Jestem stałą pacjentką dobrej ginki w prywatnym szpitalu, który jednak nie ma
swojego laboratorium mikrobiologicznego i pobierane próbki oddaje do
laboratoriów "na mieście", z którymi ma podpisane umowy. Między innymi z
NOVUM, to warszawska klinika leczenia niepłodności. Kilka miesięcy temu mój
mężczyzna i ja poczuliśmy się kiepsko (dziś wiem już, że to był rzut mojej
powracającej co jakiś czas grzybicy), w każdym razie on poleciał się
przebadać jako pierwszy, jego próbkę "obrabiało" laboratorium w NOVUM
właśnie. Wykryto mu jakieś trzy bakterie, w tym Enterococcus faecalis. Kiedy
uzbrojona w tę wiedzę poszłam do mojej ginki, ta powiedziała że sprawa jest
poważna bo bakteria wredna, faceta leczy sie antybiotykami 3 miesiące, a
kobietę pół roku. Pobrała próbkę, zasotosowała od razu uderzeniowe leczenie.
Po kilku dniach odebrałam wynik (też z NOVUM)i oniemiałam - JAŁOWY. Moja
doświadczona ginka też oniemiała i w żaden sposób nie potrafiła mi
wytłumaczyć, jakim cudem sie nie zainfekowałam - a było jak i kiedy, oj
było ....

))
Później jeszcze miałam robione to samo badanie tzn. posiew z kanału szyjki
macicy ze dwa razy, przez inne laboratoria, był zawsze jałowy. Mój mężczyna w
tym czasie leczył sie intensywnie, wpieprzał antybiotyki przez trzy miesiące,
co miesiąc robił kontrolne badania (cały czas wyniki były z NOVUM) które
wykazywały systematyczne obniżanie sie poziomu bakterii, aż to stanu JAŁOWY.
Jakiś czas temu miałam nawrót grzybicy, badanie wykonane w innym niż NOVUM
laboratorium wykazało grzyba Candida albicans. Po jego przeleczeniu zaleconym
przez tę samą ginkę zrobiłam badanie kontrolne. Tym razem wykonywane w NOVUM.
I znów zamieniłam się w słup soli. TRZY BAKTERIE: Escherischia coli,
Enterococcus faecalis i Streptococcus Auteus....Skąd ta franca, do tego w
znacznej obfitości, przecie dwa tygodnie wcześniej stwierdzono TYLKO grzyba,
w trakcie jego leczenia seksu nie było (a zresztą parnter i tak jałowy) WIĘC
SKĄD?????
Pognałan nastepnego dnia do innego laboratorium ponowić badanie. Położna
pobierająca próbkę powiedziała, że już na pierwszy rzuy oka wszystko wygląda
ok. I tak było, wynik BYŁ JAŁOWY.
Poszłam do ginki, pokazałam jej te dwa sprzeczne wyniki, znów oniemiała.
Zwłaszcza obecność gronkowca złocistego w pochwie.... to naprawdę
ciekawostka, hehe.
W rezultacie mój szpital wyjaśnia teraz sprawę, bo nie leżą w jego interesie
ewentualne skargi pacjentów narażonych na przykład na niepotrzebne
długotrwałego faszerowanie się antybiotykami, wydatki, nerwy i wyjałowienie
organizmu - czego szczęśliwie, ale tylko dzięki własnej czujności uniknęłam.
Współczuję gince i innym lekarzom - muszą się opierać na wynikach badań bo
przecież sami ich nie wykonują, musza ufać tym papierom które dostają. A
zdarza się że dostają takie gó...... Teraz mam nawet poważne wątpliwości,
czy parę miesięcy temu mój mężczyzna był rzeczywiście chory i czy nie leczył
sie niepotrzebnie...
A najbardziej współczuję parom leczącym w NOVUM niepłodnośc, tym wszystkim
dziewczynom szaleńczo pragnącym dziecka i wierzącym w NOVUM bezkrytycznie...
Bo zaglądam czasem na forum "Niepłodność"...