trzcina
19.11.05, 18:21
Kochane moje anomalie z przyległościami w postaci.
Się zwrociłam, teraz Ratunku Wołam.
Już prawie rok biegnę przez płotki.
Żeby tam płotki. Masło bez bułki.
Każdy jeden płotek inny, w grubości i wysokości, co poniektóry się kiwie bez
wiatru.
Się nie rozpędzajcie wrzeszczeć, że też tak macie, się wie, jak z koniem,
lepiej radźcie.
No, a za płotkiem leży płotka. Śliska i ozgła. Parę razy trafiłam, to mam
namacane.
Gdzie dokładnie leży, nie wiem, zawiązali mi oczy, to skąd mam.
I mianowicie w czym problem.
Celność mi już spada płotkowa.
Uradzę płotkowi, wykładam się na płotce.
AAaaa. Od razu mowię, że przeczołgiwanie się nie wchodzi.
Punkty karne, wracają mnie na start.
Czekam w biegu, to się nie migajcie.
czcina w t_rybach