Dzisiaj miałam pierwszy zabieg w Instytucie Sharley w Warszawie. Nie ukrywam
ze bałam sie samego zabiegu jak i efektu po. No ale...nie taki diabeł
straszny. Co prawda zabieg nie należy do najmilszycha ale da się wytrzymać.
Trwał dosłownie moment. Nieprzyjemne uczucie podczas strzału
lasera...brrr...aż mnie wzdryga na samo wspomnienie...ale było Ok.
Teraz zamisat różowego naczyniaczka mam go...czarnego...narazie żadnych
obrzęków, żadnego bólu...ale od zabiegu minęło zaledwie kilka g...