scorpio1956
23.05.07, 15:21
Jestem kilka godzin po przylocie z Sharm i chcę się z Wami podzielić moimi
refleksjami z mojego wyjazdu.
Po kolei.
Tak sobie już w styczniu,dokładnie 2stycznia o godz. 13.23 zacząłem myśleć,
gdzie w tym roku spędzę wakacje. O 13.36 już wiedziałem-znowu Egipt,po raz
siódmy-innej opcji nie było. Trzeba było teraz przekonać moją małżonkę do
tego genialnego pomysłu. Nie było to łatwe.Po tych pobytach w Egipcie moja
kochana żonka powiedziała: STARCZY!!!. Ale o godz. 14.28 tegoż samego dnia
powiedziała,że może i owszem,ale "tą razą" chciałaby coś zobaczyć,zwiedzić. W
Izraelu już byłem,więc wypadło na Jordanię.Powyższy pomysł mojej małżonce
przypadł do gustu.Zacząłem więc szukać odpowiedniej oferty. Alfa i Exim mają
Jordanię ale z Izraelem.Tam już ,szczególnie mnie,nie ciągnęło. Sharm tylko z
Jordanią miała Triada i Rainbow. Cena za taki wyjazd w Rainbow była wysoka,za
to w Triadzie podejrzanie niska.
Kurde,ryzyk fizyk,wypadło na Triadę. Raz z nimi byłem w Izraelu.Miałem
uczucia mieszane,ale porównując cenę do tego co zobaczyłem,szczególnie w
Izraelu,była adekwatna.
8stycznia wpłaciłem 40procentową zaliczkę za 5 osób. I wcale nie byłem
pierwszy.Choć jestem ze Śląska,lotnisko w Pyrzowicach mam 20km od
domu,wybrałem wylot z Warszawy z powodu korzystniejszych godzin wylotu-
powrotu.
Tak przynajmniej było w styczniu. W kwietniu okazało się,że
przekombinowałem.W tym roku po raz pierwszy w Triadzie Katowice mają lepsze
godziny wylotu i powrotu,że nie wspomnę ,że z Katowic leci samolot linii AMC
z żarełkiem na pokładzie.
Wylot miał nastąpić 08maja z tejże Warszawy o godz. 22.50 liniami Prima
Charter d. Fisher. Samolot wyleciał z godzinnym opóźnieniem,czyli 10min przed
upływem pierwszej doby hotelowej.Czyli z tego wynika ,że pierwszy dzień mojej
wyprawy spędziłem gdzieś nad...Zamościem. Szlag mnie trafiał,że gdybym jednak
leciał z Katowic to już byłbym w Nuwiebie po snurkowaniu i pewnie bym szedł w
kimonko.Przez te dewagacje zasnęło mi się. Obudziłem się nad ślicznie
oświetlonym Kairem.Lądowanie w Sharm nastąpiło o 4.45. Nie kupując wizy
szukam autobusu Triady z napisem Jordania. Na fotelach zastaje
breakfastboxy,czyli moją wczorajszą kolację.Wszystko to poszło sprawnie ,więc
wyjechalismy od razu do Nuweiby.Przewodnikiem naszym został Krzysztof Z. On
nas przywitał w autobusie,zrobił cały objazd po Jordanii i zawiózł spowrotem
do Sharm. Tu już może uprzedzę fakty. Krzysiek jest PERFEKCYJNYM
przewodnikiem.To mocny punkt Triady.Takich przewodników można sobie zawsze
życzyć. Ma rozległą wiedzę ,umie tę wiedze w przystępny sposób nam "sprzedać'.
W Nuweibie jesteśmy o 7.18. Dostajemy pokoje(po czorta). I tak nie ma sensu
się kłaść spać. O 10.30 mamy wyjazd na granicę w Tabie.Jesteśmy lekko
zmęczeni ale kąpiel w basenie budzi nas. W Nuwiebie Triada ma hotel Regina
Style. Hotel,pożal się Boże. Znałem go z poprzedniego wyjazdu,więc
zaopatrzyłem się w jedzenie,bo na ichniejszej stołówce ala bar mleczny z
wczesnej epoki Gierka jest po prostu strach jeść. Jedyną jadalną rzeczą jest
omlet,na który czekam tylko 40 min(kolejka). Omlet robi przystojny kucharz w
uniformie pranym około 2 lat temu,tak na oko.Masła nie ma. Po mojej prośbie
szef kuchni przynosi mi ekstra 2 (słownie dwie) sztuki masełka. Wracam do
pokoju i tu sobie pojadłem dopiero kabanosy i salami.W pokoju ręczniki tak
szare,że takich nie używam w domu do mycia podłóg.Pościel z licznymi
plamami.Dobrze ,że nie musimy nocować.W Nuwiebie są trzy autokary z
Triady.Dwa do Izraela,jeden do Jordanii.
O godz.10.30 wyjeżdzamy w trzy autobusy na granicę w Tabie.
c.d.n
jak sie wyśpie i moje przynudzanie Was nie zmęczy.