Dodaj do ulubionych

Granie w gume, czyli sentymenty ;)))

02.06.05, 19:08
Pamietacie skakanie przez gume??? Szok, wracam dzisiaj w pracy i co widze u
siebie na osiedlu?? Ni mniej ni wiecej tylko dziewczynki skaczace w gume,
szczeka mi opadla na beton, az przystanelam, na dodatek guma byla taka szara,
komunistyczno-polska smile))) az mi sie sentymentalnie zrobilo smile)
Obserwuj wątek
    • asica74 Re: Granie w gume, czyli sentymenty ;))) 02.06.05, 19:20
      tutaj dzieciaki ostanio skerecaja skooby-doos, takie tworki robione z
      kolorowych nylonowych sznureczkow. Az mi sie oczy swieca, jak to widze, i
      przysiegam, ze peklabym z zazdrosci, patrzac na przeroznosc kolorow... (gdyby
      byla mozliwosc cofniecia sie o jakies 20 lat wstecz smile)

      A dzis kulinarnie powsponimalam kasze gryczana... taka z boczkiem i smietana.
      Bardzo mi ladnie owo wspominanie wyszlo smile
      • kurczak1976 Re: Granie w gume, czyli sentymenty ;))) 02.06.05, 19:49
        No nie guma do skakania to cale moje dziecinstwo! Nawet pamietam jak to
        szlo:o)) Najtrudniejsze byly osemki i siodemki na lydkach:o))) A ile bylo
        awantur czy ktos sie skul (sklul?) czy nie bo jak sie za dlugo stalo w gumie to
        sie czlowiekowi nudzilo i szukal pretekstow:o))
        • a.polonia Re: SKUCHA :))) 02.06.05, 19:55
          u nas to sie nazywalo Skucha smile))))))))
          o boze, ale mnie zebralo na kasze gryczana, jutro zjem, o ile jeszcze mam smile
          • bibi1 Re: SKUCHA :))) 02.06.05, 20:08
            rany!!!ale watek!
            juz sto lat nie widzialam zeby ktos gral jeszcze w gume,
            a to byla najlepsza zabawa z mojego dziecinstwa!
            nawet teraz chetnie bym poskakala.
            smile))
            no i skucha,
            u nas tez to byla skucha.
            Pola,gdzie Ty te dziewczyny widzialas?
            az nie moge uwiezyc,ze tu w Holandii.
            • a.polonia Re: SKUCHA :))) 02.06.05, 20:12
              bibi, jak babcie kocham, w Holandii, nawet przysluchiwalam sie czy to nie byly
              Polskie dzieci, ale nie!! smile))) normalnie w dziesiatki graly!
          • gherarddottir Re: SKUCHA :))) 02.06.05, 23:04
            oj skuche to i ja pamietamsmile i skakalo sie: kosteczki, lydy, kolanka, uda,
            biodra, pas, pachy i szyje!!!!!!!
    • tamsin Re: Granie w gume, czyli sentymenty ;))) 02.06.05, 19:52
      cale dziecinstwo spedzilam albo na skakaniu w gume albo na wrotkach, no
      ewetnualnie na trzepaku smile) guma taka do majtek, byla biala tylko jeden dzien,
      potem od tego skakania robila sie szara, a potem juz byla taka zuzyta, ze
      przerywala sie co rusz, a wiadomo, ze suply na gumie to juz nie to sad
    • nataasza Re: Granie w gume, czyli sentymenty ;))) 02.06.05, 21:22
      A na trzepaku do dywanow tez sie bawilyscie? Jak dzis na to patrze, to
      niebezpieczne te nasze trzepakowe akrobacje bylysmile A i jeszcze klasy. Gralyscie
      w klasy? Hmm...ale wtedy bylo fajnie. Nawet deszcz nie przeszkadzal, tak jak
      dzissmile
      natasza
      • gherarddottir Re: Granie w gume, czyli sentymenty ;))) 02.06.05, 23:05
        na trzepaku tez sie bawilam, i jeszcze takie cos sie kopalo zoske???? a jak
        jedzilam na wakacje na wies " co by ciala nabrac" to sie takie pileczki na
        gumce kupowalo na odpuscie pod kosciolem..potem wyjechalam, wiec nie wiem w co
        sie jeszcze bawilosmile))
        • monhann2 Re: Granie w gume, czyli sentymenty ;))) 03.06.05, 01:41
          A jakze, u mnie tez byla guma, trzepak, latanie po klatkach schodowych, wrzaski
          na podworku...Lezka w oku sie kreci, bo dzieci inaczej sie dzis bawia. Gdziezby
          tam dla nich guma od majtek byla najlepszym zajeciem i rozrywka?
          A na rowerach jezdzilyscie??? Ale musial to byc skladak, co nie??? Ja mialam
          Sokol II, ale pamietam tez Wigry...
    • sylwek07 Re: Granie w gume, czyli sentymenty ;))) 02.06.05, 22:52
      granie w klasy,hacele
      • werata Re: Granie w gume, czyli sentymenty ;))) 03.06.05, 02:08
        jejku, az mi sie lza zakrecila...
        gralam calyni dniami, az uslyszalam, jak mama wola z okna:
        "Ewunia, koooolaaaaacjaaaaaaaa" - jejke, ale sie opstarzalam od tamtego czasu...
        A niezla bylam w te klocki, upsss, znaczy sie w gume hehe
        Sydney pozdrawia spiaca jeszcze Europe!




        W niedziele 5 czerwca moje Pierwsze Urodziny smile

        Nowe zdjecia i nowe usmiechy Tomaszka zobacz tutaj
        • werata sorki 03.06.05, 02:09
          sorki, te literowki, to dlatego, ze moj synek wierci sie na kolanach bo chce na
          hustawki, no to idziemy, pa
          • gherarddottir Re: sorki 03.06.05, 17:40
            a jeszcze pamietam mialam rower wigry i strasznie bylam z niego dumna bo byl to
            metalic bordowy (pozniej ukradl ktos z piwnicy). Latem nad polskim morzem byl
            lodziarz chodzacy po plazy i krzyczacy "looooody bambino", oranzada w
            woreczkach foliowych ze slomka, pierwsze tosty z tostownicy (pamietam ze to byl
            hit - poczatek lat 80 tych), najbardziej utkiwly mi w pamieci weekendowe wizyty
            w camargo na Nowym Swiecie, barze Praha ( W wawie)i hortexiesmile
            • frankie36 Re: sorki 03.06.05, 17:45
              Nad morzem to nieraz slyszalam :Lody .lody na smietanie kto polize temu
              stanie_panowie kupowali jak trza
        • nataasza Re: Granie w gume, czyli sentymenty ;))) 03.06.05, 21:24
          Werata, moj maz tez urodzil sie 5 czerwca i tez ma na imie Tomaszek. Tylko
          troszke starszy jestsmile
          Zyczenia urodzinowe dla tojego synka!!!
          natasza
    • frankie36 Re: Granie w gume, czyli sentymenty ;))) 03.06.05, 17:44
      Skombinowalam gume dla moich dzieci,a moze szukalam pretekstu zeby sama
      poskakac?Nawet im sie to pododbalo ,ale bez entuzjazmu.

      Pamietam jak nie moglam znalezc chetnych do skakania,w domu zawieszalam gume na
      dwoch krzeslach i cwiczylam dwunastki.

      A pamietacie puche?Mieszkalam w bloku tak dziwnie skonstruowanym ze w srodku
      byla wielka dziura ,jak dzieciak sie wydarl na dole,wystarczylo tylko wyjsc na
      klatke i moglismy sie wszyscy zobaczyc.I czesto tak bylo,na dole ktos sie
      wydarl :Kto gra w puuuuuche?I po chwili bylo slychac trzask otwieranych i
      zamykanych drzwi i tupot na schodach.

      Pamietam jak z kolezanka gadalysmy ze nasz blok to tak samo jak Dom na Sojczym
      Wzgorzu(pamietacie ten czeski serial?)
    • sylwek07 Re: Granie w gume, czyli sentymenty ;))) 03.06.05, 17:46
      guma z kaczorem donaldem smile)
      • a.polonia Re: kolaaaacja :)), Jubilat itd :) 03.06.05, 17:53
        My mielismy zamiast wigry Jubilata, rodzice jeszcze go mieli do niedawna, az
        zostal ten zabytek ukradziony wprost z piwnicy uncertain
        Pamietam tez, jak mama stala na balkonie i wydzierala sie przed kolacja - X,Y,Z
        do dooomuuuu smile0)Istnialo ryzyko, ze bedziemy (z bracmi) w parku z drugiej
        strony bloku, wiec musielismy ja uslyszec smile
        Poza tym pamietam jak sie "skarzylo" do rodzicow swoich albo cudzych: "Ide
        wszystko powiedziec twojemu tacie", postalo sie na klatce schodowej kilka minut
        i z powrotem smile))
        Mielismy bardzo kreatywnego sasiada-kolege, chlopak mial niesamowita fantazje i
        wymyslal zabawy typu: loterie fantowe, konkursy, przedstawienia teatralne (w
        piwnicznej suszarni), wybory miss nawet mielismy smile)) ech, az sie lza w oku
        kreci. Moja ulubiona zabawa byly podchody smile
        Prowadzilismy "wojny" z sasiednim blokiem, szczegolow nie napisze, bo jeszcze
        ktos z sasiadow mnie rozpozna smile)))))))
        • effata wojna, raczka, nalepki 03.06.05, 19:08
          A gralyscie w wojne? Rysowalo sie wielki kolo na ziemi, dzielilo sie na panstwa
          i stawalo sie na granicy "swojego panstwa" ze scyzorykiem i ze slowami "
          Wywoluje wojne przeciwko piwko przeciwko piwko ... Irlandii" (np.) i rzucalo
          sie tym scyzorykiem. Jak sie wbil, to sie odcinalo ile sie da z powierzchni,
          ale trzeba to bylo zrobic "na prostych nogach". Jak sie nie wbil, to owo
          panstwo przejmowalo paleczke.

          Ja jeszcze namietnie grywalam w "raczke": Odrysowywalo sie dlon i jedna osoba
          wpisywala na niej liczby od 1-50 a druga od 51-100 i potem sie szukalo na czas
          liczbe podana przez przeciwnika. Jak jedna osoba szukala, to druga pisala na
          oddzielnej kartce 100,100,100,100 ... im wiecej, tym gorzej dla tej szukajacej.
          Przegrywala osoba z najwieksza liczba "setek"

          Do sentymentow zaliczylabym jeszcze tzw. miekkie nalepki z oczkami. Pamietam,
          jak moje kolezanki, ktore mialy rodzine za granica przychodzily do szkoly z
          chinskimi piornikami (takimi na magnesiki, z podnoszona wkladka smile pamietacie?)
          oblepionymi zwierzatkami, ludzikami itp, ktore mialy przylepione oczka, ktore
          lataly w kazda strone. Jeszcze dodatkowo te nalepki czasami zmienialy kolory. I
          wtedy nastepowaly negocjacje, na co by sie wymienily.

          No bo o zbieraniu puszek po "zachodnich" napojach nie wspomne. Ja akurat tego
          nie robilam, ale znam takich, co mieli specjalne polki na scianach na swoja
          kolekcje. (!)
          • aka10 Re: wojna, raczka, nalepki 03.06.05, 19:33
            Chinskie piorniki i pachnace chinskie gumki do
            gumowania.Zielone,zolte,rozowe,pomaranczowe....I w jakiej kolejce sie trzeba
            bylo wystac....Pozdrawiam.
            • monhann2 Re: wojna, raczka, nalepki 03.06.05, 20:43
              W ogole wszystko co chinskie bylo bardzo popularne na poczatku lat
              osiemdziesiatych. Ciekawe jak to sie wszystko odwrocilo o 180st smile))
              • effata Re: wojna, raczka, nalepki 03.06.05, 21:47
                Ach! Byly jeszcze "czeszki" czyli takie biale "trampko-baletki" na gumke, ktore
                sie czyscilo pasta do zembow. Tez mi nie bylo dane ich nigdy zdobyc sad
                • kurczak1976 Re: wojna, raczka, nalepki 04.06.05, 10:31
                  Nie no czeszki to byla podstawa:o))) Ale trudne do zdobycia, trzeba miec bylo
                  kogos w Czechoslowacji:o)))
          • kornikuno Re: wojna, raczka, nalepki 04.06.05, 23:46
            Ta sama gra ...ale z finka...
            No, coz moze inne czasywink)))))
            IzaBella
    • tiffany7 A krecone? 03.06.05, 19:17
      • tiffany7 Re: A krecone? 03.06.05, 19:19
        Ktos w to gral? Kawal sznurka na pranie, z 5m a jaka zabawa!
        • effata Re: A krecone? 03.06.05, 19:42
          Nie wiem co to jest 'krecone', ale moze to po prostu 'szczur'. Ale u nas gralo
          sie w 'szczura' skakanka. Jedna osoba krecila jak najblizej ziemi, a inne
          ustawione w kolko przeskakiwaly. kto "skusil' - odpadal. A moze 'krecone' to
          krecenie sznurkiem w pionie (gora,dol) przez dwie osoby ze slowami "Aniolek,
          fiolek, roza, bez, konwalia, balia, wsciekly pies' (co za zestaw!) i inne osoby
          musialy wskakiwac i "wpasowac sie" w obrot nie zatrzymujac krecacego sie
          sznurka?
          • tiffany7 Re: A krecone? 03.06.05, 21:30
            hm... tego nie wiem. Ale bylo tak: 2 osoby krecily ok. 5m sznurem z kazdego
            konca a inni "wskakiwali" do kreconego sznurka. Kto sie skul-odpadal. Raz jak
            sie rozpedzilam tak wyrznelam kolanem o beton, ze potem mnie pare razy musieli
            kuc przeciw tezcowi sad
            Za guma do skakania tez tesknie...
            • effata Re: A krecone? 03.06.05, 21:48
              tiffany7 napisała:

              > hm... tego nie wiem. Ale bylo tak: 2 osoby krecily ok. 5m sznurem z kazdego
              > konca a inni "wskakiwali" do kreconego sznurka. Kto sie skul-odpadal. Raz jak
              > sie rozpedzilam tak wyrznelam kolanem o beton, ze potem mnie pare razy
              musieli
              > kuc przeciw tezcowi sad
              > Za guma do skakania tez tesknie...

              To wlasnie u nas sie nazywalo "Aniolek, fiolek ...." smile
          • kurczak1976 Re: A krecone? 03.06.05, 21:31
            A pamietacie gre w kapsle (czyli wyscigi kolarskie). Zalewalo sie woskiem
            kapsle po butelkach i pstrykalo. Albo taka zabawe pilka, ktora odbijalo sie o
            sciane bloku i potem przeskakiwalo (ile okien poszlo:o))) albo kury kury lapy
            do gory (juz nie wiem o co tam chodzilo ale fajne bylo-moze to regionalna
            zabawa?)
            • bietka1 Re: A krecone? 03.06.05, 21:45
              wydaje mi sie, ze my przeskakiwanie pilki odbitej o sciane bloku nazywalismy gra w osla, ale
              dlaczego w osla to nie wiem.
              I skakalismy w kabel, to chyba ten kabel od bielizny krecony za dwa konce. To bylo super smile))
              A gra w panstwa i miasta? Rysowalo sie kolo na ziemi i dzielilo na panstwa, ale co bylo dalej to
              nie pamietam...
              Byly tez podchody i jazda na rowerze. Ja mialam Wigry 2. Tez niestety zostal skradziony sad
              • effata Re: A krecone? 03.06.05, 21:59
                bietka1 napisała:

                > wydaje mi sie, ze my przeskakiwanie pilki odbitej o sciane bloku nazywalismy
                gra w osla, ale dlaczego w osla to nie wiem.

                U nas to sie nazywalo "krol skoczkow"

                > A gra w panstwa i miasta? Rysowalo sie kolo na ziemi i dzielilo na panstwa,
                >ale co bylo dalej to nie pamietam...

                To wlasnie chyba byla opisana przeze mnie "wojna"
                • gherarddottir szklane sekrety w ziemi 04.06.05, 00:21
                  pamietacie to?
                  wykopywalo sie maly dolek na trawniku zbieralo szklo potluczone a potem
                  ukladalo w dolku rozne kompozycje z kwiatkow itd a potem przykrywalo szkielkiem
                  i zakopywalo plaskosmile
                  To sie nazywalo sekretysmile)) robilam je namietnie!smile

                  Gralam takze w szczura no i w podchody!!!!! Szczegolnie te podchody mi sie
                  podobaly jak strzalki prowadzily przez piwnice poprzez rozne klatki schodowe.
                  To bylo to! Do dzis pamietam ten dreszczyk emocji!smile))
                  A dadki typu" powiem Twojej mamie" lub "prosze pani a ona mi zabrala to czy
                  tamto" to bylo nagminnesmile
                  • gherarddottir moda 04.06.05, 00:22
                    odnosnie mody: chodzac do skzoly nosilam fartuszek i o zgrozo! JUNIORKI takie
                    straszne buty! One byly tylko "modne" chyba w Polsce bo potem w innym kraju
                    tego nie spotkalamsmile
                  • kurczak1976 Re: szklane sekrety w ziemi 04.06.05, 10:28
                    U nas to sie nazywalo aniolki i tez robilysmy namietnie!!
                    Ale najbardziej rajcowal na pogrzeb czegos (zdechlego ptaka czy myszy
                    bleeeah..) Gdzie mysmy to znajdywali???

                    A podchody byly super zwlaszcza jak ktos podkrecil atmosfere ze w piwnicy jest
                    zboczeniec albo cyganie:o)) a szlak prowadzil tamtedy:o)))
                  • a.polonia Re: szklane sekrety w ziemi 04.06.05, 10:48
                    u nas sie nazywaly "widoczki" smile)
                  • anjes Re: szklane sekrety w ziemi 02.08.05, 22:34
                    u mnie, nad morzem, nazywalismy to WIDOCZEK.. ot, po prostu, co za banal..
                    zrobilam widaczek, zrobmy widoczki... ktore dziecko teraz chcialoby sie w to
                    bawic?? sad
    • sylwek07 Re: Granie w gume, czyli sentymenty ;))) 03.06.05, 21:57
      tak tego czytam i juz sie cofnolem w lata 80`s smile))
      • myszka888 Re: Granie w gume, czyli sentymenty ;))) 04.06.05, 04:51
        oj, ile sie wyskakalam w te gume! Tak- siodemki na lydkach byly trudne!
        Juz zapomnialam o tym zupelnie smile Ale to byly czasy.
        No i w wojne gralam (taka, gdy na ziemi rysowalo sie kolko i rzucalo
        scyzorykiem), ale bawilam sie tez w wojne (taka prawdziwa niby), bo w moim
        sasiedztwie same chlopaki, wiec robilismy karabiny i proce i dawaj!!!
        A poza tym... jak tylko przychodzily wakacje objadalismy sie w kazdej wolnej
        chwili czeresniami... oj, co to byly za czeresnie!!!
        smile
    • ewka5 Re: Granie w gume, czyli sentymenty ;))) 04.06.05, 07:01
      aaale bajka, mmmmm...
      Guma, wyscig pokoju, podchody, panstwa-miasta, jeeejku!

      A gre w chlopka pamietacie? Rysowalo sie takiego wielkiego luda kawalkiem cegly
      albo - jak byla - kreda, na chodniku. Mial wielki leb, rece, tulow i nogi,
      wszystko bylo ponumerowane. Ale najpierw slonecznikiem (juz bez ziaren, ktore
      sie na wyscigi wyzeralo) trzeba bylo ten chodnik wyczyscic z obcego elementu,
      ktory moglby przeszkadzac, czyli na przyklad drobin piasku. Jak mysmy piasek
      ponanosili, to nie przeszkadzal.

      A w pomidora?

      A pogrzeby zwierzetom typu mysz, kret czy inny szczur badz ptaszek robilyscie?
      • kornikuno Re: Granie w gume, czyli sentymenty ;))) 04.06.05, 23:50
        Ewa...
        pogrzeby..oczywiscie...

        dodam z mojej strony: palanta, wyscig pokoju...no a ciuciubabka to chyba
        wszechpokoleniowa byla ????
        IzaBella
        PS
        U nas to byl "chlopek"...ech!to byla fraajdaaa!
    • sylwek07 Re: Granie w gume, czyli sentymenty ;))) 04.06.05, 09:28
      a ja zle wspominam pomidora bo zawsze koledzy sie ze mnie nabijali ze nie
      moglem powiedziec..
      • kurczak1976 Poszukiwania za kreda 04.06.05, 10:30
        A ciekawa jestem skad brala sie ta kreda na chodnikach? Znalezliscie jakas
        terza bo ja od dziecinstwa nie widzialam!
        • rita78 Re: Poszukiwania za kreda 04.06.05, 10:52
          a w osrodku ktorym pracuje dziwczynki ( i nie tylko) namietnie skacza w kabla.
          ja jako super pani terapeutka skacze z nimi czym wzbudzam podziw ze w ogole
          umiem ( tozto mistrzynia szkoly w dziecinstwie bylamsmile). No teraz nie skacze bo
          po operacji jestem ale jak tylko wroce musze im gume podsunacsmile))
          a bączki z saletry ktos pamieta????
          ps. ostatnio mi sie przypomnialo wiszenie na trzepaku, głowa w doł i tak
          godzinami- wymyki, obroty...teraz trzepaka ze swieca szukacsad
          • kurczak1976 Trzepak 04.06.05, 11:12
            Ja pamietam z trzepaka karuzele, fikolki do przodu i do tyli, gwiazde (nie
            umialam) i kielbaske. Kielbaska na gornym drazku to juz bylo cos tylko dla
            odwaznych:o)))
            Ja nie wiem jak moja mama wytrzymala to nerwowo. Przeciez przy tych ewolucjach
            mozna se bylo tak leb roztrzaskac...
    • a.polonia Re: Effata, CZESZKI :)) 04.06.05, 10:50
      jeszcze nie wszystko stracone, widzialam na allegro, ze ktos sprzedaje czeszki,
      Twoje marzenia z dziecinstwa moga sie jeszcze spelnic, czyz to nie piekne? smile))
      Ja mialam czeszki niebieskie, uee, to nie bylo to samo, ale taka mialam z nich
      radoche, ze w nowych poszlam na pielgrzymke (nie czestochowska, tylko taka
      lokalna), tak mnie obtarly, ze przez trzy dni nie moglam chodzic smile)))
      • effata Re: Effata, CZESZKI :)) 04.06.05, 11:37
        a.polonia napisała:

        > jeszcze nie wszystko stracone, widzialam na allegro, ze ktos sprzedaje
        czeszki,Twoje marzenia z dziecinstwa moga sie jeszcze spelnic, czyz to nie
        piekne? smile))

        he,he,he, nieeeeeeee, juz chyba o nich nie marze smile A swoja droga to kto
        sprzedaje takie muzealne obiekty?

        Ps. I jak ladnie napisalam, ze czeszki czyscilo sie pasta do 'zembow', eh ten
        brak polskich liter smile
    • sylwek07 Re: Granie w gume, czyli sentymenty ;))) 04.06.05, 11:15
      kreda sie brala ze szkoly smile))
      • kurczak1976 Re: Granie w gume, czyli sentymenty ;))) 04.06.05, 11:19
        Ze szkoly tez ale wszdzie na chodnikach lezalo tez pelno takich nieforemnych
        kawalkow. Moze komponenty blokow budowali z czegos podobnego do kredy?
        • sylwek07 Re: Granie w gume, czyli sentymenty ;))) 04.06.05, 11:23
          czasami ktos dodawal kredy do malowania i takie zbrylone kawalki lezaly lub tez
          kolo mnie byly budynki zbudowane tzw skaly kredowej smile)
          • bibi1 Re: Granie w gume, czyli sentymenty ;))) 04.06.05, 18:27
            o rany!
            ale nakrecilyscie watek,
            smile))
            nie mam czasu tego przeczytac.
            Ale chcialam dorzucic,choc moze ktos juz wspomnial
            gre w podchody.
            To byla dopiero frajda,zwlaszcza ze zwykle bylam
            w druzynie z chlopakiem,ktory mi sie wtedy tak bardzo podobal!
            • gherarddottir Re: Granie w gume, czyli sentymenty ;))) 04.06.05, 19:29
              jesczze byly takie spodnie szwedy - szerokie nogawy i krotkie kurteczki z
              ortalionu.
              Kielbaske na trzepaku robilam a jakze. Moja siostra probujac mnie ratowac
              zostala kopnieta w szczeke rozowymi drewniakami made in DDR z ktorych bylam
              bardzo dumna. Do dzis ma cofniety jeden zabsmile
    • gherarddottir Re: Granie w gume, czyli sentymenty ;))) 05.06.05, 00:23
      pogrzeby zdechlych ptaszkow czy myszek tez pamietam...ech ale dzieci maja
      fantazje
      • lucy38 Re: Granie w gume, czyli sentymenty ;))) 05.06.05, 10:20
        Bosze jak milo powspominac,witrazyki pod kawalkami szkielka tez robilam
        namietnie, pogrzeby patakow , mysz- tez.Zastanawiam jak udawalo nam sie skakac
        pachy w gumesmile.Pamietam ,ze robilismy jakies bomby ,bralo sie puzke po
        farbie , dawalo sie karbid(czy jakos taak sie to zwalo)plulo sie i chyba sie
        podpalalo.Byl z tego straszny huk.Gralismy tez w pieniadze, w ziemi robilo sie
        dolek , i do tego dolka rzucalo sie monety.Za obydwie zabawy dostalam od ojca
        laniesmile.Za to ,ze nie szanuje pieniedzy , i za strzelanie z puszki na polu
        zwysuszona sloma,co grozilo pozarem.Bawilismy sie tez w konie, bralo sie
        sznurek, wiazalo sie drugiemu dziecku na szyi i wio. Raz uwiazalam brata i
        zdarl sobie skore do krwi.Za to tez ojciec dal mi porzadnego klapsiora.Hehe to
        byly piekne dni, beztroskie,ech....
        • sylwek07 Re: Granie w gume, czyli sentymenty ;))) 05.06.05, 10:31
          lucy38 pamietam te puszki,ja robilem kapsle z saletra i cukrem..fajnie te
          nakretki lataly ciagnac za soba dymek bialy lub tez czarny (cukier jak i
          saletra byly deficytowe ale dalo sie zalatwic choc troche smile)
          • liloom Re: Granie w gume, czyli sentymenty ;))) 05.06.05, 11:08
            Tu w Austrii mozna spokojnie dostac gume do skakania! kolorowa jak te
            scoubi-doo, ale nie widzialam zeby ktos w to gral. Swietny temat - podsune corce!!!

            A wiecie w co ja bawilam sie na podworku? Mieszkalam w wiezowcu i bylo takie
            male okienko na dach, lufcik byl czasem otwarty, mozna bylo sie przecisnac
            (kurcze jak to mozliwe? sma nie wiem juz), i lazilismy po dachu, bawiac sie ze
            jestesmy wielkoludami, w koncu wszystko bylo takie male z gorywink))
            Moja mama jak sie TERAZ o tym dowiedziala, zlapala za glowe.
            • jennifer_e Re: Granie w gume, czyli sentymenty ;))) 05.06.05, 17:07
              a ja tak czytam i czytam te wspominki i jeden wniosek mi sié nasuwa, pewnie
              nawet niezbyt oryginalny:
              Dzieciakom wcale nie potrzebne są drogie zabawki, komputery, telewizja.
              Świetnie potrafią obejść się bez tego. Ciocie i babcie drapią się w glowę które
              klocki czy którą lalkę kupić dla malucha. A tak naprawdę świetną zabawę można
              zorganizować przy pomocy kapsli od butelek czy kawalka gumy.
              Myślę, że my, chowani w czasach gdy nie bylo tych wszystkich super zabawek
              musieliśmy się po prostu wykazywać o wiele większą pomyslowością i fantazją w
              organizowaniu sobie zabaw.
              I myślę, że na dobre nam to wyszlo.
            • tamsin Re: Granie w gume, czyli sentymenty ;))) 05.06.05, 18:07
              naszym pragnieniem tez bylo lazenie po dachu, ale ciezko bylo sie na dach
              dostac, bo albo zamykali klapy albo sasiedzi gonili wink) chlopcy mieli
              dodatkowo swietna zabawe: zrzucali z dachow na chodnik smoczki napelnione woda!
              jak chlapnal taki smoczek od butelki na chodnik, to na kilometr rozpryskiwala
              sie ta woda. Aha, jeszcze podpalanie plastiku i robienie "zadymy" to byly inne
              swietne zabawy chlopakow, dziewcznynki musialy czasami poswiecic noge albo reke
              od lalki wink)
              • kurczak1976 Re: Granie w gume, czyli sentymenty ;))) 06.06.05, 10:49
                O tak chodzenia po dachu to bylo cos (ja mieszkalam w bloku 10 pietrowym ...)
                Palenie plastiku i reklamowek na patyku to juz byla prawie ekstaza jak to tak
                fajnie kapalo (doslownie jak napalm prawie).
                Jeszcze mi sie przypomnialo ze czesto wkladalismy sobie miedzy rame a szprychy
                rowerowe kawalek kubka po lodach zeby wydawal taki dzwiek ze niby jedziemy na
                motorze czy cos...;o))))A jeden nawet kiedys wsadzil sobie papier i podpalil
                zeby mu dymilo jak z rury:o))))
    • asica74 Re: Granie w gume, czyli sentymenty ;))) 05.06.05, 18:20
      tylko niektore rzeczy, ktore pamietam:
      - skakanie z balkonu pierwszego pietra na kupe piachu;
      - dmuchanie przez rurke w zdechla zabe;
      - operacja na powyzszej;
      - bojki z chlopakami;
      - wyscigi na rowerach;
      - zaopiewanie sie moim bratem, czyli zabranie go na caly dzien, bez jedzenia do
      babci mojej kolezanki. Babci nie bylo, ale i tak fajnie sie bawilismy. Tylko
      nie wiem, czemu moj brat plakal. Glodny byc czy co? Mial chyba z 11 miesiecy.
      - przynoszenie kijanek w kieszeni do domu;
      - guma i gra w klasy...
      - przedmiot mojej zazdrosci: lalka Barbie - a miala ja tylko jedna dziewczyna w
      szkole.
      • bietka1 Re: Granie w gume, czyli sentymenty ;))) 05.06.05, 21:55
        A ja pamietam jeszcze moje pierwsze papierosy 'Mentolowe'.
        Pojechalysmy wyprobowac w zacisze ogrodkow dzialkowych, a pozniej zagryzalysmy
        marchewka i burakami. Wstyd sie przyznac, bo to wczesna podstawowka byla smile)
        • sylwek07 Re: Granie w gume, czyli sentymenty ;))) 05.06.05, 21:57
          widze ze TY tez probowalas papierosow w szkole podstawowej ,podbnie tak jak ja
          (7 lat)
          • gherarddottir Re: Granie w gume, czyli sentymenty ;))) 05.06.05, 22:00
            pamieta ktos papierosy Opale mentolowe?
            • sylwek07 Re: Granie w gume, czyli sentymenty ;))) 05.06.05, 22:02
              ja pamietam ,jak tez i klubowe i popularne i extra mocne
            • bietka1 Re: Granie w gume, czyli sentymenty ;))) 05.06.05, 22:04
              Pamieta, ale to juz bylo liceum smile
              Zefiry w kazdym razie byly lepsze, ale ich chyba wlasnie nie bylo smile
          • bietka1 Re: Granie w gume, czyli sentymenty ;))) 05.06.05, 22:02
            Na szczescie wtedy mi nie posmakowaly wink))
            • sylwek07 Re: Granie w gume, czyli sentymenty ;))) 05.06.05, 22:05
              Bietka mi tez nie posmakowaly ......
              • bibi1 Re: Granie w gume, czyli sentymenty ;))) 05.06.05, 22:13
                Bietka,jakbys tego nie napisala,to pewnie
                nie udaloby mi sie przypomniec
                -papierosy ZEFIRY
                jak bylam w 4 kl liceum,to zapalilam pierwszego.
                Teraz nie pale,ale trzymal mnie ten nalog przez 5lat
                • bietka1 Re: Granie w gume, czyli sentymenty ;))) 05.06.05, 22:20
                  Bibi, ja chyba zaczelam w trzeciej Zefirami i przeszlam na Carmeny.
                  Pamietasz?
                  Przyznaje, ze bywaly okresy, ze bardzo duzo palilam, potem byly przerwy.
                  Hmm... chyba nigdy nie bylam nalogiem, ale nawet dzisiaj lubie zapalic i prawie zawsze mam
                  papierosy w torbie smile
                  No to przyznalam sie do grzechu smile
                  • bibi1 Re: Granie w gume, czyli sentymenty ;))) 05.06.05, 22:27
                    a ja przeszlam na goldeny,czy jakos tak
                    pamietam,ze chcialysmy zrobic na zlosc naszym
                    kolezankom z klasy,tzw.spolecznicom
                    byly takie ksiazkowe uczennice,a my bylysmy aspolecznice,
                    wiec kiedys na wycieczce w Zakopanem kupilysmy paczke tych zefirow
                    i jaralysmy za autobusem na kazdym postoju,tak zeby widzialy.
                    Chcialysmy sie przekonac czy na nas doniosa,
                    -nie donioslysmile))
                    • tamsin Re: Granie w gume, czyli sentymenty ;))) 05.06.05, 22:36
                      w wieku 8-miu lat moja kolezanka zakosila pani sprzataczce jednego "sporta" i
                      poszlysmy obydwie gdzies w ukryciu wypalic go. Ona przelamala go na pol (zeby
                      bylo rowno), papieros zrobil sie tak maly ze odpalic go bylo niemozliwoscia wink
                      przysmolila mi i sobie zapalona zapalka rzesy i tak mniej wiecej skoczyla nam
                      sie przygoda z papierosem smile)) Ale pamietam moj wujek palil te sporty tak
                      namietnie, tyle ze przez taka szklana lufke, ze firanki u nich w domu byly
                      zolte i nie do odprania.
                      • a.polonia Re: Granie w gume, czyli sentymenty ;))) 06.06.05, 01:11
                        Palilam z kolezankami w podstawowce Opale mentolowe, a jakze smile
                        a pozniej zarlo sie paste do zebow, zeby nie bylo czuc.
                        A pozniej, w LO popalalam z kumpela Marlboro, po jednej fajce na spolke wink. Ona
                        sie wciagnela, a ja kiedys kupilam sobie paczke ww, wypalilam calego,
                        porzygalam sie, pochorowalam i na tym skonczyla sie przygoda z paleniem smile)))
                        • kurczak1976 Re: Granie w gume, czyli sentymenty ;))) 06.06.05, 10:52
                          To ja wdziecinstwie palilam tylko wlasnorecznie wykonane skrety z tektury albo
                          gazety:o))) To byl odjazd....
                          • grazyna10 Re: Granie w gume, czyli sentymenty ;))) 08.06.05, 23:35
                            Pamietam sporty pakowane po 10 sztuk. A moim pierwszym papierosem byl
                            podkradziony rodzicom belweder, bardzo elegancki papieros ze zlotym ustnikiem,
                            pudelko otwierane bylo jak kasetka a w srodku rysunek Belwederu.
                            Z gier pamietam jeszcze cymbergaja, juz nie wiem dokladnie jakie zasady byly
                            ale na pewno dwie bramki do ktorych grzebieniem popychalo sie 10 gr.
                            A z sentymentow ciuchowych spodnica bananowa i buty na koturnie.
    • tawananna Re: Granie w gume, czyli sentymenty ;))) 13.06.05, 01:46
      Ojej, trafiłam na ten wątek zupełnie przypadkiem i aż się łezka w oku
      zakręciła wink, nie myślałam, że jestem już taka starawink... i taka
      sentymentalna wink.

      Moje dzieciństwo przypada na trochę późniejszy okres - lata dziewięćdziesiąte,
      ale bliżej chyba tym moim zabawom bez zdobyczy techniki było do lat
      osiemdziesiątych niż do obecnych dzieciaków wink.

      Guma do skakania - to było to smile. Wtedy było to akurat bardzo modne, na każdej
      przerwie tylko czekałyśmy, żeby pograć smile, a poza szkołą nawet chłopaków
      udawało się czasem wciągnąć wink. I gumy były już nie tylko szare, tylko
      niesamowicie pstrokato-odblaskowo-kolorowe, jeszcze pewnie gdzieś taką w domu
      mamwink. I zużywały się niesamowicie szybko, to musiał być dobry biznes w tamtych
      czasachwink. Heh, i pamiętam "szok kulturowy" - pojechałam na wycieczkę do
      Krakowa, znalazłam tam jakieś dziewczynki do gry w gumę, a one znały zupełnie
      inne gry... albo inaczej je nazywałysmile, co podwórko to obyczajwink. Nawet
      pamiętam przez mgłę, że w jakieś bardziej pochmurne dni próbowałam
      zrobić "encyklopedię gier w gumę" - zapał szybko minął wink. I ustawianie krzeseł
      w domu też pamiętam... albo kombinowanie, jak by tutaj pograć z koleżanką na
      dworze, jeśli było nas akurat dwie - znoszenie pieńków, przywiązywanie do rynny
      czy drzewa - fantazja nie miała granic smile.

      Za to w klasy u mnie grało się bardzo niewiele, właściwie to bardziej mi się
      gra w klasy z jakimiś książkami dla dzieci kojarzyławink. W takie normalne klasy
      grało się rzadko, ale była za to gra, gdzie na każdym polu trzeba było
      powiedzieć jakieś miasto, owoc, imię itd.

      W wojnę też grałam, tylko nazywało się to "piwko". I nie używaliśmy żadnych
      ostrych narzędziwink, tylko kijka. Chyba też nie wbijaliśmy, tylko gdzieś
      rzucaliśmy - nie pamiętam niestetysad.

      Ale najbardziej to uwielbiałam podchody - im więcej osób, tym lepiej
      oczywiście. Nie było u nas tajemniczych piwnic w blokach, ale za to trasy
      pokonywaliśmy ogromne, przy okazji dewastując okoliczne polawink, bo oczywiście
      najlepiej się grało, gdy było zboże i nie było widać, kto biegnie znaną drogą.

      A grę w nogi znacie? W sumie chyba średnio bezpieczna byławink. Stawało się w
      kółku i skakało tak, żeby dotknąć stopy tej drugiej osoby... a ona musiała
      odskoczyc - ale dokładnych zasad nie pamiętam. Za to pamiętam, że przy tej
      zabawie koleżanka zbiła kiedyś okulary wink.

      Mieliśmy jeszcze nasz lasek, gdzie mieliśmy ulubione drzewo, na którym
      wieszaliśmy masę huśtawek i stosowaliśmy później różne dziwne metody bujania,
      każda figura miała swoją nazwę wink. Albo budowaliśmy domki ze słomy... albo
      zakładaliśmy bandę i każdy miał swoją funkcję, nazwę (np. nazwy zwierząt) i
      mieliśmy zawsze gdzieś swój domek, układaliśmy swoje hymny, wymyślaliśmy różne
      zadania - strasznie poważnie do tych band podchodziliśmysmile. I robiliśmy
      ogniska, wcześniej znosząc mozolnie chrust z całej okolicy z jakichś rowów przy
      drodzesmile.

      Graliśmy też w taką grę z odbijaniem piłki o ścianę - nazywała się pelewink, na
      zmianę celowało się w ścianę piłką (nogą) tak, żeby się odbiła - i oczywiście
      tak, żeby wrednie poleciała w jakimś trudnym do odbicia kierunkuwink.

      Do tego opowiadaliśmy wieczorami masę historii o duchach, próbowaliśmy budować
      szałasy, co zwykle kończyło się klęskąwink, a któreś lato prawie całe
      przesiedzieliśmy w rozbitym w ogródku starym namiocie (ciągle robiąc "akcje
      ratunkowe", bo namiot w czasie deszczu po prostu przeciekał, a folia, którą
      kupiliśmy (duuuuża) była cienka jak folia od tych najcieńszych siateczek...
      więc łataliśmy ją, kleiliśmy taśmą klejącą, p przykrywaliśmy brzegi kamieniami,
      żeby nie odwiało itd.wink

      Ale się rozpisałam... Ale jakoś mi się żal zrobiło tych czasów, kiedy do
      szczęścia potrzebny był tylko rower, guma, linka, jakieś patyki, kreda, papier -
      i było cudownie.

      I pamiętam - wtedy chyba zaczęliśmy wyrastać z dzieciństwa - pierwsze lato,
      kiedy nie wiedzieliśmy, co robić. Siedzieliśmy na schodach i ciągle
      zastanawialiśmy się, czym się zająć , powtarzaliśmy "nudzimy się" i "ej, weźmy
      coś zróbmy" i było sporo dni fajnych, i ognisk, i podchodów, i innych pomysłow,
      ale czuło się, że już nigdy tak nie będzie jak kiedyś sad.

      Pozdrowienia
      trochę młodsza, równie sentymentalna
      Tawi
      • payuta Re: Granie w gume, czyli sentymenty ;))) 13.06.05, 10:56
        Hi,hi,hi,a moja 6 letnia coreczka patrzyla sie na mnie jak na ufoludka gdy jej
        pokazywalam jak trzeba gume na kostki okrecac i z tego wyskakiwacwink)))
        Chyba juz uwierzyla ze ze mama kiedys tez mala byla,ale nadal sie dziwuje ze
        mama umie jeszcze lepiej od niej skakacwink))))
        Macham do was serdecznie z mojego krzeselka.wink))P.P.
        • asia.sthm Re: Granie w gume, czyli sentymenty ;))) 13.06.05, 11:02
          Mozemy mistrzostwa KP zorganizowac, w gume oczywiscie.
          Ja sie tyz nie powstydze smile)) o medal bede walczyc jak harpia bez oszukiwania.
          Niech sie wasze corki i wnuczki schowaja.
          W wiszeniu do gory nogami na trzepaku mozemy tez olimpiade zorganizowac, ale
          skad trzepak..

          A pamietacie zabawe w sklep? Jako sklepowa tez bylam korba.
          • tamsin Re: Granie w gume, czyli sentymenty ;))) 13.06.05, 15:30
            w skakaniu w gume to ja bylam mistrzynia podworka wink) moge sie pisac na zawody
            KP, nie ma sprawy, nawet pachy umialam robic! w sklepowa tez moge sie bawic,
            mysly sprzedawali wyroby z piasku, a rama od piaskownicy byla nasza lada.
            Najlepiej sprzedawaly sie rozne "wypieki", ehhh te czasy smile)
            • frankie36 Re: Granie w gume, czyli sentymenty ;))) 13.06.05, 15:33
              Eeeee Tamsin bylam troche lepsza bo i szyjki skakalam z linki na linkewink)))
              • asia.sthm Re: Granie w gume, czyli sentymenty ;))) 13.06.05, 15:40
                Tamsin na pachy to ty w drugiej lidze startujesz.
                My, elita tzw, gramy na szyje i uszy w dogrywce.
                • tamsin Re: Granie w gume, czyli sentymenty ;))) 13.06.05, 15:41
                  przepraszam ale o tej szyi to zupelnie zapomnialam. Pisze sie na szyje tez!
                  • asia.sthm Re: Granie w gume, czyli sentymenty ;))) 13.06.05, 15:48
                    tamsin napisała:

                    > przepraszam ale o tej szyi to zupelnie zapomnialam. Pisze sie na szyje tez!

                    Tak? Za wprowadzanie komisji w blad bedziesz za kare w czolenkach na obcasie
                    skakala.
                    • tamsin Re: Granie w gume, czyli sentymenty ;))) 13.06.05, 15:56
                      taaaak...skakanie w gume na obcasach, to jakby skakanie na szczudlach! to se ne
                      da!!
                    • frankie36 Re: Granie w gume, czyli sentymenty ;))) 13.06.05, 16:47
                      Szyjki,uszki no i zaglowek tez to sie czasami probowalo.Zaglowek sie skakalo
                      stojac na rekach,tak ,tak takie cyrkowki bylysmy
            • asia.sthm Re: Granie w gume, czyli sentymenty ;))) 13.06.05, 15:45
              > Najlepiej sprzedawaly sie rozne "wypieki", ehhh te czasy smile)

              To znaczy piekarnie mialas.
              Ja zdecydowanie rzeznik bylam. Miecho bylo ze slonecznika juz objedzonego z
              pestek. To, w czym siedzialy to pierwszej klasy zeberka, to biale ze srodka to
              smalec, listki to kotlety, zielona skora z tylu, to slonina i rozne inne
              miesiwa. Dzielilo sie i szatkowalo prawdziwym scyzorykiem albo finka.
              Kto mi te noze pozwalal z domu wyniesc ??
    • myszka888 Re:a ja lubilam tez... 16.06.05, 03:59
      ... strzelac babelki z takiej folii!
      Do dzis lubie: o tu jest www.nonstop.lv/files/bubblewrap.swf
      milego strzelania!
      big_grin
      • ewelinka202 sofixy, relaxy, respany i spodnie parowane... 16.06.05, 15:05
        pamietam, ze o sofixy to bylo trudno, relaxy to juz mial kazdy! ja mialam bialo-
        czerwone! he! respany to byly chyba tylko n pld. polski (rzeszowskie buty!) he!
        i tez je mialam...biale, takie porzadne, przed kolanko, ale wykrzywiac to sie
        one lubialy...noi spodnie parowane...albo malwiny...parowane to mialam, ale nie
        turecki, tylko polska podrobe, ohydne! a malwiny to byl prawdziwy luksus, tez
        nie mialam...
    • kasiasmom Re: Granie w gume, czyli sentymenty ;))) 02.08.05, 19:16
      Jaka szkoda, ze dopiero teraz znalazlam ten watek... CZy zadna z was nie
      pamieta klik-klakow (czy jak sie tam to nazywalo - nie pamietam, bo nigdy nie
      mialam wlasnego) - byly to kulki z twardego plastiku na sznurku, z
      metalowa "obraczka" w polowie sznurka. Obraczke te zakladalo sie na srodkowy
      palec i machalo reka w gore i w dol, i kulki uderzaly o siebie, co wywolywalo
      pozadane "klikanie". Jak sie ten lomot echem odbijal od scian blokow!!!!Ech,
      wczesne lata siedemdziesiate...
      • cytrusowa Re: Granie w gume, czyli sentymenty ;))) 02.08.05, 19:22
        ale bym se poskakala w gumesmile
        tu w Kolonii jakis czas temu sąsiadczki z klatki i okolicznych blokow tez graly
        w gume
      • asia.sthm Re: Granie w gume, czyli sentymenty ;))) 02.08.05, 19:43
        Ja pamietam klik-klaki - to sie nazywalo tiki-taki u nas.
        Obrywalam za to klikanie , co to doroslym przeszkadzalo ???smile
        Za wrazliwe uszy , albo sie nie znali co fajne.
        • tamsin Re: Granie w gume, czyli sentymenty ;))) 02.08.05, 22:40
          tez mialam upierdliwych sasiadow, co sobie wyszykowalam gume na taboretach w
          domu, to zaraz sasiad lecial na skarge, doslownie po jednym skoczeniu! a i bylo
          to w godzinach wczesnopopoludniowych, w/g mojej kalkulacji mial byc wtedy w
          pracy!
    • triskell Re: Granie w gume, czyli sentymenty ;))) 03.08.05, 01:41
      Kolejny fajny wątek, ktory ominął mnie, jak byłam na wakacjach...

      >>> albo
      zakładaliśmy bandę i każdy miał swoją funkcję, nazwę (np. nazwy zwierząt) i
      mieliśmy zawsze gdzieś swój domek, układaliśmy swoje hymny, wymyślaliśmy różne
      zadania - strasznie poważnie do tych band podchodziliśmysmile. <<<

      Och tak, ja to też uwielbiałam. Te nasze bandy to, jak teraz na to patrzę, tak
      przesycone były wpływami socjalistycznej buirokracji - z każdego posiedzenia był
      protokół, był specjalny druczek (na maszynie napisany) pokwitowania na składkę
      czlonkowską, sprawdzanie obecności i stanie na baczność podczas śpiewania hymnu
      bandy. Ale jaka atmosfera konspiracji!

      Na mistrzostwach KP w "gumę" to ja Wam może tę gumę potrzymam, dobrze? Nigdy nie
      byłam w tym dobra, wolałam grę w osła czy wygibasy na trzepaku. No i widoczki,
      te uwielbiałam. Pamietam też, że jak miałam 8 lat, to wraz z koleżanką
      napisałysmy list do przyszłych pokoleń, opisujący, jak wygląda życie w wieku XX.
      Był w butelce, zawierał nawet przedmioty typowe naszym zdaniem dla współczesnego
      nam świata, np. monetę 10-groszową czy guzik. Zakopałyśmy to, licząc, że ktoś
      znajdzie za kilkaset lat. A następnego dnia była tam już tylko rozkopana dziura sad.

      Pierwszego papierosa wypaliłam, mając chyba z 4 czy 5 lat. Byłam na wsi u
      rodziny, poszłam paść krowy ze starszymi o kilka lat kuzynami, oni palili i mi
      też kazali, żebym nie doniosła. Nie pamiętam już tego na pewno, ale chyba
      doniosłam.

      Wiek 13-14 lat to był dla mnie bardzo burzliwy okres: spotykanie się (ja i moja
      przyjaciółka) z poznanymi "na flipperach" (czyli takich automatach
      semihazardowych, gdzie się przyciskało guzik i odbijało dwoma flipperami
      metalową kulkę, żeby nie spadła na sam dół) młodzianami. Młodzianie okazali się
      być młodocianymi przestępcami (o czym dowiedziałyśmy się... z gazety!), a nasze
      spotkania polegały na piciu taniego wina i paleniu mnóstwa papierosów na
      podwórkowych ławkach. A jaką imprezę zrobiłam podczas stanu wojennego! Rodzice
      wyjechali i nie mieli pojęcia, że zostawiona sama w domu córeczka tak się upije,
      że wraz z kolegami będzie o 4 rano (podczas godziny policyjnej!!!) biegać
      radośnie dookoła bloku. Mieliśmy szczęście, że żaden patrol nas nie złapał!

      Teraz często mówię, że nie palę papierosów, bo we wczesnym nastolactwie
      napaliłam sie ich na całe życie ;-P
      • triskell Re: Granie w gume, czyli sentymenty ;))) 03.08.05, 01:52
        Jeszcze jedno wspomnienie z dzieciństwa...

        W wieku 8 lat pojechałam na pierwsze kolonie letnie. Rodzice do dziś mają mój
        list stamtąd i do dziś wypominają mi jeden jego fragment: "Mam tu bardzo wesołe
        koleżanki. Co wieczór siadamy razem i śpiewamy smutne piosenki."
    • agrest101 Re: Granie w gume, czyli sentymenty ;))) 06.08.05, 09:56
      Witam!
      Pamietam niektore kolezanki mialy takie duze lalki "bobasy", z calymi
      wyprawkami. Byly takie buteleczki, co plyn z nich znikal, jak sie
      nimi "karmilo" dzidzie.
      Potem niektore szczesciary mialy Barbi. Ja mialam Diane, czyli znacznie tansza
      wersje... Pamietam, ze po pewnym czasie, od ciaglego zginania, zaczely jej sie
      robic dziurki pod kolanami. Bawilysmy sie ze nasze Barbi/Diany/itd sa w ciazy -
      wkladalysmy im pileczki pingpongowe pod ubranka.

      I co jescze...
      - zabawy w tramwajarza na trzepaku
      - gra w zbijaka
      - wrotki oczywiscie - moja mama byla bardzo zalamana stanem moich rajstop, po
      takich wyprawach ( a tak na marginesie to rajstopy dzielily sie na te grube,
      dzieciece i te wspaniale "cienkie", te co wszystkie dziewczyny chcialy miec)
      - rysowalysmy sobie domki na chodnikach, takie 2-D rozklady pokojow i mebli
      - Pamietniki byly zawsze bardzo modne. I takie zeszyty z lista waznych pytan
      ("Twoj ulubiony kolor?", " Ulubiony program?"). Jak sie mialo jakas fajna
      pocztowke, naklejke, a nawet papierek po czekoladzie, to trzeba bylo to
      zachowac, zeby sie pozniej pieknie kolezance wpisac.
      - Wrozylysmy sobie namietnie. Dowiedzialm sie, ze bede miala 20 dzieci z
      kolega z 6 klasy!

      Pamietam jak mialam z 8 lat, to tata upolowal mi w sklepie piekny, niebieski
      rower. Boze jaki byl wspanialy, rewelacja... Balismy sie go trzymac w piwnicy,
      bo mogl zniknac, wiec trzymalismy go w mieszkaniu. Po kilku dniach znoszenia i
      wnoszenia tego roweru z/na trzeciego pietra, tata sie zbuntowal i rowerek
      oddal sad(( Na nastepny musialam czekac, az wyjade na studia, juz tu w Stanach...
      • goonia Re: Granie w gume, czyli sentymenty ;))) 11.08.05, 21:59
        Witajcie
        Pierwszy raz zajrzalam na to forum i od razu wiem, ze dobrze trafilamsmile)
        Jeju jak ja lubilam grac w gume, nawet dobrze mi szlo i jeszcze mialam chude
        kostki! i zawsze bylam wybierana jako pierwsza do pary bo wtedy przeciwniczkom
        bylo trudniej jak doskakly do jednej nogi - dziwnie to wyszlo, ale chodzi o
        jedna tylko noge w gumie.
        No i pamietam zabawe w lekarza, w lecie na kocu sie rozkladalysmy, jednej
        kolezanki mama byla pielegniarka i przyniosla z pracy szklane strzykawki i
        rozne utensylia. Przy tym zwykle jednorazowki sie nie liczyly.
        A i jeszcze kolekcjonowalismy pasjami widokowki. Trzymalo sie je w pudelku po
        butach i podzielone tematycznie, miasta zwierzeta, kwiaty, zagraniczne itp. I
        sie wymienialismy nimi. A trojwymiarowe byly chyba najbardziej wartosciowe.
        Pozdrawiam serdecznie
        Goonia
        • triskell Re: Granie w gume, czyli sentymenty ;))) 11.08.05, 22:14
          goonia napisała:
          > A i jeszcze kolekcjonowalismy pasjami widokowki. Trzymalo sie je w pudelku po
          > butach i podzielone tematycznie, miasta zwierzeta, kwiaty, zagraniczne itp. I
          > sie wymienialismy nimi. A trojwymiarowe byly chyba najbardziej wartosciowe.

          U nas kolekcjonowało się tylko pocztówki z psami, kotami i końmi. Miało się ich
          po kilkaset, a jak się jakąś dostało z zagranicy, to dopiero był powód do dumy!
          I każda z nich była podpisana, włącznie z nadaniem _imion_ znajdującym się na
          niej zwierzakom!

          Witaj na forum, Gooniu. Napisz nam coś więcej o sobie w innych wątkach smile.
          • asia.sthm Re: Granie w gume, czyli sentymenty ;))) 11.08.05, 22:28
            Ooo Goonia zawitala smile))
            Goonia jest jedna/jednym z bohaterow, do spolki ze mna zreszta wink))w nowej
            wspanialej powiesci tworzonej przez niezwykle zdolne nastepczynie Joanny
            Chmielewskiej na forum TWCH.
            Witaj Goonia ! I dlaczego tak pozno?
            • goonia Re: Granie w gume, czyli sentymenty ;))) 12.08.05, 17:41
              Lepiej pozno niz wcalesmile
              Dzieki za mile powitanie. Malo mam czasu na internet i niestety wiecej czytam
              niz pisze, do pisania to wogole beztalencie jestem i niebardzo lubie. Ale sie
              staram.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka