fdj
30.11.04, 10:25
Oczywiście, gdy trzeba napisać głupi tekst o kibicach z klubów innych, niż
Legia, Pan Błoński jest pierwszy. Z perspektywy Warszawy pisze np. wzniosłe
słowa o "bandytach" z Poznania, którzy śmieli wejść na trening piłkarzy Lecha
i poważnie z nimi porozmawiać. O tym, ze bić piłkarzy nikt nie miał zamiaru,
Pan Błoński wiedzieć nie może, bo go tam nie było. Ale ta nieobecność nie
przeszkadza mu pisać głupot i zdawać relację tak, jakby tam był.
Pan Stec podobnież.
Gdy na miejscu, w Warszawie ma aferę Legii i Polonii, a zwłaszcza po ostatnim
głośnym zajściu, Pan Błoński (kibic Legii) milczy. Zapewne "braku mu wiedzy",
a teksty piszą inni dziennikarze. Brak tej samej wiedzy w innych przypadkach,
jakoś Panu Błońskiemu nie przeszkadzał.
Panu Stecowi takoż.
Gratuluję Wam dziennikarskiej "rzetelności" i "obiektywności" Panowie.
"Gazeta Wyborcza", organ powstały z myślą "jako pierwsza pisząca prawdę wolna
gazeta" na pewno jest z Was dumna.