Dodaj do ulubionych

Michał Borowski Nacz. Arch. W-wy - ciemne interesy

19.08.05, 00:00
WARSZAWA

Architekt biznesowy

Decyzje jednego z najbliższych współpracowników prezydenta Warszawy od dawna
budzą podejrzenia. "Rz" sprawę powiązań biznesowych naczelnego architekta
miasta Michała Borowskiego badała od kilku miesięcy. Dopiero po rozmowie z
nami ratusz 4 sierpnia zlecił kontrolę w jego biurze.

www.rzeczpospolita.pl/teksty/warszawa_050818/warszawa_a_1-2.F.jpg
Borowski kupił kamienicę przy ul. Foksal 15 od prywatnej właścicielki. Ta
nabyła ją od dzielnicy Śródmieście. Urząd nakazał jej, aby sama zapewniła
lokatorom mieszkania zastępcze. Borowskiemu udało się to zmienić. Zarząd
dzielnicy zdecydował, że lokatorów wykwateruje na swój koszt. Po przejęciu
władzy przez Lecha Kaczyńskiego ustalenia zostały zmienione, ale dzielnica
nadal miała oddać dla lokatorów osiem mieszkań do remontu na koszt Borowskiego
(c) JAKUB OSTAŁOWSKI

Najwięcej wątpliwości wzbudza sprawa powiązań z belgijską firmą Ghelamco.
Michał Borowski, jako naczelny architekt stolicy, wydał jej pozwolenie na
budowę biurowca w centrum Warszawy, które było niezgodne z prawem. Niewiele
później spółka córka Ghelamco kupiła od Borowskiego kamienicę przy ulicy
Foksal 15. Zapłaciła za nią sumę dwa razy większą, niż ta, na którą wycenił
budynek rok wcześniej sam Borowski.
Żonglowanie decyzjami

Kamienicę nabyła od Borowskiego firma Creative Invest, spółka córka
belgijskiej Ghelamco. Obydwiema kierują ci sami ludzie - Paul Gheysens i
Philippe Pannier. Właśnie spółce Ghelamco Borowski wydał wcześniej pozwolenie
na budowę biurowca Zaułek Piękna.

- To pozwolenie było sprzeczne z prawem - twierdzi Grzegorz Buczek, sekretarz
Rady Architektoniczno-Urbanistycznej przy prezydencie Warszawy. - Według planu
zagospodarowania Śródmieścia na działce, na której stanął biurowiec Ghelamco,
mógł powstać najwyżej skwerek albo parking.

Tego samego zdania jest Jan Rutkiewicz, współtwórca planu Śródmieścia. Michał
Borowski podzielał ich opinię. Nagle zmienił zdanie. Dlaczego?

- Pozwolenie na budowę biurowca wydałem w oparciu o tzw. decyzję o warunkach
zabudowy, której autorem był mój poprzednik - tłumaczy Borowski. - Ta decyzja
dopuszczała budowę biurowca w tym miejscu. Metalexport, który na terenie
przyszłej inwestycji Ghelamco miał parking, odwołał się wtedy do Samorządowego
Kolegium Odwoławczego. Orzekło ono, że nie ma podstaw do uchylenia pozwolenia.
Miałem związane ręce.

- SKO podtrzymało decyzję, bo nie wiedziało, że jest sprzeczna z planem
Śródmieścia - mówi Magdalena Oksańska, prezes Metalexport Development. - My
dowiedzieliśmy się o tym dopiero później. W skardze do SKO użyliśmy innych
argumentów, kolegium je odrzuciło i na takiej podstawie podtrzymało decyzję
wydaną Belgom.
Eksperci: to niemożliwe

Creative Invest kupiła kamienicę na Foksal za niemal 12 mln zł. Rok wcześniej
Borowski oficjalnie wycenił ją na 6 mln zł. Specjaliści od rynku nieruchomości
łapią się za głowę, gdy słyszą o tej transakcji.

- Prawie nie zdarza się, aby wartość nieruchomości wzrosła w ciągu roku o
ponad 90 procent - mówi Jerzy Dobrowolski, ekspert polskiego oddziału Cushman
& Wakefield Healey & Baker, jednej z największych na świecie firm doradczych w
tej branży. - W przypadku kamienicy na Foksal - to niemożliwe.

Innego zdania jest Michał Borowski. - W ostatnim roku sytuacja prawna tej
kamienicy zmieniła się, co miało wpływ na cenę - tłumaczy. Ma na myśli to, że
wykwaterował z budynku lokatorów. Z informacji "Rz" wynika jednak, że była to
tylko jedna osoba.

Naczelny architekt ma jeszcze dwa argumenty. Po pierwsze wartość budynku
wzrosła, kiedy uzyskał pozwolenie na jego przebudowę. Po drugie w zeszłym roku
ceny nieruchomości w ogóle poszły w górę.

- Ceny wzrosły w Warszawie o 10 procent - komentuje Jerzy Dobrowolski. - A
pozwolenie na przebudowę kamienicy mogło podbić cenę najwyżej o 20 - 30 procent.

Na dodatek okazuje się, że pozwolenie na przebudowę, które uzyskał Michał
Borowski, nie miało dla nabywcy żadnej wartości, ponieważ inwestor będzie
musiał jeszcze raz wystąpić o zgodę na modernizację budynku. Podpisał już
bowiem umowę kupna sąsiedniej kamienicy (Foksal 13) i chce z obydwu budynków
zrobić jeden obiekt. Do tego potrzebne mu będzie nowe pozwolenie. Będzie się o
nie starał pełnomocnik Creative Invest Jan Grochowski - wieloletni przyjaciel
i partner w interesach Borowskiego. A pozwolenia wydaje Biuro Naczelnego
Architekta Miasta kierowane przez Michała Borowskiego.
Cudownie pomnożony majątek

Skąd znamy wartość transakcji? Obliczyliśmy na podstawie oświadczeń
majątkowych naczelnego architekta. W oświadczeniu za 2003 r. Borowski napisał,
że jego majątek to: 526 tys. zł oraz 7,5 tys. euro oszczędności i kamienica
przy ul. Foksal 15 warta 6 mln zł. Zaznaczył też, że do spłaty ma pół miliona
dolarów kredytu zaciągniętego na zakup tej kamienicy.

Z oświadczenia za 2004 r. wynika, że jego majątek zwiększył się o ponad 6 mln
zł. Składały się nań: 9,9 mln zł, 7,6 tys. euro oraz 7,8 tys. USD
oszczędności, 110-metrowe mieszkanie o wartości 750 tys. zł i luksusowy
samochód BMW X5 z 2004 r. (jego najtańsza wersja kosztuje w salonie 430 tys.
zł). Spłacił też pół miliona dolarów kredytu. Oficjalnie zarobił w tym czasie
118 tys. 854 zł. Więcej nie mógł, bo urzędnikowi nie wolno dorabiać
działalnością gospodarczą.

Borowski tłumaczy, że mieszkanie dostał od jednej z należących do niego
spółek. Ale w jaki sposób zdobył tyle pieniędzy i luksusowe BMW?

- Sprzedałem moją kamienicę przy ulicy Foksal - wyjaśnia.
- Za ile? - pytamy.
- Jak pan obliczy, o ile - poza mieszkaniem - wzrosła wartość mojego majątku,
będzie miał pan odpowiedź.

Liczymy. Wychodzi, że Borowski sprzedał kamienicę, którą rok wcześniej wycenił
na 6 mln zł, za prawie drugie tyle.
Nie wiedzieli?

O zagadkowych interesach naczelnego architekta chcieliśmy porozmawiać z
prezydentem Kaczyńskim już pod koniec lipca. Nie znalazł jednak dla nas czasu
(patrz:ramka). Udało się nam pomówić z nim dopiero wczoraj.

- Nie dostawałem żadnych sygnałów, że w Biurze Naczelnego Architekta Miasta
dzieje się coś złego - twierdzi Kaczyński. - O tym, że pan Borowski ma coś na
sumieniu, dowiaduję się dopiero od panów.
- Od miesięcy docierają do mnie sygnały, że Borowski dopuszcza się korupcji -
mówi Julia Pitera, warszawska radna prawicowa. - Mówiłam o tym prezydentowi
Kaczyńskiemu dwa razy, za pierwszym razem przy jego urzędnikach. Prezydent
odpowiedział mi: wiem, że Borowski jest w różnych układach, ale nic nie mogę
zrobić. Wersji Lecha Kaczyńskiego nie potwierdzają też nasi informatorzy.
Jeden z urzędników miejskich powiedział w rozmowie z "Rz", że prezydent
Warszawy wie o sprawie przynajmniej od pół roku i już wtedy miał zamiar zlecić
kontrolę w Biurze Naczelnego Architekta Miasta.
JACEK KRZEMIŃSKI, MACIEJ SZCZEPANIUK, Ze Sztokholmu Anna Nowacka-Isaksson
Obserwuj wątek
    • jaa_ga Re: Michał Borowski Nacz. Arch. W-wy - interesy cd 19.08.05, 00:04

      Jak władze miasta wykryły" nieprawidłowości
      26 lipca

      - Pierwszy raz dzwonimy do Biura Prasowego Urzędu Miasta z prośbą o rozmowę z
      prezydentem Kaczyńskim o decyzjach Michała Borowskiego
      28 lipca

      - Dzwoni do nas rzecznik Urzędu Miasta Marcin Roszkowski i obiecuje, że spotkamy
      się z prezydentem najpóźniej za 2 - 3 dni
      29 lipca

      - Roszkowski tłumaczy, że są obchody rocznicy powstania warszawskiego i z
      Kaczyńskim spotkamy się we wtorek, 2 sierpnia. - Prezydent będzie już na
      urlopie, ale wyborczym, więc na pewno znajdzie dla panów czas - uspokaja rzecznik.
      1 sierpnia

      - Chce z nami rozmawiać zastępca prezydenta Andrzej Urbański. Obiecuje, że umówi
      nas na rozmowę z Kaczyńskim.
      3 sierpnia

      - Andrzej Urbański spotyka się z nami. Informuje, że Lech Kaczyński wyjechał na
      urlop wypoczynkowy. - Nie wiem, gdzie, nie wiem, pod jakim jest telefonem -
      zarzeka się Urbański. - Ale powiedzcie mi, co wiecie. Ja mu to przekażę.
      4 sierpnia

      - Urbański mówi, że po rozmowie z nami zlecił kontrolę w Biurze Naczelnego
      Architekta Miasta. Prosi o nasze zarzuty na piśmie. Prezydent Kaczyński ciągle
      jest nieuchwytny.
      12 sierpnia

      - Lech Kaczyński mówi "Rz", że wraca do Warszawy za tydzień i wtedy się z nami
      spotka.

      W Szwecji już by stracił stanowisko
      Carl Cederschiőld

      , do 2002 r. burmistrz Sztokholmu: - Gdyby Michał Borowski zachowywał się
      podobnie, pełniąc urząd w Szwecji, już dawno straciłby stanowisko. U nas
      naczelny architekt miasta ma obowiązek być bezstronnym i obiektywnym. Nie ma
      prawa zabiegać o własne interesy, piastując swój urząd.
      Margareta Sandebo-Eriksson

      , dyrektor sztokholmskiego Urzędu Wojewódzkiego: - Szwedzki urzędnik nie ma
      prawa uprawiać działalności, która może zachwiać jego bezstronnością w
      sprawowaniu funkcji.
      Anne Sandqvist

      , sekretarz Rady Miejskiej Sztokholmu: - Mamy zwyczaj dokonywać indywidualnej
      oceny zajęć pobocznych urzędników. Jeśli prywatne interesy któregoś z nich
      wchodzą w konflikt z interesem miasta, wówczas nie może on podejmować decyzji
      dotyczących, na przykład, przetargów. Na stanowisko nie nadaje się też osoba,
      która więcej czasu poświęca zajęciom pobocznym niż piastowaniu urzędu. Za
      dobrego pracownika nie może również uchodzić urzędnik osiągający z zajęć
      dodatkowych dochody wyższe od pensji. Zasadne jest bowiem podejrzenie, że
      angażuje się bardziej w zajęcia poboczne niż w wykonywanie swych urzędniczych
      obowiązków.

      Piąty wiceprezydent


      www.rzeczpospolita.pl/teksty/warszawa_050818/warszawa_a_1-1.F.jpg
      (c) BARTŁOMIEJ ZBOROWSKI
      Michał Borowski przez 25 lat pracował jako architekt w Szwecji. Na początku lat
      90. wrócił do Polski. Dalej projektował budynki, ale inwestował też w
      nieruchomości (należy do niego m.in. gmach, w którym mieści się ambasada
      Kuwejtu). Zakładał coraz to nowe spółki, nie tylko w Polsce, ale także w
      Szwecji, Portugalii i w Niemczech. Sam przyznaje, że zasiadał w zarządach
      kilkudziesięciu firm, w tym w Szwajcarii. Robił interesy m.in. z Ukraińcem
      Wiaczesławem Smołokowskim, współwłaścicielem firmy J&S, zamieszanej w aferę Orlenu.

      Naczelnym architektem Warszawy został latem 2003 roku. Miał wtedy jeszcze cztery
      spółki. Jedna z nich Dom Architektury projektuje budynki dla deweloperów, którym
      naczelny architekt wydaje pozwolenia na budowę. Odkąd Borowski zasiadł na tym
      urzędzie, zyski Domu Architektury wzrosły czterokrotnie.

      Dziś Michał Borowski ma tak silną pozycję w magistracie, że nieoficjalnie nazywa
      się go piątym wiceprezydentem. Lech Kaczyński wyznacza go do organizowania
      najważniejszych przedsięwzięć miasta: budowy Stadionu Narodowego, mostu
      Północnego, Centrum Nauki czy rekonstrukcji Pałacu Saskiego.
      • konrad.boryczko Re: Michał Borowski Nacz. Arch. W-wy - interesy c 19.08.05, 08:19
        Dla porzadku dodam od siebie, ze sprawe z ta kamienica mniej wiecej rok temu
        opisal tygodnik NIE.
        pzdr.
        • jaa_ga Re: Michał Borowski Nacz. Arch. W-wy - interesy c 19.08.05, 09:21
          Najbardziej rozczarowuje mnie stanowisko naszego Prezydenta:
          przez rok nie odnieść się do takich informacji
          i tolerować, mało tego. promować! Michała Borowskiego -
          to wg mnie nadużycie władzy i lekceważenie
          elementarnych zasad uczciwości i bezstronności.
          Osobiście jestem taką formą koterii na najwyższym szczeblu - porażona...
          Widać, że władze Warszawy dokładnie kopiują styl
          tak sekowanego przez pana Kaczyńskiego
          Układu warszawskiego, za który poleciały (ze wszech miar słusznie)
          głowy w Platformie Obywatelskiej

          A teraz kolejne wiadomości na temat Borowskiego z dzisiejszego Zycia Warszawy:
          www.zw.com.pl/apps/a/tekst.jsp?place=zw2_a_ListNews1&news_cat_id=11&news_id=68855
          Zdecydują o losie Michała Borowskiego

          W poniedziałek zostaną ujawnione wyniki wewnętrznej kontroli przeprowadzonej w
          Ratuszu. Zależy od nich los naczelnego architekta miasta.

          W poniedziałek z urlopu wraca Lech Kaczyński. Prezydent zapozna się wtedy z
          wynikami prowadzonej kontroli – miejscy urzędnicy sprawdzają właśnie decyzje
          wydawane przez biuro naczelnego architekta Michała Borowskiego.

          Przypominamy. W środę napisaliśmy, że Michał Borowski sprzedał kamienicę przy
          ulicy Foksal 15 deweloperowi – firmie Ghelmaco. Ta sama firma otrzymuje z biura
          naczelnego architekta pozwolenia na budowy w różnych dzielnicach stolicy. Dzień
          po naszej publikacji dziennikarze „Rzeczpospolitej” napisali, że Borowski miał
          na sprzedaży kamienicy zarobić 6 mln złotych. Sam architekt jest teraz na
          urlopie i nie chce potwierdzić tej informacji. Czeka na wyniki kontroli.

          Tymczasem zastrzeżenia dotyczące działalności Michała Borowskiego od kilku
          miesięcy zgłaszali inni architekci, członkowie komisji
          urbanistyczno-architektonicznej przy prezydencie miasta. Jedna z uwag dotyczy dr
          inż. Ewy Grochowskiej. Jej nazwisko pojawiło się pod projektem miejscowego planu
          zagospodarowania placu Defilad.

          Grochowska została zatrudniona w urzędzie przez Borowskiego. Wcześniej pracowała
          z nim w pracowni architektonicznej, której był współwłaścicielem. Architekci z
          komisji stwierdzili, że Grochowska nie ma uprawnień do sygnowania takich
          dokumentów jak miejscowy plan. Uchwalenie planu z jej podpisem groziło
          unieważnieniem tego dokumentu. Po uwagach komisji ostatecznie zmieniono autora
          planu miejscowego pl. Defilad. Ewa Grochowska została jego konsultantem.

          Poza tym do Stowarzyszenia Architektów Polskich docierały sygnały, że od kiedy
          naczelnym architektem stolicy został Michał Borowski, inwestorzy zaczęli
          zamawiać projekty swoich inwestycji w pracowni Dom Architektury. Borowski był
          jej współwłaścicielem, zanim podjął pracę w urzędzie. Miało to gwarantować
          szybkie określenie warunków zabudowy i dostanie pozwolenia na budowę. Decyzje w
          tych sprawach bada teraz biuro kontroli wewnętrznej urzędu miasta.

          2005-08-19

          DANIEL ZYŚK
          • konrad.boryczko Re: Michał Borowski Nacz. Arch. W-wy - interesy c 19.08.05, 09:42
            To znowu dla porzadku dodam, ze w NIE byly rowniez wyjasnienia Borowskiego (albo
            jakiegos jego rzecznika) zlozone w trybie prawa prasowego. Ale szczegolow rzecz
            jasna nie pamietam. Artykul mial bodajze tytul "Jego ulice, jego kamienice" lub
            podobnie.
            pzdr.
    • jaa_ga Pomocna dłoń architekta - Rzepa 19.08. 19.08.05, 10:00
      Pomocna dłoń architekta

      Wśród warszawskich deweloperów krąży rada: jeśli chcesz szybciej dostać
      pozwolenie na budowę, zleć projekt Domowi Architektury, dawnej spółce naczelnego
      architekta miasta Michała Borowskiego.


      warszawa_a_1-1.F.jpg
      Od kiedy Michał Borowski objął stanowisko naczelnego architekta miasta, zyski
      jego byłej spółki Dom Architektury wzrosły niemal czterokrotnie
      (c) BARTŁOMIEJ ZBOROWSKI
      Naczelnego architekta, który wydaje decyzje o warunkach zagospodarowania i
      pozwolenia na budowę, wciąż łączą związki ze spółką wykonującą projekty, której
      był właścicielem. Teraz Dom Architektury prowadzi jego przyjaciel Jan
      Grochowski. Od kiedy Borowski objął stanowisko, zyski spółki wzrosły prawie
      czterokrotnie. Sprawdziliśmy w Krajowym Rejestrze Sądowym - jej zysk netto w
      2004 r. wyniósł 164 tys. zł, w 2003 r. - 44,8 tys. zł. Borowski nominację dostał
      latem 2003 r.

      - Czterokrotny wzrost zysku biura projektowego w ciągu roku jest dziwny - ocenia
      Olgierd Jagiełło, współwłaściciel JEMS Architekci, renomowanej firmy projektowej
      w Warszawie. - Owszem, w zeszłym roku nastąpiła poprawa koniunktury na tym
      rynku, związana z wejściem Polski do UE, ale nie aż taka. Obroty i zyski naszej
      firmy zwiększyły się o kilkanaście procent. I taki wzrost uważam za naturalny.
      Przywileje dla Domu

      Zarówno architekci, jak i deweloperzy mówią o uprzywilejowanej pozycji byłej
      spółki Borowskiego. Przedsiębiorcy jednak wolą o tym nie wypowiadać się pod
      nazwiskiem. -Chcemy w Warszawie jeszcze coś wybudować - tłumaczą. Ale chętnie
      wskazują przykłady.

      Michał Borowski wydał decyzję o warunkach zabudowy dla centrum handlowego
      wchodzącego w skład wielkiej inwestycji Prokomu -Miasteczka Wilanów. Zrobił to
      mimo protestów mieszkańców i władz dzielnicy. Mimo zapewnień prezydenta Lecha
      Kaczyńskiego, że żadne nowe centrum handlowe w stolicy już nie powstanie.

      Gdy Borowski wydał zgodę na inwestycję w Wilanowie, wśród projektantów
      Miasteczka pojawił się Dom Architektury. - Nic mi nie wiadomo o udziale Domu
      Architektury w projektowaniu Miasteczka - zarzeka się Borowski. - Udziały w tej
      spółce sprzedałem przeszło dwa lata temu i nie posiadam wiedzy o projektach, nad
      jakimi obecnie ta spółka pracuje.

      Rzeczywiście, Borowski sprzedał spółkę. Jej właścicielem jest teraz przyjaciel i
      wspólnik naczelnego architekta Jan Grochowski (patrz ramka).

      Inny przykład to apartamentowce przy Bibliotece Uniwersyteckiej na Solcu.
      Architekt Ryszard Rogala z Milanówka miał je zaprojektować dla francuskiego
      koncernu Bouygues.

      - Firma nagle podziękowała mi za współpracę - mówi Rogala. - Wkrótce okazało
      się, że projekt wykonuje Dom Architektury.

      Bouygues dostał pozwolenie na budowę w błyskawicznym jak na stolicę tempie - w
      trzy miesiące.

      - Nie ma żadnych podstaw do stwierdzenia, że tempo wydawania tego pozwolenia
      było rekordowe. Jeśli wniosek jest kompletny i spełnia wymagania formalne,
      jestemzobowiązany wydać pozwolenie w ustawowym, 65-dniowym terminie - mówi Borowski.
      Koordynator z miasta

      To jednak tylko teoria. Jerzy Dobrowolski, ekspert od nieruchomości z firmy
      Cushman & Wakefield Healey & Baker, twierdzi, że uzyskanie zgody na budowę w
      stolicy jest bardzo czasochłonne i trudne.

      Wiele firm może tylko pomarzyć o ustawowym terminie. Spółka Wolf Immobilien
      czeka na pozwolenie na budowę domu towarowego w centrum Warszawy już ponad dwa
      lata. Norweski koncern Selvaag miał więcej szczęścia. Czekał "jedynie" osiem i
      pół miesiąca.

      - Gdy wystąpiliśmy o pozwolenie budowlane, przyszedł do nas przedstawiciel
      pewnej firmy, której nazwy nie zdradzę, i powiedział, że zna koordynatora w
      Urzędzie Miasta - opowiada Paweł Graliński, pełnomocnik Selvaagu. - Ów
      koordynator miał wszystko załatwić za 200 tys. zł. Nie zgodziliśmy się zapłacić
      i zaczęły się problemy. Na szczęście nagrywaliśmy dwuznaczne rozmowy z
      urzędnikami Biura Naczelnego Architekta Miasta, dzięki czemu w końcu wymusiliśmy
      wydanie nam pozwolenia.
      Praca dla żony przyjaciela

      Inny przykład. Jerzy Bogusławski, wzięty architekt, miał dostać zlecenie na
      projekt budynku mieszkalnego na rogu Gagarina i Sieleckiej od firmy Mostostal
      Invest, z którą od lat współpracuje. Mostostal Invest nieoczekiwanie zrezygnował
      z jego usług i zlecił projekt żonie Jana Grochowskiego (pracującej wówczas w
      Domu Architektury), przyjaciela Borowskiego. Prezes firmy tłumaczył zaskoczonemu
      Bogusławskiemu, że wybór Grochowskiej "gwarantuje większąefektywność
      postępowania administracyjnego". Chodziło, oczywiście, o pozwolenie na budowę.

      Niebawem żona Grochowskiego dostała pracę w Biurze Naczelnego Architekta Miasta.
      Firma z polecenia

      O tym, że poczynania Borowskiego mogą zastanawiać, świadczy historia przygotowań
      magistratu do budowy Stadionu Narodowego. Ratusz powołał w tym celu spółkę
      Budowa i Zarząd Stadionu Piłkarskiego, na której czele stanął Leo Turno,
      menedżer związany wcześniej z Canal+. Turno w szczegółowych kwestiach zasięgał
      rady miejskich urzędników. Udał się też do Borowskiego, żeby poradzić się w
      sprawie przygotowania inwestycji od strony architektonicznej.

      - Umówiłem się z nim wcześniej - opowiada Leo Turno. - Gdy przyszedłem na
      spotkanie, pokazał mi gotowe rysunki stadionu. Powiedział, że ich autorzy to
      grupa zapaleńców, którzy od dawna interesują się budową stadionu piłkarskiego.
      Potem dał mi do nich wizytówkę. Widniała na niej nazwa Dom Architektury.
      Zadzwoniłem do tych ludzi, a potem zleciłem im opracowanie czterech koncepcji i
      analiz architektoniczno-urbanistycznych stadionu za 32 tys. zł.

      Turno przekazał "Rz" kopię jednej z umów z Domem Architektury, którą podpisał
      Jan Grochowski.

      - Prezes Leo Turno spotykał się ze mną i z moimi współpracownikami wielokrotnie
      - mówi Borowski. - Nigdy jednak nie namawiałem go do zlecania analizy
      urbanistycznej stadionu komukolwiek - zaprzecza.

      Dziś Michał Borowski jest szefem komisji przetargowej wybierającej firmę, która
      wespół z miastem wybuduje Stadion Narodowy.
      JACEK KRZEMIŃSKI, MACIEJ SZCZEPANIUK
    • jaa_ga Pomocna dłoń...cd...Rzepa 19.08 19.08.05, 10:05
      PROPOZYCJA DO ODRZUCENIA

      W kilka dni po naszych rozmowach w Urzędzie Miasta o kontrowersyjnych decyzjach
      naczelnego architekta do dziennikarza "Rz" Jacka Krzemińskiego zadzwonił Witold
      Słowik, dyrektor Biura Strategii w Urzędzie Miasta. Zaproponował mu, żeby został
      recenzentem projektu strategii rozwoju miasta do 2020 roku. - Oczywiście,
      dostanie pan za to wynagrodzenie - zapewnił naszego autora dyrektor. W następnej
      rozmowie, tłumacząc się pokrętnie, wycofał propozycję. Mamy taśmę z nagraniem.

      Spółki Borowskiego


      (c) ADAM JAGIELAK
      Przed nominacją na naczelnego architekta Warszawy, latem 2003 r., Michał
      Borowski miał cztery spółki: Doks, Dom Szwedzki, Dot oraz Dom Architektury. Ta
      ostatnia, zajmująca się projektowaniem budynków, była z nich największa i
      najaktywniejsza. Borowski prowadził ją od 1990 roku ze swym przyjacielem Janem
      Grochowskim.

      Jako urzędnik musiał się tych firm pozbyć. Dom Architektury sprzedał
      Grochowskiemu, a trzy pozostałe przepisał na 84-letnią wówczas matkę mieszkającą
      na stałe w Szwecji. We wszystkich czterech nowym prezesem w miejsce Borowskiego
      został Jan Grochowski. Wszystkie mieściły się dalej w jednym mieszkaniu
      przerobionym na biuro przy Nowym Świecie 7/15, miały ten sam numer telefonu i faksu.

      Borowskiemu w kilka miesięcy po objęciu stanowiska w Urzędzie Miasta zmarła
      matka. On był jej jedynym spadkobiercą. Postępowanie spadkowe zakończyło się na
      początku tego roku. Borowski odziedziczył po matce udziały w trzech spółkach,
      które wcześniej na nią przepisał. Jako urzędnik nie może ich mieć. Dwie postawił
      więc w stan likwidacji. Ich likwidatorem został nie kto inny jak tylko Jan
      Grochowski. Trzecią firmę, której prezesem jest nadal Grochowski, chce sprzedać.
      Dziś Borowski zaczyna odżegnywać się od Grochowskiego, ale obydwu panów wciąż
      łączą ścisłe związki towarzyskie i biznesowe.

      Dziwne interesy miejskiego urzędnika

      Niektóre przedsięwzięcia Michała Borowskiego, zanim został naczelnym architektem
      stolicy, też mogą budzić wątpliwości.

      > W 2001 roku sprzedał kolejną ze swych spółek Kom szwajcarskiej firmie
      Universal Projects. Trzy lata później jak wynika z danych Krajowego Rejestru
      Sądowego, do których dotarliśmy szwajcarskiego właściciela Komu reprezentował...
      Michał Borowski. Potem tę rolę przejął jego przyjaciel Jan Grochowski, a
      prezesem Komu została konkubina Borowskiego. Najdziwniejsze jest jednak to, iż
      Universal Projects prawdopodobnie nie istnieje. Wszystkie firmy w Szwajcarii
      muszą figurować w tamtejszych rejestrach handlowych, ale ta w nich nie
      występuje. Nie znaleźliśmy jej na internetowych stronach Zentraler Firmenindex
      (www.zefix.ch) ani Handelsregisteramt Kanton Zürich (www.hra.zh.ch). Jak
      sprawdziliśmy, nie ma jej też pod wskazanym w polskich dokumentach szwajcarskim
      adresem (Breitingerstrasse 1, Zürich).

      Michał Borowski nie umie tego wyjaśnić.

      > 3 lipca 2001 roku Michał Borowski sprzedał Wiaczesławowi Smołokowskiemu,
      jednemu ze współwłaścicieli firmy J&S (jej powiązania z najwyższymi politykami w
      państwie badała sejmowa komisja ds. Orlenu), spółkę Mot, do której należała
      zabytkowa kamienica na Wilczej 73. Smołokowski zapłacił w gotówce 178 tys. zł, a
      resztę należności ponad cztery miliony miał oddać innej spółce Borowskiego. Czy
      i kiedy oddał, nie wiadomo. Potem Borowski dostał od rodziny Smołokowskich
      zlecenie na wykonanie projektu przebudowy na hotel tej samej kamienicy na
      Wilczej, którą im wcześniej sprzedał. Zaprojektował też dla nich luksusowy klub
      sportowy.

      Borowski nie chce tego komentować.

      Prawa nie łamie, ale...


      warszawa_a_1-3.F.jpg
      Grażyna Kopińska, dyrektor Programu przeciw Korupcji w Fundacji Batorego
      (c) ANDRZEJ WIKTOR
      Grażyna Kopińska , dyrektor Programu przeciw Korupcji w Fundacji Batorego:

      Pan Borowski wprawdzie nie łamie prawa, ale cała sytuacja stwarza poważny
      problem. Może na przykład budzić obawy wśród firm projektowych, że one i ich
      zleceniodawcy będą traktowani gorzej od dawnej spółki naczelnego architekta. Mam
      wątpliwości, czy człowiek mający tak rozległe kontakty biznesowe powinien
      piastować takie stanowisko. Czy może być bezstronnym urzędnikiem w sprawach,
      które dotyczą jego dawnych klientów albo obecnych kontrahentów powiązanych z nim
      spółek? W jaki sposób zabezpieczyć się przed konfliktem interesów w odniesieniu
      do urzędnika, który był tak głęboko zaangażowany w biznesie? Ja wymagałabym
      przynajmniej tego, żeby nie podejmował decyzji dotyczących firm, które do niego
      należały, i ich zleceniodawców.

      Cały artykuł:www.rzeczpospolita.pl/dodatki/warszawa_050819/warszawa_a_1.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka