Dodaj do ulubionych

Co myślę, gdy widzę Powiśle - Wojciech Mann

29.09.06, 20:00
Co myślę, gdy widzę Powiśle - pisze Wojciech Mann

Nie urodziłem się tam i tam nie mieszkam, ale myślę o sobie jako o chłopaku z
Powiśla. W końcu przeżyłem tam grubo ponad czterdzieści lat. Róg Tamki i
Dobrej to mój róg. Na to skrzyżowanie wychodził mój balkon, przy tym
skrzyżowaniu stoi mój kiosk Ruchu, w którym od niepamiętnych czasów mieliśmy
teczkę z "Przekrojem" i innymi reglamentowanymi wydawnictwami, na tym też
skrzyżowaniu rozwaliłem przód żółciutkiego fiata 126p podczas gwałtownego
spotkaniu z bardzo porządnie blacharsko wykonaną skarpetą, czyli syreną 105.

Z mojego okna widać było dymiące kominy elektrociepłowni, dzięki której nasze
parapety przez wiele lat permanentnie pokryte były sadzą. Wychyliwszy się
przez balkon, dało się zobaczyć wejście do malutkiego lokalu, który najpierw
chyba nazywał się Wisienka, potem Pod Skarpą, a następnie Syrenka. Jak kiedyś
napisał nieboszczyk "Express Wieczorny", spotykali się tam "rzemieślnicy z
Powiśla". To prawda, ale autor tej notatki zdziwiłby się, widząc, jak bardzo
różne specjalności ci rzemieślnicy reprezentowali. Było też ode mnie prawie
widać Wisłę i Park Kultury i Wypoczynku położony wzdłuż Wybrzeża
Kościuszkowskiego. Z tą kulturą i wypoczynkiem różnie tam bywało. W latach
50. i 60., szczególnie po zmroku, w rzeczonym parku albo przy wejściu do kina
Energetyk niezwykle łatwo można było dostać w dziób. Ale, jak to mówią, gra
śmielsza, gra weselsza, więc chodziło się i do kina, i do serwującej piwo
kawiarenki, a właściwie piwiarenki, Mewa, zaraz obok pomnika Syreny.

Moje Powiśle miało zawsze własny, specjalny charakter. Niby dwa kroki od
Śródmieścia, Świętokrzyskiej, Nowego Światu, ale oddzielone niewidzialną
granicą. Z pewnością dużą rolę odgrywała tu różnica poziomów. Pnąca się od
Dobrej w stronę Kopernika Tamka była strefą przejściową między dzielnicami.
Dzięki tej różnicy poziomów pędzące w dół od Śródmieścia ciężarówki i
autobusy przez długi czas nie uznawały zainstalowanej w pewnym momencie
sygnalizacji świetlnej i regularnie doprowadzały do efektownych kolizji.
Niektóre wjeżdżały w witrynę sklepu z artykułami gospodarstwa domowego, co
łatwo było rozpoznać po charakterystycznym dodatkowym łupnięciu.

Moje Powiśle przez dziesięciolecia zmieniło się bardzo niewiele. Wciąż przy
Dobrej, Solcu, Smulikowskiego stoją stare, przedwojenne domy, prawie
niezmieniona jest geografia sklepów i punktów usługowych, wciąż spotykam tam
swoich byłych sąsiadów. Jednak nowe zaczyna i tam zaglądać. Biblioteka
Uniwersytecka zmieniła nie tylko wygląd Dobrej, ale też jej demografię. Obok
powstają niezwykle nowoczesne apartamenty dla bogaczy. Kominy
elektrociepłowni już nie dymią, a w jej zabytkowych murach mają powstać
lofty, czyli bardzo atrakcyjne mieszkania. Nawet nadwiślańska Syrenka
dorobiła się fontanny, choć dni jej działania są dla mnie sporą zagadką. Te
zmiany w mojej byłej dzielnicy bardzo mnie cieszą. Wielkie billboardy wzdłuż
płotu elektrowni obiecują jeszcze nowocześniejszy wizerunek dzielnicy. Ale
przyznam się, że chciałbym, żeby te zmiany nie zniszczyły doszczętnie dawnego
Powiśla. Bo któregoś dnia przyjadę tam, i poczuję się obcy. I to będzie dla
mnie bardzo smutny dzień.

Wojciech Mann
2006-09-28

miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,3651271.html
Obserwuj wątek
    • tomcio6776 Re: Co myślę, gdy widzę Powiśle - Wojciech Mann 29.09.06, 22:41
      Dobry felieton!
    • ampolion Re: Co myślę, gdy widzę Powiśle - Wojciech Mann 01.10.06, 14:26
      Dzielnica mojego dzieciństwa i młodosci. Lata 50te do połowy 60tych. Szkoła na
      Drewnianej, później ogólniak obok przeniesiony za moich czasów na Karową.
      Smulikowskiego ze stołówką i biblioteką w nauczycielniaku. Św. Teresa na Tamce.
      Ciastkarnia na górze Tamki. Księgarnia na Solcu między Tamką a Czerwonego
      Krzyża (pozwalali mi szperać po półkach, zawsze cos ciekawego tam było).
      Przyjazny kiosk gazetowy, najpierw przy szpitalu, później przy poniatowszczaku.
      Wciąż młody park nad Wisłą, Syrenka po staremu. Działki po drugiej stronie
      mostu Poniatowskiego i gruzowisko pod skarpą, wszystko przemienione w Park
      Kultury (?). Ślimak po staremu i wesołe miasteczko po drugiej stronie.
      Siarczane smrodki z elektrowni. Przystań na Wisle. Pozostałosci po gazowni.
      Dalej: Kolorowa Fontanna i pływalnia chyba w kanale na Ujazdowie. Stary Solec i
      stara Czerniakowska, trakt do samego Wilanowa. Polska Walcząca na podbudowie
      Mostu P. i granitowe resztki cerkwi z Placu Zwycięstwa. Nocny łomot tramwajów
      na wiadukcie mostu (mieszkałem "pod mostem"). Przystanek na moscie przy Solcu.
      Budka z piwem na Solcu przy wiadukcie kolejowym. Kociołbowy Solec z głębokimi
      rynsztokami po bokach.
      A potem wyjazd na drugą stronę kałuży atlantyckiej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka