Dodaj do ulubionych

Przyjaciele

08.03.06, 20:17
Czy na emigracji udalo wam sie zaprzyjaznic, ale tak naprawde zaprzyjaznic z
jakimis Niemcami, czy tez pozostaja oni tylko w kregu waszych znajomych?
Obserwuj wątek
    • mami27 Re: Przyjaciele 08.03.06, 20:55
      Cześć,
      mnie się nie udało:( I nawet nie wiem, gdzie leży przyczyna u mnie czy u nich.
      Jakoś nie czuję tych samych fali. Mamy mnóstwo niemieckich znajomych, ale widzę
      niestety te rzeczy które nas dzielą np. inne poczucie humoru, większy egoizm u
      nich. Większość przeciętnych Niemców nie jest niestety zainteresowana np.
      życiem w Polsce czy tym co się tam dzieje. Może spotykam jakichś nudnych
      Niemców, może jakiś pech. Ale widzę większe szansę na przyjaźń z innymi
      obcokrajowcami czy Polakami niż z Niemcami.
      ewa
      • diegosia Re: Przyjaciele 08.03.06, 21:05
        Ja mialam szczescie poznac na studiach bardzo fajnych ludzi i mysle, ze moge
        powiedziec, ze sie przyjaznimy. Oczywiscie nie ze wszystkimi, ale mam dwie
        bardzo bliskie kolezanki, no i oczywiscie mojego meza, ktorego poznalam wlasnie
        w Niemczech.
        Juz wiele razy pojawial sie watek braku humoru (badz dziwnego jego poczucia)
        wsrod Niemcow, ale ja nic takiego nie zauwazylam. Wrecz przeciwnie, bardzo mi
        ono odpowiada (mowie naturalnie tylko o znanych mi osobnikach) choc moze wynika
        to z faktu, ze dziwnym trafem wiekszosc moich dobrych i bardzo dobrych znajomych
        pochodzi gdzies z NRW, a oni chyba jeszcze wiedza co to dobry zart.
        gosia
    • bluejanet Re: Przyjaciele 08.03.06, 21:33
      wydaje mi sie ze problem nie lezy w emigracji, tylko w tym ze juz sie do szkoly
      nie chodzi

      wszystkie moje najlepsze kolezanki-przyjaciolki a jest ich 3 (na rezste tez
      mowie kolezanki ale kolezanka kolezance nie rowna) poznalam bedac w
      podstawowce, w liceum, na studiach,

      zeby kogos nazwac przyjacielem, trzeba cos przezyc, wspolnie spedzac kupe
      czasu, robic wspolnie rozne rzeczy, po prostu byc przy kims, nic tak nie laczy
      i nie wzmacnia przyjazni, jak siedzenie w jednej lawce, spotykanie sie po
      szkole, z kolezanka z liceum przezylam najgorsze dla niej lekce matematyki, ona
      dawala mi zgapiac co pisze na tablicy, bo bylam slepa ale ze strachu przed
      nauczycielka z matmy nie chcialam sie przesiasc do pierwszej lawki - chociaz z
      maematyki 5 byla;) kto inny mogl sie wkurzyc juz dawno na mnie i wyslac po
      okulary;) - ale nigdy sie nie poklocilysmy

      z tych przyjaciolek, ktore zostawilam w Polsce, wlasnie te 3 bywaly u mnie
      czesto w domu, czasem nawet zostawaly na noc, jesli trzeba sie bylo uczyc do
      egzaminu, inne kolezanki tez byly dla mnie kolezankami, ale np nie wszytskie
      wiedzialy, jak wyglada moj pokoj, co lubie czytac itd, z niektorymi zwiazki sie
      poluznily, z innymi gadam na gg, pisze maile, ale to bardziej znajome


      tylko z 3 tak naprawde laczy mnie duzo wiecej niz kolezenstwo, interesuje mnie
      nawet najdrobniejszy szczegol ktory ich dotyczy, choc mieszkam daleko, staram
      sie trzymac kontakt, pisze codziennie do jednej z nich maila, do 2 pozostalych
      czasami dzwonie, czasami pisze listy

      przypuszczam, ze tu nie znajde przyjaciolki, co najwyzej kolezanke z pracy,
      sasiadke, kiedys w przyszlosci moze kolezanke z piaskownicy, ale przyjaciolki
      to juz chyba nie ... moze tak po prostu nie moge kogos nazwac przyjaciolka
      tylko dlatego, ze widze ja co tydzien w czwartki np i idziemy na kawe
      • osatnia Re: Przyjaciele 08.03.06, 23:04
        zgadzam sie z bluejanet.
        to nie chodzi o Niemcy tylko o to, ze sie starzejemy, a wiekszosc naszych
        przyjaciol to ludzie z podstawowki, szkoly sredniej czy studiow. w Polsce tez
        juz nie ma okazji sie zaprzyjazniac, bo kiedy? w pracy? nie bardzo, a pracy i
        tak nie ma za duzo czasu...

        a poza tym, dobrzy znajomi, z ktorymi dobrze sie czujemy, tez sie licza:) takich
        trzeba szukac:)
        • osatnia Re: Przyjaciele 08.03.06, 23:05
          a poza tym, jak zobaczylam tytul tego watku to pomyslalam, ze bedzieo tym
          serialu....ale rozczarowanie:))
    • ich11 to jest b.prywatne, intymne pytanie, ale 09.03.06, 00:14
      opowiem: w latach 76-77 poznałem Niemca, ja pracowałem dorywczo w Orbisie jako
      pilot (miałem 24 lata), chłopak przyjeżdżał z dziewczyną na polowania dewizowe.
      Różnica wieku między nami była 4-5 lat, chyba byłem jedynym, który nie chciał
      ich naciągnąć na dewizy, wymianę itd. Wręcz przeciwnie, wraz z moją ówczesną
      małżonką zaprosiliśmy ich, na nasz koszt załatwiliśmy pobyt w Trójmieście (tam
      mieszkałem). Znajomość się rozwinęła, spędzaliśmy wspólnie liczne urlopy w
      Polsce (każdy na własny koszt!). Gdy przyjechaliśmy do Niemiec, on akurat brał
      ślub z inną dziewczyną. Spotykamy się rzadko, chociaż mieszkamy ok, 1,5 h jazdy
      samochodem od siebie. Urodziny, teraz już okrągłe rocznice ślubu obchodzimy
      razem. Od czasu do czasu telefon, znamy się jak łyse konie, wiemy o sobie
      prawie wszystko, ja mogę na niego liczyć, on na mnie. Ta sama fala, jedno słowo
      wystarczy i wiemy o co chodzi! Albo on jest nietypowy Niemiec, ale jego
      małżonka też jest fajna. Najgorsze, że muszę gotować flaki i bigos, jak się
      spotkamy. Zdarzało się, że na Sylwestra wiozłem gary z jedzeniem. Przy okazji
      ich znajomi też się najedli i poznali polską kuchnię! Ja myślę, że to jest
      prawdziwa przyjaźń. Nie narzucamy się, ale jesteśmy obok i zawsze możemy na
      siebie liczyć. Szkoda, że lata upływają.
      • ich11 ponadto mam zaprzyjaźnioną rodzinę w Polsce, 09.03.06, 00:17
        też od ponad 30 lat. I to wystarczy. Znajomych jest dużo, ale przyjaźń trwa
        lata całe.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka