agaata1
17.10.05, 11:44
Pomocy... nie daję rady...jestem z facetem , kóry ma syna z pierwszego
małżeństwa ,Mały ma 6 lat. Nie mamy wspólnych dzieci i ja powoli zaczynam
wysiadać......Mały jest momentami fajny , chwilami daje mi popalić za trójkę
dzieci, ale staram się jak mogę. Chcę mu być przyjaciółką , staram się by mały
czuł się w czasie pobytu u nas szczęśliwy i wiecie co jest straszne ? jak
małego nie ma tworzymy świetną parę , zgraną w każdym calu....Jak pojawia się
dziecko, ja nagle przestaję "istnieć". Nie ma mnie Oni mnie nie zauważają....a
mój facet zachowuje się tak , jakby już miał wszystko co jest mu do szczęścia
potrzebne. Czuję się wtedy taka samotna....co mam zrobić by zrozumiał , ąe nie
wolno mnie tak odsuwać?