Dodaj do ulubionych

Nie umie i nie lubi rysować....

29.05.07, 10:43
...lub nie lubi bo nie umie.

Syn kończy w tym roku 5 lat, od roku chodzi do przedszkola, co prawda z
dużymi przerwami (częste infekcje). Mimo tego fantastycznie odnajduje się w
grupie, ma wspaniały zasób słów, wyobraźnię przestrzenną - dużo konstruuje z
małych klocków, zdolności językowe, doskonałą pamięć. Jeżali zaś chodzi o
rysowanie ztrzymał się gdzieś między 2 a 3 rokiem życia (opinia
przedszkolanki). Rzeczywiście - ostatnio oglądałam prace dzieci z jego grupy
i kontrast był spory - u mojego syna głowonogi, brak jakichkolwiek proporcji,
źle rozpalanowane elementy, mało kolorów, nie pokolorowane przestrzenie,
kształty nieregularne świadczące o niewprawionej ręce. Zauważyłam, że źle
chwyta pisak. Opinia przedszkola całkowicie potwierdza moje spostrzeżenia
również co do niechęci - laurkę dla mamy robił w trzech podejściach wśród
wzdychania, stękania "o Matko Święta" itd w tym stylu (tu chylę czoła przed
Panią przedszkolanką, że jednak ślęczała z synkiem nad tą laurką).

Nie należę do matek, które przerzucają odpowiedzialność za rozwój
umiejętności dziecka na instytucje, miałam jednak cichą nadzieję, że w
przedszkolu synek połknie plastycznego bakcyla. Przed wysłaniem syna do
przedszkola byłam z nim w domu i zawsze znajdowałam czas na zabawy, w tym
plastyczne. Sama rysowałam, pokazywałam jak sie to robi, prowadziłam mu
rączkę, pozwalałam mazać plakatówkami rączkami, malowaliśmy na wielkich
arkuszach na podłodze, robiłam stemple z ziemniaków itp. Widziałam jednak, że
malowanie, niespecjalnie synkowi leży. Przez 3 miesiące chodziliśmy na
zajęcia plastyczne, które syna wcale nie interesowały, "odwalał" zadanie i
ruszał w kierunku zabawek. Dodam, że w domu mamy chyba wszystko czym da się
rysować, malować wyklejać, książeczki w stylu "uczę się rysować", znikopis.
Na wszystkie okazje rodzinne syn tworzy laurki, ale jest to okupione
dosłownie bólem ("jestem zmęczony, nudzi mi się"), nie jest dla niego
motywacją to że robi prezeznt np. dla taty. Wszelkie propozycje typu: a może
byś coś narysował, są kwitowane " to ja pobawię się autkami, klockami, itp"
Ostatnio stwierdził, że będzie konstruktorem motocykli, więc wykorzystałam
ten fakt, żeby go przekonać o tym że umiejętność rysowania dla konstruktora
jest niezbędna;-)

Jeszcze jedno - trochę zabawne - gdy syn coś rysuje i nie wychodzi mu tak jak
tego chce, błyskotliwie wychodzi z sytuacji mówiąc, że np, ten pana ma takie
wielkie oczy, bo jest zdziwiony, a ogon kota jest większy niż tułów, bo to
jest taki puszysty ogon. Super jak dla nas, ale widać, że ręka głowy nie
słucha.

Moje pytanie brzmą:
Czy może to być związane z jakimś deficytem koordynacji ( syn często rozlewa
napoje, upuszcza przedmioty, gubi rzeczy, uderza się, przy czym jest szybki,
z tych co to prędzej zrobią niż pomyślą)? Czy powinnam iść z nim do
specjalisty zanim pójdzie do zerówki i nie będzie się np. mieścił w liniach?
Czy jest coś co jeszcze mogę zrobić, bo narazie przychodzi mi do głowy tylko
pruski dryl i odbębnianie ćwiczeń?

Pozdrawiam

Helena

Obserwuj wątek
    • justyna_dabrowska Re: Nie umie i nie lubi rysować.... 29.05.07, 13:47
      Pruski dryl tylko pogorszy sytuację. Być może chłopiec ma kłopoty z
      lateralizacją lub jest dysgrafikiem. jesli się PAni niepokoi mozna z nim pójść
      na konsultacje do poradni w rejonie. Na razie proszę się cieszyc ostatnimi
      beztroskimi chwilami. NA wymagania jeszcze przyjdzie czas:))

      Pozdrawiam
      JD
    • edycia_s Re: Nie umie i nie lubi rysować.... 29.05.07, 14:31
      To troche jakbym czytala o moim 4,5 latku.

      Uwielbia samochody, klocki Lego, nakleja naklejki do zeszytow i ksiazek,
      uwielbia sluchac jak mu czytam, lepi z ciastoliny.
      Jednak z rysowaniem jest na bakier, jak to mowia. Kiedy jego siotra rysuje (a
      ona to uwielbia!) to i on sie dolacza ale szybko nudzi. Jeszcze kolorowanie to
      tak...
      Ale, Heleno, nie przyszlo mi do glowy zeby JUZ sie martwic tym, ze nie lubi i
      nie umie rysowac!
      Daj mu czas, wyraznie interesuja go inne zabawy, odpusc mu bo znienawidzi
      rysowanie jak poczuje Twoja presje.

      Pozdrawiam..
    • malgoska13 Re: Nie umie i nie lubi rysować.... 29.05.07, 14:31
      Wg mnie mocno przesadzasz. Nie każde dziecko potrafi rysować. Z Twojego opisu
      wynika, że masz bardzo inteligentnego syna, z olbrzymią wyobraźnią
      przestrzenną,i bardzo dużym zasobem mądrości wizualnej. Bardziej niepokojące
      byłoby dla mnie to rozlewanie czy upuszczanie przedmiotów. Czy potrafi
      narysować zamknięte koło?
      Poza tym nie z muszaj go do rysowania laurek, dzieci powinny rysować wtedy
      kiedy chcą a nie wtedy kiedy się je do tego zmusza.
      • helena474 Re: Nie umie i nie lubi rysować.... 30.05.07, 08:06
        Bardzo dziękuję za wszystkie odpowiedzi.

        Z tym przesadzniem i martwieniem się na zapas to jest tak, że zazwyczaj
        potrafię sobie wszystko jakoś tam wytłumaczyć, uzbrajam w cierpliwość,
        tłumaczę, ze dziecko ma dopiero 4-5lat. Aż tu pewnego dnia dowiaduję się od
        zatroskanych pań w przedszkolu, że to już czas, żeby dziecko robiło to czy
        tamto, bo później w szkole będą kłopoty. Nastrój beztroski znika bezpowrotnie,
        dziecko dostaje z przedszkola "prace domowe" np. wyciąć coś z papieru lub
        pokolorować. Ocena półroczna, wnikliwa i w pełni profesjonalna jest
        przysłowiowym gwoździęm do trumny rodzicielskiego spokoju. Z jednej strony
        bardzo cenię przedszkole syna, ale przyznam, że byłam zaskoczona tymi pracami
        domowymi.
        Co do laurek to się nie zgadzam - dziecko powinno wiedzieć,że należy uczcić
        święto babci, mamy, taty. Samo otrzymuje prezenty, więc powinno zrobić prezent
        komuś kogo kocha, włożyć w to trochę serca, dać coś od siebie.
        Jeżeli chodzi o zamykanie koła - tak, syn nie ma z tym problemu.

        Pozdrawiam
        • jola_ep Re: Nie umie i nie lubi rysować.... 30.05.07, 10:22
          > Aż tu pewnego dnia dowiaduję się od
          > zatroskanych pań w przedszkolu, że to już czas, żeby dziecko robiło to czy
          > tamto, bo później w szkole będą kłopoty.

          Skąd ja to znam? ;)
          Najważniejsze jednak, aby mimo wszystko nie tracić spokoju.
          Bo wtedy tracimy rozsądek rodzicielski. Jeśli chcesz pomóc dziecku, rób to mądrze i roztropnie.

          Na pewno nie można zmuszać dziecka do rysowania.
          Mój synek też nie lubi rysować. Miał za to mądrą panią w przedszkolu i nie gnębiła go pracami plastycznymi. Dzieła mojego synka były "minimalistyczne" ;) i nikt z tego powodu nie wnosił zastrzeżeń.
          Za to mój synek lubił klocki Lego, w tym wieku bawił się przybijanką: drewniane elementy które przybijało się do pilśniowej płyty prawdziwymi gwoździami (i drewnianym młotkiem ;) ). Teraz chodzi do szkoły i choć jego pismo nie jest genialne, pani nie ma do niego żadnych zastrzeżeń i jest jednym z najlepszych pierwszoklasistów.

          > dziecko dostaje z przedszkola "prace domowe" np. wyciąć coś z papieru lub
          > pokolorować.

          O raju, ambitne pani chcą dobić dzieciaki???
          Bo mój synek organicznie nienawidził w tym wieku kolorowania. Wszystkie dzieci kolorowały, a mój nie, bo pani rozumiała jego niechęć :)

          > Ocena półroczna, wnikliwa i w pełni profesjonalna jest
          > przysłowiowym gwoździęm do trumny rodzicielskiego spokoju.

          Jeśli martwi Cię rozwój dziecka, skonsultuj z mądrym specjalistą.

          Mało wiem, ale dla dobrej nauki pisania równie ważne dla pięciolatka jak rysowanie, jest np. jazda na rowerze, łapanie piłki itp. (może nawet ważniejsze).

          Naucz się też odsiewać rzeczy ważne od mniej ważnych. Jeśli dziecko rozwija się dobrze, nie ma dysfunkcji, to brak talentu plastycznego nie jest tragedią. Jak mój synek przynosi ze szkoły pracę ocenioną na dwa, to wieszam ją z dumą na lodówce - bo choć minimalistyczna w formie, to zamysł w niej zawsze jakiś jest ;))))

          > Co do laurek to się nie zgadzam - dziecko powinno wiedzieć,że należy uczcić
          > święto babci, mamy, taty.

          To niech uczci "od serca". Nie musi to być laurka. Niech zbuduje fajną konstrukcję z klocków. Zrobi sałatkę owocową itp.

          Moje dzieci robią i robiły mi czasem laurki w przedszkolu i szkole. Ale one nie są tak fajne, jak spontanicznie zbudowany wózek z klocków (mamy Knex'y i można z nich budować takie rzeczy), którym przywiozły mi do łóżka śniadanie :)))

          Pozdrawiam
          Jola
          • helena474 Re: Nie umie i nie lubi rysować.... 01.06.07, 09:53
            Masz rację, za bardzo chyba ulegam tym przedszkolnym ambicjom.
            Wczoraj tylko się w tym utwierdziłam patrząc jak moje dziecko uczy się jeździć
            na rolkach. No talenciak po prostu!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka