kocianna
16.06.04, 18:02
Jestem w 10 tc i czuję się stosunkowo nieźle - bez wymiotów, migren itd. Ale
czasami dopada mnie wszechogarniająca słabość. Mąż wraca z pracy ok. 21
skonany i trudno od niego wymagać, by natychmiast szedł po zakupy czy brał
się za ścierkę, skoro ja wracam o 15 i mogłam wszystko zrobić. Dziś jednak
powrót ze sklepu oddalonego o 500 m. zajął mi 45 minut - z posiadywaniem na
każdej napotkanej ławeczce. 100 metrów od domu rozważałam wezwanie taksówki,
chociaż nie miałam specjalnie ciężkich zakupów. Nie daję sobie rady z
normalnym prowadzeniem domu, choć nigdy nie należałam do pedantek. Nie mam po
prostu siły! A co będzie przed Bożym Narodzeniem - przedświąteczna gorączka z
8-miesięcznym brzusiem?
Jak Wy dajecie sobie radę?