ignorant11
04.07.06, 01:37
Sława!
wiadomosci.onet.pl/1332241,2678,1,1,kioskart.html
Radioaktywne imperium
Co się dzieje w rosyjskim kompleksie atomowym?
Zdaniem Davida Holloway’a, wybitnego znawcy strategii jądrowej, amerykańskie
planowanie wojskowe już od dawna nie koncentruje się na Rosji. Pentagon zajął
się innymi zagrożeniami.
Niemniej USA uważnie przyglądają się temu, co dzieje się w rosyjskim
kompleksie atomowym. Przede wszystkim z obawy przed starzejącym się i słabo
zabezpieczonym arsenałem broni nuklearnej.
Niedawne wycofanie się Amerykanów z Układu o Ograniczeniu Systemów Obrony
Przeciwrakietowej oraz rezygnacja z ratyfikacji umowy o zawieszeniu prób
nuklearnych z 1966 r. spowodowały nerwowe reakcje Moskwy. Rosyjski sztab
generalny określił te działania jako „zabójczy cios” w strategiczną
stabilizację świata, następnie Kreml wypowiedział układ Start II, przez co
uwolnił się od zakazu posiadania wielogłowicowych rakiet jądrowych. Rosja,
która znaczenie na arenie międzynarodowej zachowuje dziś przede wszystkim
dzięki surowcom energetycznym, znów zaczyna postrzegać głowice nuklearne
jako „czynnik dyscyplinujący” wobec hegemonistycznych ambicji Stanów
Zjednoczonych.
Obecnie na rosyjską triadę strategiczną składa się 750 międzykontynentalnych
rakiet typu SS-18 Satan, SS-19 Stilleto, SS-24 Scalpels, SS-25 Sickle i SS-27
Topolw wyrzutniach podziemnych, na platformach kolejowych i pojazdach
kołowych. Oprócz nich rosyjski arsenał to 280 rakiet balistycznych na
siedemnastu okrętach podwodnych i 156 pocisków na łodziach poza służbą.
Istotną rolę odgrywają również bombowce strategiczne. Stowarzyszenie Kontroli
Zbrojeń i londyński Międzynarodowy Instytut Badań Strategicznych szacują, że
Rosjanie mają 80 maszyn wyposażonych w 626 głowic.
Władimir Putin niemal przy każdej okazji zaznacza, że jego broń taktyczna
wciąż jest drugim co do wielkości arsenałem świata. Od czasu do czasu włodarz
Kremla „przypomina” też, że rosyjskie silosy nadal przechowują
międzykontynentalne pociski balistyczne UR100N UTTH. Wypowiedzi te należy
jednak postrzegać bardziej jako działanie propagandowe niż realną groźbę.
Odwoływanie się do dawnej świetności obliczone jest na wytworzenie pozorów
potęgi, co w zderzeniu z rzeczywistością całkowicie mija się z prawdą.
Większość elementów arsenału została wyprodukowana w latach 80., a termin ich
przydatności technicznej upływa za parę lat. Podstawę rozwoju rosyjskich sił
jądrowych może stanowić jedynie system SS-27, który ma zaledwie 24 pociski.
Spadek po mocarstwie
Związek Radziecki pozostawił Rosji gigantyczne arsenały broni atomowej. Z
każdym rokiem jednak ich poziom gotowości bojowej staje się słabszy. Efektem
tego procesu jest coraz bardziej realne zagrożenie związane ze starzejącym
się sprzętem. Obecnie na terytorium Rosji składowanych jest kilkadziesiąt
tysięcy sztuk ładunków jądrowych. Dodać do tego należy ponad 200 łodzi
podwodnych z napędem atomowym, rdzewiejących u nadbrzeży w oczekiwaniu na
utylizację.
Półwysep Kola to największe na świecie składowisko odpadów radioaktywnych pod
gołym niebem. Po epoce wyścigu zbrojeń na północnym zachodzie Rosji pozostało
21 tys. m sześc. niebezpiecznych związków. Większość odpadów pochodzi z
wraków okrętów Floty Północnej, dawnej wizytówki Związku Radzieckiego.
Nie lepiej przedstawia się sytuacja statków cywilnej żeglugi. Nieopodal
Murmańska znajduje się Atomfłot – baza morska, w której stacjonuje sześć
lodołamaczy o napędzie atomowym. Oficjalnie całe zużyte paliwo powinno być
zneutralizowane, jednak do tej pory nie zajęto się nawet połową wszystkich
odpadów wytworzonych od początku lat 60. Większość jest przechowywana w
prowizorycznych instalacjach albo na pokładzie wyznaczonych do tego celu
jednostek. Jednym z takich okrętów jest „Lepse”. Statek – załadowany odpadami
z pokładu lodołamacza „Lenin” – zacumowano w pobliżu bazy Atomfłotu w
oczekiwaniu na opracowanie techniki, która pozwoli opróżnić ładownię.
Pojemniki zawierające paliwo atomowe sukcesywnie jednak pękają, a ich
zawartość powoli zaczyna się wydostawać na zewnątrz.
Zły stan techniczny arsenałów broni taktycznej oraz słabe zabezpieczenia
cywilnej technologii atomowej stanowią poważne zagrożenie dla obywateli. Na
półwyspie Kola ludzie chorują dwa razy częściej niż w pozostałych częściach
kraju. Władze bagatelizują jednak te fakty. – Jest to raczej kwestia
ciężkiego klimatu i poziomu diagnostyki – utrzymuje Arkadij Rubin, zastępca
szefa komisji sanitarnej w Murmańsku. Władimir Kliusew, odpowiedzialny za
bezpieczeństwo regionu, również przechodzi nad tym do porządku dziennego: –
Panujemy nad sytuacją. Jeśli chodzi o jednostki cywilne, trochę odstajemy od
Zachodu, ale w technologii militarnej jesteśmy najlepsi.
Władze nie przyjmują do wiadomości, że rosyjska flota jest w fatalnym stanie,
i raz po raz organizują pokazowe manewry, podczas których kolejne okręty idą
na dno wraz z atomowym ładunkiem. Nie ucichł jeszcze szum wokół katastrofy
Kurska, a potworne lekceważenie obowiązków i brak profesjonalizmu
doprowadziły do kolejnej katastrofy. Nie tak dawno na Morzu Barentsa zatonął
atomowy okręt podwodny „K-159” z serii 627 A. Na pokładzie znajdowała się
dziesięcioosobowa załoga, z której ocalał tylko jeden marynarz. Dowództwo
Floty Północnej i ministerstwo obrony zapewniały, że reaktory na zatopionej
jednostce zostały dawno wygaszone i nie ma mowy o zagrożeniu radiacyjnym.
Specjaliści są jednak innego zdania. Według nich kadłub leżącego na dnie
morza okrętu prędzej czy później rozszczelni się i dojdzie do skażenia.
Arsenał na sprzedaż
Poważnym problemem, który pojawił się w ostatnich latach, jest także kwestia
słabego zabezpieczenia rosyjskiej broni nuklearnej przed handlem „atomowymi
częściami”. Osobliwa transakcja miała miejsce swego czasu we Flocie
Północnej. Wykryto tam kradzież przyrządów ze stopu drogich metali palladu i
wanadu. Stanowiły one serce systemu kontroli pracy reaktora jądrowego
zainstalowanego na pokładzie okrętu podwodnego. Beztroskiego marynarza, który
wykręcił brakujące komponenty, omal nie wysadzając w powietrze całej załogi,
przedsiębiorczy kolega wynagrodził za ten uczynek tysiącem rubli. Tymczasem
zdemontowane urządzenia warte były de facto 300 tys. dolarów.
Cisza przed burzą
Stan infrastruktury produkcji, składowania i modernizowania broni masowego
rażenia ukazuje wyraźnie, że Rosja nie jest w stanie uporać się z tą kwestią
samodzielnie. Pewien ład udało się wprowadzić jedynie w tych dziedzinach,
gdzie Zachód zapewnia stały dopływ środków.
W 1993 r. Rosja podpisała konwencję międzynarodową, zobowiązując się do 2007
r. zredukować i zmodernizować swój potencjał atomowy. Trzy lata później
przyjęty został stosowny program rządowy, który uzyskał aprobatę
zaniepokojonej coraz bardziej wspólnoty międzynarodowej. W latach 1996–2002
rząd rosyjski wydawał rokrocznie nie więcej jednak niż 7–9 proc. kwot
przeznaczonych na ten cel.
Na odpowiedź krajów zachodnich wobec tak prowadzonej polityki nie trzeba było
długo czekać. Zagraniczne instytucje postanowiły znacząco ograniczyć wsparcie
finansowe. Tak zrodził się stan „umiarkowanej pomocy”, który trwa
nieprzerwanie do dziś. Układ ten nie zadowala jednak żadnej ze stron.
Forum Słowiańskie
gg 1728585