-
Pen Fenserson robi wielkie aj waj bo tuż obok otworzyła się konkurencja więc już nie zrobi byznesu na barze mlecznym.
Miał być mleczny i jest - więc o co cała awantura?
-
To ciekawe, co jest tu napisane, ponieważ Wikipedia podaje, że pierwszy bar mleczny powstał w 1896 roku ( pl.wikipedia.org/wiki/Bar_mleczny) i to w dodatku w Warszawie. Poza tym sporo można przeczytać - np. w pamiętnikach - o barach mlecznych w okresie międzywojennym.
No ale widać autorowi nie chciało się sięgnąć nawet do Wikipedii...
Trochę obciach.
-
Bary mleczne muszą zostać, choć niektóre mogłyby swój standard nieco poprawić. Najbardziej oblegany bar to chyba ten na Nowym Świecie.
-
Jadałem w barach mlecznych na studiach, a teraz też chętnie tam zaglądam. Jedzenie jest przyzwoite, wbrew wielu opiniom jest czysto. A mam porównanie, bo w dużo lepszych lokalach też bywam. Ja sobie poradzę, bo mogę wydać i 30 zł na obiad, i 50 zł jak trzeba. Ale wiele osób nie może.
-
Czy w Warszawie jest jakiś samoobsługowy bar, gdzie podchodzi się z tacą, samemu nakłada jedzenie, a następnie stawia na wagę i płaci?
-
Młodzi, wykształceni z wielkiego miasta już zagłosowali: nie chcą przaśnych barów! Chcą banków i ubezpieczycieli. Bufetowa przeszła już w pierwszej turze. Więc teraz siedzieć cicho.
-
Skoro gazecie tak brakuje tego baru, to może niech Agora go wynajmie i poprowadzi. Będzie sprzedawała w nim te opiewane TANIE jedzenie. Będzie mogla w końcu sama siebie chwalić że taka dobra jest w dożywianiu.
A jak umoczy sporo kasy, to sama zobaczy że trudno jest zarobić na sprzedawaniu jedzenia po 0,80, 1, czy 2,50 PLN.
-
No i gazeta wprowadza nowy trend...to znaczy, że za to samo zapłacimy teraz 4 razy więcej...no...ale piwo może potanieje do normalnych cen.
-
O tak, brakuje pieniędzy na remonty kamienic. Szczególnie ADK jest zainteresowane remontowaniem kamienic, bardzo zainteresowane tym żeby nic przypadkiem nie dołożyć.
-
"Bartelski mówił "Gazecie", że mieszkańcy Śródmieścia zasługują na to, żeby dzielnica nie była "tania i przaśna". Czyli według Bartelskiego bogato i światowo jest wtedy gdy na ulicy Marszałkowskiej są same Ciucharnie i Banki. Jaki horyzont mózgowy , taki i szeroki świat.
-
Byłem raz. Zupa smakowała przedawkowaną kostką rosołową, pływało w niej trochę warzyw z mrożonki. Niefajnie.
-
Nie ma czegoś takiego, jak darmowa zupa. Ktoś za tę darmochę zawsze płaci. W tym przypadku dobroć serca pani Kamili dla "kulturalnych" meneli jest opłacana z kieszeni pracujących podatników, w postaci dotacji do barów mlecznych. Jak to miło wiedzieć, że się ciężko pracuje m.in. po to, aby finansować "darmowe" wyżywienie marginesu społecznego, któremu się pracować nie chce. Bo i po co.
-
100% poparcia dla prospołecznego myślenia!
-
Żenujące, jak można ocenić wyżej bobby burger, niż soul food bus?! Nie dość że bobby jest super drogi to jeszcze składniki są nieświeże, ale to już kolejna "akcja promocyjna" bobby burgera w stołecznej
-
Lokal po Szanghaju mimo znacznie lepszej lokalizacji, koło Placu Konstytucji stoi pusty już od dość dawna. I nic nie wskazuje by śródmiejski ZGN był go wstanie w najbliższym czasie wynająć.
-
Bar już dawno podupadł a teraz widzę wielkie wejście GW i palikocie nawet!
Ale uwaga! Bywalcy czytywali "Nasz Dziennik", kilka razy widziałem!
Ważniejszajsze powinno być rozwiązanie systemowe.Nie chodzi o ten konkretny bar który może i nie jest potrzebny bo dwa przystanki dalej jest "Złota Kurka", "Bambino" też niedaleko, ale by takich lokali było więcej i by miały lepszy standard. O tym że jest zapotrzebowanie niech świadczą kolejki w "Bambino".
-
Drodzy mieszkańcy okolic ukochanego przez was baru i stali klienci z okolicznych biur i banków...a na kogo,jełopy,głosowaliście?
Mordy w kubeł i płacić!
-
ale bajka jade
-
Witam,
poszukuje jakichś ciekawych barów w Warszawie gdzie można w spokoju napić się piwa po przestępnej cenie (5-7 zł za 0,5l). Jestem studentem, więc wybieranie się do baru z dziewczyną, gdzie piwo stoi po 10zł+, niestety jest dosyć... trudne.
Chodzi mi głównie o miejsca gdzie można sobie usiąść z osobą towarzysząca i najnormalniej w świecie porozmawiać (tzn. muzyka nie zagłusza wszystkiego). Wygodne siedzenia też były w porządku, ale jak nie będzie, to myśle że przeżyje :)
Szc...
-
ja pierniczę, kolejny artykół chwalący ten brud i smród :/
ja jestem szczęśliwa kiedy, jadąc autobusem wreszcie widzę dworze Stadion a
nie miliony obleśnych bud, o!
autorka chyba nigdy nie mieszkała koło tego syfu, nie musiała się przebijać na
dworzec, nie jechała komunikacją miejska z tonami obleśnych toreb :/
łapówy dostajecie za te felietony czy co?!?!