-
To ja wam sprawozdam. Nie żebym się przynajmniej znała, ale byłam i mówię.
Chudzieńki z czubkiem, bardzo grzeczny, piskał na kijku. Miał dużo papieru
przed sobą, to i długo piskał, bidulek. Potem chłopak i dziewuszka brzdąkali
na dwie ręce, każdy jeden na jedną i szło to tak:
biały-czarny-biały-czarny-biały-czarny i od nowa. Papierów mieli jeszcze
więcej od chudzieńkiego, więc trwało. Ruda, prawda, że piękna, z tego
wszystkiego ( no bo ile można !?) wyklepała się po głowie i wszystkim ...
-
Wpadło mi w ucho i w oko, to Wam wrzucam.
O pracy było, w banku, wśród szczurów.
Ale pasuje i gdzie indziej.
Taka karuzela to jest szybsza od chomika, co nie?
A znowu, jak z niej, bidusia, zejdzie, to jakiś oglupiały takiś.
I co dalej?
Się wypinać czy zmieniać karuzelę?
Od razu mówię,
że jak mi tu fnoll zacznie o reinterpretacji,
to nie ręczę.
Niech sam sobie reinterpretuje na karuzeli.
Na wszelki wypadek wrzuce i na Psy:)
czci
-
Z braku grządki grzebię w doniczce.
Wydziubałam dziurę i na razie mam
(w sensie kandydatów na pochówek):
rozmrożone mrzonki
nadwyżki ego
trup szczura, z którym się ścigałam
iluzje bez pokrycia wraz z czekami na lepsze jutro
wszystko co zdechło w międzyczasie
ukryte talenty, które nie chcą się ujawniać
i parę jeszcze, że się wstydzę na głos
upocona jestem jak nieboskie
więc mówcie, co tam jeszcze wrzucać,
zanim ziemią sypnę
bo drugiej dziury już nie ugrzebię
czci
-
Kochane moje anomalie z przyległościami w postaci.
Się zwrociłam, teraz Ratunku Wołam.
Już prawie rok biegnę przez płotki.
Żeby tam płotki. Masło bez bułki.
Każdy jeden płotek inny, w grubości i wysokości, co poniektóry się kiwie bez
wiatru.
Się nie rozpędzajcie wrzeszczeć, że też tak macie, się wie, jak z koniem,
lepiej radźcie.
No, a za płotkiem leży płotka. Śliska i ozgła. Parę razy trafiłam, to mam
namacane.
Gdzie dokładnie leży, nie wiem, zawiązali mi oczy, to skąd mam...