Dodaj do ulubionych

Bieg przez płotki.

19.11.05, 18:21
Kochane moje anomalie z przyległościami w postaci.

Się zwrociłam, teraz Ratunku Wołam.

Już prawie rok biegnę przez płotki.
Żeby tam płotki. Masło bez bułki.
Każdy jeden płotek inny, w grubości i wysokości, co poniektóry się kiwie bez
wiatru.
Się nie rozpędzajcie wrzeszczeć, że też tak macie, się wie, jak z koniem,
lepiej radźcie.
No, a za płotkiem leży płotka. Śliska i ozgła. Parę razy trafiłam, to mam
namacane.
Gdzie dokładnie leży, nie wiem, zawiązali mi oczy, to skąd mam.

I mianowicie w czym problem.

Celność mi już spada płotkowa.
Uradzę płotkowi, wykładam się na płotce.

AAaaa. Od razu mowię, że przeczołgiwanie się nie wchodzi.
Punkty karne, wracają mnie na start.

Czekam w biegu, to się nie migajcie.

czcina w t_rybach








Obserwuj wątek
    • xkropka Re: Bieg przez płotki. 25.11.05, 10:04
      To ja myślę, że trampoliny Ci trza. Albp przynajmniej trampka z liną. Liną
      odmierzysz sobiepunkt odbicia, a trampek czy inna pepega na gumie jest, to się
      na płotce nie poślizgniesz. Pocwiczysz troche, to jeszcze na olimpiadzie
      wystartujesz, zobaczysz...
      • trzcina Sobiepunkt 26.11.05, 00:23
        Cipunkt. Mipunkt. Jemujejpunkt.

        ....czyli komu on ten tędy i owędy jest.

        Źe przepraszam, się na tem sobiepunkcie skupię.

        Lina, mowisz. A moźe by tak trampek czyli pepega z linem, znaczy takim sumem
        bez wąsów i w wielkości swojej mniejszym, chybamoże mniejszym, to tylko ci z
        wędką wiedzą albo i z siecią, ale bez kabla.

        Wtedy trampek na płotek, a lin na płotkę. I jak znam przyciąganie
        międzygatunkowe, to oni się dogadają, a ja myk na tej peepedze w siną dal
        niechibez kochanka?

        Może być? Uwaga próbuję.

        się przeżegnam na wypadek
        czci

        • wredna2 Tobiepunkt 27.11.05, 14:42
          suma sumarum i lin w pepegach
          ujdzie/upłynie/ czasem w przedbiegach
          na mini_rybce płotką zwaną
          z przyczyn znanych tylko fanom
          posiadaczom sieci bez sieci
          hej...czerwona lampka juz świeci...
          oj mojeci, twojeci, onejci


          trzcina napisała:

          > Cipunkt. Mipunkt. Jemujejpunkt.
          >
          > ....czyli komu on ten tędy i owędy jest.
          >
          > Źe przepraszam, się na tem sobiepunkcie skupię.
          >
          > Lina, mowisz. A moźe by tak trampek czyli pepega z linem, znaczy takim sumem
          > bez wąsów i w wielkości swojej mniejszym, chybamoże mniejszym, to tylko ci z
          > wędką wiedzą albo i z siecią, ale bez kabla.
          >
          > Wtedy trampek na płotek, a lin na płotkę. I jak znam przyciąganie
          > międzygatunkowe, to oni się dogadają, a ja myk na tej peepedze w siną dal
          > niechibez kochanka?
          >
          > Może być? Uwaga próbuję.
          >
          > się przeżegnam na wypadek
          > czci
          >
          • trzcina Impunkt 05.12.05, 22:38
            A na co mipunkt?

            Mi-punkt bez racji,

            Impunkt bez spacji,
            Re-podda się interpretacji
            i takiej prostej, bez fiksacji,
            bez alienacji, bez tromtadracji.
            sytej, jak szezlong po dobrem żarciu,
            muzycznie zwartej, płynnej WARIACJI....

            nikt się nie truje,
            się nie zapluje,
            nawet szczeżuje
            porzucą ruję
            gdy padnie re:
            INTERPRETUJEM

            hejho
            czc
    • ta Re: Bieg przez płotki. 28.11.05, 00:29
      No to jak dobrze, że ja jestem na świecie i lecę ratować od razu. Poginęłyby w
      tym lesie wszystkie. Lecą, pchają się nie wiedzieć po co i dokąd. Kazek też tak
      latał, ale przestał wreście i tylko mu lepiej od tego. Jak Ci te płotki na
      drodze wyrosły, to ty je sposobem ćcina zażyj, Ty ambicji do nich nie używaj ,
      bo Cię zemgli. Więc zatem Ty je truchtem i zygzakiem pokonuj blisko ziemi, tak
      se leć w prawo i potem w drugą. No chyba, że płotki jakieś dziwnie szerokie,to
      trzeba rozważyć. Bedziesz tak śmigać, to i nie zauważysz obrzyzgłego, niech
      leży. Że też Ci się przytrafiło, to nie powiem. I dlatego się trzymaj i leć jak
      mówię. A wiesz po co bynajmiej ??? Acha, bo Kazek mówił, że nie wiedział.
      No to pa Ta_
    • trzcina Rolerkaster wysiada 28.11.05, 09:59

      Poczytam Was, jak mnie tatry zatrzymają.
      Pókico ćwiczę ślizg kontrolowany.
      Na zakopiance. Na płotce. Na gołoledzi.
      Zero tarcia.
      Świat śmiga za uszami.

      hejho
      czcina uczepiona lina
    • fnoll Re: Bieg przez płotki. 29.11.05, 23:10
      gdy ci znowu przyjdzie wstać i skakać, powiedz tak okolicznościom: WY, EJ, WY,
      OKOLICZNOŚCI, NO DO WAS KUŹWA MÓWIĘ, NO, POZNAJCIE SIŁĘ REINTERPRETACJI!!!

      bo to jest tak: widzisz płotek, nie? płotek - znaczy się trzeba przeskoczyć, i
      już się chcąc nie chcąc nóżka podrywa, już się ścięgno napina, już trzepocze w
      żwirze zdradziecka, kamienna ryba - niby płotka, a zasadniczo karpik

      a to zamiast się niemo rozdziawiać trzeba... użyć siły werbalnej
      reinterpretacji!

      taaaak, to zanczy - o!

      tak - o!

      o - to wystarczy!

      normalnie, widzisz płotek? zakrzyknij: "O, PŁOTEK!" i jeszcze raz!

      o-płotek, o-płotek, o-płotek!

      i tak to, a jak to, no tak to, zamiast skakać jak ludzik na sprężynce przez
      płotki pójdziesz sobie luzem opłotkami, tam gdzie kompost i bylina :)

      ino miej baczenie na czarnego barana
      • ta Re: Bieg przez płotki. 30.11.05, 20:54
        Wiesz Ty co ćcina, mądrzejsze się odezwały, to ja radzić przestaję. One tak
        wymyśliły, że Ty w szczęśliwości się znajdziesz z bylinami, jak posłuchasz, a z
        mojego radzenia widzę ino mitręga w skośnym śmiganiu. Nie powiem, czarnego
        barana się zlęc można, ale czemu by nie? Ostrzeżona jesteś cokolwiek.
        Ja jakoś tak zazdrośnym okiem spojrzałam na rady fnolla, ale nie powiem żebym
        zrozumiała, więc dlaczego. Ale jak Ty zrozumiesz, to niech Ci będzie.
        Na kompost uważaj, mieszkają w nim żdżownice obrzyźglejsze od płotek jak
        rozdepniesz, nawet od barana gorsze. Od czarnego.
        Ale co tam
        Ta_
      • trzcina wiesztyco, fnoll.... 02.12.05, 23:18
        a i owszem, w kompost, a gdzie niby leżę, że wstać nie mogę?
        Jeszcze nie skończyłam mowić DO WAS KUŹWA, jak mi okoliczności przyłożyły
        karpikiem po żuchwie, sobie teraz mogę składniki kompostu reinterpretować,
        czemu by nie, a i dżdżownice nie od tego, co to mnie tu Ta ostrzegała od
        samiusienkiego razu.
        Nic to, dychnę sobie, to poćwiczę, jak to było... siłę werbalną.
        Znaczy, jak rozumiem, LU go słowem w co popadnie.

        cdnastąpi, co daj, z opłotka
        czci

        I powiem wam na samkoniec, ze nie chcecie wiedzieć, jak wygląda
        zreinterpretowana na surowo bylina. Oj nie chcecie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka