Dodaj do ulubionych

Polnische Wirtschaft

27.07.06, 19:21
Raz na trzy lata Unia sprawdza, czy kraje członkowskie wydają pieniądze z jej
budżetu zgodnie z prawem. W marcu po raz pierwszy padło na Polskę. Misja
Europejskiego Trybunału Obrachunkowego badała, czy Agencja Restrukturyzacji i
Modernizacji Rolnictwa dobrze rozdzieliła pieniądze dla rolników. Chodzi o
225 mln euro, które w 2005 r. Unia wydała w Polsce w ramach tzw. funduszu dla
Obszarów o Niekorzystnych Warunkach Gospodarowania (ONWG).

Zgodnie z prawem Unii rolnik przyłapany na łamaniu dobrej praktyki musi
dopłaty zwrócić. Tymczasem nasi kontrolerzy ograniczyli się do upomnień.
Ponadto cała kontrola była robiona byle jak: Agencja pominęła niektóre
rubryki (np. o płodozmianie), zapomniała o części pytań do rolników (np. jak
stosują nawozy). Nie sposób się zorientować, co właściwie zostało sprawdzone
i na jakiej podstawie Agencja uznawała, że rolnik jest OK. Wnioski o dopłaty
często nijak się miały do rzeczywistości, a Agencja przymykała na to oko.

wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3510132.html
Według Mariana Brzóski, eksperta ds. unijnego rolnictwa, sytuacja wygląda
groźnie. - Komisja Europejska chce nas ukarać. Nie skończy się na upomnieniu,
bo nic tak nie złości Brukseli jak marnowanie pieniędzy podatników.

Obserwuj wątek
    • cirano Re: Polnische Wirtschaft 28.07.06, 17:59
      Unia w swych przepisach zapomniała podać, czy krowa mo mieć 1, 2 abo i 5 cm
      gówna na bokach. Miyndzy 2 i 3 Poloki leżom, prawdopodobnie poniżyj normy
      I zaś tyn jakże biydny polski rolnik dostanie w rzić
      • Gość: max Re: Polnische Wirtschaft IP: 203.113.20.* 29.07.06, 15:28
        Kiedy Polske wyciepnom z EU?
        • schlesier.de Re: Polnische Wirtschaft 06.08.06, 21:10
          Polska pod rzadami kaczek dlugo nie pociagnie. Juz teraz Europa utrzymuje ponad
          2 mln mlodych Polakow!
          • schlesier.de Re: Polnische Wirtschaft 07.08.06, 22:51
            www-public.tu-bs.de:8080/~wittram/reisen/Polen92/jpegs1/P08_1.jpg
            • schlesier.de Re: Polnische Wirtschaft 07.08.06, 23:15
              Was passiert, wenn man alle Polen in die Sahara umsiedelt?
              Sieben Jahre nix, dann wird der Sand knapp!
    • Gość: gość Re: Polnische Wirtschaft IP: 211.76.98.* / *.proxy.ebix.net.tw 29.07.06, 15:43
      za co sie Polacy nie chwyca, zaraz spierd...la....
      • Gość: autor albo rozkradna IP: 199.253.99.* 29.07.06, 17:17
        Nie ma Zakładu Energetycznego w Polsce, który nie borykałby się z problemem
        nielegalnego poboru energii. Jest to zjawisko tyleż trudne do opanowania, co
        smutne. Niestety, nie jesteśmy narodem uczciwym, a dodatkowo często nie
        uświadamiamy sobie, że energia elektryczna jest takim samym towarem jak chleb,
        buty czy rower. I trzeba za nią płacić.

        www.kamienica.pl/prad.html


        Generalnie najwięcej przypadków nielegalnego poboru prądu zdarza się w domkach
        jednorodzinnych na uboczu miast czy głównych dróg oraz w starych kamienicach
        czynszowych administrowanych przez ADM, gdzie najwięcej występuje tzw.
        "bezczelnych" podłączeń, z ominięciem liczników i wszelkich zasad bezpieczeństwa.
        Niemniej wśród kradnących nie brak także dużych zakładów przemysłowych,
        warsztatów rzemieślniczych, jak i... gabinetów lekarskich. Dużo rzadziej
        kradnie się gaz, może z obawy przed groźbą wybuchu czy zatrucia, trudno wszak
        bowiem wykonać bezpieczne nielegalne przyłącze domowym sposobem. (PAP)
        • Gość: gość sama prawda o Polakach IP: 194.165.130.* 01.08.06, 21:59
          • schlesier.de Polacy wola mity zamiast prawdy. 09.08.06, 21:35
        • Gość: gość w Polsce nawet Policja wspolpracuje z mafia! IP: 194.165.130.* 03.08.06, 22:22
          Branie łapówek, kradzieże, oszustwa, udział w gangu - trudno znaleźć
          przestępstwo, którego nie popełniłby policjant.

          fakty.interia.pl/kraj/news/Przest%EApstwa_pope%B3niane_przez_policjant%F3w,776858,2943

          • schlesier.de Re: w Polsce nawet Policja wspolpracuje z mafia! 06.08.06, 00:30
            To oznacza, ze zadnemu Polakowi nie mozna ufac!
            • stix Co oznacza słowo "oszwabić"? 06.08.06, 21:13
              I dlaczego Polacy Niemcom tak bardzo nie ufają?
              • schlesier.de Re: Co oznacza słowo "oszwabić"? 06.08.06, 21:31
                Bo Niemcy nie toleruja polskich zlodziei i oszustow. Niemiec nigdy nie zaufa
                Polakowi, dopoki ten nie zwroci zagrabionych niemieckich terytoriow i majatku.
                • Gość: metternich przyjdź i weź , durniu! IP: *.chello.pl 06.08.06, 21:33
                  • schlesier.de Zydom tez nic nie oddaliscie! 06.08.06, 21:39
                    Hitler zabral Zydom ich majatki, ktore nastepnie po wojnie przejela Polska.
                    Do dnia dzisiejszego Zydzi nie moga sie doprosic o zwrot ich mienia. BRD oddala
                    przejety za Hitlera majatek zydowski ich pierwotnym wlascicielom.
                    • grba Re: Zydom tez nic nie oddaliscie! 10.08.06, 14:59
                      Dom papieża przekazany Archidiecezji Krakowskiej
                      Piątek, 31 marca 2006 - 23:55 CEST (21:55 GMT)


                      Dom rodzinny Jana Pawła II w Wadowicach został sprzedany i przekazany
                      Archidiecezji Krakowskiej. Nabywcą i donatorem okazała się Fundacja Ryszarda
                      Krauze.

                      Fundacja podarowała Archidiecezji Krakowskiej wadowicki dom papieża 31 marca, a
                      dwa dni wcześniej nabyła go od spadkobierców dawnych właścicieli nieruchomości -
                      poinformował Krzysztof Król z Prokomu.
                      Na spotkaniu Ryszarda Krauze z metropolitą krakowskim kard. Stanisławem
                      Dziwiszem w piątek postanowiono, iż wspólnym wysiłkiem Archidiecezji i Fundacji
                      dom ten zostanie zaadaptowany dla potrzeb muzeum, służącego utrwalaniu pamięci
                      i myśli Jana Pawła II. Ponadto w jednej z izb domu, zgodnie z wolą
                      spadkobierców, zostanie urządzona ekspozycja upamiętniająca dawnych żydowskich
                      mieszkańców miasta, w większości ofiar Holocaustu.

                      Niewielka jednopiętrowa kamienica została wzniesiona przed 1845 rokiem.
                      Balamuthowie - Rozalia i Yechiel - kupili ją w 1911 roku od Józefa Lisko. W
                      kamienicy rodzice Jana Pawła II - Karol i Emilia Wojtyłowie - wraz z 13-letnim
                      synem Edmundem zamieszkali w 1919 r., wynajmując mieszkanie od Balamuthów.
                      Zajmowali dwa pokoje z kuchnią na pierwszym piętrze. 18 maja 1920 r. urodził
                      się ich syn Karol. Po śmierci matki w 1929 r. rodzina zajmowała pokój z
                      kuchnią. Latem 1938 roku Wojtyła senior wraz z synem Karolem opuścili Wadowice
                      i przeprowadzili się do Krakowa.

                      Podczas niemieckiej okupacji niemal cała rodzina Balamuthów zginęła w obozie
                      śmierci w Bełżcu, dzieląc los tysięcy wadowickich Żydów. Śmierci uniknął syn
                      Yechiela - Chaim, który motocyklem dotarł do granicy radzieckiej. Tam został
                      aresztowany i zesłany do łagru. Po wojnie trafił do Izraela, gdzie urodził się
                      jego syn Ron.

                      W czerwcu 1999 roku, podczas spotkania na rynku z wadowiczanami, Jan Paweł II,
                      przywołując wspomnienia, przypomniał rodzinę Balamuthów. Ron Balamuth
                      dowiedział się o tym z mediów. W sierpniu 1999 roku odwiedził Polskę i
                      poinformował wówczas, że będzie starał się odzyskać kamienicę, w której od 18
                      maja 1984 (otwarte w 64. rocznicę urodzin papieża) znajduje się muzeum Jana
                      Pawła II. Zapewnił jednak, że nie chce zmieniać jej przeznaczenia.

                      Pod koniec września 1999 r. w Sądzie Rejonowym w Wadowicach na wniosek Chaima
                      Balamutha odnaleziono oryginał postanowienia tamtejszego Sądu Powiatowego z
                      1966 roku o nabyciu przez Chaima Balamutha i jego siostrę Pepę prawa do
                      kamienicy. Odnalezienie dokumentu oznaczało, że wadowicka kamienica nadal
                      należała do żydowskiej rodziny Balamuthów. Nie zostali bowiem pozbawieni praw
                      do budynku. Sprawa nabrała ponownie rozgłosu, gdy w grudniu 2005 roku jeden z
                      dzienników podał, że dom został wystawiony na sprzedaż, a zainteresowana kupnem
                      jest krakowska kuria.

                      Rona Balamutha w Polsce pierwotnie reprezentował krakowski mecenas Michał
                      Kleber. Po nagłośnieniu sprawy to do niego spływały oferty zakupu kamienicy. 11
                      stycznia sprawę przejęło warszawskie biuro międzynarodowej kancelarii Dewey
                      Ballantine. Była to decyzja Rona Balamutha, który uznał, że sprawę sprzedaży
                      powinna prowadzić kancelaria o międzynarodowym zasięgu. Zainteresowanie
                      nieruchomością wykazywały także podmioty spoza Polski. Ogółem zgłosiło się
                      blisko 10 podmiotów.

                      Od początku Ron Balamuth zapewniał, że jego rodzina chce, aby także po
                      sprzedaży budynku utrzymał on swój obecny charakter miejsca pamięci o polskim
                      papieżu. "Pierwsze pytanie, jakie zadają mi ludzie, to co ja zamierzam zrobić z
                      domem papieża. Moja odpowiedz jest taka, że ten dom będzie zawsze muzeum Jana
                      Pawła II. To narodowy skarb Polaków, a także bardzo ważne miejsce dla mojej
                      rodziny. Więc nigdy nie zrobimy nic, co mogłoby być lekceważące dla papieża
                      oraz pamięci o moim dziadku i babci. (...) Chcielibyśmy, aby to miejsce
                      symbolizowało przyjaźń pomiędzy Żydami i katolikami, więc ktokolwiek kupi ten
                      dom będzie musiał poświęcić swoje interesy tym wartościom" - powiedział w
                      grudniu Balamuth dziennikarzom.

                      Wadowice cieszą się z finału sprawy domu rodzinnego Jana Pawła II

                      Rzecznik wadowickiego magistratu Stanisław Kotarba powiedział, że przekazanie
                      przez Fundację Ryszarda Krauzego domu rodzinnego Jana Pawła II Archidiecezji
                      Krakowskiej jest dobrą wiadomością dla Wadowic i dla wszystkich.

                      "Cieszymy się. Czekaliśmy na takie rozstrzygnięcie. Ono jest najlepsze, bo oto
                      polski podmiot przekazuje archidiecezji dom rodzinny papieża. Jest to dobra
                      wiadomość dla Wadowic i dla wszystkich. Oczekiwaliśmy takiego finału" -
                      powiedział Kotarba i dodał, że słowa uznania należą się także Fundacji Ryszarda
                      Krauzego. pap, ab
                      • schlesier.de Re: Zydom tez nic nie oddaliscie! 10.08.06, 21:21
                        Jedna jaskolka wiosny nie czyni panie grba
              • schlesier.de Zlodzieje nigdy nie ufaja ofiarom 13.08.06, 20:19
                Trzeba bedzie kiedys oddac Niemcom zagrabione dobra nieruchome i ruchome!
        • cirano Re: albo rozkradna 10.08.06, 13:30
          Wielu Polokow jes zdanio, że prond - konieczny do życia - mo być za darmo jak
          powietsze i słonce
      • schlesier.de Re: Polnische Wirtschaft 12.08.06, 17:04
        Swieta prawda
    • schlesier.de Okradaja nawet polska armie! 08.08.06, 22:47
      fakty.interia.pl/kraj/news/Armia_straci%B3a_ogromny_maj%B1tek,778424,2943
      • black.ok Re: Okradaja nawet polska armie! 09.08.06, 21:36
        co na to arnie?
        • schlesier.de Re: Okradaja nawet polska armie! 09.08.06, 23:09
          Przeciez to nie Arnie okrada a polscy zlodzieje!
    • grba Arme Deutsche, reiche Polen 10.08.06, 14:52
      Im wirtschaftsschwachen Grenzgebiet bei Stettin blicken die Deutschen nach
      Osten. Von dort kommen neue Mieter für die Plattenbauten – und neue Unternehmer

      Von Cordula Tutt

      Es darf nicht schief gehen. Agnieszka Kropidlo steht im neuen Möbelgeschäft von
      Eggesin. Es riecht nach Politur, vor der Tür wird die Erde für den neuen
      Rathausplatz der 5600-Einwohner-Stadt umgepflügt. Ganz im Nordosten
      Deutschlands haben die 32-Jährige und ihr Mann Wojciech Ende Juni Dein Haus
      eröffnet – »Möbel, ökologisch und aus Holz« steht am Schaufenster. Neugierige
      schieben sich zwischen vier Wohnzimmergarnituren und sechs Essgruppen durch den
      Raum. »Wir haben ein gutes Produkt«, sagt sie. »Damit kann man überall Erfolg
      haben.«

      In den Möbeln, Bildern und Textilien steckt der Wert des Hauses, das die
      polnische Familie Kropidlo in Wroclaw verkauft hat. Die Innenarchitektin und
      ihr Mann, auch er vom Fach, sind mit zwei kleinen Söhnen und ein paar
      Deutschkenntnissen umgezogen. Sie sind nun dort, wo sonst junge Leute
      fortziehen, in einer Gegend, die als ärmste in Deutschland gilt.

      Angezogen wurden die Kropidlos wie andere Polen durch Fernsehspots, in denen
      deutsche Bürgermeister um Neubürger warben. »Mein Mann hat den Bericht beim
      Rasieren gesehen. Wir wussten nicht, wo der Ort liegt«, erinnert sie sich. Nach
      einem Anruf beim Sender schrieb das Ehepaar an Dennis Gutgesell, den jungen
      Bürgermeister Eggesins. Nach dem vierten Brief waren sie sich einig, dass der
      Ort die Geschäftsidee braucht und Gutgesell hilft. Im Frühjahr kamen sie
      erstmals nach Eggesin. In Deutschland seien die Regeln verlässlicher, und auch
      nach Abzug der Steuern bleibe mehr zum Leben, sagen die jungen Polen.

      Der Kreis Uecker-Randow steht ziemlich weit unten in Deutschland. Bei der
      Kaufkraft kommen die Menschen auf jährlich 12050 Euro – im deutschen Vergleich
      der geringste Wert und nicht halb so viel wie im reichen Hochtaunus. 18 Prozent
      der Bevölkerung beziehen Sozialhilfe und Arbeitslosengeld II, auch damit liegt
      der Kreis weit hinten. Also hoffen viele, die noch etwas bewegen wollen, auf
      den nahen Osten, auf Polen. Hinter der Grenze liegt Stettin, eine dynamische
      Stadt, in deren Großraum rund eine Million Menschen leben. Ein Zehntel der
      Einwohner gilt als gut betucht – das wären 100000 Menschen und damit mehr als
      die 80000, die Uecker-Randow zählt.

      Vor dem Zweiten Weltkrieg waren beide Seiten der Oder eine Region, dann wurde
      die Grenze gezogen. Die ist seit der EU-Osterweiterung wieder weit offen. Als
      Arbeitnehmer dürfen EU-Neulinge aus Polen zwar nur in Ausnahmefällen nach
      Deutschland, als Unternehmer und Mieter hingegen sind sie willkommen. In
      Stettin haben die Preise seit der Osterweiterung angezogen. Wohnungen sind
      knapp und teils teurer als auf deutscher Seite, die Kaufkraft dagegen nähert
      sich der deutschen an.

      »Polen machen nicht um halb fünf Feierabend«

      Reiche Polen, arme Deutsche – verkehrte Welt: Die Nachbarn aus dem Osten wagen
      etwas, was sie in der neuen Heimat zur Mittelschicht machen könnte, die es dort
      kaum mehr gibt. »Polnische Kleinunternehmer sind agiler als wir«, sagt Peter
      Heise, der vom Grenzort Löcknitz aus die Geschäfte für den Verband der
      Euroregion Pomerania führt. Er sieht bereits Folgen: »Da entsteht
      Leistungsdruck. Preise gehen nach unten. Polen machen auch nicht um halb fünf
      Feierabend.«

      Torsten Haasch, Geschäftsführer bei der IHK Neubrandenburg, erklärt das
      so: »Zum einen unterscheiden sich die Erwartungen von Polen, was sich
      wirtschaftlich lohnt.« Zum anderen seien sie mobil und qualifiziert. »Sehr
      viele Jüngere können Deutsch und Englisch, die gucken als Unternehmer weiter
      als nur bis Uecker-Randow.« Sie könnten sich auch leichter auf die »akkurate«
      deutsche Mentalität einstellen als Deutsche auf die »kreative« polnische
      Mentalität, meint Haasch.

      Eggesins Bürgermeister Gutgesell sieht die Kropidlos mit ihrem Möbelgeschäft
      nur als Anfang einer Bewegung. Sein TV-Auftritt brachte ihm 200 Anfragen aus
      Polen. Zwar gebe es Bedenkenträger. Aber »wir haben keine andere Wahl«. Nun
      verhandelt Gutgesell auch mit einem Metallbetrieb und einer
      Projektentwicklungsfirma. Die Uni Stettin eröffnet eine Zweigstelle für
      Tourismus und Wirtschaft in Eggesin. Wenn alles gut geht, findet im Herbst der
      erste Unterricht statt.

      Die Kleinunternehmer sind nicht die ersten Polen, die es nach Vorpommern zieht.
      Vor zwei, drei Jahren kamen Immobilienkäufer, die in alte Häuser und billiges
      Ackerland investierten. Dann folgten polnische Mieter, oft die letzte Hoffnung
      für leer stehende Plattenbauten. Die Kommunen eröffneten ein Beratungsbüro in
      der Stettiner City, jetzt kommen die Gewerbetreibenden.

      Der Grenzort Löcknitz profitiert besonders von der Nähe zu Stettin. Die noch
      nicht abgerissenen Plattenbauten sind wieder voll, die Gemeinde hat Bauplätze
      ausgewiesen, am See entsteht eine Seniorenresidenz. Bürgermeister Lothar
      Meistring verfolgt eine andere Taktik als sein Kollege in Eggesin: nicht
      aussieben, sondern beherzt zugreifen. Er heißt alle Polen willkommen, hilft
      dabei, Kindergeld zu bekommen und Förderungen für Existenzgründer zu
      beantragen. Da sind dann auch schon mal Geschäftsideen dabei, die nicht so
      zukunftsträchtig wirken: Eine junge Polin, die kaum Deutsch kann, müht sich mit
      ihrem Salon für Heilmassagen. Nun droht der Rauswurf, weil die Miete überfällig
      ist. »Wenn man zehn bis 15 Strohhalme greift und einer hält, dann ist das gut«,
      sagt der PDS-Mann Meistring.

      Der Bürgermeister spricht sogar von einem Boom, der dieses Jahr über den 3000-
      Seelen-Ort gekommen sei. 22 Polen haben allein im ersten Quartal ein Gewerbe
      angemeldet, 2005 war es nur eine Hand voll. Insgesamt gibt es 224
      Gewerbetreibende im Städtchen – darunter nun Polen, die ein Übersetzungsbüro
      betreiben, eine Firma zum Küchenausbau, ein Computerhandel mit drei
      Angestellten, mehrere Handwerksbetriebe und vielleicht bald eine Fabrikation
      für Lebensmittelzusatzstoffe, die zwei Hand voll Löcknitzern Arbeit bieten
      könnte. »Alle Hallen hier sind vermietet«, sagt Meistring. »Der Kindergarten
      platzt wegen der polnischen Kinder aus allen Nähten.« Und die örtlichen
      Supermärkte wollten die Ladenfläche verdoppeln.

      Maria-Theresia Odendall profitiert von den Neuen. Die Rheinländerin ist Chefin
      der Löcknitzer Wohnungsverwaltungsgesellschaft. Im nahen Bismark standen 2005
      noch 35 Prozent der Wohnungen leer. »Jetzt sind es noch drei Prozent. Alle
      meine neuen Mieter sind Polen.« Deshalb bringt sie in Treppenhäusern polnische
      Hinweise zur Mülltrennung an. Die Mietverträge sind zweisprachig, ein
      polnischer Azubi übersetzt. Täglich kommen Anfragen. Anders als weiter südlich
      an der Grenze können die Stettiner deutsche Mieten und Lebenshaltungskosten
      zahlen.

      60 Quadratmeter mit drei Zimmern im Plattenbau kosten 400 Euro pro Monat. »Kein
      Pole kriegt bei mir bessere Konditionen«, sagt Odendall. Dazu gehört aber auch,
      dass Polen – unter bestimmten Voraussetzungen und streng nach deutschen
      Vorschriften – Wohngeld und Kindergeld erhalten. »Mit drei Kindern haben Sie
      die Miete bei mir bezahlt. Das spricht sich rum«, sagt Odendall. Sie vergleicht
      die Lage mit der im deutsch-niederländischen Grenzgebiet; denn da kommt sie
      her. »Früher haben auch Niederländer von deutschen Leistungen profitiert, aber
      hier fällt es mehr auf.« Sie setzt auf die noch junge EU-Region: »In einigen
      Jahren wird es hier genauso viel Austausch geben wie zwischen den Niederlanden
      und Deutschland.«

      »Viele Polen sind bildungsorientiert und sehen das hier als Chance«
      • grba Arme Deutsche, reiche Polen #2 10.08.06, 14:55
        Agata Prasilowska hat den Schritt über die Grenze getan. Sie wohnt in Bismark
        und lobt ihren Plattenbau. Die 42-jährige Managerin eines Stettiner
        Fleischereibetriebs ist seit Dezember mit drei Kindern dort. Sie hat Bekannte
        und Freunde angelockt. Hier hat sie einen Blick über Felder und Wald und ist
        doch schnell in Stettin. Und: »Ich habe hier einen sichereren Mietvertrag als
        in Polen.« Zudem könne ihr jüngster Sohn ins nahe deutsch-polnische Gymnasium
        gehen. Sie selbst beginnt erst mühsam mit Deutsch. Im Herbst möchte sie aber
        einen Veranstaltungsservice für Familienfeste und Firmen gründen. »Blumenläden
        gab es zu viele«, sagt die gelernte Floristin.
        Nur im deutsch-polnischen Gymnasium in Löcknitz sieht man die Neuen mit
        gemischten Gefühlen. Rund 150 der 500 Schüler sind Polen – entweder pendeln sie
        oder sind Kinder der Neuankömmlinge. Schulleiter Gerhard Scherer beschreibt
        zwei Gruppen: »Viele Polen sind sehr bildungsorientiert und sehen das hier als
        ihre Chance.« Die seien etlichen Deutschen voraus. »Probleme habe ich mit
        Kindern von manchen Neumietern.« Viele Eltern sprächen kein Deutsch und
        erwarteten, dass die Schule alles richte. »Noch ist das nicht Kreuzberg, aber
        gut ist es nicht«, sagt Scherer, der auch Polnisch spricht.
        Der Informatiker Thomas Karzelek hat Probleme anderer Art. Er betreibt die
        junge Firma IT Solutions. Der 35-Jährige stammt aus Oberschlesien, lebte und
        studierte aber in Bayern. Nun ist er wegen seiner Frau, die aus der Gegend
        kommt, in Löcknitz. »Bayern war zu teuer zur Firmengründung.« Er beteiligt sich
        an Ausschreibungen in Stettin und kooperiert mit Firmen dort, auf der deutschen
        Seite bessert die Arbeitsagentur derweil das Gehalt der drei Angestellten auf.
        Chancen gebe es vor allem auf der anderen Seite der Grenze, meint Karzelek. In
        Deutschland fehlten – trotz hoher Arbeitslosigkeit – die Fachkräfte, es sei
        wahnsinnig schwer, gute Leute für den Verkauf zu finden. »Und Programmierer
        gibt es gar nicht. Die kommen alle aus Polen.«

        DIE ZEIT, 20.07.2006
        30/2006
        • schlesier.de Pomyliles watki grba? 10.08.06, 21:22
      • caesar_pl Re: Arme Deutsche, reiche Polen 11.08.06, 01:39
        Kaufkraft w Polsce wynosi 7000 euro w Warszawie 10 000 a wnajbiedniejszej czesci NRD,gdzie ci Polacy sie osiedlili wynosi ponad 12 000 euro.Dobre....
        • schlesier.de Takie sa niestety polskie realia i nic tego ... 11.08.06, 09:01
          nie zmieni...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka