorantów.Więc jakaś selekcja jest.
                            Sami rezygnują, bo wiedzą, że doktorat w sumie nie jest im do niczego potrzebny lub wiedzą, że mogą go podjąć spokojnie za kilka lat. A naprawdę nie znam osoby, która by dobrowolnie zrezygnowała z aplikacji, w przynajmniej z tej państwowej. Bo jakby zrezygnowała, to za kilka lat znów by musiała zdawać egzamin wstępny, który do najłatwiejszych nie nalezy w przypadku aplikacji państwowej.
                            • izomorfia1 Re: A co z aplikacjami korporacyjnymi? 06.04.08, 20:51
                              Chodziło mi o to, że działa tu prosty mechanizm: "dostałeś się,
                              dadzą skończyć", chyba że nie chcesz skończyć, albo jakiś wypadek
                              losowy.Jeżeli selekcją jest 3 czy 4 na egzaminie końcowym, albo
                              konieczność startu w dogrywce, to ok.Jest selekcja:)

                              Ja tutaj opisuję WŁASNE DOŚWIADCZENIA.
                              co do e. wstępnych na aplikacje PAŃSTWOWE, to pomagałem kiku osobom
                              przejść przez ten KONKURS. Nie umieli sami napisać podania.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka