Dziewczyny,
Temat moze trochę dziwny, ale po prostu nie wiem co juz mam ze sobą
zrobić. Siedzę w domu i czekam na wizytę u mojej dentystki którą mam
dopiero o 18 i nie mogę już wytrzymać z bólu Parę dni temu moja
dentystka zaczęła mi leczyć kanalowo ząb. Pierwszy dzień po
pierwszej wizycie na której zaczela mi czyścic kanaly byl ok, potem
ząb zaczął mnie lekko boleć, stopniowo coraz bardziej. NIe pomagały
środki przeciwbólowe dostepne bez recepty. W sobotę poszłam więc
znowu na wizytę, ona jescze raz mi chyba przeczyściła te kanały.
Ogólnie nie dopytywałam sie za bardzo o szczegóły, powiedziała ze
mam wąskie kanały,że jeszcze mi musiala usunąć miazgę, ale że
powinno się stopniowo uspokajać. Dość niechętnie zapisała mi lek
przeciwbólowy na receptę (ketanol),bo się uparłam, że chcę w razie
czego. Pierwsza tabletka to mi nawet pomogła, ale potem znów zaczęło
boleć, coraz bardziej, kolejne tabletki niewiele dawały. Wczoraj
wieczorem byłam u dentystki znowu, ponownie mi tego zęba rozdłubała
i dodatkowo dostałam doustny antybiotyk, po którym miało już być
lepiej na 100%. Dziś rano obudziłąm się ze spuchniętą twarzą, ból
okropny, do pracy oczywiście nie poszłam (dzieckiem na szczęście
zajmuje sie teraz niania). Zadzwoniłam ocZywiscie do dentystki,
powiedziała ze teraz to jest zaniepokojona, ze po antybiotyku mam
obrzęk, kazała zrobić rentgen i dziś idę do niej jeszcze raz. Ale
powiem szczerze że nie wiem co o tym mysleć. Czy to rzeczywiście
może się to tak paprać, czy to czasem nie jej wina? Kurcze, do tej
dentystki chodzi cała moja rodzina o wielu lat i nikt się nigdy nie
skarżył. Co o tym sądzicie?
MOże powinnam jechać do jakiejś kliniki dentystycznej typu Medicover
żeby inny dentysta to zobaczył? BO zaczynam sie już trochę bać,
nigdy nie miałąm poważniejszych problemów z zebami ale czy z tego
czasem się nie może zrobić jakieś ogólne zakażenie? Wiem że pewnie
ostro przesadzam, ale ból i bezczynność robią swoje