rrrenia
11.02.09, 11:38
Moja sytuacja jest taka: pracuję 13 rok jako nauczycielka. Moja
pensja wynosząca obecnie 2 tys. zł jest niewystarczająca. Tu, gdzie
mieszkam, nie mam możliwości dorobienia sobie zgodnie z
wykształceniem (ani korepetycje, ani dodatkowe godziny czy
prowadzenie kursów - próbowałam, walczyłam, ale nic mi z tego nie
wyszło).
Ale...
Mam 1 hektar ziemi rolnej. Chciałabym zafundować sobie jakiś
zastrzyk finansowy w związku z tą ziemią. Myślałam o posadzeniu
świerków, jodeł i sprzedaniu tego przed którymś Bożym Narodzeniem.
Co Wy na to? Czy chęć zasadzenia tych drzewek muszę gdzieś zgłosić?
Jeśli tak, to gdzie?
Rozważam jeszcze handel na targu - warzywa, owoce, ewntualnie ciuchy
i buty. Na targu ciuchy i buty idą, ale muszą być tanie; tyle wiem
od handlujących, tym nie handlowałam, ale będąc licealistką i
studentką, handlowałam warzywami i owocami (pochodzę z rodziny,
która zajmowała się uprawą warzyw i owoców). Sprzedawaliśmy dobra
wyhodowane przez siebie. Teraz chyba musiałabym założyć działalność
gospodarczą na taki handel. Statusu rolnika raczej mieć nie mogę, bo
nie jestem na KRUS-ie tylko na ZUS-ie. Praca nauczycielki byłaby na
razie moją podstawową, handel - dorobieniem, a gdyby mi szczęście
dopisało, to kiedyś pracy pod tablicą powiedziałabym "cześć!"
Co o tym sądzicie? Może mi coś podpowiecie, co byście zrobili na
moim miejscu? Dodam, że nie mam kokosów uskładanych na rozkręcenie
tej działalności, ale mam samochód i parę groszy na początek; na
rejestrację, nasiona, sadzonki i niewielkie zakupy wystarczy.