dziekuje Wam wszystkim za okazywaną mi troskę, wsparcie, moja serdeczna
przyjaciółka mi wszystko referowała. jeszcze raz dziękuje.
u mnie sytuacja następująca:
nie wiem czy jestemw ciąży. do czwartku leżałam tak naprawdę na oddziale i
tylko się denerwowałam, wkurzałam, modliłam , płakałam w poduszkę i nic nie
wiedziałam, oprócz tego, że 1 dnia po odstawieniu duphastonu beta spadła z
1380 do 1280. po dwóch dniach, czyli w czwartek, wzrosła do 1288, czyli
żenująco mało. zrobili mi badanie, usg, oglądało mnie całe grono, łącznie z
ordynatorem oddziału i powiedzieli mi,że nie wypuszczą mnie dopóki nie będą
mieć pewności, że jestem absolutnie zdrowa, ale podejrzewają ciąże
pozamaciczną ponieważ niuc nie widać w macicy, kompletnie nic, a w jajowodzie
może nie być jeszcze widać, a ciąża nie chce rosnąc, więc czekamy na cud.
pytałam się czy istnieje cień szansy, pół cienia szansy, że ona będzie jednak
we właściwym miejscu, powieldzieli, że jest ćwierć cienia szansy, ale
skoczyły mi leukocyty, i suma sumarum wszystkie objawy do kupy dają
podejrzenie pozamacicznej i dostałam augumentin dożylnie. w czwartek po
przebadaniu przez 5 osób dostałam silnych bólów brzucha, wiecie skurcze i te
sprawy, dostalam zastrzyk przeciwskurczowy i uspokajający, no i zasnęłam.
rano poszlam do wc i poleciały mi skrzepy.... i krew, dużo krwi... znowu
konsylium..znowu 5 osób trzyma palce w mojej niewymiawialnej, dalej nie
wiadomo, gadają ze soba jakby mnie nie było w końcu dostałam wkurwa i
powiedziałam, że jak wszystko ustalą to może mi powiedzą o co chodzi. więc- w
ciąży pozamacicznej może tak być, w normalnej może tak być, może to być też
poronienie. nawet nie płakałam. czyli gówno dalej nic nie wiem.
następnego dnia rano przyszedł na oddział mój lekarz, zlecił furę badań,
zrobił usg i wytłumaczył mi, że z ciąży nic nie będzie, ale módlmy się żeby
jednak nie była pozamaciczna. jestem mu wdzięczna za szczerość...przynajmniej
był na tyle odważny, żeby mi to powiedzieć. inni nie byli do tego zdolni.
widać było, że jest mu przykro. w sobotę betę miałasm 733, czyli spadła, usg
mój doktorek też mi robił, macica się pięknie oczyszczała, więc powiedział
mi, że w poniedziałek najdalej we wtorek wyjdę. potwierdził to inny lekarz na
obchodzie. w niedziele laba. laje się ze mnie jak w @ tylko bardzo dużo
skrzepów. zaczęło się w poniedziałek, zabieg, zabieg, zabieg, jednak nie po
co, tak zabieg, nie po co, a ja leże na tym pier..nym piesku i czekam na
wyrok. nie nie będzie zabiegu. we wtorek wychodzę. dzisiaj rano znowu
ordynator - zabieg łyżeczkowania, odstawić śniadanie, usg, nie nie trzeba
zabiegu, trzeba, nie trzeba, mam dosyć zaczęłam po raz pierwszy płakać w tym
cholernym szpitalu. to ich trochę otrzeźwiło. nie miałam zabiegu. endometrium
jest tak cieńkie, że nie ma co skrobać. w jajowodach nic nie ma, plynu w
zatoce douglasa nie ma, gdyby był to by chociaż biopsję zrobili. ale nie ma
czyli spoko macieju, jestem po poronieniu idę do domu. ale sprawa byłaby za
prosta, pamiętajcie, że to przecież ja. przyniosła laborantka wyniki bety
hcg. i zgadnijcie urosła 1360. wypuścili mnie do domu, ale mam być pod
kontro,ą doktorka powiedzilei na jakie zachowania mam zwaracać uwagę i są
przekonani, że do nich wrócę. dzwoniłam do mojego doktorka, dziś do niego
idę, jeszcze raz betę i na gadanko.
ja jestem po prostu zmęczona, ja po prostu chciałam mieć dziecko a teraz
jestem na powierzchni pochyłej, nie weim co mi jest. nigdzie nic nie ma, nie
widać, a beta rośnie.
przepraszam, że się tak rozpisałam, ale wiecie, ja się na razie muszę chyba
pożegnać z wami na jakiś czas, nie wiem co mam ze sobą robić... ja chciałam
tylko dziecko mieć, chociaż jedno.... ale nie mam i tyle i nie wiadomo co mi
jest. dwa razy w ciągu 3 miesięcy to trochę za dużo. będe do was zaglądać na
pewno, będę pisać, ale rozstaje się ze staraniami.
chciałabym odzyskać radość życia, wypłakać się, nauczyć się znowu śmiać,
szpital mnie tego oduczył. ja mam po prostu dość na razie. odpadam. ale
wrócę, tylko nie wiem kiedy jeszcze.
dziękuje wam za wszystko, jesteście dla mnie wielkie.
Izutku kochany to prawda, że masz II kreski????? wiedziałam

))
specjalne pozdrowienia dla wszystkich moich dziewczynek z naszego watku-
starające się inaczej i dla starających się po poronieniu. dziękuje wam za
wszystko. naprawdę.