Dodaj do ulubionych

Mamy z okolic Heidelbergu

31.03.04, 08:42
Witam wszystkich,

ciesze sie ,ze znalazlam to forum,jest super.
Od 6 miesiecy mieszkam w Niemczech,w Angelbachtal,30min.od Heidelbergu,jestem
w 38tyg ciazy i mam meza Niemca.Jestem bardzo zadowolona z zycia tutaj,ale
niestety brakuje mi polskiego towarzystwa,a konkretnie polskich kolezanek do
kawki.Najchetniej takich z mieszanych malzenstw,ktore moga miec podobne
spiecia kulturowe jak ja.Bo ja to sie z moimi nowymi niemieckimi kolezankami
to nie zawsze umiem porozumiec, raz ze mam wyzsze wyksztalcenie,i kawal
swiata widzialam, a dwa, ze mam dosc konserwatywne podejscie do zycia i nie
uwazam np.ze moja corka w wieku lat 14 powinna juz brac tabletki
antykoncepcyjne, no a z drugiej strony, dopoki nie bylam w ciazy to
rozrywkowa byla ze mnie kobita, wszystkie weekendy w pubie, i kawka z
kolezankami 2 razy w tygodniu i tego mi tutaj najbardziej brakuje.
So..Wiec jesli sa jakies samotne przyszle lub juz mamusie, ktore tez by
chetnie pogadaly po polsku, to prosze o kontakt...

Pozdrawiam
Monika
Obserwuj wątek
    • rafalkawecki Re: Mamy z okolic Heidelbergu 31.03.04, 10:54
      Witam,

      coprawda nie jestem mama (ile razy juz to pisalem? ;)) ), ale mieszkam blisko
      Heidelbergu (w Viernheim - czyli jakby z drugiej strony Heidelbergu) razem z
      moja rodzinka (zonka Beata i 2.5-letnia corka Pola). Coprawda nie jestesmy
      mieszanym malzenstwem, ale znamy takowe ;)
      Jezeli masz ochote to napisz na rafalkawecki@web.de


      Pozdrawiam
      • merhaba1982 Re: Mamy z okolic Heidelbergu 31.03.04, 23:51
        Witaj Moniko!
        Jestem mama,ktora trafila na Ciebie przy okazji tematu o dwujezycznosci.Co
        prawda troche dalej od Heidelbergu mieszkam,ale tez zasieg Twojego ulubionego
        dialektu ;-)Scislej kolo Grünstadt.Nie razi mnie dialekt,bo nie znam
        niemieckiego,wiec nie rozrozniam,kiedy ktos mowi czysto,a kiedy w powyzszym.Na
        marginesie:razi mnie ogolnie niemiecki:-( Moja corka skonczy za trzy tygodnie
        dwa lata,czyli tez kwietniowa jak Twoj synek...Mowimy z nia tylko po polsku,nie
        liczac roznych wtracen obcojezycznych z wyjatkiem niemieckiego.Tych ostatnich
        zaprzestaje po naukach wyniesionych z tematu o dwujezycznosci (zasada OPOL).Moj
        maz jest Polakiem i sytuacja nasza (Twoja i moja)jest prawdopodobnie calkiem
        inna,ale szkoda ze nie mieszkamy blizej,bo...coz,nie mam tu zadnej kolezanki.
        Trzymam kciuki za to wiosenne narodzenie ! Masz juz imie ?
        Swoja droga,Rafal ma corke o fantastycznym imieniu!No i jeszcze przez
        skojarzenie z "Polka"(moje losy wypisz wymaluj-czytalas?)
        • beatach1 Re: Mamy z okolic Heidelbergu 01.04.04, 09:59
          Ja rwoniez zaluje, ze nie mieszkamy blizej. A mieszkamy w Königslutter am Elm.
          (Niewielkie miasteczko polozone w Niedersachsen. Okolice Braunschweigu i
          Wolfsburga).
          Mamy 2,5 letniego Maximiliana. W domu mowimy do niego tylko po polsku (moj maz
          mieszka tu od 6-tego roku zycia, ale bardzo dobrze wlada jezykiem ojczystym).
          Natomiast od pol roku chodzimy do fitness i tam Maxi ma kontakt z dziecmi, wjec
          jezyk niemiecki "przychodzi" jakby sam. Rozumie wszystko co do niego mowia inne
          dzieci, wykonuje wszystkie polecenia ktore nakazuje opiekunka. Czasami cos
          opowiadajac wtraca slowka po polsku, bo tak mu latwiej ;D. Wtedy to inni maja
          problem, bo nie wiedza o co chodzi. Ale to jeszcze przyjdzie. Mysle, ze i tak
          na swoj wiek jest bardzo gadatliwy i duzo rozumie. Czesto nas zaskakuje.
          Mysle, ze kazdy dodatkowy jezyk jest bardzo cenny i ciesze sie, ze Maxi na
          starcie poznaje juz dwa jezyki.

          A tak nawiasem mowiac, mozemy kiedys zorganizowac jakis zlot, to sie lepiej
          poznamy.

          Aha, jeszcze jedno, czy zagladacie na eDziecko?

          Pozdrawiam serdecznie
          Beata
          ------------------------------------
          "Das Glück ist das Einzige, was sich verdoppelt wenn man es teilt".
          Albert Schweitzer
          • sinegmax Re: Mamy z okolic Heidelbergu 01.04.04, 14:55
            No wlasnie.Niby taki nieduzy kraj pelen autostrad, a zeby znalezc kolezanke,
            albo sie spotkac to juz problem.Tak czy owak,fajnie, ze ktos sie odezwal.Moj
            synek to Maximilian i tak mialo byc od zawsze...Wyglada jednak na to, ze bardzo
            wzial sobie do serca swoje imie,ktore znaczy "najwiekszy" i mimo ze juz w
            zeszlym tyg.mial zdaniem ginekologa 4 kg. to nadal nie wybiera sie na
            swiat,mimo moich usilnych prosb(prosza szczegolnie moje spuchniete stopy..)No
            ale coz termin mam na 9 wiec jeszcze musze cierpliwie czekac.
            A jesli chodzi o scislosc, to pomysl zlotu,nie jest zly,tylko ja nietety nie
            mam prawa jazdy i zawsze wszedzie musi mnie wozic moj maz...Robi to bardzo
            chetnie,ale chlop nie zawsze jest kobiecie potrzebny...
            Pozyjemy,zobaczymy.Na razie niech sie maly urodzi...

            Jezeli sie nie odezwe(do szpitala laptopa nie biore) to zycze wszystkim duzym i
            malym wesolych swiat i mokrego dyngusa...

            Monika i MAx
            • merhaba1982 Re: Mamy z okolic Heidelbergu 03.04.04, 17:48
              Opuchniete stopy...Jaka ja bylam spuchnieta! Nie poznalam nikogo takiego...Ale
              nawet przy tej przypadlosci wcale nie spieszylo mi sie z porodem.Chcialam wrecz
              oddalic ten moment jak najbardziej.Ponoc to nienormalne,ale tak bylo w moim
              przypadku.Mialam termin na dzien urodzin Szekspira i mojej swietej pamieci
              cudownej ciotki,ale Nina przyspieszyla o dwa dni. Zupelnie nieoczekiwanie,bez
              zadnej zapowiedzi-znaku. No i jeszcze zaskoczyla nas swoja plcia,bo do konca
              myslelismy ,ze bedzie chlopak(imie wybrane mielismy dla chlopca).Oczywiscie
              chociaz marzylam o chlopczyku,jestem szczesliwsza z corka,jak mysle teraz.Moze
              zawsze woli sie to,co sie w koncu ma(Bogu dzieki). Opuchlizna nie zwiastowala
              niczego zlego,choc jeszcze dlugo po porodzie sie utrzymywala,razem z
              odretwieniem konczyn.Poszlo szybciutko.
              Oj,obudzila sie i musialam przerwac-wiecej juz dzis nie napisze...Pa!
              • beatach1 Re: Mamy z okolic Heidelbergu 04.04.04, 09:13
                Moniko zycze Ci szczesliwego rozwiazania. Aby Maximilian za bardzo Ciebie nie
                wymeczyl ;). Ja rodzilam 32 h. W sumie jestem bardzo wytrzymala kobieta, nawet
                nie chcialam znieczulenia, nie krzyczalam. W ostatniej fazie porodu czulam sie
                juz zmeczona, jednak kiedy polozono mi na brzuch mojego Maximiliana, sily
                wrocily i od razu chcialam sie nim zajmowac ;). To cudowne , niepowtarzalne
                uczucie.

                Merhaba a do Ciebie mam pytanie. Ile ma teraz Twoja coreczka ???

                Pozdrawiam Was serdecznie i zycze wszystkiego dobrego
                Beata
                ------------------------------------
                "Das Glück ist das Einzige, was sich verdoppelt wenn man es teilt".
                Albert Schweitzer
                • noie Re: Mamy z okolic Heidelbergu 05.04.04, 00:07
                  32 godz. ? Moj ty boze....Ja dostalam okolo 12 w poludnie male bole a o 17.29
                  byla juz moja cora z nami. Niestety tylko za pierwszym razem poszlo mi tak
                  szybko :-(
                  Pozdrawiam
                  noie
                  • beatach1 Re: Mamy z okolic Heidelbergu 05.04.04, 09:43
                    noie napisała:

                    > 32 godz. ? Moj ty boze....Ja dostalam okolo 12 w poludnie male bole a o 17.29
                    > byla juz moja cora z nami. Niestety tylko za pierwszym razem poszlo mi tak
                    > szybko :-(
                    > Pozdrawiam
                    > noie

                    Wymeczyl mnie i to straszliwie :). Ale juz wszystko jest dobrze. Zreszta czego
                    czlowiek nie zrobi dla tak kochanej istotki. Sama dzis sie podziwiam jak to
                    znosilam. Tz. nieprzespane noce, koliki itd. Maximilian byl przy piersi niemal
                    do drugich urodzin. I kazdej nocy budzil sie do cyca od 5 do 8 razy !!!
                    Potrafil regularnie co 45 min sie wybudzac. Ale na szczescie juz to mamy za
                    soba. Tylko jest jeszcze cos ;) Nauczylismy go spac z nami w lozku (bo tak bylo
                    wygodniej)i teraz jest problem, bo on nawet nie mysli o eksmisji :). W poludnie
                    spi normalnie w swoim pokoju, w swoim lozeczku, lecz na wieczor nie ma mowy
                    zeby spal gdzie indziej jak nie u nas w sypialni...

                    Pozdrawiam serdecznie
                    Beata

                    ------------------------------------
                    "Das Glück ist das Einzige, was sich verdoppelt wenn man es teilt".
                    Albert Schweitzer
                    • noie Re: Mamy z okolic Heidelbergu 05.04.04, 20:42
                      Znam ten bol. Moj syn jak mial 2 lata bylo perowany i jak wytlumaczyc lekarzowi
                      ze on bedzie przez cala noc wrzeszczal bo jesc bedzie chcial ( przed OP ) ?
                      hihih Teraz synek ma prawie 5 lat ( w maju) i idac w nocy do lozka zastanawiam
                      sie czy znajdzie sie tam gdzies dla mnie kawalek miejsca do spania miedzy mezem
                      a synkiem hihih.A owszem udalo mi sie juz jakies 3 miesiace klasc go w jego
                      lozku. Tylko dluzej jak 3 godziny tam nie przespal. Na poczatku budzil sie i
                      plakal ze mam go wziasc ( srodek nocy-sasiedzi-stres-wiec bralam) a potem to
                      juz mnie nwawet nie budzil tylko samprzychodzil i nawet nie wiedzialam kiedy :-
                      ( Ale musze przyznac. Ze to jest jedyny moment w ktorym da sie przytulic ( sam
                      idzie) bo za dnia to nawet wyslac calusa mu nie wolno bo sie obraza....
                      Pozdrawiam
                      noie
                      Ps Jak ta mama ?
                      • beatach1 Re: Mamy z okolic Heidelbergu 06.04.04, 09:59
                        Moj synek znowu jest straszna "przyklejka". A mame kocha ponad wszystko. Ciagle
                        mi mowi, ze mnie kocha. Przytula sie i bez przerwy kaze dawac sobie buziaki ;).
                        Jak zasypiamy to oczywiscie w objeciach, bo inaczej nie potrafi. To wszystko
                        jest bardzo mile, ale robi sie juz czasami meczace. Bo ojciec nie moze na
                        dluzej sie zajac dzieckiem, po prostu Maxi nie pozwala, bo chce mame. Na
                        szczescie nie ma problemow, gdy jest u jednych czy drugich dziadkow. Nie robi
                        wjekszych scen, a nawet czesto cieszy sie, ze jest po za domem. Wiadomo,
                        dziadki na wjecej pozwola.

                        Co do mojej mamy, to dzisiaj(?) ma miec tomagrafie. Moze ta cos wykaze.
                        Denerwuje mnie system w Polskich lecznicach. Mama od kilku tygodni ma problemy
                        z oddychaniem, jest jej ciezko, szybko sie meczy, kaszle i goraczkuje. Przez 3
                        tygodnie odsylaja ja z jednej placowki do drugiej. Ciagle slyszy to samo.
                        Musiala przyjsc 4 razy do poradni pulomonologicznej zanim dostala skierowanie
                        na tomografie. I od dzisiaj ma tam wydzwaniac i prosic sie o termin :(.
                        Normalnie czlowieka krew zalewa. Kobieta w styczniu skonczyla leczyc sie na
                        raka. Przeszla przez radio-chemio terapie, mozliwe, ze to metastazy a oni
                        wszystko sobie po prostu olewaja. Jednak jestem dobrej mysli, ze to nic
                        powaznego. Ze jakies przewlekle zmiany w plucach, albo odma oplucna.

                        Pozdrawiam serdecznie
                        Beata
                        ------------------------------------
                        "Das Glück ist das Einzige, was sich verdoppelt wenn man es teilt".
                        Albert Schweitzer
                        • noie Re: Mamy z okolic Heidelbergu 06.04.04, 10:13
                          Jesli chodzi o synka to napisze ci tylko ze moj jak jestem w domu bezemnie spac
                          iscnie chcial ( jeszcze jakies polroku temu )Natomiast jak mnie nie byloabyl
                          tylko maz wdomu to bylo bez problemu...Poprostu mama byla i trzeba byla ja
                          troche pomeczyc :-/

                          Jesli chodzi o twoja mam no to naparwde idzie fiola dostac. Moj tesciu miala
                          dwa lata temu raka wycietego. Latal potemwszedzie i klopoty tez mial....Na
                          szczescie nie mieszkam juz w Plbo jakto widze to idzie dostac szoku.... Nawet
                          po dwoch latach jezdzi co jakis czas po lekarzach. Oczywiscie trzeba
                          bylo "pomoc" by szybciej i lepiej sie nim zajeli...Wiesz o czym mowie ? mysle
                          jednak , ze jesli juz jest po terapii, to powinni sie nia wczesnie zajac tak
                          jak piszesz. Mam jednak przeczucie ( na 90 % sie sprawdza) ze wszystko bedzie
                          dobrze. Moze na poczatku beda klopoty ale bedzie OKi.Czasem takie latanie i
                          denerwowanie sie jest gorsze jak sam stan chorej.Trzym sie i nie daj sie
                          poniesc zdenerwowaniu....Daj sily twojej mamie na przetrwanie tego balaganu w
                          szpitalach i urzedach :-)
                          Pozdrawiam
                          noie
                    • merhaba1982 Re: Mamy z okolic Heidelbergu 06.04.04, 22:50
                      Skad ja to wszystko znam ? A myslalam , ze tylko ja tak mialam . No i mam nadal
                      z tym spaniem w trojke . Nawet po poludniu spi ( jezeli w ogole uda sie ja
                      ukolysac )w naszym lozku . Przez sen choc , juz nie szuka cycusia , musi
                      obmacywac moja twarz i jak mantre powtarza "przytulic,przytulic"...
                      • noie Re: Mamy z okolic Heidelbergu 06.04.04, 23:22
                        To mojsyn szuka moich nog pod koldra :-) Jak juz je znajdzie to kladzie swoje
                        na moje, dopiero w drugiej polowie nocy przychodzi i przytula sie tak mocno ze
                        czasem boje sie ruszyc by cos nie zrobic. No i maz oczywiscie z drugiej strony
                        ( bo ja sie tule do meza ) i potem jak wstaje to mam wrazenie ze ktos mnie "
                        przewalcowal" z wszystkich stron hihihi ;-)
                        Pozdrawiam
                        noie
                      • beatach1 Re: Mamy z okolic Heidelbergu 07.04.04, 21:24
                        U nas jest dziwacznie, bo Maxi w dzien spi zawsze w swoim lozku. Natomiast
                        wieczorem nawet o tym nie mysli. Po prostu sypialnia i koniec !!!
                        Na spanie w dzien nie narzekamy. Przesypia od 1h do 3h, wjec fajnie. Mozna w
                        tym czasie wiele zrobic, a takze odpoczac od niego.
                        Ciekawa jestem ila jeszcze potrwa, zanim Maly przeprowadzi sie na dobre do
                        swojego pokoju ? ;o). Niestety, narazie sie na to wogole nie zanosi.

                        Pozdrawiam serdecznie
                        Beata
                        ------------------------------------
                        "Das Glück ist das Einzige, was sich verdoppelt wenn man es teilt".
                        Albert Schweitzer
                • merhaba1982 Re: Mamy z okolic Heidelbergu 05.04.04, 00:15
                  Wreszcie sprawdzilam,gdzie mieszkasz.Oj,daleeeko!
                  Ninka skonczy 21 kwietnia dwa lata.Mam nadzieje,ze w koncu wyjedziemy do Polski
                  (bo juz dlugo sie zbieramy bezowocnie)i tam spedzimy jej urodziny.Dostanie
                  prezenty od kogos innego niz rodzice w koncu,bo tu nie ma zadnych cioć,wujków
                  czy babć :-(
                  Podejrzewam,ze nasze dzieci moglyby sie niezle porozumiec,skoro Maksymilian
                  taki gadatliwy.Tutaj niestety z rowiesnikami nie moze sobie pogadac,bo jeszcze
                  za bardzo nie mowia.Z wyjatkiem pewnej Rosjaneczki,od ktorej sie uczy
                  rosyjskiego...Rozmawia jednak glownie z trzema doroslymi osobami-oczywiscie po
                  polsku.
                  • beatach1 Re: Mamy z okolic Heidelbergu 05.04.04, 09:50
                    merhaba1982 napisała:

                    > Wreszcie sprawdzilam,gdzie mieszkasz.Oj,daleeeko!
                    > Ninka skonczy 21 kwietnia dwa lata.Mam nadzieje,ze w koncu wyjedziemy do
                    Polski
                    > (bo juz dlugo sie zbieramy bezowocnie)i tam spedzimy jej urodziny.Dostanie
                    > prezenty od kogos innego niz rodzice w koncu,bo tu nie ma zadnych cioć,wujków
                    > czy babć :-(
                    > Podejrzewam,ze nasze dzieci moglyby sie niezle porozumiec,skoro Maksymilian
                    > taki gadatliwy.Tutaj niestety z rowiesnikami nie moze sobie pogadac,bo
                    jeszcze
                    > za bardzo nie mowia.Z wyjatkiem pewnej Rosjaneczki,od ktorej sie uczy
                    > rosyjskiego...Rozmawia jednak glownie z trzema doroslymi osobami-oczywiscie
                    po
                    > polsku.

                    Niestety, ale kawalek mamy do siebie. Ale mysle, ze to nie przyszkoda by sie
                    poznac. W koncu to nie drugi koniec swiata.
                    Ninusia pewnie bedzie cieszyc sie z prezentow urodzinowych ;). Maximilian w
                    drugie urodziny tak sie cieszyl, ze zapomnial o calym swiecie. Tyle gosci i
                    prezentow ;). Tort i kolorowe balony. Tanczyl z kazdym gosciem po kolei.

                    A co do jego gadulstwa, to dzob mu sie nie zamyka. Kazdy kto go pozna, zaraz
                    mowi, ze to "mala gadula". Ale on to ma tak po swoim tacie. Jest na tyle
                    odwazny, ze zaczepia przechodniow i ludzi w sklepie. Wszystkim sasiadom
                    wola "Halo", a potem probuje nawiazac jakis wspolny temat. W osiedlu juz
                    wszyscy go z tego znaja. Ciekawe co bedzie za pare lat ;D ?
                    Po za tym, teraz przechodzi kompleks Edypa i mowi, ze ja jestem jego zona ;) i
                    nie opuszcza mnie na krok. Jest okropnie zazdrosny o meza. Mam nadzieje, ze to
                    szybko przejdzie.

                    Pozdrawiam serdecznie
                    Beata



                    ------------------------------------
                    "Das Glück ist das Einzige, was sich verdoppelt wenn man es teilt".
                    Albert Schweitzer
            • beatach1 Re: Mamy z okolic Heidelbergu 04.04.04, 09:33
              sinegmax napisała:
              Moj
              > synek to Maximilian i tak mialo byc od zawsze...Wyglada jednak na to, ze
              bardzo
              >
              > wzial sobie do serca swoje imie,ktore znaczy "najwiekszy" i mimo ze juz w
              > zeszlym tyg.mial zdaniem ginekologa 4 kg. to nadal nie wybiera sie na
              > swiat,mimo moich usilnych prosb(prosza szczegolnie moje spuchniete stopy..)No
              > ale coz termin mam na 9 wiec jeszcze musze cierpliwie czekac.

              Moj synek to tez Maximilian i wlasciwie podobnie jak u Ciebie, ja tez od zawsze
              chcialam nazwac tak syna ;).
              Jesli chodzi o moja ciaze, przeszlam ja bardzo dobrze. Czulam sie swietnie,
              mialam duzo energii i nie moglam sie doczekac rozwiazania.
              Do konca mialam bardzo maly brzuszek. Wielu sie dziwilo, a moj lekarz
              prorokowal male dziecko. Co nie bylo prawda. Maxi urodzil sie z waga 3600 i 54
              cm. Wjec zupelnie normalnie.
              W ostatnich miesiacach rowniez puchlam i nie moglam spac po nocach. Maximilian
              uciskal mi na nerw kulszowy. Od posladka przez cala noge czulam silne rwanie.
              PO za tym swietnie pamietam kopniaczki w zebra i uciski na pecherz ;).
              Moj synek przyszedl 6 dni po terminie. Widocznie dobrze mu bylo w brzuszku
              mamusi ;D. Pamietam te ostatnie dni. Tak bardzo chcielismy by przyszedl
              nareszcie na swiat, a on nic ;).
              Jak juz pisalam, rodzilam 32 h . Dlugo. Bolalo, ale nie chcialam znieczulenia.
              Gdy Maxi przyszedl na swiat i polozono mi go na brzuchu, sily od razu wrocily.
              I od razu chcialam sie nim zajmowac.
              Zycze Ci Moniko pomyslnego rozwiazania. I jak bedziecie juz w domku daj nam
              znac jak bylo i jak sie miewa Maximilian ;).
              I zapraszam na eDziecko. Tam mozesz duzo sie dowiedziec. Po za tym czy
              czytujesz miesieczniki dla rodzicow ??? Mam bardzo duzo polskich tytulow,
              tj; "Dziecko" , "Mamo to ja", "Twoje dziecko" itc. Jesli jestes zainteresowana
              moge Ci przeslac.


              Pozdrawiam serdecznie i zycze wszystkiego dobrego
              Beata
              ------------------------------------
              "Das Glück ist das Einzige, was sich verdoppelt wenn man es teilt".
              Albert Schweitzer
            • merhaba1982 Re: Mamy z okolic Heidelbergu 05.04.04, 00:03
              Ona zawsze sie budzi,kiedy tu zasiadam...Jakies jeki juz dochodza z
              sypialni,wiec krotko.9 IV urodzil sie najwspanialszy czlowiek,jakiego
              znalam,czyli moj Tata.Mialam nadzieje,ze moze Nina juz wtedy sie wyrwie,ale
              poczekala.Mam nadzieje,ze bez wzgledu na termin pojdzie Ci szybko(jakies dwie
              godziny chyba rodzilam)i lekko(mysle,ze nie bylo źle,a Nina miala prawie cztery
              kilo).Obawiam sie tylko,ze dlugo sie nie odezwiesz-zmeczenie i brak czasu.Ja
              tak mialam.No i do dzis moja corka jest baaardzo czasochlonna.Ale krotko
              moglabys dac znac...
              • merhaba1982 Re: Mamy z okolic Heidelbergu 08.04.04, 01:29
                Życzę Wam wszystkim bardzo milutkich i tchnących świeżością Świąt
                Wielkanocnych,co może ujmę uroczyściej:

                Niech myśli się zakwiecą
                wprost od świeżej duszy,
                niech serce WIOSNĄ zabije
                i nowy sok ruszy
                jak z pomarańczy,
                niech w całym ciele zatańczy,
                na zewnątrz się przebije,
                zarazi zdrowiem i zielenią,
                i z martwych niech wskrzesi
                całą familiję!
                • alina29 To ja tez sie pochwale.... 08.04.04, 08:07
                  Hi, mieszkam w Hanau. Möj maz jest Niemcem. I w nastepny czwartek oczekujemy
                  dzidziusia (cesarka), i tez bedzie sie nazywal........Maximilian (bardzo ladne
                  imie, hi, hi......). Na razie przygotowania pelna para......
                  Jestem ciekawa kto bedzie szybszy ja, czy sinegmax, hi, hi.....

                  Pozdrowienia

                  Alina




                  merhaba1982 napisała:

                  > Życzę Wam wszystkim bardzo milutkich i tchnących świeżością Świąt
                  > Wielkanocnych,co może ujmę uroczyściej:
                  >
                  > Niech myśli się zakwiecą
                  > wprost od świeżej duszy,
                  > niech serce WIOSNĄ zabije
                  > i nowy sok ruszy
                  > jak z pomarańczy,
                  > niech w całym ciele zatańczy,
                  > na zewnątrz się przebije,
                  > zarazi zdrowiem i zielenią,
                  > i z martwych niech wskrzesi
                  > całą familiję!
                  • beatach1 Re: To ja tez sie pochwale.... 08.04.04, 09:42
                    alina29 napisała:

                    > Hi, mieszkam w Hanau. Möj maz jest Niemcem. I w nastepny czwartek oczekujemy
                    > dzidziusia (cesarka), i tez bedzie sie nazywal........Maximilian (bardzo
                    ladne
                    > imie, hi, hi......). Na razie przygotowania pelna para......
                    > Jestem ciekawa kto bedzie szybszy ja, czy sinegmax, hi, hi.....
                    >
                    > Pozdrowienia
                    >
                    > Alina
                    >

                    No prosze, to juz trzeci Maximilian na tym forum :). Ale to imie ma cos w
                    sobie, dobrze o tym wiem.

                    Pozdrawiam serdecznie
                    Beata
                    ------------------------------------
                    "Das Glück ist das Einzige, was sich verdoppelt wenn man es teilt".
                    Albert Schweitzer
                    • merhaba1982 Re: To ja tez sie pochwale.... 09.04.04, 22:01
                      Imie fajne,fakt(choc ja mialam inne przygotowane).Byc moze dzisiaj przyszedl na
                      swiat ten wyglądany.Nie dowiem sie predko,bo jutro wyjezdzamy do Polski :-))i
                      wracamy w maju.Bawcie sie dobrze!
            • merhaba1982 Re: Mamy z okolic Heidelbergu 04.05.04, 19:00
              Monika,moglabys sie odezwac i poinformowac,jak Ci poszlo...Choc z drugiej
              strony sama chyba przez rok nie mialam czasu i sil na internet,wiec
              rozumiem.Wszystkiego dobrego!
    • anastasia14 Re: Mamy z okolic Heidelbergu 11.04.04, 13:43
      Zapraszam na nowe forum "Rodzice z Niemiec".
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=19552
      Widze, ze sporo osob jest z mojego Landu. :)))

      Pozdrawiam i zapraszam.
    • desire.et Re: Mamy z okolic Heidelbergu 23.04.04, 21:13
      Mieszkam w Mannheim, pozdrawiam serdecznie
      • basia553 Re: Mamy z okolic Heidelbergu 24.04.04, 09:31
        Desire, w jakim jestes wieku i jakie masz hobby? Tez mieszkam w Mannheim.
        • desire.et Re: Mamy z okolic Heidelbergu 24.04.04, 14:47
          hwitaj basiu, mam 31 lat, jestem muzykiem ;)
          • basia553 Re: Mamy z okolic Heidelbergu 24.04.04, 16:24
            Hallo Desire, domyslam sie, ze muzykowanie nie jest Twoim hobby, lecz muzyka
            Twoim zawodem? Pytalam o hobby, bo chodze chetnie na wedröwki do Pfalzu i
            szukam zawsze chetnych. Jestes zainteresowana?
            • desire.et Re: Mamy z okolic Heidelbergu 26.04.04, 07:28
              Basiu,nie mam wielkiego doswiadczenia w wedrowkach, niemniej jednak uwazam to
              za swietne hobby... Teraz wyjezdzam do Polski na ok 3 tyg. Po powrocie odezwe
              sie . Pozdrawiam
              • basia553 Re: Mamy z okolic Heidelbergu 26.04.04, 11:06
                Zycze milego pobytu w Polsce! Ja jade za pare dni na wakacje do Wloch!
                A wiec do kiedys! Pozdrawiam
                • desire.et Re: Mamy z okolic Heidelbergu 26.04.04, 23:17
                  dziekuje i wzajemnie ;) Jade w piatek dopiero ;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka