Dodaj do ulubionych

boję się

19.01.05, 20:09
Dodajcie otuchy:) własnie szykuje sie do wyjazdu do Niemiec - Darmstad. mój
maz jest tam od dłuzszego czasu mnie zatrzymuja tu tylko sprawy związane z
własna firmę ale to jeszcze chwila:). troche sie boję..moja znajomosc
niemieckiego jest raczej mała( ucze sie ), nowe twarze, zwyczaje, przepisy
itd brrr:) . Jak sobie radzić?:)kolega małzonek pracuje ja z pewnoscią na
razie nie bede i ...? odczuwam lęk. tylko sie nie smiejcie proszę:)w końcu
jestem juz dorosła ale te obawy to chyba nic zlego czy wstydliwego?:) wlejcie
otuchę w me serducho:)
Pozdrawiam cieplutko
Obserwuj wątek
    • cytrusowa Re: boję się 19.01.05, 20:39
      Kochana,
      poczytaj sobie wczesniejszy wątek - ja go załozyłam.
      Wyobraz sobie, ze jestem w podobnej sytuacji co y, ja nie znam w żadnym stopniu
      języka, jestem zdana tylko na meża, nie mam tam znajomych i rodziny:-(
      Jest mi ciężko, nie ukrywam, bo większośc rzeczy sama nie zrobie. Spełniam się
      więc prowadząc dom, hihi.
      A poza tym to forum mnie ratuje i kochane dziewczyny!!!
      To dodaje otuchy, naprawdę.
      Na pewno szkoła jeżykowa Ci pomoze, ja zaczynam od podstaw - jest śmiesznie, bo
      widac, że chcemy między sobą rozmwaiać, ale nikt ni w ząb nie zna niemieckiego.
      Zwyczaje i przepisy...no, to osobny temat, nie zamierzamy się w nie wtopić - co
      trzeba, to akceptujemy, a z czym można walczyć - walczymy. Na przykład mamy
      problem z gospodarzem domu...
      Dużo by się tu rozpisywac...
      Jak masz ochotę pogadać, zawsze służę moim nrem gadu-gadu, 3020295.
      Od poniedziałku:-)
      Pozdrawiam cieplutko i 3maj się, jestem z Tboą.
      • tomek-niemcy zdecydowania, samozaparcia i odwagi, niemcy to tez 19.01.05, 21:25
        ludzie ;-)

        cytrusowa napisała:

        > A poza tym to forum mnie ratuje i kochane dziewczyny!!!
        > To dodaje otuchy, naprawdę.

        no ja sie dopominam o wspomnienie nas, plci brzydkíej
        na tym forum tez sie staramy spowodowac
        aby nie sie nie bac tylko normalnie w niemczech zyc.

        Najwazniejsze sa informacje i po to tu jestesmy wszyscy,
        pozdrowienia i 3majcie sie wszyscy razem
        tomek
        • agul77 Re: zdecydowania, samozaparcia i odwagi, niemcy t 19.01.05, 22:40
          Dziekuje Cytrusowa :) i tobie tomku też za słówa otuchy:)
          Cytrusowa moje gg 4337870:) a w jakim mieście sie spełniasz jako gospodyni
          domowa?:)))
      • dunia77 Re: boję się 20.01.05, 05:09
        > Wyobraz sobie, ze jestem w podobnej sytuacji co y, ja nie znam w żadnym stopniu
        > języka, jestem zdana tylko na meża, nie mam tam znajomych i rodziny:-(

        Przynajmniej macie na kogo sie zdac, ja w momencie przyjazdu do Niemiec nie
        mialam tego luksusu. ;) I znalazlam mieszkanie, podpisalam kontrakt, znalazlam
        KK, zalatwilam pozwolenie na pobyt... rowniez przy bardzo slabej znajomosci
        jezyka. Pomyslcie, ze Wy to macie dobrze, bo juz ktos grunt przygotowal :)



        • agul77 Re: boję się 20.01.05, 08:23
          Dunia na pewno masz rację:) ale dla mnie to pocieszające co napisałaś- nie bede
          sama. owszem bedzie brakowac codziennych ploteczek z przyjaciółką i takich tam
          ale w koncu wszedzie mieszkaja ludzie:)i jesteście WY:). jest to moż elęk przed
          zaczynaniem wielu rzeczy od nowa. ale taką dezyzje podjelismy i dam sobie
          rade!:)))pewnie sa i tacy którzy mieli lub maja gorzej.
          Pozdrawiam
          Miłego dzionka
          Aga
      • fantazja_huany Re: boję się 29.08.05, 16:44
        hej :)) pozdrawiam z Bremy, a od listopada z kassel :)) jako kolejna
        spelniajaca sie gospodyni domowa:)) jestem w identycznej sytuacji, pisz na moj
        gg jak masz ochote pogadac:) 1740299
        buziakuje!
    • walterbertin wszystcy cie rozumiemy i witamy cieplo 20.01.05, 13:06
      agul77 napisała:

      > Dodajcie otuchy:) własnie szykuje sie do wyjazdu do Niemiec - Darmstad. mój
      > maz jest tam od dłuzszego czasu mnie zatrzymuja tu tylko sprawy związane z
      > własna firmę ale to jeszcze chwila:). troche sie boję..moja znajomosc
      > niemieckiego jest raczej mała( ucze sie ), nowe twarze, zwyczaje, przepisy
      > itd brrr:) . Jak sobie radzić?:)kolega małzonek pracuje ja z pewnoscią na
      > razie nie bede i ...? odczuwam lęk. tylko sie nie smiejcie proszę:)w końcu
      > jestem juz dorosła ale te obawy to chyba nic zlego czy wstydliwego?:) wlejcie
      > otuchę w me serducho:)
      > Pozdrawiam cieplutko
      wszystcy cie rozumiemy bo wszystcy przezylismy te same strachy
      - niektorzy w duzo gorszym czasie - bo nie wyjezdzali "za mezem" ale uciekali

      Aktualnie dla ciebie wyjazd do Darmstadt to jest cos takiego jak bys sie i w
      Polsce przeprowadzala z jednego konca na drugi - z Bialegostoku do Katowic
      czy ze Szczecina do Lodzi i tak to traktuj a nie inaczej
      szczesliwie wszelkie glupoty z granicami wizami uciekamiem ustaly i jest jedna
      wielka Zjednoczona Europa od Atlantyku do Bugu i Sanu (i to tylko na razie, bo
      krzywa rosnie).
      Uberall wird mit Wasser gekocht - wszedzie sie gotuje na wodzie (domyslnie
      kartofle) a ze sa roznice regionalne w Zjednoczonej Europie to i miedzy
      Bialymstokiem a Katowicami tez sa, wlacznie z jezykowymi
      no chyba ze trafisz na dworcu w Katowicach na jakiego przyjezdengo z Zaglebia
      (Sosnowaca).

      uszy do gory i "durch" czyli "wal przez srodek" (ulicy domyslnie)

      Walter
      • agul77 Re: wszystcy cie rozumiemy i witamy cieplo 20.01.05, 14:31
        bardzo bardzo dziekuje za ciepłe słowa. na pewno bede tu cześciej zagladac:)
        naprawde warto. wiem ze nie ja pierwsz wyjezdzam ale chyba wiekszosc z nas
        miała pewne dylematy przed podjęciem tego kroku.
        Aga
    • dede1 Re: boję się 20.01.05, 14:15
      Bedzie dobrze. Ja przyjechalam do Niemiec tylko na dwa miesiace. I zostalam. To
      bylo w lipcu 2000. Nie znalam jezyka. Pare slow zaledwie. Dlatego na poczatku
      wykorzystywalam znajomosc angieslkiego. I tak tez poznalam mojego meza.
      Dzis jestem szczesliwa. Mam fajnego meza. Nauczylam sie niemieckiego. Wkrotce
      bede zdawala ZMP z tego jezyka. I zapewne na tym nie poprzestane.
      Oczywiscie jest pare rzeczy, ktore trzeba zaakceptowac. Podobnie jak cytrusowa
      nie mam tu rodziny aczkolwiek po tych ponad 4 latach mam juz grono znajomych. W
      zasadzie tak jak napisal Walter taki wyjazd nie rozni sie az tak bardzo od
      wyjazdu do innego miasta w Polsce. Opuszczenie rodzinnych stron zawsze bedzie
      oznaczalo zaczecie wszystkiego od nowa. Nowi znajomi, nowe otoczenie. Znasz
      troche niemiecki wiec juz jestes w lepszej sytuacji niz ja na poczatku. Poza
      tym w Niemczech jest tak duzo cudzoziemcow (mieszkam we Frankfurcie nad Menem i
      mam czasem wrazenie, ze tu jest wiecej cudzoziemcow niz samych Niemcow, moi
      znajomi Niemcy widza to tak samo) dlatego bycie nie-Niemka nie jest tutaj
      niczym specjalnym. Bedziesz traktowana i odbierana jak kazda inna osoba. Nikt
      nie zwraca tu specjalnej uwagi na to skad sie jest. Na pewno dobrze zrobisz
      rozwijajac swoja znajomosc Niemieckiego. Ulatwi ci to kontakty i doda pewnosci
      siebie. Nie zamykaj sie z powodu lekow w domu. Wychodz do ludzi. Idz na basen,
      do kina, pobuszuj po sklepach. Polecam ksiegarnie tutaj. Wyposazone sa w
      wygodne kanapy, na ktorych mozna godzinami czytac.(chodzi o duze ksiegarnie jak
      Hugendubel a nie male prywatne). Bedzie dobrze!
      • agul77 do dede1 20.01.05, 14:33
        dede bardzo dziekuję za ciepłe słowa. zdaje sie że bedziemy stosunkowo
        niedaleko od siebie mieszkać:)) pozdrawiam cieplutko
        Aga
        • walterbertin na dziendobry dobre rady 20.01.05, 17:09
          daj sobie mezowi w prezencie kupic taka szkolna Auflage na biurko
          - nie pamietam jak sie to po polsku nazywa - no taki plastki z obrazkiem w
          formacie prawie A2 - za chwile czyli na miesiac lub dwa przed poczatekiem roku
          szkolnego bedzie takich pelno w sklepach papierniczych z supermarketach w po
          przystepnej cenie - normalnie tez nie sa horendalnie drogie a czasami mozna
          dostac za dziekuje na targach czy innych imprezach - np. maszyn drukarskich -
          czy maszyn plastykujacych
          przyczym obrazek to wlasnie mapa Niemiec
          - najlepiej dwie Auflagen od razu mapa administracyjna i topograficzna na dni
          parzyste i nieparzyste |:-)))) - i jezdz palcem po Niemczech az do bolu by
          pozniej jezdzic in Natura - musisz sie w miare szybko poczuc jak w domu
          i "odpracowac" zrekompensocwac wycieczki szkolne na ktorych miejscowe dzieci
          byly a ty sie nie zalapalas ze wzgledow zrozumialych.

          Roznice regionalne sa w Niemczcech jak miedzy Gdanskiem a Budapesztem czy
          Bialymstokiem a Bratyslawa bo mniej wiecej geograficznie tak sie Niemcy
          rozciagaja od Flensburg (Morza Polnocnego) do Berstgaden (Alp) - jednym slowem
          duzo do zobaczenia i poznania

          Faktycznie Darmstadt jest rzut beretem od Frankfurt am Main - od dworca do
          dworca 25 min pociagem regionalnym - z tym ze jedno jest ca. 300.000
          mieszkancow a sam Frankfurt z przyleglosciami niby administarcyjnie nie w FFM
          ale faktycznie nalezace do organizmu miasta FFM to 2 mln mieszkancow
          - tak ze ten rzut beretem na mapie czy od dworca do dworca - to moze byc
          rowniez 2-3 godziny jazdy samochodem jezeli mieszkajacy akurat na przeciwnych
          koncach Darmstadt i Frankfurt am Main.
          (Ja akurat pobieralem dosc dawno temu nauki w FFM, tak ze znam realia lokalne)

          Wielu ludzi mowi, ze mieszka we Frankfurt am Main - owszem jest to bliskie
          prawdy - pracuja w FFM, czy Frankfrut am Main jest jakos ich centrum zycia, a
          mieszkaja pod Giesen czy pod Wiesbaden i dojezdzaja
          tak samo z Darmstadt - pracuja w Darmstadt, czy Darmstadt jest jakos ich
          centrum zycia, a mieszkaja pod Heidelberg czy Mannheim i dojezdzaja.
          albo nawet z Karlsruhe to wprawdzie 125 km czy 150km w linii prostej - ale
          mniej niz godzina jazdy ICE po trasie przelotowej na Basel (Bazyleje)

          Walter
          • cytrusowa Re: na dziendobry dobre rady 20.01.05, 17:27
            Kochani panowi, przepraszam najmocniej, ze o Was nie wspomniałam - jesteście
            wielką podporą i wiem, że też udzielacie się na forum. Wiem, wiem:-)
            Także mam tu na forum fajnych ludzi (obojga płci),z którymi mogę zaawsze
            pogadać - pomogą na pewno lub chociaż pocieszą.

            A ja mieszkam i spełniam sie jako gospodyni (haha) w Kolonii
            • walterbertin jako psychiczny macho ja cie nie rozumiem 21.01.05, 12:11
              > A ja mieszkam i spełniam sie jako gospodyni (haha) w Kolonii
              moze jestem psychicznym macho ale uwazam ze nie ma dla kobiety pieknieszej roli
              w zyciu jak gospodnyni (na swoim) - a rola mezczyzny jest zapewnienie finansowe
              kobiecie tej mozliwosci - bycia gospodynia na swoim.

              czy koniecznie ci sie mazy ci sie wycieranie cudzych kontow, zginanie garba dla
              innych etc. - panszczyzna

              - to jest jakas choroba post-socjalistyczna (rowniez post-narodowo-
              socjalityczna, z czasow gdy Alle Raeder Rollen fuer den Sieg i kazdy do roboty -
              pracownicy przymusowi i niemieckie kobiety jako rezerwlaur taniej sily
              roboczej) ze kobieta ma sie realizowac przez prace zawodowa-zarobkowa
              - dla mnie to jest chore - pracownicy przymusowi dostali odszkodowanie za
              tamten okres czy tez wyrownianie placy bo sie sadzili ze ich zmuszano do pracy
              - a kobiety sie same do tej pracy pchaja - o co biega ??? co jest tu grane ???

              Jezeli kobieta musi, bo kasy nie starcza - taki los, mozna probowac zmienic,
              moze sie uda

              Ale jezeli kobieta nie musi, bo kasa przyniesiona do domu przez chlopa starcza
              - to niech siedzi pani Kukulkowa w domu i pilnuje gniazda i ogniska domowego.

              Przedewszystkim siedzi na swoim, a nie w snieg, deszcz, upal dostaje garba na
              cudzym - napleniajac jakiemus "brzydkiemu" kapitaliscie kabze przez wyrobniczo-
              panszczyzniana prace - jako robotnik suchotnik ino skora kosc - nawet jezeli
              robotnik-suchotnik po wyzszych studiach to tez wyrobnik.

              No bo na tym wlasnie praca zarobkowa miedzy innymi polega - na chodzeniu w
              kieracie dla kogos, by wprawdzie zarobic na przyslowiowa miske ryzu - mniejsza
              lub wieksza - ale przedewszyskimi by ten ktos - wlasciciel kieratu - stal sie
              tlusciejszym. |:-)))) czy na tym ci zalezy ???

              W.
              • dunia77 Re: jako psychiczny macho ja cie nie rozumiem 21.01.05, 12:34
                > - a kobiety sie same do tej pracy pchaja - o co biega ??? co jest tu grane ???

                Bo sie nudza w domu ? ;)
                Jeszcze rozumiem, jak ktos ma domek z ogrodkiem i trojke dzieciakow, to
                rzeczywiscie sporo do zrobienia w domu jest. Ale bezdzietne panie domu na 50 m2
                ? Ile mozna pucowac kabine prysznicowa i ogladac telenowele ?
                To ja sie nie dziwie, ze tak wiele "pan domu" wychodzi "po zapalki" i wiecej nie
                wraca ;)

                > Ale jezeli kobieta nie musi, bo kasa przyniesiona do domu przez chlopa starcza

                A co to znaczy "starcza" ? Jednym starcza, jak maja dach nad glowa, a innym
                jacht i wakacje na Tahiti to tez malo.
                Moglabym sie z Toba zgodzic przy zalozeniu, ze to co moze zarobic kobieta to
                jakis tam maly ulamek zarobkow jej meza. Wtedy moze i rzeczywiscie niech siedzi
                w domu, szoruje te lazienke i nie zawraca glowy. Ale nie zawsze tak jest,
                wlasciwie coraz czesciej tak nie jest.

                > - to niech siedzi pani Kukulkowa w domu i pilnuje gniazda i ogniska domowego.
                Kukulkowa ? Pewien jestes ? ;)

                > Przedewszystkim siedzi na swoim, a nie w snieg, deszcz, upal dostaje garba na
                > cudzym - napleniajac jakiemus "brzydkiemu" kapitaliscie kabze przez wyrobniczo-
                > panszczyzniana prace

                A jak sie do tego maja np. kobiety - szefowie wlasnych firm ?
                Kobiety - nauczycielki ? Kobiety - lekarze ? Kobiety - pracownicy naukowi ?

                Walterze, moze o tym nie wiesz, ale bywaja tez zawody, gdzie praca jest
                ciekawsza od gotowania, zmieniania pieluch i mycia kafelkow. Naprawde.
              • dede1 Re: jako psychiczny macho ja cie nie rozumiem 21.01.05, 13:37
                Wiesz Walter ja mysle, ze problem polega na tym, ze od kobiety w dzisiejszej
                dobie wymaga sie aby byla piekna, wspaniala, miala dzieci a jednoczesnie robila
                kariere zawodowa. I gdy z jakichkolwiek powodow kobieta zajmuje sie domem, to
                jest to dziwnie postrzegane. Wiem to z wlasnego doswiadczenia. Studiowalam w
                Polsce i przez lata studiow takze pracowalam (co by na te studia zarobic).
                Pracowalam takze tu w Niemczech. Po slubie zdecydowalismy, ze bede zajmowac sie
                domem i uczyc niemieckiego. Przeciez nie mozemy w nieskonczonosc rozmawiac po
                angielsku! I tak zostalo do dzis. Czyli dobrze ponad 3 lata. Maz zarabia
                wystarczajaco abym ja mogla nie pracowac. Oboje jestesmy z sytuacji generalnie
                zadowoleni. Przegladam regularnie ogloszenia o pracy ale nie tak calkiem na
                serio gdyz raczej jestesmy w fazie dojrzewania do decyzji o dziecku. I wszystko
                bylby fajnie ale uwierz mi, ze gdy ktos pyta sie co robie, czy pracuje, to
                czuje sie dziwnie mowiac, ze zajmuje sie domem. Prawie zawsze slysze pytania
                czy sie w domu nie nudze (czlowiek inteligentny nigdy sie nie nudzi) i takie
                tam bzdury. Ale gdy w lecie popracowlam u kolegi w restauracji przez 8 tyg. po
                12 godz na dobe z jednym dniem wolnym to nikt nie zatroszczyl sie o to czy mi
                sie taka praca za w sumie nienajwieksze pieniadze podoba. Kazdy komentowal, ze
                to taka mila odmiana. Mila odmiana! Po 4 tyg mielismy z mezem serdecznie dosc
                takiego zycia gdy mnie w domu wciaz nie bylo a wracalam po 24.00 jak maz
                wychodzil do pracy ja jeszcze spalam. Ale dla ludzi najwazniejsze bylo, ze
                pracuje. Skoro nie siedze w domu to wszystko jest OK i ja jestem OK. Zgodzilam
                sie na ta prace bo mialy byc to 4 tyg i pomyslalam - co mi szkodzi. Dla ludzi
                niej jest normalne, ze kobieta zajmuje sie tylko domem. I nigdy nie bedziesz
                jako kobieta w takiej roli milo postrzegany. Nie mowie, ze nigdy nie chcialabym
                pracowac. Wprost przeciwnie. Mam nadzieje, ze znajde kiedys prace na miare
                moich ambicji i umiejetnosci. Na razie z tego co sprawdzilam bez problemu moge
                znalezc zatrudnienie we wszelkich kawiarenkach itp. Taka praca mnie jednak nie
                interesuje. To niestety uboczny efekt zmiany kraju w nienajkorzystniejszym
                momencie zycia (zaraz po studiach). I mysle, ze Cytrusowa tez dziwnie sie czuje
                w roli zony zajmujacej sie domem. Bo otoczenie swoimi reakcjami na takowa
                informacje wprawia nas czesto w zazenowanie. Pozdrawiam
                Iza
                • walterbertin moje panie pokaze wam jak to chlop widzi 22.01.05, 07:54
                  ja nie mam innej mozliwosci widziec tematu praca kobiet tylko jak chlop ze
                  wzgeldow natury i troche wychowania moze troche XIX-wiecznego albo
                  sredniowiecznego, a wyglada to tak:

                  Dla mnie jako chlopa fakt, ze moja zona nie musi pracowac jest faktem
                  potwierdzenia mojej starownosci - zgodnie z powiedzeniem - Kot ma byc lowny a
                  chlop starowny - czyli chlop sie ma starac o rodzine.
                  Wystarczy spojrzec wiosna na pierwsze lepsze drzewo gdzie ptaszki wija gniazdo
                  pani Kosowa na jajeczkach a pan Kos lata i zbiera robaczki czy slomki i do domu
                  znosi - tak jest natura. Oczywiscie nie ma jednego bez drugiego - jak
                  nienaturalne dla mnie samotnie wychowujace matki

                  Jeszcze raz chece podkreslic "nie musi" bo taka jest stworzona przezemnie czy
                  innego chlopa sytuacja finasowa domu - naszego domu -

                  Jezeli towarzyszka zycia ma ochote i znajdzie dla siebie pasujaca prace zalezna
                  (panszczyzniana) - chociazby dlatego zeby miec kontakt z ludzmi innymi niz
                  sasiedzi czy panie z przslowiowego Kafeekranz - prosze bardzo.

                  Jezeli inni - wasze otoczenie - widza to inaczej to maja skrzywione widzenie
                  czy to socjalizmem czy to narodowym-socjalizmem - niestety skrzwione rozwojem
                  spolecznym XX wieku ktory moze nie jest najlepszy
                  odpowiedz na domyslne ataki czy naciski otoczenia jest jedna:
                  - czy kto kiedykolwiek y was widzial pania hrabinia czy zona fabrykanata
                  tyrajaca na cudzym ???
                  lub
                  czy ktos z wasw widzial Bauerke (bardzo ciezka praca ale na swoim i w domu)
                  zona dobrego Bauera tyrajaca na cudzym ???

                  Praca zawodowa kobiet wziela sie z potrzeby finansowej - wrecz glodu w XIX
                  wieku - podobnie jak praca dzieci - wiele dziedzin zycia by dzis nie
                  funkcjonowalo bez pracy kobiet, jednak po dzis dzien sa kraje gdzie ta sama
                  praca kobiet jest gorzej wynagradzana niz praca mezczyzn - na podstawie roznych
                  ale bardzo dziwnych argumentow z gatunku an den Haaren gezogen.

                  Nawet jezeli nie jest to praca od gwizdka do gwizdka w fabryce czy w
                  Supermarkecie tylko naukowa czy lekarki - to nie powinno byc to z musu
                  czy musu finasowego czy musu z nacisku otoczenia glupich pytan "a ty gdzie
                  pracujesz ??? w domu jestes ??? no to MUSISZ sie rozejrzec za praca"

                  Moje panie - jezeli glupawe otoczenie na was naciska z tematem wasza praca
                  czemu nie odpowiadacie jak nalezy
                  - nie pracuje bo nie musza, a moj maz zarabia na nas wystarczajaco dla nas
                  nas zabezpiecza
                  - a wasi (otoczenia) mezowie co ??? ciapciaki ??? nie potrafia sie postarac i
                  musicie tyrac na panszczyznie ???
                  i zaraz otoczeniu rura zmieknie

                  - a wasz maz, o ile ma podobna struktura psychiczno-myslawa do mnie, urosnie
                  jak na drozdzach

                  Walter
                  NB. najbardziej przypalano strawa smakuje z kochanej reki
                  - i tu sie pokazalem jako absolutny macho
                • dunia77 Re: jako psychiczny macho ja cie nie rozumiem 24.01.05, 12:30

                  > interesuje. To niestety uboczny efekt zmiany kraju w nienajkorzystniejszym
                  > momencie zycia (zaraz po studiach).

                  LOL :) To napisze Ci, ze ja rowniez wyjechalam do Niemiec zaraz po studiach i
                  pracuje w swoim zawodzie.
                  Niesamowite, prawda ? ;)
                  • dede1 Re: jako psychiczny macho ja cie nie rozumiem 27.01.05, 15:06
                    Gratuluje wobec tego! Nie napisalam, ze jest to niemozliwe. I wcale nie uwazam
                    tego za niesamowite. Tyle, ze sytuacja kazdego z nas wyglada zawsze nieco
                    inaczej. Moj post byl na inny temat - chodzilo o samopoczucie kobiet
                    zajmujacych sie domem i reakcje otoczenia. To wszystko. Osobiscie powodzi mi
                    sie dobrze. Nie uskarzam sie.
          • dede1 Re: na dziendobry dobre rady 21.01.05, 10:17
            Milo ci czytac Walter. Udzielasz sie nie tylko w sprawach dot. jakich
            formalnych problemow ale rowniez wspierasz tych, ktorymi targaja rozterki
            emocjonalne. To mile. Jesli znasz Frankfurt to na pewno wiesz gdzie znajduje
            sie stacja U4 Bornheim Mitte. Tu wlasnie mieszkam. Gdybym wybierala sie do
            Darmstad aby odwiedzic nasza nowa, pelna obaw kolezanke to potrzebuje ok 3
            minut aby dojechac metrem do KOnstablerwache. Tam przesiadam sie w S3 lub S4 i
            pewnie czekaloby mnie jeszcze z pol godziny do Darmstad Hauptbahnhof. Pozostaje
            kwestia gdzie mieszka nasza nowa kolezanka???
            No dobra. To takie sobie rozwazania.
    • mch76 Re: boję się 20.01.05, 18:52
      Witam!!
      Kochana, bedzie dobrze. Ja mieszkam w Hamburgu od pol roku. Rzucilam wszystko w
      Polsce i przyjechalam tu z mezem, zeby mogl robic doktorat. Czasmi jest ciezko,
      ale za kazdym razem powtarzam sobie, ze przeciez to jest wielka szansa, zeby cos
      nowego zobaczyc i przezyc. Tez narazie zajmuje sie domem i chodze do szkoly,
      uczyc sie jezyka. Trzeba myslec pozytywnie!!!!
      Moj numer gg 4580244.
      Zapraszam
      • agul77 Re: boję się 21.01.05, 07:57
        Walterze bardzo dziekuje za pomysł:) od zawsze lubiłam jeździc palcem po
        mapie:)))to jeszcze kilka tygodni i już...i masz rację mch76 to naprawde wielka
        szansa na zobaczenie i przeżycie czegos nowego innego etc. bardzo wam
        wszystkich dobre duszyczki dziekuję. są jeszcze dobrzy ludzie na tym świecie i
        to całkiem sporo.
        Jeśli mozecie mi pomóc, dać jeszcze kilka dobrych rad będę wdzięczna.
        Miłego dnia
        Aga
        • dede1 Re: boję się 21.01.05, 10:19
          Hej Aga! Masz racje, ze Darmstad jest niedaleko. Bedziemy wiec niejako
          sasiadkami.Ciesze sie z tego.
          • agul77 Re: boję się 21.01.05, 16:52
            Hej dede:) ja też sie cieszę , w dobie kiedy cały świat ( prawie ) to globalna
            wioska praktycznie wszedzie jest niedaleko:).
            a jesli chodzi o to gdzie dokładnie mieszkano nasze sie znajduje to w
            Rosdorfie , a przecież zawsze można sie spotkac w pół drogi:)))))))))
            Aga
    • ziutka Re: boję się 21.01.05, 21:11
      uciekaj z tego miasta to jest male zawszone miasto pelne faszystöw!!! Möj
      profesor na UNiwersytecie spytal mnie i kolezanke na egzaminie czy mamy juz
      wykupiony bilet powrotny do domu bo nasz czas sie skonczyl, jedz do duzego
      miasta bo cie tu zjedza!, juz Frankfurt znosniejszy i bardziej kosmopolityczny,
      a juz najbardziej wystrzegaj sie polaköw! tak jak powiedzal JN
      Jezioranski:Odszedł wielki autorytet XX-wiecznej Polski. Był obsesyjnie
      zakochany w Polsce.Powtarzał jednak, że największym niebezpieczeństwem dla niej
      bywają sami Polacy
      • agul77 Re: boję się 22.01.05, 10:13
        hmmm jakos cie nie posłucham....mój maż zna Darmstad jak własna kieszeń, ma
        mnóstwo znajomych o wielu narodowościach nie tylko Niemców czy Polaków. część z
        nich poznałam odwiedzająć męża podczas jego bytnosci tam. Dodam że zanim sie
        poznalismy ponad 3 lata spędził w tym jak to nazwałaś "zawszonym ,
        faszystowskim" miescie i nikt nigdy nie dał mu odczuć że jest kims gorszym.
        Może to twój czas się skończył, nie wiem z jakiej przyczyny, ale mój dopiero
        sie zacznie. A moze po prostu twój profesor nie darzył cie najwiekszą
        sympatią? i skad ta opinia o mieście pełnym złych,niedobrych ludzi skoro
        wspominasz tylko o jednej osobie(profesorze). Poza tym zawsze wychodziłam z
        założenia ze ludzie tak cie traktuja jak ty ich:)
        miłego dnia kochani

        Aga
        • dede1 Re: boję się 22.01.05, 18:05
          Kazdy z nas gdziekolwiek sie nie znajduje zbiera dzien po dniu jakies tam
          doswiadczenia -lepsze i gorsze. Tyle, ze jak sie jest za granica to latwo
          zwalic wine na np. "tych faszystow" albo "rasistow" albo kogokolwiek. Sama sie
          lapie na tym, ze w chwili powaznego wnerwienia mowie do meza "nie badz taki
          niemiecki, wyluzuj". Na szczescie moj maz jest niezwyklym optymista i ma
          wielkie serce dlatego nigdy sie nie obraza. Reaguje smiechem i przytualniem.
          Bedac za granica latwo znajdziemy winnych gdy inni sa dla nas niemili. Od razu
          poczujemy sie w roli niewinnej ofiary bo ci np. Niemcy to pewnie nie lubia
          Polakow albo cudzoziemcow w ogole. Jesli w Polsce jakas baba np. wepchnie sie
          przed nami w kolejce to pomyslimy "Co za glupia baba" a nie "Co za glupia
          Polka. One wszystkie takie chamowate". Bardzo trzeba sie pilnowac aby pozostac
          obiektywnym i patrzec na ludzi przede wszystkim jak na ludzi a nie jak na
          przedstawicieli roznych narodowosci. Ja czuje sie w Niemczech dobrze.
          Pozdrowka
          Iza
          • agul77 Re: boję się 23.01.05, 18:44
            hej dede:) ja nie wątpie że będę sie tez czuc dobrze tak jak ty:) poznałam tam
            odwiedzając kolege małzonka mnóstwo ludzi, Niemców,Polaków, Hiszpanów,Afganów i
            innych i twierdzę że to naprawde ok ludki. Każdy chce pomóc, każdy ma dobre
            słowo bo wiekszosc z nich juz dawno przeszła te droge na którą ja dopiero
            wchodzę. jestem im wdzieczna tak jak i ludziom z tego forum za dobre rady i
            mnóstwo optymizmu:)

            Aga
        • ziutka Re: boję się 23.01.05, 14:03
          To straszne ze kolejny raz sie przekuje ze wiele (bo naturalnie nie wszyscy) z
          POlaköw to aroganckie typy i Twöj mail to potwierdza a wiez dlaczego? dlatego
          ze ja w swoim mailu nie krytykowalam Twojej osoby, nie powiedzialam anie pöl
          slowa ze to ze jedziesz do Niemiec w jakikolwiek sposöb swiadczy o tobie, albo
          ze staniesz sie taka sama jak ci ktörych mialam nieszczescie poznac. Ale
          nie...w sposöb tak prostacki i tak bezwstydnie przypisalas mi wszelkie mozliwe
          cechy ktörych nie mam. Ja tez mam przyjaciöl i nigdy nie powiedzalam ze wszyscy
          sa zli, ale jak taki ktos jak ty nie rozumie pewnych przeslan to nie moja wina.
          SZkola najwidoczniej poszla w las. I dam ci dobra rade jezeli bedziesz tak
          wszystkich z göry oceniala to szybciutka tu bedziesz sama jak palec. Moja
          wypowiedz odnosila sie do Darmstadt Z MOJEGO PUNKTU WIDZENIA gdyz mieszkam tu
          juz od 5 lat i wielewidzialam i poznalam. Jezeli okolo 50 procent wszystich
          znajomych ucieka z DArmstadt to cos chyba jest z tym miejscem najwidoczniej nie
          tak. A co do Profesora....nie bylam na egzaminie sama, ale jak sie kiedys
          przekonasz sama wielu ludzi co tutaj mieszka nie möwi tego co mysli, i wielu
          gdyby tylko mogli odstawiliby wszystkich obcokrajowcöw pod granice. Cöz to
          dobrze ze chociaz jeden okazal sie odwazny i powiedzial prawde, dziekuje mu za
          to, bo szczerosc to cnota ktörej tu ciezko znalezc. Cöz möj czas chyba dobiega
          do konca i dobrze bo jeszcze pare lat to zdziczalabym tutaj. A w POlsce czeka
          na mnie rodzina przyjaciele, dobre miejsce pracy i kultura i pewna tradycja
          ktörej niestety na prözno tutaj szukalam. Zycze Ci wszystkiego najlepszego, nie
          musisz odpisywac tego postu bo temat zostal zakonczony. Nie dam sie przez
          Ciebie obrazac i nie pozwole zebys obrazala innych a jezeli nie chcesz slyszec
          tez innych mysli i poglädöw to tu nie zaglädaj bo po to jest te forum
          przeciez. A jezeli chcesz sie nauczyc inteligencji socjalnej to spöjrz na
          ostatni post kolezanki ktöra nie obrazajac nikoggo w dosadny sposöb wyrazila co
          mysli.
          • agul77 Re: boję się 23.01.05, 18:39
            mimo wszystko odpisze bo chyba nie wierze w to co czytam... czy ja cie
            obraziłam?????????????????????? ??????????????????????????????? ??????????????????
            nie miałam takiego zamiaru i chyba tego nie zrobiłam.widzisz to co chcesz
            widzieć i to tylko potwierdza moja opinie o wydawaniu takich sadów jak ty
            wydałas na miasto i ludzi którzy je zamieszkują. Pod granice nawet w Polsce
            wielu odesłałoby nie tylko obcokrajowców ale każdego kto im w jakims sposób nie
            odpowieda. wszędzie sa dobrzy i źli ludzie więc może nie przesadzajmy z tymi
            osądami. faktem jest to że to niestety Polacy w wielu krajach na świecie maja
            zła opinię co jest bardzo smutne....
            Pozdrawiam
            Aga
    • rycho7 Re: boję się 24.01.05, 09:27
      agul77 napisała:

      > wlejcie otuchę w me serducho:)

      W Niemczech wspaniale sie zyje. Zaaklimatyzujesz sie bardzo szybko. Jak sie
      niemieckiego uczysz to sie nauczysz. Zaden problem. Jak Ci bardzo zalezy to
      napisz na rycho7@gazeta.pl .
      • agul77 Re: boję się 24.01.05, 11:12
        hej, dziekuję za dobre słowo.myślę że nie moze byc tam tak źle skoro tylu
        Polaków tam jest:) napisałam maila:)
        Pozdrawiam
        Aga
        • walterbertin powiedzmy ludzi z Polski 25.01.05, 19:27
          agul77 napisała:

          > hej, dziekuję za dobre słowo.myślę że nie moze byc tam tak źle skoro tylu
          > Polaków tam jest:) napisałam maila:)
          > Pozdrawiam
          > Aga
          powiedzmy ludzi z Polski - bo ja akurat jestem Niemcem, durch und durch,
          chociaz urodzony w Polsce (PRL) - musisz to uwzglednic w mysleniu ze w
          Niemczech nie kazda osoba mowiaca po polsku to Polak - a byc moze nawet, ze ma
          z Polska (PRL) jeszcze niezabliznione zadry, jak tez na pytanie "A Pan to
          Polak ?" nie zawsze maja chcec opowiadac co i jak - no bo i po co
          dawne dzieje bylo minelo - tylko jeszcze nie zawsze chce ujsc w niepamiec,
          jezeli wspomnienia nienajlepsze osobiste.

          Walter
          • agul77 Re: powiedzmy ludzi z Polski 26.01.05, 10:27
            Przemyślałam sobie to co napisałeś i zgadzam sie z tobą. Z pewnoscią powinnam
            wziąc to pod uwagę.
            Pozdrawiam
            Aga

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka