Dodaj do ulubionych

wróciłam ze szpitala dziewczyny

10.05.05, 15:55
dziekuje Wam wszystkim za okazywaną mi troskę, wsparcie, moja serdeczna
przyjaciółka mi wszystko referowała. jeszcze raz dziękuje.
u mnie sytuacja następująca:
nie wiem czy jestemw ciąży. do czwartku leżałam tak naprawdę na oddziale i
tylko się denerwowałam, wkurzałam, modliłam , płakałam w poduszkę i nic nie
wiedziałam, oprócz tego, że 1 dnia po odstawieniu duphastonu beta spadła z
1380 do 1280. po dwóch dniach, czyli w czwartek, wzrosła do 1288, czyli
żenująco mało. zrobili mi badanie, usg, oglądało mnie całe grono, łącznie z
ordynatorem oddziału i powiedzieli mi,że nie wypuszczą mnie dopóki nie będą
mieć pewności, że jestem absolutnie zdrowa, ale podejrzewają ciąże
pozamaciczną ponieważ niuc nie widać w macicy, kompletnie nic, a w jajowodzie
może nie być jeszcze widać, a ciąża nie chce rosnąc, więc czekamy na cud.
pytałam się czy istnieje cień szansy, pół cienia szansy, że ona będzie jednak
we właściwym miejscu, powieldzieli, że jest ćwierć cienia szansy, ale
skoczyły mi leukocyty, i suma sumarum wszystkie objawy do kupy dają
podejrzenie pozamacicznej i dostałam augumentin dożylnie. w czwartek po
przebadaniu przez 5 osób dostałam silnych bólów brzucha, wiecie skurcze i te
sprawy, dostalam zastrzyk przeciwskurczowy i uspokajający, no i zasnęłam.
rano poszlam do wc i poleciały mi skrzepy.... i krew, dużo krwi... znowu
konsylium..znowu 5 osób trzyma palce w mojej niewymiawialnej, dalej nie
wiadomo, gadają ze soba jakby mnie nie było w końcu dostałam wkurwa i
powiedziałam, że jak wszystko ustalą to może mi powiedzą o co chodzi. więc- w
ciąży pozamacicznej może tak być, w normalnej może tak być, może to być też
poronienie. nawet nie płakałam. czyli gówno dalej nic nie wiem.
następnego dnia rano przyszedł na oddział mój lekarz, zlecił furę badań,
zrobił usg i wytłumaczył mi, że z ciąży nic nie będzie, ale módlmy się żeby
jednak nie była pozamaciczna. jestem mu wdzięczna za szczerość...przynajmniej
był na tyle odważny, żeby mi to powiedzieć. inni nie byli do tego zdolni.
widać było, że jest mu przykro. w sobotę betę miałasm 733, czyli spadła, usg
mój doktorek też mi robił, macica się pięknie oczyszczała, więc powiedział
mi, że w poniedziałek najdalej we wtorek wyjdę. potwierdził to inny lekarz na
obchodzie. w niedziele laba. laje się ze mnie jak w @ tylko bardzo dużo
skrzepów. zaczęło się w poniedziałek, zabieg, zabieg, zabieg, jednak nie po
co, tak zabieg, nie po co, a ja leże na tym pier..nym piesku i czekam na
wyrok. nie nie będzie zabiegu. we wtorek wychodzę. dzisiaj rano znowu
ordynator - zabieg łyżeczkowania, odstawić śniadanie, usg, nie nie trzeba
zabiegu, trzeba, nie trzeba, mam dosyć zaczęłam po raz pierwszy płakać w tym
cholernym szpitalu. to ich trochę otrzeźwiło. nie miałam zabiegu. endometrium
jest tak cieńkie, że nie ma co skrobać. w jajowodach nic nie ma, plynu w
zatoce douglasa nie ma, gdyby był to by chociaż biopsję zrobili. ale nie ma
czyli spoko macieju, jestem po poronieniu idę do domu. ale sprawa byłaby za
prosta, pamiętajcie, że to przecież ja. przyniosła laborantka wyniki bety
hcg. i zgadnijcie urosła 1360. wypuścili mnie do domu, ale mam być pod
kontro,ą doktorka powiedzilei na jakie zachowania mam zwaracać uwagę i są
przekonani, że do nich wrócę. dzwoniłam do mojego doktorka, dziś do niego
idę, jeszcze raz betę i na gadanko.
ja jestem po prostu zmęczona, ja po prostu chciałam mieć dziecko a teraz
jestem na powierzchni pochyłej, nie weim co mi jest. nigdzie nic nie ma, nie
widać, a beta rośnie.
przepraszam, że się tak rozpisałam, ale wiecie, ja się na razie muszę chyba
pożegnać z wami na jakiś czas, nie wiem co mam ze sobą robić... ja chciałam
tylko dziecko mieć, chociaż jedno.... ale nie mam i tyle i nie wiadomo co mi
jest. dwa razy w ciągu 3 miesięcy to trochę za dużo. będe do was zaglądać na
pewno, będę pisać, ale rozstaje się ze staraniami.
chciałabym odzyskać radość życia, wypłakać się, nauczyć się znowu śmiać,
szpital mnie tego oduczył. ja mam po prostu dość na razie. odpadam. ale
wrócę, tylko nie wiem kiedy jeszcze.
dziękuje wam za wszystko, jesteście dla mnie wielkie.
Izutku kochany to prawda, że masz II kreski????? wiedziałamsmile))
specjalne pozdrowienia dla wszystkich moich dziewczynek z naszego watku-
starające się inaczej i dla starających się po poronieniu. dziękuje wam za
wszystko. naprawdę.
Obserwuj wątek
    • tromysza Re: wróciłam ze szpitala dziewczyny 10.05.05, 15:58
      pszczoła, tulę Cię bardzo mocno. bardzo. bardzo.cały czas o Tobie myślałam.
      • nitka111 Tofana moja..... 10.05.05, 15:59
        ... Ty wiesz. Przytulam Cię mocno.
      • annalalik Wiem że wiesz.... 10.05.05, 16:00
        kofamy cie
    • asiulka1976 Re: wróciłam ze szpitala dziewczyny 10.05.05, 16:04
      pszczółeczko........ brak mi słów naprawde dlaczego to zycie jest takie......
      kochana po burzy zawsze wychodzi słoneczko i tecza kolorowa i zycze Ci aby
      kolejne dni były kolorowe.........
      • zebra51 Re: wróciłam ze szpitala dziewczyny 10.05.05, 16:06
        Myslimy i przytulamy.
    • jedna_chwilka Kochana 10.05.05, 16:05
      znajdziesz mnie, bo ja do Ciebie drogę znam.
      Całuję i wiesz co jeszcze.
      • cytrusowa kochana 10.05.05, 16:15
        jestem zawsze
        z Tobą
        przy Tobie...

        zajrzysz - napiszesz,
        nie zajrzysz - trudno...

        odpoczywaj, bo tego najbardziej teraz potrzebujesz.
        masz w tym względzie absolutną rację!

        i nie rozawiajmy póki co o dzieciach, bo my same jak dzieci jesteśmysmile

        sciskam Cie mocno, z niemieckim powiedzonkiem "no BA!!!"

        ***calus***
    • sabi35 Re: wróciłam ze szpitala dziewczyny 10.05.05, 16:19
      Kochana, napiszę ci z domu i doskonale cię rozumiem. Nie musisz się o nic
      starać, nie musisz nikomu nic udowadniać. Wyzłość się albo wypłacz, i sama
      zobaczysz, że spokój przychodzi wcześniej niż będziesz myślała.
      Pa plus sto całusków
    • ewaq Re: wróciłam ze szpitala dziewczyny 10.05.05, 16:24
      Pszczolko, przytulam Cie...
    • gviazdka3 Re: wróciłam ze szpitala dziewczyny 10.05.05, 16:36
      Pszczółko kochana...
      Tak mi przykro...
      Chyba jestem straszną grzesznicą skoro moje modlitwy nie pomogły...

      Pamiętaj, całym sercem jestem z Tobą...; jak tylko
      będziesz chciała wrócić do nas, wiesz gdzie nas szukać...

      Ściskam Cię i pozdrawiam!
      • ata76 Re: wróciłam ze szpitala dziewczyny 10.05.05, 16:58
        Pszczoła Ty wiesz....

        a jak odpoczniesz, to wracaj czym prędzej!!!
        • tuptuch Re: wróciłam ze szpitala dziewczyny 10.05.05, 17:04
          Pszczółko jestem z Tobą. Myślę o Tobie. Jesteś dzielna. Pamietaj o tym.
        • cleodark Re: wróciłam ze szpitala dziewczyny 10.05.05, 17:06
          Pszczólko,
          Tak szybciutko coś Ci napiszęsmile
          Marzymy z narzeczonym o dziewczynce, imię wybraliśmy ponad 6 miesięcy temu -
          Maja, niestety fasolka od nas odeszła jak miała 7 tygodni (prawie) i teraz
          staramy się znowu i będzie to Maja , dlaczego tak uparcie chcemy aby to była
          Maja bo wszystkie pszczółki są KOCHANE smile)
          Pszczółko czekamy Wszystkie na Ciebiesmile))))))))))
          • bombamonika Re: wróciłam ze szpitala dziewczyny 10.05.05, 17:29
            Pszczółko
            Brak mi słów.
            Chyba milczenie teraz jest najlepsze.
            Pamiętaj, że jesteśmy wszystkie z Tobą i będziemy czekać.
            Ściskam Cię bardzo, bardzo mocno.
            Monika
    • kruszyna75 Re: wróciłam ze szpitala dziewczyny 10.05.05, 17:56
      Pszczółko, wiesz, że jestem myślami z Tobą. Odpocznij sobie, nabierz sił, serce
      podpowie Ci co robić, kiedy wrócić, a my tu jesteśmy....
      • myszunia1982 Re: wróciłam ze szpitala dziewczyny 10.05.05, 19:32
        pszczolko jestem z toba myslami i sercem
    • dorota53 Re: wróciłam ze szpitala dziewczyny 10.05.05, 19:50
      Pszczolko ja rozumiem cie co masz na mysli mowiac ze na jakis czas opuszczasz
      ten watek, odpocznij, zrelaksuj sie, zregeneruj sily. Teraz najwazniejsza
      jestes Ty i wierze ze twoj optymizm i pogoda ducha ci w tym pomoze.Pamietaj ze
      jestesmy z Toba...Sciskam cie mocno.
      • romkaforever Re: wróciłam ze szpitala dziewczyny 10.05.05, 21:52
        Pszczola, ja sobie forum odpuszcilam ale dla Ciebie kofana to wracam, żeby ci
        powiedzieć, że strasznie mi przykro. Jestem z Tobą całym sercem.
        • aggutek Re: wróciłam ze szpitala dziewczyny 10.05.05, 22:15
          Pszczola jestem z Toba myślami. Płakać mi się chciało jak
          czytałam to wszystko. I zła jestem na tych lekarzy za huśtawkę
          którą przez nich przeszłaś. Wierze że można było inaczej...
          Ściskam mocno, mocno...
          • ivonne76 Re: wróciłam ze szpitala dziewczyny 10.05.05, 22:22
            Pszczółko kochana Ty nasza, łzy miałam w oczach jak czytałam to co przeszłaś.
            Pamietaj żabko, że po burzy zawsze wychodzi słońce, musi być dobrze i kropka.
            Tak nas wszystkie ratowałaś swoim optymizmem, musisz tą kurację teraz
            zastosować do siebie. Odpocznij najpierw troszkę. Jestem z Tobą całym sercem -
            za Twoje okazane nam serce na tym forum. Wierzę, ze będzie dobrze.
            Buziaczki
            Iwona
            • izutek Re: wróciłam ze szpitala dziewczyny 10.05.05, 23:09
              Pszczoleczko... brak mi slow po prostu!!! nrmalnie oniemialam - co jest
              grane???!!! qrcze! ale moze cien szansy - przeciez cuda tez sie zdarzaja...
              mysle o Tobie i bede trzymala kciuki.. sciskam Cie mocno!

              tak - mam II.. wielkie grubachne.. w czwartek do lekarza i powtarzam bete..
              narazie przyjmuje to na spokojnie..
    • misia_7 Re: wróciłam ze szpitala dziewczyny 10.05.05, 23:09
      Asiu... nie mam słów. STRASZNIE mi przykro.. trzymaj sie, wypocznij sobie..
      buziaczki
    • tola79 Re: wróciłam ze szpitala dziewczyny 11.05.05, 08:13
      Pszczółko, wiem, że wszystko, co powiem, zabrzmi zbyt banalnie, ale bardzo
      bardzo bardzo Cie podziwiam, jesteś bardzo dzielna. Słuchaj, po prostu jestem z
      Tobą. Trzymaj się smile
    • nina110 Re: wróciłam ze szpitala dziewczyny 11.05.05, 08:22
      Asiu...dziewczyny napisały już wszystko co i ja chciałabym Tobie powiedzieć.
      Trzymaj się kochanie i nie poddawaj...
    • nadia781 Re: wróciłam ze szpitala dziewczyny 11.05.05, 10:11
      ....... straszni mi przykro .......
    • marcysia801 Re: wróciłam ze szpitala dziewczyny 11.05.05, 10:31
      Wszystkie słowa wydają się błahe,pozostaje jak zwykle proste-przykro mi...-
    • rybcia.rybcia Re: wróciłam ze szpitala dziewczyny 11.05.05, 11:18
      pszczolaasia bardzo wpsolczuje, ze musisz przez to wszsytko przechodzic,
      przytulam Cie mocno
      • bania79 Pszczółko 11.05.05, 11:26
        tuli tuli ci robię! Nie odchodź, co...
    • agabilinska2 kochana pszczołko trzymam kciuki 11.05.05, 13:49
      bardzo, bardzo mam nadzieje ze bedzie wszystko w porzadku, spróbuj troche
      odpoczac i pomyslec o czyms przyjmenym, ,
      ja tymczasem dziekuje ci ze byłas kiedy ja potzrbowałam ciepłego
      słowa...potzrymania za reke, pewnie nie kojarzysz - nie szkodzi ja za to
      pamietam...trzymam kciuki i pamietaj bedzie dobrze, co nie postanowisz bedzie
      słuszne
      pozdrawiam i ściskam aga
      • pszczolaasia Re: kochana pszczołko trzymam kciuki 11.05.05, 13:57
        pamiętam Aga, ja wszystkie Was pamiętam i dziękuje wam za dobre słowa.
        chodzi tylko o to, że ja nie wiem co ze mną jest. cierpliwości, w piątek mam
        powtórzyć betę, a niedzielę do szpitala do mojego gina naa kontrolę a, na razie
        mam się uspokoić, nie denerwować (buhahhhaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa)i spokojnie
        poczekać na wizytę. pozdrawiam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka