Dodaj do ulubionych

Marzenia a rzeczywistosc

27.05.05, 19:49
Witam
Od pewnego czasu sledze forum,pare razy sie wypowiadalem.Interesuje mnie dyskusja na temat zderzenia sie waszych aspiracji z szara rzecywistoscia niemiecka.
Czy jako osoby po studiach(w Polsce) lub wyjezdzajace w trakcie studiow pogodziliscie sie do konca z gorsza praca(lub tez praca dla mniej wykfalifikowanych)?.Obsewuje bowiem wsrod znajomych ze rzadko komu udalo sie zrobic jakas malutka chociaz kariere(poza materialny oczywiscie),posiasc prace wymagajaca myslenia a nie tylko miesni,itd.Mysle ze niektorzy beda wiedziec o co mi chodzi i podziela sie swoimi obserwacjami lub przezyciami
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • dino22 Re: Marzenia a rzeczywistosc 27.05.05, 20:29
      Wprawdzie nie mam studiów a jedynie szkołe średnią, ale pozwole sobie napisać
      również coś na ten temat, ma nadzieje że mnie nie skrytykujesz :/ Jak juz
      zapewne czytales tez zalozylem watek zwiazany z wyjazdem do Niemiec. Powiem tak
      praca sezonowa w Holandii i w Niemczech (mialem okazje tylko w tym pierwszym
      kraju pracowac) nie jest pracą, ktora można by wykonywać cały czas. Oczywiste
      jest ze raczej satysfakcji sie z takiej pracy nie ma. Lepiej byloby pracowac w
      polsce pod wraunkiem ze bylaby praca i za godziwe pieniadze. Kto pracowal przez
      posredniakow wie jak to wyglada, warunki mieszkaniowe tragiczne, ciagly stres,
      zle odzywianie, wieczne problemy, po dwoch miesiacach jak sie wraca odnosci sie
      wrazenie jak by bylo sie tam cala wiecznosc. W moim przypadku nie mam wiekszego
      wyboru, tutaj pracy nie dostane, jesli juz to za 600 zl bo takie mialem
      propozycje. Moje wyksztalcenie (technik informatyk) moge sobie zaszklic na
      scianie. W takiej sytuacji mam wybor, wyjechac i zyc troszke lepiej albo zostac
      i nigdy nic nie miec. Chce zaryzykowac, moze sie uda, w koncu co mam do
      stracenia. Widzialem ze odpowiadales na moj watek tak wiec nie bede sie
      powtarzal, wiesz jak to wyglada. W przypadku ludzi po studiach to nie wiem jak
      sytuacja wyglada. Tez probowalem studiow ale po roku zrezygnowalem ze wzgledu
      na "terror psychiczny" jaki tam byl stosowany wobec studentow. To nic nowego bo
      wszedzie tak jest ale ja sobie nie dalem z tym rady. Przyjaciele, nie wiem jak
      tam w Niemczech jest dokladnie, wiem tylko tyle co slyszalem ale jesli chcecie
      tutaj wrocic i pracowac to musicie miec znajomosci, bo inaczej nie ma szans na
      dobra prace. Ja ich nie mam i dlatego jest jak jest. Jestem z woj. opolskiego
      tutaj licza sie uklady i lapowki, podobnie jak gdzie indziej moze tutaj
      bardziej z racji ze sytuacja z praca jest bardziej tragiczna niz w innych
      wojewodztwach. Mysle ze jesli ktos mieszka tam w Niemczech to napewno lepiej mu
      sie zyje niz tutaj w Polsce, wiem ze nie ma kokosow ale przynajmniej cos
      mozecie sobie kupic z tej pensji oprocz jedzenia, a powiedzcie co mozna sobie
      kupic oprocz jedzenia i oplacenia podatkow i mieszkania za 600 zl? Druga sprawa
      to proponuje sledzic pomysly polskiego rzadu, w ciagu tygodnia powstaje kilka
      pomyslow zwiazanych z nowymi podatkami, przepraszam ile jeszcze mozna
      wytrzymac... Pozdrawiam!
      • engelchen25 PODPISUJE SIE OBIEMA REKAMI 06.06.05, 22:35
        NIC DODAC, NIC UJAC.
        JA TYLKO SIE ZASTANAWIAM, KIEDY SKONCZY SIE NAM CIERPLIWOSC, I LUDZIE PO PROSTU
        WYJDA NA ULICE I ROZNIOSA TEN CALY RZAD ITD.?! ILE MOZNA JESZCZE WYTRZYMAC?
        • machy Re: PODPISUJE SIE OBIEMA REKAMI 04.08.05, 08:17
          hej, moze zanim wezmiesz chwycisz kamien przypomnisz kto w polsce wybiera rzad
          co ?

          abstrahujac od faktu ze ten rzad jest o wiele lepszy od tego co go wkrotce
          zastapi...
    • merhaba1982 Re: Marzenia a rzeczywistosc 28.05.05, 07:43
      Nie pogodzilam sie w ogole z moim wyjazdem! I nawet nie mialam takiego zamiaru
      (to bylo naruszenie moich przekonan,ktore poprowadzilo mnie w depresje).Tak sie
      jednak zycie zlozylo,ze siedze tu juz przeszlo trzy lata.W kazdym mozliwym
      momencie wrocilabym do Polski(nigdy od niej nie zaznalam braku
      pracy,kasy,towarzystwa),co zapewne nie jest wynikiem niespelnionych
      ambicji,tylko mojego uporu a priori :-(
    • ro-bert Re: Marzenia a rzeczywistosc 28.05.05, 07:48
      krzych3333 napisał:


      > Czy jako osoby po studiach(w Polsce) lub wyjezdzajace w trakcie studiow
      > pogodzi liscie sie do konca z gorsza praca(lub tez praca dla mniej
      > wykfalifikowanych)?.

      Nie wiem skad piszesz. Nie wiem skad tyle goryczy w tym co piszesz. Pytanie
      postawione jest jednak bardzo tendencyjnie. Dlaczego zakladasz, ze ludzie z
      Polski po studiach MUSZA w Niemczech podejmowac prace niezgodna z ich
      wyksztalceniem? Ja mysle, ze zalezy to w bardzo duzej mierze od tego JAKIE to
      studia oraz jakie aspiracje i jaka sile przebicia ma dany absolwent.
      Ze z praca jest ciezko (i coraz ciezej) to powszechnie znany fakt. Dotyczy to
      chyba jednak wszystkich starajacych sie o posady a nie tylko Polakow.

      > Obsewuje bowiem wsrod znajomych ze rzadko komu udalo sie zrobic jakas malutka
      > chociaz kariere(poza materialny oczywiscie),posiasc prace wymagajaca myslenia
      >a nie tylko miesni,itd.

      Wprawdzie nie wiem co masz na mysli piszac o karierze i sam twierdze, ze
      takowej nie zrobilem (i nie zrobie) to jednak pracuje w zawodzie, ktorego sie
      przez piec lat studiow w Polsce wyuczylem i... nie narzekam:)


      • merhaba1982 Re: Marzenia a rzeczywistosc 28.05.05, 08:00
        No i o to chodzilo,zeby kazdy podzielil sie s w o i m i pogladami na temat
        starcia ww. Chyba o to.
    • walterbertin nie wiem czy robisz dobre zalozenia 28.05.05, 16:52
      nie wiem czy robisz dobre zalozenia w swojej wypowiedzi
      ja to odbieram ze osoby o ktorych mowisz to w Polsce by byly minimum
      sekretarzami stanu a na obczyznie to musza lopata machac.
      Ja w moim zyciu widzialem tyle osob po studiach - ostatnich matolow i glabow
      ktorzy sie nawet nie potrafili wyslowic w ojczystym jezyku nie mowiac o
      jezykach obcych ze strach. W Polsce to moze w jakichs ukladach by sie gdzies na
      jakiejs robocie przytulili a za granica spotyka ich twarda rzeczywistosc.

      Odwrotnie ludzie po studiach w Polsce z otwarta glowa dostaja za granica taka
      szanse na zycie ktorej by nigdy nie dostali w Polsce np. moj kumpel z lawy
      szkolnej jest kierownikiem lotow w NASA - w Polsce mu zaproponowany by dzieci w
      szkole fizyki uczyl i takich przykladow moglbym ci na kopy.
      Nie dlatego ze Polska to zascianek ale po prostu gdzie indziej jest kasa
      na inwestowanie w ludzi.
      Juz mi postawiono takie pytanie - dokladnie b. starsza nauczycielka chemii
      na spotkaniu absolwentow po latach - z ktorych polowa na wylocie
      Odpowiedz nasza byla
      Pani Basiu lepiej byc wikarym w Watykanie niz ksiedzem proboszczem w Toruniu
      w Polsce zawsze bylibysmy co najwyzej kapitanami zeglugi srodladowej
      poza Polska wprawdzie i moze plywamy "tylko" jako pierwszy oficer
      ale Zeglugi Wielkiej po oceanie - i to jest chyba ta najwieksza roznica
      kazdy z nas tego wylotowego Klanu Starsze Dzieci jest mimum takim pierwszym
      oficerem jezeli nie admiralem na lotniskowcu - moze moj rocznik to byl
      szczegolny jakis taki ze sie rodzili sami dwoglowi

      Walter


      • krzych3333 Re: nie wiem czy robisz dobre zalozenia 29.05.05, 19:45
        Jakos dziwnie spodziewalem sie takiego odzewu.Jeden nie rozumie pytania,inny przeinacza prosty watek piszac niewiadomo co a wiekszosc po prostu nic nie pisze.Jestesmy wspaniali ,zyje nam sie wspaniale,coz to ze naokolo uzywa sie obcego jezyka ,ze Niemcy za nami nie przepadaja,ze w walce o prace stoimy w drugim lub trzecim szeregu,ze ze ze talich ze jest wiele.
        Wazne jest ze nasze auto ma 5 metrow i trudno odroznic go od nowki,wazne jest ,ze mowimy calemu swiatu jak to sie nam dobrze zyje a zadna praca jak wiadomo nie hanbi.
        Nie znudzilo wam sie to juz.
        Pozdrawiam
        • kalkos Re: nie wiem czy robisz dobre zalozenia 29.05.05, 20:29
          nie wiem, skad u ciebie od razu taka zlosliwosc. ludzie odpowiadaja po prostu
          na twoje pytania.
          od siebie moge dodac, ze na poczatku mojego pobytu latwo nie bylo. studiowalem
          jeszcze, mialem male wowczas dziecko, z jezykiem tez raczej srednio. jednak
          mialem duzo szczescia i samozaparcia, ze potrafilem znalezc prace w zawodzie.
          jestem historykiem, pisze doktorat, pracuje nad realizacja polsko-niemieckich
          projektow kulturalnych. zalozylem tez w zeszlym roku mala firme, ktora ma dac
          mi w przyszlosci pelna niezaleznosc finansowa. w polsce wyladowalbym co
          najwyzej w szkole jako nauczyciel, ew. szeregowy pracownik w muzeum.
        • ro-bert Re: nie wiem czy robisz dobre zalozenia 29.05.05, 20:45
          krzych3333 napisał:


          >...coz to ze naokolo uzywa sie obcego jezyka ...

          ?!
          Czyzbys postulowal zmiane jezyka urzedowego w Niemczech? :)

          Twoja reakcja na napisane w dobrej wierze odpowiedzi na Twoj post jest rowniez
          dziwna. Chyba, ze nie oczekujesz odpowiedzi lecz szukasz kogos, z kim moglbys
          ponarzekac. Wtedy przestaje byc dziwna :)
          • karmin-cynober Re: nie wiem czy robisz dobre zalozenia 30.05.05, 04:18
            Na studiach praca miesniami mi nie przeszkadzala. Wykonywalam tez to co
            chcialam, nie tylko kiepskie prace a "miesniowkami" w markach zarabialo sie inne
            pieniadze. po studiach to rzeczywiscie tragedia, dalej idiotyczne joby robic.
            nieprawda jest to co piszesz, ze nikomu sie nie udawalo. Udalo sie wiecej
            generacji ktora przyjechala wczesniej, w latach osiemdziesiatych. Tylko wez pod
            uwage ze wtedy tej pracy, jakiejkolwiek bylo wiecej. Dzisiaj po prostu w
            Niemczech nie jest tak rozowo. Kiedys sam przelicznik zlotowki i marki tworzyl
            "bogatego" w Polsce. W tej chwili jestesmy w zupelnie innej sytuacji. Niektorym
            moim znajomym udalo sie nakrecic pare kontaktow i pracuja dla niemieckich i
            polskich firm a nigdy nie wyjechali z Polski. Owszem byli w Niemczech ale nie
            zamierzali wyemigrowac. Inni siedza tutaj od lat i bide skrobia. Niemcom po
            nieatrakcyjnych studiach tez sie tutaj nie powodzi, oczywiscie ich sytuacja
            wyglada lepiej bo sa rodzice i sozialamt. W Niemczech jest w tej chwili paskudna
            bryndza gospodarcza i bezrobocie.
            • walterbertin mam rece i nimi krece no i mam jeszcze glowe 30.05.05, 13:04
              Moze bedzie moja wypowiedz szokujaca bo absolutnie odbiega od prawd gloszonych
              w Massmedia
              - nie jest prawda ze w Niemczech jest bezrobocie -
              Owszem jest 5.000.000 ktorzy czekaja na kogos by im dal prace
              - doslownie tak jak pisze DAL PRACE -
              a jednoczesnie wiele tysiecy firm sie zamyka lub bedzie zamknietych w przeciagu
              paru najblizszych lat ze wzgledu na brak nastepcow a ci ktorzy je prowadza maja
              tez wiek bliskoemerytalny albo juz 65 przeskoczone
              i to firm od malych do srednio-duzych czyli tych dajacych zatrudnienie.

              Wniosek prosty dostac prace to kazdy nawet po studijach ale psychicznie "robol"
              by chcial ale tworzyc miejsca pracy swoim ryzkiem jako kapitalista i
              przedsiebiorca - no to moze ktos inny a nie ja, ja to poczekam moze dostane
              prace (od swietego mikolaja pod choinke).
              Niestety jest to nastawienie calego narodu i to West a szczegolni OST:
              juz przy narodzinach dziecka kazda niemiecka matka wlacza taki tryb myslenia
              - zeby sie tylko to moje dostalo na Beamtenlaufbahn
              albo zeby dostal prace i chodzil do zakladu pracy od 8 - 17

              Z nadmiaru tych co chca prace dostac (brzmi tak troche w podarunku)
              i z braku tych ktorzy by chcieli swoimi recami i glowa krecic
              dajac sobie a w dalszym ciagu jeszcze innym praca
              - jest 5 mln czekajacych na to az prace dostana

              Walter
        • patchwork30 Re: nie wiem czy robisz dobre zalozenia 30.05.05, 18:45
          Jaka masz prace, ze tak przez nia cierpisz?
    • dunia77 Re: Marzenia a rzeczywistosc 30.05.05, 15:40
      > Od pewnego czasu sledze forum,pare razy sie wypowiadalem.Interesuje mnie dyskus
      > ja na temat zderzenia sie waszych aspiracji z szara rzecywistoscia niemiecka.

      Troche nie kumam: maja sie wypowiadac tylko Ci, ktorym sie nie powiodlo (w
      sensie ambicji) ?
      A takie bardziej pozytywne odpowiedzi to juz Cie nie interesuja ?
    • peterli Re: Marzenia a rzeczywistosc 30.05.05, 20:13
      czesc,

      tak poczytalem sobie wasze wszystkie wypowiedzi i nasuwa mi sie taki wniosek,
      ze chyba to w naszej naturze lezy "polubione narzekanie"...sorry za slowo ale
      chyba cos w tym jest....nie wiem....

      ja zaczne moze troche inaczej, wprawdzie tez bardzo lubie ponarzekac ale to
      chyba tylko od kazdego z nas zalezy czy jestesmy zadowoleni z tego co robimy i
      co mamy czy nie! u mnie tak sie zlozylo ze nie studiowalem, mieszkam tutaj juz
      prawie 17 lat, zostalem w badeni z milosci, mlody i gniewny....milosc sie
      skonczyla a pozostalem do tej pory. Nie wiem czy tylko warunkiem jakiegokolwiek
      Uwartosciowania zycia musza byc studia i to czy ktos ma takie a nie inne auto
      co i tak dla mnie nie ma to wogöle zadnego znaczenia, tylko chodzi chyba o to
      co reprezentujemy soba w tym spoleczenstwie, co chcemy osiagnac, co nam sie
      udalo albo i nie????

      ja przeszedlem dosyc wiele, bylem zonaty, bardzo duzo stracilem (postawilo mnie
      to na nogi), musialem zaczac prawie od zera, dopiero teraz zaczynam sie
      dostosowawac do pewnego stylu zycia, udalo mi sie ukonczyc tutaj nauke
      panstwowa, wprawdzie nie pracuje w swoim zawodzie (czego bardzo zaluje) ale mam
      stala prace w rzemiosle, z ktörej moge zyc mimo, ze nie jest moim marzeniem,
      ale cöz tak sie ulozylo.
      Nie wiem jak sie powiodlo innym osobom, ktöre sie tutaj osiedlily ale möwiac
      szczerze, to widze to z dwöch stron, z jednej co moglem zrobic i co zrobilem, a
      z drugiej co robilbym dotej pory zyjac w polsce? zastanawiam sie bardzo czesto
      nad tym pytaniem, stalo sie ono z jakims czasem moja zmora ale dopiero teraz
      stwierdzilem, ze sie nie oplaca wracac do przeszlosci bo to i tak nic nie da,
      tylko isc dalej. Wlasnie teraz zastanawiem sie czy nie isc na studia, moze cos
      w tym kierunku, mam wielka ochote na to, mimo ze mam 38 lat to ciagnie mnie
      dalej by cos wiecej zdobyc, bo przeciez jakas tam praca nie jest chyba koncem
      marzen, nawet jesli daje ona male buleczki, to co ma to byc ostatni etap? chyba
      nie, a to jak sie polakom na obczyznie wiedzie tez zalezy od nich samych i ich
      podejscia do wielu spraw.

      tak mi sie to widzi i moze wlasnie po wielu doswiadczeniach zlych i dobrych
      mysle troche inaczej niz inni moi znajomi i rodzina.

      pozdrawiam
      Piterek


      Uczyń bym był z kamienia, bym z kamienia był.
      I pozwól mi, pozwól mi,
      Spróbować jeszcze raz, jeszcze raz, jeszcze raz.
      • kalkos Re: Marzenia a rzeczywistosc 31.05.05, 01:00
        piterek, jaki ladny dzem:)
      • noie Re: Marzenia a rzeczywistosc 31.05.05, 10:50
        peterli...kurka idz dalej sie uczyc !! za siebie...za mnie...i za tych innych
        co nie moga :-) co cie powstrzymuje ? Wiek ? piep... wiek! zacznyj zycie od
        nowa :-D
        pozdrawiam
        noie
        • peterli Re: Marzenia a rzeczywistosc 31.05.05, 20:47
          noie,

          to bede szedl za nas wszystkich, moze sie wlasnie w ten sposöb spotkamy i
          pogadamy o zyciu przy kawie.....ah to jest möj najwiekszy nalög....

          pozdrawiam ciebie serdecznie...

          Piterek z Karlsruhe
          • noie Re: Marzenia a rzeczywistosc 31.05.05, 20:52
            no jesli to twoj najwiekszy nalog...to szkoda ze tyle latek masz...za ziecia
            bym cie wziela :-) hihihih
            pozdrawiam
            noie
            • peterli Re: Marzenia a rzeczywistosc 31.05.05, 20:59
              ah taaak??? niezle....ja i ziec, ale möj wiek to i tak nic nie möwi....sam nie
              wiem co to ma oznaczac majac tyle ..... lat....

              pozdrawiam
              Piotrek
            • ochmis noie, hallo, 01.06.05, 03:28
              szukasz zięcia? Muszę syna zapytać, Bj.81, kończy prawo w D. Referencje:
              wykapany tata!!!!!
              • noie Re: noie, hallo, 01.06.05, 14:21
                hmmm a tata jaki ? mam dwie corki do wyboru....pokojna 15-latka albo szalona 12-
                latka....hihihih
                pozdrawiam
                noie
                p. no i wazne jet tez gezdie miezka :-) hihih
          • jujumakawe Re: Marzenia a rzeczywistosc 14.06.05, 16:52
            peterli napisał:

            > noie,
            >
            > to bede szedl za nas wszystkich, moze sie wlasnie w ten sposöb spotkamy i
            > pogadamy o zyciu przy kawie.....ah to jest möj najwiekszy nalög....
            >
            > masz odemnie blogoslawienstwo, moze osiagniesz to co ja chcialem zrobic, ale
            brakowalo mi ciagle czasu.Teraz jest juz dla mnie za pozno (52-aaaa)
            • noie Re: Marzenia a rzeczywistosc 08.08.05, 15:01
              e tam...jak ktos nie chce to kazda wymowka jest dobra ;-)
              bierz sie do roboty a nie mow ze za pozno bo...w ten sposob dajesz tylko innym
              potwierdzenie ze pozniej to czlowiek juz nic nie moze...a mam pewne plany co do
              mojego "pozniejszego" wieku....co masz do stracenia ??
              pozdrawiam wszystkich milo i serdecznie
              noie
              • emigrant007 Re: Marzenia a rzeczywistosc 09.08.05, 03:16
                Widze w ,tobie optymiste i tak trzymaj, optymista jest latwiej i dlugo
                zyja.Energi nie spalaja na mysleniu ,tylko dzilaja.Tak jak na meczu , atak jest
                najlepsza obrona.Emigracja to dopiero zycie, cos sie dzieje raz lepiej,raz
                gorzej , jak z pogoda.W Niemczech ,trudo zostac prawdziwym emigrantem , Polska
                za blisko ,kusi latwym powrotem,teraz kiedy wszystko otwarte ludziom ,ktorzy nie
                moga poradzic sobie, przy najmniejszej trudosci mysla o powrocie,i nie tylko
                mlode pokolenie,ale i to starsze,chca wracac i spedzac starosc w
                Polsce.Przyczyna tego zjawiska,jest to, ze bardzo malo pomagamy sobie na
                wzajem,bez interesownie.Pozdrowienia dla wszystkich.
    • almahler Re: Do Kalkosa!! 12.08.05, 11:28
      Witam, mam pytanko i prosbe o potrade. Widze z Twoich postow, zemamy podobne
      wyksztalcenie (tez piszedoktorat), ale wzgledy finansowe - nie mam styopendium,
      wyjechalam na staz do belgii i nie mam co wracac na uniwerek - teraz juz moge
      tylko eksternistycznie pisac, a nie mialam ochoty pracowac po raz kolejny na
      kasie w karstadzie wrocilam do Polski. niby nie moge narzeklac, bo mam zlecenia
      na tlumaczenia, dostalam prace w wydawnictwie - co bylo kiedys moim marzeniem,
      ale tesknie za Niemcami - moze wyda sie to dziwne niektorym, ale na serio! za
      artmosfera, za przyjaciolmi (lub znajomymi). i chcialabym wrocic. tylko, ze sie
      boje. nie wiem, czy znajde ptrace, nie wiem... moglbys mi moze cos doradzic ,
      lub naopisac o swoich doswiadczeniach jak Ci sie udalo? no i jaki to teraz jest
      z pozwooleniem na prace dla doktorantow? (pisze na uczelni niemieckiej), a z
      tego powodu tez sie boje, czy uda mi sie napisac, bo dostep do literatury w
      polsce na moj temat = 0!
      dzieki Im Voraus i pozdrawiam
      • aptus Wazne co jest priorytetem 27.08.05, 14:25
        Moim zdaniem dobrze przed wyjazdem z Polski okreslic sobie cel.
        Jesli np sa nim studia, to Niemcy sa idealne i sadze, ze nie bedzie
        rozczarowany.
        Natomiast jesli chodzi o prace, a dokladnie kariere zawodowa to moze byc
        roznie.Niemcy to specyficzne panstwo dla emigrantow przeciwienstwie do Kanady i
        USA.
        Co mam na mysli oceniajac sytuacje w kontekscie np czesci rodziny(dziadkowie,
        ciotki, wujasowie itd), ktora mieszka tutaj od mnostwa lat i ich znajomych?

        Mysle, ze czesc Polakow, ktorym udalo zrobic sie kariere zawodowa ukrywa czesto
        swoje pochodzenie albo je deformuje i dlatego tak malo wiemy o ludziach sukcesu
        z Polski.
        Pamietam sytuacje, kiedy odwiedzilem pierwszy raz wujasa w pracy(jest
        kierownikiem malej filli banku)to nie chcial rozmawiac po polsku(dopiero u
        niego w gabinecie, ale i tak zachowywal sie nienaturalnie).Najbardziej
        groteskowe jest to, ze kazdy z pracownikow wie, ze jest Polakiem a jego syn,
        ktory urodzil sie w Hamburgu na impry chodzi w T-Short z orlem polskim i smieje
        sie z "niemieckosci" rodzicow.
        Znam takich przypadkow kilka i niestety dotyczy to Polakow, ktorzy sa tutaj
        bardzo dlugo i powinni byc dla nas przykladem a potrafia tylko pouczac jak to
        nalezy sie przystosowac, uczyc jezyka, tudziez artykulowac full prawd
        oczywistych.
        Przyznaje, ze to zachowanie mnie czesto oslabia.
        Ja osobiscie podkreslam, ze jestem Polakiem z paszportem Uni Europejskiej,
        ktory tutaj przyjechal uczyc sie i studiowac, czyli zgodnie z prawda, gdyz tak
        interpretuje moj status obecnie.
        Przeciez trudno mi powiedziec, gdzie bede zyl i pracowal po studiach?
        Moze dlatego, ze jestem pragmatykiem, marzenia z rzeczywistoscia sie u mnie nie
        minely.
        Na szczescie obecnie do Niemiec przybywa duzo fachowcow z Polski-lekarzy,ludzi
        z branzy IT, a takze studentow sukcesywnie demontujacych Klischee prostych
        emigrantow z Europy Wschodniej.
        Pozdro i milego weekendu
        • ochmis Re: Wazne co jest priorytetem 27.08.05, 18:57
          wykazujesz dużo zdrowego rozsądku. Brawo!
          • pyciu00 Re: Wazne co jest priorytetem 28.08.05, 14:43
            > wykazujesz dużo zdrowego rozsądku.

            No tak, to rzadkość tu na forum :P
            A wracając do tego co napisałeś. Bez urazy, ale ameryki nie odkryłeś.
            Polacy nie często za graincą nie przyznają się do swojej narodowości.
            Moim zdaniem zamiast oceniać pochopnie, zadać pytanie dlaczego tak się
            dzieje. Dlaczego wstydzą się polskości, pochodzenia, własnej indywidualności.
            Widać życie ich do tego skłoniło - może szykany, może zła opinia, stereotypy...
            Można długo tak wymieniać. Buntujący się syn to tylko potwierdzenie tych
            przypuszczeń - młody żyje za krótko by to wiedzieć, może nie poznał na własnej
            skórze, a może właśnie dlatego się buntuje.

            Ja żyje za granicą stosunkowo krótko, ale wcześniej bywałem za granicą, dużo
            podróżując. Lubię obserwować i mimo tej masy ludzi, którzy nic poza narzekaniem
            na własny los i własne przywary narodowe nie są w stanie zrobić...jak ukrywać
            swoją tożsamość, mimo tego uważam, że nie wypadamy (jako Polacy) źle. Ba, nawet
            całkiem nieźle. Szczególnie w Niemczech, gdzie ludzie potrafią
            szanować "odmienność" (takie mam zdanie). Może miałem szczęście i tylko
            takich tubylców spotykam, może to kwestia środowiska, wykształcenia, ...
            kto wie. Ani mi się wstydzić polskości, ani mi tą polskość specjalnie
            eksponować. Po prostu żyję tu tak jakbym żył w Polsce, w Szwecji, Anglii czy US.

            To jakimi ludźmi jesteśmy za granicą - wyinka z tego, jakimi byliśmy w Polsce.

            pozdrawiam

            • noie Re: Wazne co jest priorytetem 28.08.05, 17:26
              Pyciu masz racje....sa ludzie ktorzy ukrywaja skad pochodza i czasem to dobija.
              ale ja potrafie ich zrozumiec (troszke chociaz).Jesli sie zastanowisz to
              przyznasz mi racje, ze ci ukrywajacysie sa tutaj juz dluzej niz tylko pare lat.
              Mieszkaja oni tu juz 10-15-20 lat....a pamietaj ze za ich "czasow" znaczy
              przyjazdu bylo tutaj calkiem inaczej...Byli/smy zmuszani do ukrywania...Do
              dzisiaj pamietaj takie jeden ( z wielu podobnych) dni kiedy wracajac autobusem
              z dzieciakami do domu, najadlam sie strachu jak nigdy...Do autobusu weszli
              nasisci i sie rozbijali(znaczy smiechy,krzyki i przezywanie na innych....nie
              takich jak oni). siedzialam calkiem na koncu autobusu i sie tylko modlilam by
              moja corka sie przez przypadek nie odezwala....a miala wtedy 4 lata....Mieszkam
              w malym miasteczku ale tez zdarzalysie sytuacje,ktore mnie zmuszaly
              do "ukrywania" Dzisiaj jest troche inaczej,wlasciwie o wiele lepiej
              ale....strach zostal....i jelsi przyjdzie sytuacja zagrazajaca ...mysle jak
              wtedy...byleby sie nie odezwac.... Sa natomiast tacy ktorzy dobrowolnie
              wyrzekli sie wszystkiego co PL i udaja 100% niemcow...takich mi zal....Poprostu
              rozni sa ludzie ....i musimy z tym zyc :-D
              pozdrawiam
              noie
              • dunia77 Re: Wazne co jest priorytetem 28.08.05, 17:36
                Ba, ja przyjechalam do Niemiec cztery lata temu i tez widze ogromna zmiane w
                stosunku Niemcow do Polakow... widocznie wejscie do unii to taki swoisty TUV ;-)
            • aptus Re: Wazne co jest priorytetem-do Pycia 31.08.05, 00:22
              tak, zgadza sie uogolnilem.Ja nie widze powodu aby ukrywac moja narodowosc i
              nie mialem przez 5 lat zadnych z tego powodu problemow.Mysle, ze renoma Polski
              po wstapieniu do Uni a takze po faktorach ekonomicznych rosnie(takze Czech i
              Wegier).Nie wnikam w morale, uklady, korupcje we Wschodniej Europie.
              Czytajac Stern i Spiegel, ogladajac Phoenix, n-tv, ktore ksztaltuja tutaj
              opinie, mozna byc bardzo zadowolonym.
              Ja ocenialem Polonie(powiedzmy 50%, gdyz jestem optymista) z lat komunizmu.
              Naturalnie Pyciu, ze masz racje, ze pochopna ocena, jest czesto niesprawiedliwa.
              Dlatego bazowalem na grupie, ktora znam osobiscie, jak zreszta wspomnialem.
              Moze zachowuje sie ona inaczej, gdyz wychowywala sie, edukowala w okupacji
              sowieckiej, praktycznie do 1989, i wiadomo, jakie to bylo pieklo.
              Powiem wiecej, mentalnosc Polonii, ktora przezyla okupacje rosyjska w PRL jest
              zblizona do mentalnosci seniorow niemieckich i starszej generacji Niemiec
              Wschodnich(dowod to popularnosc neo-komunistow PDS i narodowych socjalistow
              NPD), ktorzy pamietaja lata 1933-1945 w Niemczech.
              Ordnung muss sein - to jest motto.I nie panstwo, prawo dla nich, tylko oni dla
              panstwa i prawa.
              Apropos-uwazam, ze Niemcy sa bardziej tolerancyjni, niz Polacy, moze dlatego,
              ze maja demokracje 60 lat.Sa bardziej konsekwentni i rozsadni.
              Sto razy latwiej i bezstresowo sie tutaj zyje jak Polsce-moim zdaniem.
              Pozdrawiam Ciebie i Ochmisa
              • aptus Re: Wazne co jest priorytetem-do Pycia 31.08.05, 00:28
                Pozdrawiam wszystkich, nie tylko Ochmisa i Pycio.
                Dobranoc
              • ochmis dziękuję za pozdrowienia, 31.08.05, 01:39
                pozdrawiam również i dobrej nocy!
                • ggigus hej ochmisie, tez cie pozdrawiam 31.08.05, 01:53
                  nie mozesz zasnac?
                  • ochmis Re: hej ochmisie, tez cie pozdrawiam 31.08.05, 08:36
                    to były moje ostatnie słowa!
                    Już jestem znowuż aktywny, hehe.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka