Dodaj do ulubionych

bezradnosc!

05.07.09, 17:24
od jakiś 2 tygodni wyraźnie obserwuję, że mój mały coraz bardziej się
wycofuje. coraz intensywniej się stymuluje - biega, piszczy. bardzo trudno
jest go zmusić do jakiejś konstruktywnej zabawy. Jakie to przygniatające i
smutne widzieć jak własne dziecko "ucieka". i co robić? to uczucie bezradności
mnie wykańcza.

alicja
Obserwuj wątek
    • titina_www Re: bezradnosc! 06.07.09, 09:55
      W poprzednim wątku pisałaś, że przeszliście na restyrykcyjną dietą
      bezakzeinową i inne. Oczyszczanie organizmu zwykle wiąże się z dużym
      pobudzeniem. Dzieci zachowują się jak na etoxie. Więc to może to.
      Zwykle oczyszczanie z kazeiny trwa 4-6 tygodni. Tak więc życzę
      cierpliwości, i aby jak najszybciej się wszystko uspokoiło.
      • szalicja Re: bezradnosc! 06.07.09, 11:19
        Na pewno niedługo zobaczycie efekty! Ja stosowałam dietę przeciwgrzybiczą i
        efekty były fantastyczne. Nawet teraz, jak już skończyliśmy dietę widać efekty,
        jakby jeszcze z rozbiegu. Czasem trzeba poczekać, czasem dzieci silnie reagują.
        U nas nie było silnej reakcji a efekty były już widoczne w pierwszym miesiącu.
        Na łamcie się bo będzie lepiej! My znów wracamy do diety, bo efekty są bardzo
        znaczące, przynajmniej u nas.
    • najlepszy.bruniak Re: bezradnosc! 06.07.09, 19:00
      dziekuje!

      z ta dieta to mamy bardzo pod gorke, bo maly wie bardzo dobrze, gdzie serwuja
      najlepsze drozdzowki ;-). trzebaby bylo z nim z domu nie wychodzic. i tak pewnie
      bedzie trzeba zrobic. czekam jeszcze na wyniki ze szpitala. jezeli pokryja sie z
      tymi z Biomolu to bedzie trzeba zaczac suplemantacje. Brunek ma niedobory wielu
      pierwiastkow, preparaty bedzie trzeba sprowadzac spoza kraju. pozatym czeka nas
      zachowawcze odrobaczanie. pani pediatra (zna dobrze problem autyzmu) twierdzi,
      iz mimo negatywnych wynikow powinno takie zabiegi przeprowadzac raz na jakis czas.
      i jeszcze to lato! terapie nam sie pokonczyly.

      wiem. glowa do gory i na przod. potrzebuje tylko kopa na zachete :-)

      pozdrawiam
      • miacasa Re: bezradnosc! 06.07.09, 22:29
        pozatym czeka nas
        > zachowawcze odrobaczanie. pani pediatra (zna dobrze problem autyzmu) twierdzi,
        > iz mimo negatywnych wynikow powinno takie zabiegi przeprowadzac raz na jakis cz
        > as.
        > i jeszcze to lato! terapie nam sie pokonczyly.

        ja swoje młode odrobaczam 2 x w roku (wg. danych sanepidu 60-80% dzieci z
        warszawskich przedszkoli ma owsiki na ten przykład), wakacje to dobry moment na
        takie zabiegi a później w okolicy Bożego Narodzenia
      • n_nadia Re: bezradnosc! 06.07.09, 23:09
        nam dzisiaj w badaniu wyszły robaki.
        niby spodziewałam się jedynie owsików, a tu jeszcze glista...
        zaczynamy walkę.
        • szalicja Re: bezradnosc! 07.07.09, 09:11
          Ja odrobaczałam dwa razy. Rzeczywiście za pierwszym razem to chyba coś było...
          Potem nie widziałam już sensu. Zresztą Mati w ogóle nie ma objawów na obecność
          pasożytów. Sama nie wiem... Jutro idę do lekarza DAN, zobaczymy co mi powie.
          Obawiam się, że od września może być narażony na robactwo bo idzie do przedszkola...
          Co do drożdżówek to my też miewaliśmy problemy. Synek bardzo lubi wyroby
          czekoladowe. Dawałam mu więc czasem kawałek gorzkiej czekolady albo kakao.
          Czasem dawał dyla na spacerze do sklepu i biegiem do kajzerek. Ale generalnie
          dobrze znosił dietę, polubił albo zaakceptował nowy styl odżywiania. Wreszcie
          chętnie je różne zupy, choć teraz jest gorąco, więc gorzej mu to idzie.Polubił
          też makarony, a wybór bezglutenowych makaronów jest szeroki. Można powiedzieć,
          że w tej trudnej diecie o tyle mamy dobrze, że dostęp do dozwolonych produktów
          jest szeroki. Jest wiele zastępników i można coś wykombinować. Mój nie przepada
          za plackami, naleśnikami, omletami. To mam z głowy. Bardzo lubił jeść wafle
          ryżowe lub chrupkie pieczywo kukurydziane. Myślę, że warto się przemęczyć. To
          nie jest dieta na całe życie. Jak doprowadzimy organizmy naszych dzieci do
          porządku, znów będą mogły jeść to, czego im teraz musimy odmawiać... Słyszałam,
          że to może trwać ok. 2 lat. A co to jest 2 lata w zestawieniu z całym życiem?
          Krótki epizod a jaki znaczący. Damy radę ;-)
    • ania_pyk Re: bezradnosc! 08.07.09, 16:40
      Polecam tekst pani Agnieszki Rynkiewicz "Zuchwały, szczęśliwy i do tego ze
      spektrum autyzmu?"
      www.eid.edu.pl/profil/blogi/wpis,zuchwaly_szczesliwy_i_do_tego_ze_spektrum_autyzmu,121.html
      Naprawdę dodaje nadziei.

      Trzymam za Ciebie kciuki
      • szalicja Bruniaki! 27.07.09, 12:04
        Jak sobie radzicie? Bombel wraca do formy czy jeszcze nie? My jesteśmy na diecie
        od prawie miesiąca i jest jakieś dwa tygodnie mega szajby. Wiadomo - gluten i
        kazeina. Jeżu, ile to jeszcze może potrwać, kto wie?
        • fiolek03 Re: Bruniaki! 27.07.09, 12:15
          Właśnie jak długo jeszcze!!! Tak bardzo mi żal mojego dziecka ,że nie może
          wszystkiego jeść.Jeszcze lato!!LODY i inne pokusy.My na diecie jesteśmy już od
          roku.Trzymajcie się mocno!!!!!
          • szalicja Re: Bruniaki! 27.07.09, 12:45
            E, ja pytałam, ile trwa szajba na początku diety. To coś takiego jak głód
            narkotykowy. U nas to totalna głupawka. Co do długości diety to przecież różnie
            to bywa...
            • szalicja Filolek 27.07.09, 12:48
              A nie próbowałaś robić sama lodów? Od czasu do czasu mój młody może zjesć
              banana. Wtedy miksuję ten banan, można dodać jeszcze jakiś inny owoc. Ja
              ostatnio dodałam morelkę. Razem zmiksowałam, dodałam mleka ryżowego zrobionego
              tak na gęsto. Możesz to przelać do specjalnych kubeczków na lody, wsadzić
              patyczek i wstawić do zamrażalnika. Za jakiś czas masz pycha loda!
              • fiolek03 Re: Filolek 27.07.09, 13:19
                Tak robimy lody i pieczemy ciasta.Ostatnio wyszedł mi nawet przepyszny tort na
                urodzinki.Także pomysłów jest masa.Tylko w serduszku ściska jak chce coś ze
                sklepu i pyta jak długo jeszcze.Nam tłumaczono , że odtruwanie może wyglądać jak
                przy głodzie narkotykowym.U nas było odwrotnie , od razu się wyciszył.Przez
                pierwsze m-ce było nie to samo dziecko, spokojniejsze , można było do niego
                więcej dotrzeć, porozmawiać, wytłumaczyć itd.Natomiast ma "dziwne" dni czasami
                nie do wytrzymania.
                • szalicja Re: Filolek 27.07.09, 15:46
                  Jeju! To ja upraszam się o przepis na tort!!! My za miesiąc mamy urodzinki i
                  byłby to mój debiut jeśli chodzi o taki poważny wypiek bezglutenowy, bezmleczny
                  i bezcukrowy. Jeszcze żeby był jadalny, hehe
                  Eh...No i jak pisałam, u nas masakryczna szajba. Już myślałam raz, że koniec po
                  odtruwaniu a tu psińco. Nie wiem, czy mi niania trochę nie napsuła, bo od roku
                  Mati nie miał w paszczy mleka krowiego a jej się coś pokiełbasiło i dała mu
                  jogurt krowi. On jadał jeszcze ostatnio przetwory mleczne, ale kozie i tylko
                  sery i jogurty. W każdym razie dobrze, że teraz zaczęłam dietę bo może się
                  wyciszy do września. Boimy się, co by go z przedszkola nie wylali albo nie
                  kazali zatrudnić cienia, choć w klauzuli było napisane, że cienia wymagają tylko
                  przy agresji.
                • yula Re: Filolek 27.07.09, 21:41
                  Ja też poprosze o przepis, u nas właśnie wykryto alergie na gluten na dodatek do
                  alergii na mleko, cukier ograniczam sama bo energii jego i bez tego starczyło by
                  na 5-ciu i sama nie wiem co mu dawać, a niedługo szykuje sie impreza rodzinna
                  oczywiście z ciastem :/ On mnie sie pyta dlaczego mu w badaniach wyszło
                  uczulenie na gluten, a nie na coś innego, bo on bardzo lubi bułki, chleb. Pyta
                  sie kiedy bedzie mógł jeść normalnie :/. Na diete bezmleczną nie narzeka, ale
                  bezglutenowa zdecydowanie mu sie nie podoba
                  • szalicja Re: Filolek 28.07.09, 10:29
                    No, gluten to masakra... Mojemu piekę chlebek bezglutenowy, ale to nie to samo
                    co kajzerka ze sklepu. Raz "porwał" pół bochenka chleba z kuchni. Na szczęście
                    go złapałam. To jest straszne. U nas alergia na mleko wyciszyła się znacznie,
                    ale od roku jest na diecie eliminacyjnej. Niestety nietolerancja na gluten jak
                    była pół roku temu tak jest. No, ale to może kwestia czasu. Mam nadzieję.
                    • miacasa Re: Filolek 28.07.09, 10:55
                      jak sprawdzasz nietolerancję glutenu?
                      • szalicja Re: Filolek 28.07.09, 11:20
                        My biorezonansem, ale we wrześniu będzie też miał badania z krwi.
                      • yula Re: Filolek 28.07.09, 11:24
                        no właśnie, jakie są objawy może? bo nam wyszło w testach alergicznych, robione
                        w IMiDz z powodu częstych chorób. Miał robione testy na odporność i alergie na
                        mleko i gluten. Wyszło że z odpornością w porządku, z mlekiem nie wiadomo, bo
                        pani doktór zapomniała powiedzieć by przed testem zrobić prowokacje(jest na
                        diecie bezmlecznej od urodzenia), no i to na gluten.
                        • fiolek03 Torcik 28.07.09, 11:45
                          Tort wyszedł naprawdę pycha.Jutro podam wam przepis a dzisiaj tak z pamięci co
                          potrzebne (jestem w pracy).Ja robiłam na jajkach kaczych bo nie może
                          kurzych.Musi być 5 jajek na taką średnią wielkość , ja robiłam z 10 i wyszedł
                          big torcik.Cukier ksylitol, proszek do pieczenia bezglut.i mąka
                          bezglutenowa.Krem zrobiłam na napoju ryżowym , którym też zabielam zupy.Wyszedł
                          w formie budyniu.Na pewno Wam wyjdzie. Na urodzinkach wszystkim smakowało.Jeśli
                          wasze dzieci mogą kakao to część kremu można zrobić z dodatkiem kakaa .Można
                          wysmarować torcik na około kiedy będzie gotowy i obsypać bakaliami jeśli
                          mogą(zmielone orzechy, migdały.Pieczemy też jabłecznik i synek je go na ciepło
                          jak szarlotkę.Stosujecie może mąkę groszkową np. do panierki ?Kotleciki wychodzą
                          pycha.
                          • fiolek03 Re: Torcik 28.07.09, 11:51
                            A propo testów i alergii.Robiliśmy ostatnio w Łodzi badania na odporność i
                            alergię.Nie wyszła nam żadna alergia oprócz roztoczy przez , które
                            prawdopodobnie strasznie choruje.Nie przyswajalność glutenu , mleka, jajka i
                            wielu innych produktów wyszła nam w badaniach metabolicznych GPL(testy na kwasy
                            tłuszczowe,peptydyglutenu i kazeiny,alergie pokarmowe w surowicy,ocena stężenia
                            metali we włosach).Robiliśmy je rok temu.
                            • szalicja Re: Torcik 28.07.09, 12:31
                              My robiliśmy badanie metabolizmu w CZD w połowie maja. Wizytę mamy w
                              listopadzie, chyba,że coś wyjdzie poważnego to mają dzwonić. Badania na te
                              alergie będę robić a stanach plus jeszcze inne. To te badania,które robi się
                              lecząc metodą DAN. Będziemy robić pierwszy raz, więc nie wiem, co nam nie gra.
                              Objawów nietolerancji glutenu raczej nie miał, no, może te luźne kupy. Ale
                              dziecko rośnie, przybiera. W biorezonansie zawsze wychodzi nietolerancja.
                              • szalicja Fiłoek 28.07.09, 12:36
                                No to widzę, że to tak wygląda, jak sobie wyobrażałam tzn. upieczenie tego
                                tortu. Pewnie tylko trzeba dać więcej jaj kurzych, bo kacze są większe.
                                O tym groszku to nie słyszałam, nie wiem nawet, czy widziałam coś takiego w
                                sklepie. Jak to się nazywa dokładnie?
                                Ciast właściwie nie piekę bo Mati nie bardzo lubi. Ostatnio, jeszcze jak nie był
                                na diecie to zjadł chętnie keksa. Nie wiem tylko,czy te bakalie można jeść. To
                                wszystko jest bardzo słodkie, kandyzowane z cukrem, więc raczej odpada. Ostatnio
                                upiekłam kruche ciastka i też nie chciał. On raczej woli paluszki, precelki,
                                popcorn i takie tam. Trochę mam z głowy, ale te kotlety mnie intrygują ;-D Moje
                                dziecko jest mięsożerne, hehe. Jakaś alternatywa do pulpetów by się przydała.
                                • miacasa Re: Fiłoek 28.07.09, 13:30
                                  Moje
                                  > dziecko jest mięsożerne, hehe. Jakaś alternatywa do pulpetów by się przydała.

                                  ja piekę szynkę wieprzową, kupuję ładny kawałek, mocno obsypuję solą i ziołami
                                  prowansalskimi, wstawiam na noc do lodówki a następnego dnia lekko płuczę z
                                  nadmiaru soli i piekę w foli aluminiowej mięso polane wcześniej olejem (dzieci
                                  jedzą i na ciepło i na zimno)
                                  • fiolek03 Re: Fiłoek 28.07.09, 13:39
                                    Kiedy piekłam na kurzych to też dałam 5jaj.Na kaczych jest "cięższe" ciasto.Mój
                                    synuś też jest mięsożerny ale nie toleruje wędlin , także gotujemy
                                    pulpeciki,kotlety, różne sosy z mięsem.O jeszcze spagetti -ulubione.Proszek
                                    kupuje w bezglutenie , tam zresztą raz na 1m-c zamawiam mąki, makarony
                                    itd.www.bezgluten.pl/sklep/
                                    • lillyofthevally jak dobrze :) 28.07.09, 22:31
                                      że przeczytałma te posty
                                      "jestesmy" na bezgluciu od miesiąca - od tygodnia młody dostaje
                                      głupawki - juz się przeraziałam, ale właśnie TU przeczytałam, że to
                                      normalne ;)

                                      uff.. jak dobrze
    • aagawek Re: bezradnosc! 29.07.09, 08:07
      Ten post jest jak zbawienie:)
      My jesteśmy na diecie od ponad tygodnia. Z młodym naprawdę trudno od tego czasu
      wytrzymać. Dobrze, że to norma i że przejdzie. Nie mogę się doczekać:)
      • szalicja Re: bezradnosc! 29.07.09, 12:40
        Mi się wczoraj udało ułożyć z bomblem dwa obrazki z Figuraków, układał figury
        geometryczne do pól na obrazkach. No, to znaczy, że powoli wraca koncentracja.
        Ale miał mega nerwa, jak układaliśmy puzzle i nie umiał dopasować. Czyli szajba
        jeszcze trwa. Pamiętam, że mogliśmy tak z godzinę się bawić, więc czekam na tą
        super formę. Teraz jest jeszcze do bani. A to już dwa tygodnie wariactwa. Ile
        jeszcze ja się zapytowywuję?
    • najlepszy.bruniak Re: bezradnosc! 29.07.09, 20:52
      oj, u nas z dieta kiepsko. bardzo ograniczylismy, ale nie udalo nam sie do zera
      wyeliminowac glutenu. nadal walczymy!!! wciaz czekamy na wyniki badan
      metabolicznych (juz 2 miesiace). zato z usa przyszly witaminy i tu sie dopiero
      zaczyna glowkowanie. duzo tego, dawkowanie 5 razy dziennie, a maly staje
      okoniem. nie mam pojecia jak go przechytrzyc. dzisiaj probuje sproszkowane
      tabletki przemycic w musie jablkowym ;-)

      p.s.
      ukradlam przepis na lody ;-)
      • szalicja Re: bezradnosc! 30.07.09, 08:58
        Dlaczego macie problem z glutenem? Ja sporo rzeczy robię sama i akurat gluten to
        nie problem. Tu gorzej raczej z cukrem ukrytym, ale też bardzo ograniczam. U nas
        poprawa apetytu i może powolutku wracamy do normy. Ja wczoraj dzwoniłam do CZD,
        ale wyników nie ma. My badania w Stanach robimy we wrześniu. Też się boję tej
        ilości suplementów. Już teraz jest tego trochę. W każdym prawie piciu coś
        przemycam, w "mleku" wieczornym i porannym. Makabryczne to dawkowanie, 5 razy w
        ciągu dnia. Boję się,jak to będzie, jak młody pójdzie do przedszkola. Będziemy
        prowadzić dietę nada, ale obawiam się, ze młody coś tam zawsze skubnie
        niedozwolonego. Mam zamiar dogadać się z kucharkami i robić dokładnie takie same
        posiłki, żeby zarówno młody jak i inne dzieci nie widziały różnicy. Mam
        nadzieję, że się to uda. Kurka wodna. Ale są też plusy tej diety. Moje dziecko
        teraz je dużo różnych rzeczy, których wcześniej nie chciał a i ja mam motywację
        do szukania nowych przepisów. Musimy dać radę, prawda? Nie mamy wyjścia.
        • madziulec Re: bezradnosc! 30.07.09, 09:05
          Myslisz, ze jakas kucharka w przedszkolu zajmie sie specjalnie dieta jednego
          dziecka???

          Tak realnie sie pytam, bo w przedszkolu jest okolo 100-200 dzieci...
          • fiolek03 Re: bezradnosc! 30.07.09, 09:32
            Faktycznie jest tego dużo suplementy, witaminy.Teraz może już mamy tego mniej
            ale na początku był koszmar.Też często przemycałam w jedzeniu ale zawsze coś
            wyczuł.Czasami to już nie wiem co myśleć, żal mi go że ciągle coś w niego
            ładuję.Już się wyuczył , że gębula do tabletek otwiera się jak maszyna.To moje
            dzieciątko to chyba zostanie lekomanem albo będzie miał uraz do tabletek na całe
            życie.
            W przedszkolu niestety nic nam nie pomagają ,sama gotuję po nocach albo rano i
            zawożę gotowe do odgrzania.Na śniadania nie chodzi(były straszne płacze bo
            dzieci jedzą nabiał którego uwielbiał,także jemy w domu.Ogólnie jest ciężko ,
            mało w przedszkolu je i jest mu przykro , że dzieci jedzą co innego.Kiedyś był
            już taki podenerwowany tą sytuacją , że podczas podwieczorka poszarpał kolegę ,
            który namiętnie,mlaskając przed nim wcinał kinderki.Chyba stary by tego nie
            wytrzymał a co dopiero dziecko.Ale i tak jest bardzo wytrzymały i konsekwentny.
            Nie zje nic póki się nie upewni , że mu to wolno.Moje serce!!!
          • szalicja Re: bezradnosc! 30.07.09, 10:04
            madziulec napisała:

            > Myslisz, ze jakas kucharka w przedszkolu zajmie sie specjalnie dieta jednego
            > dziecka???
            >
            > Tak realnie sie pytam, bo w przedszkolu jest okolo 100-200 dzieci...
            >

            W naszym przedszkolu są dzieci autystyczne i oni są do tego przyzwyczajeni. Mogę
            prowadzić dietę, ale muszę sama przygotowywać posiłki, jeśli chcę tą dietę
            prowadzić.
            • lillyofthevally Re: bezradnosc! 30.07.09, 11:14
              w naszym przedszkolu wystarczy pokazać zaświadczenie od lekarza, że
              dzieć musi mieć diete bezglutenową czy beznabiałową i nie ma bata -
              panie w kuchni przygotują mu co trzeba
              tyle, że w naszym przypadku produkty do przygotowania będę chyba
              musiała przynosić a panie coś z nich przygotują

              Wybieram się do przedszkola dzisiaj bądź jutro (nasze przedszkole
              będzie mieć dyżur w sierpniu - synek bedzie chodził) i napisze wam
              co ustaliłam.
              • madziulec Re: bezradnosc! 30.07.09, 11:39
                Ja przepraszam.
                Przeszlam tylko przez zaswiadczenie od alergologa, ze maly nei moze
                jesc czekolady (bo ma alergie).

                Dostawal chleb z maslem.
                Dla mnie to paranoja, na drugie sniadanie, gdzi emozna bylo dac
                jakis owoc.



                Jakis czas temu spotkalam sie z jedna mama w Krasnalu. Opowiadala o
                dietach, suplementach, nakazie wsmarowywania zelaza w nadgarstki.
                Cuda wianki jednym slowem. Oczywiscie jedna (bo tylko jedna lekarka)
                stwierdzila zatrucie metalami jakimis tam i kazala w ogole dzicko
                odczulac, odrobaczac i no w ogole robic prawie doswiadczenia.
                Matka zaczelaa to robic.

                Dzieciak ledwo zyw wyszedl z tej terapii.
                Bo tak naprawde nic tylko jakies suplementy, ktore tak naprawde
                wcale nei sa super, bo zarabiaja na nich koncerny farmaceutyczne, bo
                jesc prawie nic nie mogl, bo dowalano mu chemie, bo lekarka
                stwierdzala zarobaczenie organizmu...


                Nie wiem, ja zadnych takich rzeczy nie robie.
                Maly spokojnie pojechal na wakacje.
                Przez 1,5 miesiaca zero terapii, oderwanie calkowite. Zjada gluten,
                mleka pije od cholery bo je kocha podobnie jak ja, czekolade zjada
                bo stwierdzilam, ze bez przesady (nie daje mu zadncyh jakichs
                swinstw w postaci batonikow) i zyjemy. Zjada etz od cholery owocow.

                Psychicznie sie nie lecze, no i co najwazniejsze nie daje sie
                zwariowac ;)

                (przepraszam, ale po nocy sypiam swietnie)
                • szalicja Re: bezradnosc! 30.07.09, 12:08
                  Wiesz, każdy podejmuje taką terapię, jaka mu się wydaje słuszna. Twój synek nie
                  jest poważnie zaburzony, o ile dobrze pamiętam. Dietowanie u dzieci
                  autystycznych nie jest niczym szczególnym, również w Krasnalu. Wiem od pani
                  psychiatry, że sporo u nas dzieci jest na dietach. Mój synek ma jeszcze ostatki
                  candidy, która zaburza wyraźnie rozwój, przynajmniej u nas. Wiadomo, że we
                  wszystkim trzeba mieć rozsądek. Jednak terapia DAN ma sens i przynosi efekty.
                  Wystarczy wejść na forum na stronie www.stronadzieci.org i poczytać. Ja się
                  ostatnio zainteresowałam terapią czaszkowo-krzyżową. Będę próbować wszystkiego,
                  co wypróbowali inni rodzice i polecają. Chyba nic w tym dziwnego?
                  • madziulec Re: bezradnosc! 30.07.09, 13:09
                    Ja po prostu zaczynam miec wrazenie, ze zadna terapia nei jest poprowadzona
                    dobrze i do konca tylko kazdy chwyta tego, lapie i za pare chwil puszcza.
                    Troche mi to przyupomina (przepraszam za porownanie) zabawy malego dziecka
                    zabawkami: mamy wiele zabawek, dziecko kazda z nich lapie, bawi sie troche i
                    rzuca za chwilke.

                    Ktora tak naparwde jest dobra?? Tego eni wiemy, bo moze sie okazac, ze zabawka
                    X, ktora dziecko wzielo 2 godziny wczesniej.

                    Tak samo mysle, ze tu.
                    Ale jest to moje zdanie.
                    Ze to nie jest tak, ze dieta raptem przynosi zbawienne efekty i daje cuda. Bo
                    wtedy odstawiasz kazda terapie i masz praktycznie zdrowe dziecko.
                    Nie wiem. Moja babcia nie stosowala u swoich dzieci an robaki zadnych lekow,
                    stosowala pestki dyni, jak widac wy wolicie leki i odrobaczanie nawet
                    profilaktyczne. Ja wole nic profilaktyczni enie dawac. Wole nei wyszukiwac
                    cholera wie czego.

                    Wyspanie sie moje w nocy przeklada sie na moja cierpliwosc znoszenia "humorow"
                    Miska i jego nastrojow, wiec wole spac a nie gotowac cholera wie czego, co
                    pewnie za 2 lata zostanei obalone.

                    Przypomina mi to olej lorenza...
                    • szalicja Re: bezradnosc! 30.07.09, 13:18
                      Nie znam nikogo, kto odrobacza chemią profilaktycznie. W ogóle nie słyszałam o
                      tym, żeby odrobaczać profilaktycznie. Gdybyś wczytała się trochę w metodę DAN to
                      wiedziałabyś, że akurat od chemii się stroni. I tak, wolę stać przy garach
                      nocami i dać dziecku codziennie zdrowy posiłek POZBAWIONY CHEMII, bo jak
                      poczytasz etykiety tych batonów, które dziecku dajesz, to one właśnie z chemii
                      się składają. Moje dziecko je świetne, bogate i zróżnicowane posiłki ze
                      zdrowych, prostych produktów. Może jeść owoce, desery, makarony i całe mnóstwo
                      rożnych fajnych rzeczy. Zdecydowanie lepszych niż to, co serwuje nam supermarket
                      osiedlowy i przeciętna kuchnia domowa. Cóż, muszę może poświęcić na to więcej
                      czasu i może nie wyśpię się jak Ty, ale to mój wybór. Wiesz, ja wolę się nie
                      wyspać ale w efekcie mieć z każdym dniem zdrowsze dziecko, niż wysypiać się aby
                      mieć siłę na to, by zmagać się z jego zaburzeniami. Cóż, taka to już między nami
                      różnica. Ale to Twój wybór. Widocznie nie Masz chorego dziecka, skoro Masz takie
                      swobodne podejście do tej sprawy. Cóż, tylko pozazdrościć.
                      • aagawek Re: bezradnosc! 30.07.09, 13:32
                        szalicja napisała:
                        > Moje dziecko je świetne, bogate i zróżnicowane posiłki ze
                        > zdrowych, prostych produktów. Może jeść owoce, desery, makarony i
                        > całe mnóstwo rożnych fajnych rzeczy.

                        Masz jakiś sposób na rozszerzanie diety, czy Twoje dziecko nigdy
                        sobie samo żadnej nie narzuciło?
                        Ja muszę łączyć dietę bezglutenową i bezkazeinową z jego własną i
                        strasznie ciężko z tym ujechać.
                        • szalicja Re: bezradnosc! 30.07.09, 14:00
                          Mateusz bardzo sobie ograniczał SAM dietę. Po leczeniu na candidę nastąpił
                          przełom, w zasadzie może trzy, cztery miesiące temu, czyli krótko po zakończeniu
                          diety przeciwgrzybiczej. Teraz jeszcze ma trochę glabrata, ale to ostatnie podrygi.
                          Generalnie wcale nie jadał obiadów, makaronów, ryżu, różnych wędlin, wyrobów z
                          mąki itp. itd. Teraz stopniowo zaczyna się interesować nowymi smakami,
                          potrawami, sam mi zagląda do talerza. Teraz jada różne zupy, robię pulpety w
                          różnych wersjach np. z ziemniakami, ryżem, w różnych sosach, również pulpety z
                          ryby. Robię różne pasty na kanapki. Kiedyś nie tknął jajka a teraz wcina. Tak
                          samo z rybą. Polubił makarony, ryż. Nadal jest sporo dań, których nie lubi np.
                          placki, omlety, pierogi. Jak czytałam na forum dzieci autystycznych, to efektem
                          tej diety jest właśnie przełamanie się dzieci do nowych smaków, konsystencji,
                          zapachów. Ja teraz dopiero zaczynam rozwijać skrzydła w kuchni, bo mały coraz
                          więcej akceptuje. Zdecydowanie jest mięsożerny, ale warzywa też zjada. Zaczyna
                          mi powoli brakować pomysłów, ciągle coś pichcę. Powiem Ci, że był strasznym
                          niejadkiem. Córeczka znajomej też tak zareagowała na dietę. U nich nastąpiło to
                          chyba po parunastu tygodniach, o ile dobrze pamiętam.
                          • miacasa Re: bezradnosc! 30.07.09, 14:40
                            Córeczka znajomej też tak zareagowała na dietę. U nich nastąpiło to
                            > chyba po parunastu tygodniach, o ile dobrze pamiętam.

                            A ja już sama nie wiem czy sięganie po nowe potrawy nie jest przypadkiem
                            związane z dojrzewaniem dziecka i jego systemu nerwowego, mam bardzo "dziwaczne"
                            pod względem jedzenia dzieci i nie jestem w stanie nakłonić ich do rozszerzenia
                            bardzo ograniczonego zestawu akceptowanych smaków i konsystencji. To nasz
                            największy problem jak do tej pory. Przez tydzień nad morzem nie zjadły
                            normalnego obiadu (inaczej doprawione = nie do przełknięcia), wyły, pluły,
                            zarzucało je na wymioty. Jestem tym udręczona bo nigdzie spokojnie nie możemy
                            wyjechać, wszędzie spotykamy się z bardzo krytycznym podejściem, większość ludzi
                            obciąża nas rodziców i nikt nie rozumie, że to nie jest "pieszczenie się" z
                            dzieckiem i że ono wcale nie "zje jak zgłodnieje" ani też nie "zje jak zobaczy
                            jak inne dzieci jedzą".
                            • aagawek Re: bezradnosc! 30.07.09, 16:03
                              Mnie ta dieta wykańcza...
                              Pieczywo tylko suche. Niejadalne absolutnie są kanapki. Niejadalne to mało
                              powiedziane, są wręcz zbyt obrzydliwe, żeby je dotknąć. Niejadalne są wszystkie
                              warzywa i owoce (za wyjątkiem gruszki i okresowo banana).
                              Moje dziecko może żyć jedząc zupy, mięso, kabanosy i paluszki. Nic więcej mu do
                              szczęścia nie potrzeba.
                              Do restauracji nie chodzimy już od dawna. Nie ma sensu, boi tak nic nie zje.
                              Czasami chodzimy na frytki, bo je akurat uwielbia.
                              Jestem przerażona zbliżającym się urlopem właśnie ze względu na jedzenie.
                              • fiolek03 Re: bezradnosc! 30.07.09, 16:27
                                Urlop to faktycznie ciężki okres.Chociaż w zeszłym roku było fajnie.Wynajęliśmy
                                domek (oczywiście z dostępną kuchnią)nad morzem, na uboczu.Gotowaliśmy sami
                                sobie.A centra miasteczek omijaliśmy dużym łukiem.Ażeby nie kusić oczu, lodami
                                itp.Nie było innego wyjścia.A diety nie chcieliśmy przerywać.
                                • szalicja Re: bezradnosc! 30.07.09, 18:46
                                  Pieczywo bezglutenowe rzeczywiście jest szybko suche. W zasadzie na drugi dzień
                                  jeszcze ok, ale potem jest niezbyt fajne. Ja moczę troszkę wodą i wkładam do
                                  mikrofali. Wtedy nabiera wilgoci. Słyszałam też, że można np. pojedyncze kromki
                                  nawilżac na parze lub w ten sposób rozmrażac. Mój młody lubi to pieczywo. Dziś
                                  kupiłam glutenexu i tego jeszcze nie piekłam. Zwykle kupowała, Schar. Mam zamiar
                                  upiec też razowe bezglutenowe z rodzynkami.
                                  Myślę, że Wam się dzieci rozbrykają kulinarnie, tylko może na to trzeba czasu.
                                  Jak pisałam wcześniej u nas też była długo kicha. Przed nami urlop. Dobrze, że
                                  mamy samochód combi, to mogę nabrac masę rzeczy. Na pewno zrobię duży zapas
                                  produktów bezglutenowych, pewnie porobię niektóre rzeczy w domu, zamrożę i
                                  przewiozę w lodówce. Mamy do przejechania ok. 500 km, ale luz. Też będziemy
                                  mieszkac w willi i będę mogła przygotowywac sama posiłki. Na obiady
                                  będziemy chodzic do ośrodka, ale nie wiem, czy mały będzie chciał je jeśc.
                                  Zobaczymy. Myślę, że nie możemy tragizowac. Dostęp do produktów bezglutenowych i
                                  zdrowej żywności jest coraz lepszy, coraz większy jest wybór i różnorodnośc. Ja
                                  widziałam efekty diety u dziecka dlatego mam motywację i widzę w tym sens.
                                  Przekichane to mają te dzieci, które odżywiają się przez żołądek papką z worków.
                                  Przy tym nasza dieta to pestka.
                                  • aagawek Re: bezradnosc! 31.07.09, 07:56
                                    My też sami pieczemy chleb. Schara jeszcze nie próbowałam, ale mam już kupiony
                                    mix B. Na forum celiakia chwalą, że jest najlepszy. Jak do tej pory
                                    najfajniejszy wychodzi z bezglutenu. Glutenex piekliśmy kilka razy. Nie jest
                                    pulchny, w zasadzie to taka guma. Mały nie chciał go za bardzo jeść.
                      • madziulec Re: bezradnosc! 30.07.09, 18:44
                        Mniej wiecej w roku 1994 pracowalam w dziale ochrony roslin formy Bayer.
                        Bardzo to bylo pouczajace i dalo poglad na te "zdrowe" owoce i warzywka ;)

                        Polecam poczytanie, naprawde warto.
                        Wtedy okazaloby sie, ze to co Ty uwazasz za zdrowe wcale zdrowe nie jest bo jest
                        taka sama chemia jaka zjadam ja i moje dziecko.
                        Ale Ty placisz za to 2 razy drozej niz ja... I to sie nazywa "pi-ar"
                        • szalicja Re: bezradnosc! 30.07.09, 18:52
                          Na pewno Masz dużo racji. Ale biorąc pod uwagę, że producenci dokładają jeszcze
                          swoją chemię, to mimo wszystko ta "niby zdrowa" żywnośc jest zdrowsza, niż
                          zwykła. Ja w większości i tak robię sama różne rzeczy, więc luz. Warzywa i owoce
                          kupuję w normalnym sklepie. Myślę, że akurat mam do tego zdrowe podejście. Nie
                          zafiksowałam się na punkcie ekologii.
                          • gomado1 Re: bezradnosc! 30.07.09, 22:40
                            Cześć dziewczyny!
                            My już wprowadzamy laktoze i gluten, chociaż powolutku i ostrożnie.
                            Nie pichcę tak wspaniale jak szalicja, ale napewno jemy teraz
                            zdrowiej. W czasie diety bezglutenowej przydał mi się bardzo Sinlac
                            polecany przez lekarke, na nim można zrobić kaszkę, itp. Takie cuś
                            zamiast mleka.
                            Moje dziecko od czasu wprowadzenia diety i leczenia candidy zaczęło
                            lepiej się rozwijać i poprawił się kontakt, a właściwie się pojawił.
                            • calosciowezaburzeniarozwojowe Re: bezradnosc! 30.07.09, 23:35
                              Tez moglibysmy wprowadzic diete jako jedna z wielu form terapii dziecka, choc
                              jedni specjalisci doradzaja, a inni (w tym psycholog, ktora zdiagnozowala nam
                              syna) szczerze odradzaja ;-), wiec bedac w tym rozkroku na rzaie idziemy na
                              latwizne i nic w tym kierunku nie zrobilismy. Moje dziecko zywi sie glownie
                              pieczywem i to swiezym (bezglutenowy, ktorego probowalam z ciekawosci takiego
                              smaku nie jest w stanie chyba dostarczyc
                              ) wiec byloby ciezko.
                              Ale tak sie zastanawiam, na ile ten rzekomy i powszechny wplyw diety na rozwoj
                              dzieci autystycznych to efekt placebo.
                              A zastanawiam sie na konkretnym przykladzie: otoz jakis czas temu w ramach
                              terapii SI "zafundowalismy" synkowi masaz Willberger (pytalam o to w odrebnym
                              watku), niestety ku naszej rozpaczy, masaz musielismy przerwac po 4 dniach
                              wykonywania (powinno byc to 14 dni), bo synek zachorowal (w wieku 4 lat ku
                              zaskoczeniu lekarzy "postanowil" dopiero teraz przechorowac trzydniowke ;-)),
                              teraz wyzdrowial i nastapila jakas wielka odmiana w jego zachowaniu, z lekliwego
                              i wycofanego w relacjach z dziecmi, z dnia na dzien stal sie dzieckiem niezwykle
                              towarzyskim i zaczepnym wrecz, no normalnie wierzyc mi sie nie chca, jakby ktos
                              wlaczyl jakis przycisk i dziecko sie odmienilo. No i ja upatruje oczywiscie tego
                              skoku w tych 4 dniach masazu, ze niby tak dobroczynnie juz te 4 dni podzialaly
                              na niego, bo zbieglo sie to w czasie. Zdaje sobie sprawe, ze to raczej malo
                              prawdopodobne, ale widze u siebie tendencje, by te zmiane przypisac czemus
                              konkretnemu, a pewnie tak mialo byc po prostu (tym bardziej, ze niczego innego
                              nie zmienialismy w sensie terapii, ma te same zajecia od roku).
                              No i mysle sobie na ile moze byc podobnie z tymi dietami - tak bardzo chcemy
                              widziec efekty naszych staran, ze wszystko staramy sie tym dietom przypisac, a
                              moze i bez diet tak by bylo. Ale tego sie oczywiscie nie dowiemy :-(.
                              • aagawek Re: bezradnosc! 31.07.09, 08:04
                                Długo zwlekałam z wprowadzeniem diety i teraz żałuję. Od pierwszego dnia po
                                odstawieniu kazeiny moje dziecko pięknie przesypia noce bez budzenia się z
                                krzykiem i normalnie się załatwia.
                                • lillyofthevally Re: bezradnosc! 31.07.09, 08:26
                                  My chlebek włąśnie odświeżamy na parze

                                  w mikrofali zawsze mi się przypiekł ;)

                                  co do przedszkola:
                                  mam przynieść rozpiskę co dzieć może jeść a co nie pieczywo, mąkę,
                                  bułke tartą, makaron nosic bede swój )
                                  • szalicja Re: bezradnosc! 31.07.09, 09:03
                                    Ja moczę trochę kromki chleba, rozkładam na takim ruszcie i ustawiam mikrofalę
                                    na medium na dwie minuty. Zawsze jest ok. Wczoraj upiekłam pierwszy raz chlebek
                                    glutenexu. Ku mojemu zaskoczeniu ta sama ilość mieszanki Schar tak nie wyrasta.
                                    Mi pięknie urósł chlebek w foremce, ale co się stało w piekarniku to szok. W
                                    zasadzie jedna trzecia wyszła ponad poziom. Chyba muszę kupić drugą małą i piec
                                    w dwóch na raz. Może wiecie jak poradzić sobie ze skórką? W chlebku Schar było
                                    napisane alby posmarować np. olejem i było ok, w tym przepisie Glutenexu, aby
                                    posmarować wodą i skórka jest do bani. Macie na to sposoby? Sam glutenexowy
                                    chlebek jest smaczny. W smaku przypomina mi bułkę wrocławską. Nie wiem, jaki
                                    będzie za dwa dni ale teraz wydaje mi się smaczniejszy i bardziej przypomina
                                    smak chlebka pszennego. No i cena - prawię o połowę mniejsza.
                                    I dziewczyny, co Wy na to, by założyć wątek kulinarny? Mogłybyśmy się wymieniać
                                    doświadczeniami. Ja mam pół roku doświadczenia z racji wcześniejszej diety
                                    przeciwgrzybiczej, która jest prawie taka sama. No, ale nadal nie jestem tak
                                    elastyczna jak w normalnej kuchni. No i wiadomo - dzieckowe ograniczenia. Zakładamy?
                              • szalicja Re: bezradnosc! 31.07.09, 09:12
                                Wiesz, na pewno coś w tym jest. Nigdy nie wiemy co by było, gdybyśmy nie robili
                                nic. Ja bym się jednak bardzo bała zaryzykować taki ruch, a raczej jego brak.
                                Mnie do diety zmotywował skok rozwojowy, jaki nastąpił po prawie całkowitym
                                wyleczeniu candidy. To była ogromna różnica. Ja słyszałam, że są takie dzieci, u
                                których dieta nie wiele zmieniła. U nas jednak była duża różnica dlatego
                                ciągniemy tą dietę. Ja z kolei zainteresowałam się terapią czaszkowo-krzyżową.
                                Niby super dla autystyków, czytałam o relacjach rodziców i rewelacyjnych
                                efektach. Ktoś nawet napisał, że chelaton i DAN nie dały tyle co te masaże. Ale
                                też są opinie, że to lipa. Myślę, że warto popróbować, zobaczyć jak to działa na
                                nasze dzieci, zaryzykować czas i pieniądze. A jak zadziała? Będzie super. Jak
                                nie to próbujemy czegoś innego. To jest chyba najgorsze, że nikt nam nie powie
                                tak na 100%, co dla naszego dziecka jest najlepsze. Sami musimy szukać. No,
                                chyba, że ktoś zna kogoś takiego to ja poproszę o namiar ;-D
                                • fiolek03 Re: bezradnosc! 31.07.09, 09:35
                                  Zakładamy!!!! Szalicja wyjęłaś mi to z ust wczoraj miałam ochotę o to spytać.
    • najlepszy.bruniak Re: bezradnosc! 02.08.09, 20:36
      u nas jak po grudzie. moj maly jest zakrecony na punkcie cyferek, opakowan,
      reklam no i jedzienia. doszlo do tego, ze przestalo go cokolwiek innego
      interesowac. wyjscia na dwor traktuje jako wypad po zakupy. na odmowe reaguje
      histeria. naprawde, sil zaczyna brakowac. ;-(

      pytanie z innej beczki. czy ktos suplementuje malego wg wskazan z biomolu?
      mnostwo tych witamin i do tego w duzych dawkach. jedyna forma przyswajalna przez
      malego to jogurt, co mnie martwi, bo akurat kazeine udalo nam sie wyeliminowac
      bez wiekszych problemow.
      • szalicja Re: bezradnosc! 03.08.09, 09:45
        A może jakiś budyń na rzadko na mleku ryżowym? Nie przejdzie? Ja na razie
        faszeruję młodego w piciu i porannym oraz wieczornym mleku z kaszką. Co będzie
        dalej to też się boję. Mój mąż jest lekomanem i niestety (niestety w tym
        przypadku) to na syna nie przeszło. Raczej ma lekowstęt jak ja ;-(
        • najlepszy.bruniak Re: bezradnosc! 05.08.09, 19:03
          oj, mi mojego malego tez juz jest zal. biedny walczy z tymi tabletkami. na razie
          jogurt jest zdecydowanie najlepszy. dziaiaj z mojej wizyty z pediatra nic nie
          wyszlo. chcialam sie skonsultowac w sprawie tych witamin.

          dzisiaj zato wyslalam papiery do Orzesza. dzownilam, pytalam, czy taki maluch
          sie kwalifikuje. powiedzieli, ze zadecyduja i w ciagu 2 tygodnii przysla odpowiedz.
          zglosilam bruna do fundacji. nie odpuszcze delfinoterapii. mam nadzieje, ze
          najpozniej w przyszlym roku pojedziemy.

          oj tak sie rozkrecilam, ze trudno mi sie bedzie zatrzymac, a do tego jeszcze
          urlop od soboty i "morza szum" i takie tam.

          pozdrawiam wakacyjnie
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka