agiee1988
09.02.08, 09:56
opowiem wam co dzisiaj sie wydarzylo. obudzilam sie, zerkam w telefon i widze
mam nie odb. pol. od chlopaka. wyslalam mu strzalke , a on zaraz oddzwonil.
mowi ze zaraz wjedzie do krakowa. a ja mowie co?? co ty tam robisz?
tlumaczy sie ze pojechal kolege odprowadzic na oboz, maja narty, ale kolega
juz nie jedzie na oboz. i bedzie w krakowie nie wie ile, nie ma pieniedzy, nie
wie gdzie bedzie nocowal. (popil wczoraj z kolegami i nie nocowal w domu bo
olewal matke tj nie odb jej polaczen, a ta mu drzwi zamknela) poplakalam sie.
wkurzylam sie i napisalam mu ze jak nie przyjedzie tym wyznaczonym pociagiem
to ma zapomniec ze ja istnieje. dodalam ze jak przyjedzie, to bedziesz mial
taka jazde ze mnie popamieta.
juz mnie raz zdenerowal we wtorek, jak pil z kolegami na trawie, policja ich
spisala ale nie wlepili mandatu, a pozniej musialam go zwlekac do domu.
co mam mu zrobic.bo ja nie widze juz rady na niego. czy mam sie tak samo
zachowac jak on? przyniose np dzisiaj butelke wodki i bede pic, i bede
palic(chodz rzucilam palenie kilka miesiecy temu i chlopak mi zabronil,
chociaz popalac), zaczne go wyzywac od chu..., itp
wiem ze nie bedzie juz pil z kolegami, bo widze ze nie umie sie ogarnac po
wypiciu. tego mu zabronie, a z imprez bedziemy razem wychodzic. chce go
spoliczkowac , bo zasluzyl.
co jeszcze radzicie?