28.04.15, 12:48
byc moze pod wplywem obejrzanych niedawno Dzikich historii( polecam!) a troche tez pod wplywem wlasnych watpliwosci- ciekawi mnie jak podchodzicie do tematu zemsty; ktos swiadomie i z premedytacja robi Wam jakas krzywde- jak reagujecie? czy budza sie w Was "mordercze instynkty" i macie ochote odwdzieczyc sie komus tym samym? czy raczej przyjmujecie postawe- jestem ponad to, nie znize sie do postepowania tej osoby, czy macie w sobie mase milosierdzia i wyrozumialosci i godzicie sie z jakas niesprawiedliwoscia, ktora Was spotkala:)
jesli ktos mial w swoim zyciu jakas historie spektakularnej zemsty, ktora dala mu satysfakcje i ulge lub wrecz przeciwnie- nic nie dala lub zaszkodzila- to moze podzielic sie taka historia;
ja jakis czas temu mialam duze problemy zdrowotne z powodu niekompetencji i nieodpowiedzialnego postepowania pewnego lekarza- poniewaz czulam bezradnosc po wejsciu na droge prawna( koledzy lekarza, ktorzy go kryli, przerzucajac "wine" na pacjenta czyli mnie i wlasciwie wyszlo na to, ze sama sobie przeprowadzilam zabieg niezgodnie ze sztuka lekarska) wiec jedyne co mi pozostalo to snuc w wyobrazni wizje o "zemscie" ;)oczywiscie na wizjach sie skonczylo ale potrafie sobie wyobrazic sytuacje, w ktorej czlowiek czuje sie tak skrzywdzony i bezradny, ze tylko zemsta moze "wyrownac rachunki" i przyrocic jakies poczucie sprawiedliwosci;) co o tym myslicie?
Obserwuj wątek
    • aqua48 Re: zemsta 28.04.15, 14:54
      differentview napisała:

      > ktos swiadomie i z premedytacja robi Wam jakas krzywde- jak reagujecie?
      > czy budza sie w Was "mordercze instynkty" i macie ochote odwdzieczyc sie komus
      > tym samym?

      Oczywiście, że budzi się we mnie samo zło... Dym idzie mi uszami, oczy świecą na zielono i żółto, kły się wydłużają, psioczę, wymyślam najrozmaitsze wyrafinowane metody odwetu... i idę spać. A rano budzę się z dominującą myślą, że nie warto i że szkoda mojego pięknego życia na złe uczynki. A sprawiedliwy los złoczyńcy i tak odpłaci. W ten sposób zrezygnowałam z procesowania się z palantem o majątek, odpuściłam po prostu, ale jestem głęboko przekonana, że wzbogacenie się na cudzej krzywdzie prędzej czy później wyjdzie mu bokiem. Jestem może i nieco biedniejsza, ale dużo bardziej szczęśliwa.
      • sebalda Re: zemsta 28.04.15, 15:37
        Przed studniówką fryzjerka namówiła mnie na trwałą odnulację (dawne czasy, może nie wszyscy kojarzą, co to jest, ale mniejsza o to) i spaliła mi włosy. Na głowie miałam puch jak u kurczaka, ma-sa-kra. Pamiętam, że wpadłam w rozpacz, a potem taką wściekłość, że chciałam podłożyć bombę pod ten zakład fryzjerski:D Ale oczywiście tego nie zrobiłam, bo nie umiałam skonstruować bomby;)
        Ale znam śliczną opowiastkę o zemście małżonki i pozwolę sobie ją tu zamieścić:

        Pewna kobieta, krótko po rozwodzie, spędziła pierwszy dzień pakując swoje rzeczy do pudeł i walizek, a meble do wielkich skrzyń.
        Drugiego dnia przyszli pracownicy z firmy przeprowadzek i zabrali jej rzeczy i meble.
        Trzeciego dnia usiadła na podłodze pustej jadalni, włączyła spokojną muzykę, zapaliła dwie świece, postawiła półmisek z dwoma
        kilogramami krewetek, talerz kawioru i butelkę zimnego białego wina i jadła tak długo, aż już więcej nie mogła.
        Gdy skończyła jeść, w każdym pokoju rozmontowała karnisze, pozdejmowała z końców zatyczki i do środka włożyła połowę krewetek
        i sporą porcję kawioru, po czym ponownie umieściła zatyczki na końcach karniszy.
        Potem pojechała do swojego nowego lokum.
        Gdy mąż wrócił do domu, wprowadził się z nowymi meblami i z nową dziewczyną.
        Przez pierwsze dni wszystko było idealne. Jednak z czasem dom zaczął śmierdzieć.
        Próbowali wszystkiego! Wyczyścili, wyszorowali i przewietrzyli cały dom.
        Sprawdzili, wentylację, wyprali dywany. W każdym kącie powiesili odświeżacze powietrza.
        Nawet wymienili wszystkie drogie dywany. I nic!
        Nikt już nie przychodził do nich w odwiedziny; nawet służąca się zwolniła!
        W końcu były mąż kobiety i jego dziewczyna zdesperowani postanowili się wyprowadzić.
        Ale po miesiącu nadal nie mogli znaleźć nikogo, kto zechciałby kupić ten cuchnący dom, a deweloperzy nie chcieli już odbierać ich telefonów.
        Zdecydowali się więc wydać ogromną sumę pieniędzy i kupić nowy dom.
        Któregoś dnia kobieta zadzwoniła do mężczyzny w sprawach rozwodu i zapytała go, co słychać.
        Ten odpowiedział, że dobrze, że sprzedaje dom, nie wyjaśniając jednakże prawdziwej przyczyny sprzedaży.
        Kobieta wysłuchała go i powiedziała, że bardzo tęskni za ich byłym, wspólnym domem....
        Mężczyzna, sądząc, że jego eks nie ma najmniejszego pojęcia o smrodzie, zgodził się odstąpić jej dom za jedną dziesiątą rzeczywistej ceny, o ile podpiszą umowę tego samego dnia.
        Kobieta przystała na to i w ciągu dnia dostała papiery do podpisania.
        Tydzień później mężczyzna i jego dziewczyna stali w drzwiach starego domu, patrząc z uśmiechem, jak pakowano ich meble... łącznie z karniszami.
        • czarnyraider Re: zemsta 28.04.15, 15:58
          kiedyś dawno temu kobieta w spoldzielni mieszkaniowej nie chciała mi zameldować meza. Zmyslala powody nie z tej ziemi. Poszlam i zlozylam oficjalna skarge na Nia. Zalowalam, ze tylko ustna - nie pisemna. Na szczęście miala spore nieprzyjemności z mojego powodu, bo zachowala się totalnie nieprofesjonalnie. Mnie niesprawiedliwość najbardziej na swiecie zezloscila wówczas.

          Dzis tez uważam, ze los wyrownuje rachunki. Szczerze to z nadzieja czekam kiedy to się stanie. Bo to przynosi jakos tam ulge, ze ta przyzwoitość i prawość, i staranie się nie jest na darmo.
          Choc - przyznaje podziwiam hrabiego Monte Christo i rozumiem Jego postepowanie.

          • aga.doris Re: zemsta 28.04.15, 16:54
            Nie dziwię się,że nie chciała - bo nie mogła. Spółdzielnia nie jest od meldunków;)
            • pani.mysz Re: zemsta 28.04.15, 17:00
              Ale w PRL musiała wydać zgodę na meldunek.
              Tyle, że mąż powinien być zameldowany z automatu.
        • pani.mysz Re: zemsta 28.04.15, 16:01
          I jak pakowali te karnisze to nikt się nie zorientował, że to one są źródłem woni?
          I wcześniej też nie było czuć z którego miejsca idzie zapach?
          Piękna historia literacko, ale w zakończenie nie wierzę za grosz.
          • sebalda Re: zemsta 28.04.15, 16:32
            Ale to żarcik taki, dowcip, a nie prawdziwa historia:) Myślałam, że to jest oczywiste:)
            • pani.mysz Re: zemsta 28.04.15, 16:59
              To ja się nabrałam :)
      • differentview Re: zemsta 28.04.15, 19:04
        > A rano budzę się z dominującą myślą, że nie wa
        > rto i że szkoda mojego pięknego życia na złe uczynki. A sprawiedliwy los złoczy
        > ńcy i tak odpłaci. W ten sposób zrezygnowałam z procesowania się z palantem o m
        > ajątek, odpuściłam po prostu, ale jestem głęboko przekonana, że wzbogacenie się
        > na cudzej krzywdzie prędzej czy później wyjdzie mu bokiem.

        hmm...a ja niestety nie mam tego przekonania, ze los jest sprawiedliwy i sprawca czyjejs krzywdy zostanie ukarany lub cos wyjdzie mu bokiem; wrecz odwrotnie- mysle, ze zycie bywa gleboko niesprawiedliwe i jesli czasem sami nie wymierzymy sprawiedliwosci to nikt za nas tego nie zrobi; szczegolnie poruszaja mnie sytuacje wymierzone w czyjes zdrowie albo zycie; zastanawialam sie czasem co bym zrobila gdyby osoba, ktora np jedzie pod wplywem alkoholu przejechala kogos z mojej rodziny i pod wplywem lagodzacych okolicznosc + dobry prawnik- dostala jakis smiesznie maly wyrok- wydaje mi sie, ze pragnienie zemsty by mnie nie opuszczalo; inna jest sytuacja gdy ktos bardzo zaluje ale co jesli nie? jak zyc z poczuciem skrzywdzenia jesli krzywdziciel cieszy sie zyciem w najlepsze i ma gdzies nasze cierpienie?
        • aqua48 Re: zemsta 28.04.15, 19:34
          differentview napisała:

          >jak zyc z poczuciem skrzywdzenia jesli krzywdziciel cieszy sie zyciem w najlepsze i ma gdzies
          > nasze cierpienie?

          Cierpienie mija, a krzywdziciela los dopadnie jak nie wcześniej, to później, głęboko w to wierzę bo parę razy widziałam. A ja nie umiałabym hodować sobie poczucia skrzywdzenia i żyć w takim bagnie rozpaczy - bo to dopiero by mnie zniszczyło dużo bardziej niż realna krzywda.
          • differentview Re: zemsta 28.04.15, 19:48
            > Cierpienie mija, a krzywdziciela los dopadnie jak nie wcześniej, to później, gł
            > ęboko w to wierzę bo parę razy widziałam. A ja nie umiałabym hodować sobie pocz
            > ucia skrzywdzenia i żyć w takim bagnie rozpaczy - bo to dopiero by mnie zniszcz
            > yło dużo bardziej niż realna krzywda.

            nie kazde cierpienie mija; np. konsekwencje zdrowotne bledow i zaniedban lekarskich bywaja dramatyczne w skutkach i trwaja cale zycie; np. lekarz, ktory ma sie dobrze, stac go bylo na dobrego prawnika plus koledzy, ktorzy zaswiadcza, ze jest niewinny a matka ma dziecko, ktore w wyniku zaniechania lekarza- ma niedotlenienie mozgu- jest roslinka, ktora ta matka do konca swoich dni bedzie sie zajmowac; musi zwolnic sie z pracy, zeby byc opieka 24 h na dobe, czesto w takiej sytuacji maz odchodzi, ona zyje w nedzy, po smierci dziecka nie ma nawet uprawnien do swiadczen emerytalnych- gdzie tu widzisz sprawiedliwosc?
            • froshka66 Re: zemsta 28.04.15, 20:10
              to już nie mówimy o zemście tylko o wynagrodzeniu spowodowanej straty.
              to jest konstruktywne i powinno być naturalne.
              Zemsta ma tylko spowodować, że będzie druga stronę bolało , nic więcej.
              Tak postępuje niezwykle rzadko, ale jak już to jestem pamiętliwa.

              a krzywdziciela los dopadnie jak nie wcześniej, to później, głęboko w to wierzę bo parę razy widziałam.
              nie bardzo interesuje mnie "los krzywdziciela", albo odpuszczam albo uzgadniam wyrównanie straty albo jak mi kto zajdzie bardzo za skórę poczekam sobie i pomogę losowi aby mu za dobrze nie było. Ale to w sumie z parę razy tylko się przytrafiło
              • differentview Re: zemsta 28.04.15, 20:18
                froshka66 napisała:

                > to już nie mówimy o zemście tylko o wynagrodzeniu spowodowanej straty.
                > to jest konstruktywne i powinno być naturalne.
                > Zemsta ma tylko spowodować, że będzie druga stronę bolało , nic więcej.
                > Tak postępuje niezwykle rzadko, ale jak już to jestem pamiętliwa.

                hmm, wynagrodzeniu straty? a jak mozna wynagrodzic komus to, ze jego dziecko jest roslinka a jego zycie zawalilo sie raz na zawsze? tak jak wspomnialam, nie mam na mysli sytuacji, kiedy ktos zrobil cos zupelnie niechcacy i bardzo zaluje; mowie o sytuacji, w ktorej lekarz np zamiast udzielic odpowiedniej pomocy- nie udzielil jej albo zrobil cos co jest ewidentnie nie zgodne ze sztuka lekarska- nie czuje odpowiedzialnosci, nie zaluje, zyje mu sie dobrze a ta skrzywdzona rodzina zyje ze swoim nieszczesciem
                • froshka66 Re: zemsta 28.04.15, 20:23
                  po to powstał kodeks karny.
                  Kiedyś Hammurabiego, później trochę się zmieniło.
                  Zabijesz kogoś, idziesz do wiezienia. wychodzisz. Kara odbyta.
                  Rodzina żyje z nieszczęściem, bo życia nijak zwrócić.
                  tak jest i zawsze było. Nie ma bezwzględnej sprawiedliwości.

            • aqua48 Re: zemsta 28.04.15, 20:32
              differentview napisała:

              > konsekwencje zdrowotne bledow i zaniedban lekars
              > kich bywaja dramatyczne w skutkach i trwaja cale zycie

              Czy osobista zemsta za błąd, czy zaniedbanie lekarskie dałaby Ci satysfakcję? Bo mnie na pewno nie. Natomiast dążyłabym zapewne do sprawienia aby człowiek, który takiego zaniedbania się dopuścił, nie miał okazji więcej krzywdzić innych. Ale nie traktowałabym tego jako zemsty, odwetu, tylko jak naturalną konsekwencję jego czynu. W tym widzę sprawiedliwość. A poza tym nawet jeśli taki człowiek uniknąłby sprawiedliwości sądowej to jestem przekonana, że nie byłby szczęśliwy. Z prostego powodu - zły człowiek tworzy zło wokół siebie, i prędzej czy później ono go zjada.



              • ola_dom Re: zemsta 29.04.15, 09:34
                aqua48 napisała:

                > Czy osobista zemsta za błąd, czy zaniedbanie lekarskie dałaby Ci satysfakcję? Bo mnie na
                > pewno nie. Natomiast dążyłabym zapewne do sprawienia aby człowiek, który takiego
                > zaniedbania się dopuścił, nie miał okazji więcej krzywdzić innych. Ale nie traktowałabym tego
                > jako zemsty, odwetu, tylko jak naturalną konsekwencję jego czynu. W tym widzę
                > sprawiedliwość.

                No właśnie - należy odróżnić zemstę od wymierzania sprawiedliwości, ponoszenia konsekwencji.
                Napisanie skargi na złe potraktowanie przez urzędnika nie jest od razu zemstą.
                Podanie do sądu lekarza, który spartolił robotę, też nią nie jest.
                Przyczajenie się i dowalenie komuś po kilku latach, bo kiedyś sprawił nam przykrość - jest.
    • froshka66 Re: zemsta 28.04.15, 17:01
      Dawno dawno temu, zostałam postawiona w bardzo BARDZO niemiłej sytuacji przez bliską mi osobę w dużym towarzystwie. Bywa. Wyjaśniliśmy sobie parę rzeczy, zostałam przeproszona, jednak co się stało to się nie odstanie.
      Jedna ze świadków tego zdarzenia po jakim czasie, parę razy zachowała się wobec mnie niezwykle grubiańsko, dając w dodatku nie wprost ale jasnymi aluzjami poznać, że "zasłużyłam sobie na takie traktowanie" oraz sugerować, że mój mąż jest ze mną "pod przymusem", bo gdyby było inaczej ... itp.
      W tym czasie po prostu udałam, ze jej uwagi mnie nie dotyczą. Ale sobie zapamiętałam.
      Pozwoliłam sobie dowiedzieć się co nieco o niej i poszukać informacji, gdzie i z kim pracuje itp.
      Tu przyznam pomogło mi szczęście bo trafiłam na wspólna znajoma, z która odnowiłam bardzo luźny kontakt.
      Tak się złożyło, że po jakim czasie dowiedziałam się rzeczy, które z jednej strony w jej otoczeniu były tajemnica poliszynela, a z drugiej ( jak to bywa) mąż zawsze dowiaduje się ostatni. A ponieważ to właśnie jej maż był na początku naszym wspólnym służbowym zresztą ogniwem, niewiele pracy mnie kosztowało zaaranżowanie drobnego spotkania o konkretnej godzinie w konkretnym miejscu. Oczywiście przez zupełny przypadek. Miało to miejsce 7 lat później. Kłopoty owej pani trwają do dziś.

      • ola_dom Re: zemsta 28.04.15, 18:18
        froshka66 napisała:

        > Dawno dawno temu,
        (...)
        > Miało to miejsce 7 lat później. Kłopoty owej pani trwają do dziś.

        o rany...
        • kocia_noga Re: zemsta 28.04.15, 20:22
          Kiedyś byłam w burzliwym związku i żeby go zakończyć, bo mnie ruinował psychicznie musiałam dyplomatycznie odłożyć pretensje po to, aby faceta wysłać do roboty daleko, do miasta na przeciwległym końcu Polski. Jak już to mi się udało, nastąpiła wymarzona wcześniej przeze mnie scena - oświadczył mi się, a ja mu wygarnęłam to co sobie w marzeniach wcześniej przygotowałam. Niestety, nie poczułam się od tego lepiej, poczułam wielkie rozczarowanie. Od tego czasu uważam, że zemsta jest mocno przereklamowana. A co do losów ludzi którzy mnie skrzywdzili to mam je gdzieś.
    • pani.mysz Re: zemsta 29.04.15, 01:37
      Ja nie wierzę w karmę, w sprawiedliwość losu, w ukarania zła itd.
      Ale nie mszczę się.
      Bo zemsta niszczy głównie tego, który się mści, negatywne uczucia zżerają jego, nie osobą, na której się zemsty dokonuje.
      O ile osoby, które zrobiły mi coś złego nie złamały prawa to mam je, mówiąc kolokwialnie, gdzieś.
      Żyję swoim życiem, bo mam je tylko jedno i szkoda mi go na zemstę.
    • enith Re: zemsta 29.04.15, 03:02
      Za stara jestem, by wierzyć w coś takiego, jak sprawiedliwość dziejowa, Pana Boga nierychliwego, ale sprawiedliwego itp. bzdety, bo znam podłych ludzi, którzy napaśli się na cudzej krzywdzie i mają się jak pączki w maśle, a owej sprawiedliwości ni widu, ni słychu.
      Mam wielkie szczęście, że nigdy nie zostałam poważnie skrzywdzona z premedytacją, więc zemsta jako taka za wyrządzone krzywdy odpada. Ponadto nie jestem z natury pamiętliwa i mściwa. Niemniej jednak istnieją potencjalne sytuacje, w których jestem sobie w stanie wyobrazić siebie mszczącą się za jakieś tam doznane krzywdy. Prosty przykład: w ubiegłym roku niedaleko stąd wku...ony na coś kierowca rozjechał na pasach człowieka. Dostał za to mandat w wysokości 175 dolarów. Nie odebrano mu prawa jazdy, nie wsadzono do więzienia za zamordowanie męża i ojca kilkorga dzieci. W sądzie, w obecności wdowy i półsierot sprawca zwalał winę na pieszego, który znalazł się na pasach w niedopowiednim czasie. Sprawa mną wstrząsnęła, bo pokazała, jakie są kary tu, gdzie mieszkam za zabicie autem pieszego lub rowerzysty (mój mąż jest zapalonym rowerzystą), że można rodzinom zabitych śmiać się w twarz i wykpić od odpowiedzialności mandatem. I zawsze w takich sytuacjach mówię mężowi, że jeśli, odpukać, znajdę się kiedyś w takiej sytuacji, to zwyczajnie nie ręczę za siebie.
      • kocia_noga Re: zemsta 29.04.15, 08:10
        W pewnej małej miejscowości gdzie mieszkałam kilka lat kierowca zabił chłopaka jadącego na rowerze. Wina ewidentnie kierowcy, ale ponieważ był to syn miejscowego ważnego faceta (właściciel jakiegoś dużego warsztatu samochodowego gdzie sobie wszyscy najważniejsi dokonywali napraw) sąd uwolnił go od odpowiedzialności. Ludzie przez jakiś czas oburzali się na tę niesprawiedliwość, ale w końcu przestali. Mimo to uważam, że takie sprawy nie znikają gdzieś w kosmosie, one wsiąkają w społeczeństwo i je głęboko demoralizują i osłabiają.
    • differentview Re: zemsta 29.04.15, 08:34
      przypomniala mi sie jeszcze jedna historia; musialam podjechac z moja ponad 80- letnia ciocia, ktora chodzi o lasce dwa przystanki do jakiejs przychodni; od momentu podjechania autobusu ciocia powoli szla do drzwi srodkowych( sa najszersze) i kiedy wlasnie miala postawic noge na schodku- pan kierowca zamknal drzwi i po prostu sobie odjechal; to byl autobus gdzie kierowca mial podglad bo sa kamerki wiec nie bylo takiej mozliwosci zeby jej nie widzial; zagotowalo sie we mnie, zostawilam ciocie na przystanku, zlapalam przejezdzajaca taksowke, ktora wyprzedzila autobus i na kolejnym przystanku wsiadlam do autobusu- oczywiscie pan kierowca mnie poznal i mina mu zrzedla; powiedzialam mu co mysle o takim chamstwie i postraszylam, ze postaram sie zeby zostal zwolniony z pracy; czy zostal nie wiem ale zlozylam pisemna skarge a pani zapewnila mnie, ze obetna mu jakas premie; i owszem -dalo mi to satysfakcje i mysle, ze moja interwencja czegos go nauczyla
      • aqua48 Re: zemsta 29.04.15, 09:03
        differentview napisała:

        > zostawilam ciocie na przystanku

        Wiesz, ja to bym raczej złapała tę taksówkę, żeby bezpiecznie odwieźć ciocię, a nie zostawiała niepełnosprawnej starszej osoby samej, żeby tylko nawrzucać kierowcy :)
        Jeśli chciałaś mu dać nauczkę, wystarczyło na piśmie wysłać dokładny opis sytuacji do zarządu MPK. Miałby zdecydowanie więcej nieprzyjemności niż z widoku awanturującej się kobiety wyskakującej do niego z taksówki.
        • differentview Re: zemsta 29.04.15, 09:15
          aqua48 napisała:

          > differentview napisała:
          >
          > > zostawilam ciocie na przystanku
          >
          > Wiesz, ja to bym raczej złapała tę taksówkę, żeby bezpiecznie odwieźć ciocię, a
          > nie zostawiała niepełnosprawnej starszej osoby samej, żeby tylko nawrzucać kie
          > rowcy :)
          > Jeśli chciałaś mu dać nauczkę, wystarczyło na piśmie wysłać dokładny opis sytua
          > cji do zarządu MPK. Miałby zdecydowanie więcej nieprzyjemności niż z widoku awa
          > nturującej się kobiety wyskakującej do niego z taksówki.

          chyba nie zrozumialas- nie chodzi o "nawrzucanie" chodzilo o skonfrontowanie go twarza w twarz z jego chamskim i niebezpiecznym dla pasazerow zachowaniem; rownie dobrze moglam od razu wziac taksowke ale w ogole nie o to chodzi- starsza, malo sprawna osoba tez ma prawo korzystac z kominikacji miejskiej a zasranym obowiazkiem kierowcy jest jej to umozliwic plus dodatkowo obnizyc poklad, jesli trzeba wyjsc i wysunac dodatkowa platforme
          a skarge zlozylam na pismie do mpk, przeciez napisalam, musialam tez miec numer autobusu i dane kierowcy
          • aqua48 Re: zemsta 29.04.15, 09:30
            differentview napisała:

            > chyba nie zrozumialas- nie chodzi o "nawrzucanie" chodzilo o skonfrontowanie go
            > twarza w twarz z jego chamskim i niebezpiecznym dla pasazerow zachowaniem
            > a skarge zlozylam na pismie do mpk, przeciez napisalam, musialam tez miec numer
            > autobusu i dane kierowcy

            Do skargi wystarczy linia, godzina odjazdu i przystanek. Dyspozytor znajdzie łatwo który kierowca obsługiwał w tym czasie konkretny autobus.
            Dla mnie to "skonfrontowanie twarzą w twarz" byłoby w tej konkretnej sytuacji zupełnie niepotrzebne. Szkoda mi moich nerwów i spokoju ducha na takie konfrontacje.
      • ola_dom Re: zemsta 29.04.15, 09:38
        differentview napisała:

        > zlozylam pisemna skarge a pani zapewnila mnie, ze obetna mu jakas premie; i owszem -dalo mi
        > to satysfakcje i mysle, ze moja interwencja czegos go nauczyla

        Ależ to nie była zemsta!
        Facet zachował się w sposób karygodny i nie wolno było tego zostawić tak sobie - gratuluję odwagi i determinacji, że tak to załatwiłaś.
        • differentview Re: zemsta 29.04.15, 09:52
          ola_dom napisała:

          > differentview napisała:
          >
          > > zlozylam pisemna skarge a pani zapewnila mnie, ze obetna mu jakas premie;
          > i owszem -dalo mi
          > > to satysfakcje i mysle, ze moja interwencja czegos go nauczyla
          >
          > Ależ to nie była zemsta!
          > Facet zachował się w sposób karygodny i nie wolno było tego zostawić tak sobie
          > - gratuluję odwagi i determinacji, że tak to załatwiłaś.

          Dzieki:) w moim odczuciu byl to rodzaj zemsty- dopadajac go sprawilam, ze nie uszlo mu jego zachowanie na sucho, poniosl finansowe konsekwencje czyli doznal krzywdy za krzywde - wiec chyba zemsta- tylko, ze w moim odczuciu zemsta nie jest czyms zlym, wlasnie pokazuje sytuacje, w ktorych jest czyms sluszym i zrozumialym moralnie
          • ola_dom Re: zemsta 29.04.15, 10:06
            differentview napisała:

            > Dzieki:) w moim odczuciu byl to rodzaj zemsty- dopadajac go sprawilam, ze nie
            > uszlo mu jego zachowanie na sucho, poniosl finansowe konsekwencje czyli doznal
            > krzywdy za krzywde - wiec chyba zemsta- tylko, ze w moim odczuciu zemsta nie jest czyms
            > zlym, wlasnie pokazuje sytuacje, w ktorych jest czyms sluszym i zrozumialym moralnie

            Dla mnie zemsta jest czymś jednoznacznie złym, ale Twojego postępowania - w tej sytuacji - tak nie odbieram.

            Zemściła się na mnie kiedyś koleżanka. Poszło o to, że... nie opowiedziałam jej, że raz odwiedził mnie nasz wspólny znajomy. Kiedy po jakimś czasie zaczęłam spotykać się z jej bratem, szybko podsunęła mu koleżankę z pracy - nadal tytułując się moją najbliższą koleżanką :>. Bo była na mnie wściekła, że jej nie powiedziałam o tamtym spotkaniu.... Więc za oczywiste uważała zemścić się na mnie :D.
            I nie byłyśmy wtedy "wczesnymi nastolatkami". Byłyśmy młodymi, ale dorosłymi osobami.
            • differentview Re: zemsta 29.04.15, 10:28
              ola_dom napisała:

              > Dla mnie zemsta jest czymś jednoznacznie złym, ale Twojego postępowania - w tej
              > sytuacji - tak nie odbieram.

              ale dlaczego zlym? zawsze? jesli ktos zrobi Ci z pelna premedytacja realna krzywde i nie da sie o tym zapomniec bo konsekwencje nadal ponosisz a nie masz mozliwosci dochodzenia swoich praw na drodze sadowej to dlaczego wtedy zemsta( adekwatna do krzywdy) jest czyms zlym?

              > Zemściła się na mnie kiedyś koleżanka. Poszło o to, że... nie opowiedziałam jej
              > , że raz odwiedził mnie nasz wspólny znajomy. Kiedy po jakimś czasie zaczęłam s
              > potykać się z jej bratem, szybko podsunęła mu koleżankę z pracy - nadal tytułuj
              > ąc się moją najbliższą koleżanką

              w tej sytuacji chyba nie tyle bolala Cie zemsta tylko to, ze brat wybral kogos innego a nie Ciebie; podsuwac mozna rozne rzeczy a jak ktos nie chce to nie wezmie;)
              • ola_dom Re: zemsta 29.04.15, 11:27
                differentview napisała:

                > ale dlaczego zlym? zawsze?

                Nie umiem powiedzieć "dlaczego". Tak czuję. Przeraża mnie pragnienie zemsty i cierpnie mi skóra, jak słucham i czytam opowieści o zaplanowanej zemście. Zwłaszcza takiej "odłożonej do lodówki" - brrr.....

                > w tej sytuacji chyba nie tyle bolala Cie zemsta tylko to, ze brat wybral kogos innego a nie Ciebie;

                No właśnie, że nie :). Wiedziałam dobrze, jaki on jest i że nie przepuszcza okazji. Ale bardziej dotknęło mnie to, że moja "koleżanka" uknuła taką intryżkę. Z nią w sumie byłam bardziej związana, od lat, w nim nawet nie byłam zakochana, ot - zaczęliśmy spotykać się, pewnie bardziej z tzw. nudów.
                • differentview Re: zemsta 30.04.15, 08:29
                  ola_dom napisała:

                  > differentview napisała:
                  >
                  > > ale dlaczego zlym? zawsze?
                  >
                  > Nie umiem powiedzieć "dlaczego". Tak czuję. Przeraża mnie pragnienie zemsty i c
                  > ierpnie mi skóra, jak słucham i czytam opowieści o zaplanowanej zemście. Zwłasz
                  > cza takiej "odłożonej do lodówki" - brrr.....

                  a to ciekawe- rozmawiamy o sytuacji wyrzadzenia krzywdy z premedytacja komus kto bedzie ponosil tego konsekwencje np cale zycie i to nie jest przerazajace a wyrownanie rachunkow jest? zlo, ktore zostalo wyslane do innego czlowieka wrocilo do niego, co w tym strasznego?
                  chodzi o chrzescijanski postulat nastawiania drugiego policzka?
                  • ola_dom Re: zemsta 30.04.15, 09:02
                    differentview napisała:

                    > chodzi o chrzescijanski postulat nastawiania drugiego policzka?

                    nie, na pewno nie o to :D

                    Krzywda wyrządzana z premedytacją przeraża mnie nie mniej.
                  • marsylvik Re: zemsta 30.04.15, 10:09
                    differentview napisała:

                    > ola_dom napisała:
                    >
                    > > differentview napisała:
                    > >
                    > > > ale dlaczego zlym? zawsze?
                    > >
                    > > Nie umiem powiedzieć "dlaczego". Tak czuję. Przeraża mnie pragnienie zems
                    > ty i c
                    > > ierpnie mi skóra, jak słucham i czytam opowieści o zaplanowanej zemście.
                    > Zwłasz
                    > > cza takiej "odłożonej do lodówki" - brrr.....
                    >
                    > a to ciekawe- rozmawiamy o sytuacji wyrzadzenia krzywdy z premedytacja komus k
                    > to bedzie ponosil tego konsekwencje np cale zycie i to nie jest przerazajace

                    Oczywiście, że jest przerażające, nikt chyba nie twierdzi inaczej?

                    > a
                    > wyrownanie rachunkow jest? zlo, ktore zostalo wyslane do innego czlowieka wroci
                    > lo do niego, co w tym strasznego?

                    Zło nie wróciło, zło się rozmnożyło. Zamiast jednego cierpienia są dwa. To drugie nikomu w niczym nie pomaga, wyłącznie szkodzi.
                    To pierwsze cierpienie nie wiem z jakich powodów, pobudek zostało zadane. Może niechcący? może z egoizmu, dla własnej korzyści, a może bezinteresownie, dla przyjemności szkodzenia samej w sobie, choć wierzę, że to ostatnie tak naprawdę rzadko się zdarza.
                    To drugie cierpienie, w zemście, zostało zadane tylko i wyłącznie w celu zadania cierpienia. Bo nie o zadośćuczynienie chodzi w zemście, tym się właśnie zemsta różni od zadośćuczynienia, konsekwencji czy nawet kary, że chodzi głównie o zadanie cierpienia, o tę motywację. I to jest straszne.



                    A teraz coś ode mnie. I o mnie.
                    Nigdy się świadomie na nikim nie zemściłam. Nie oznacza to, że nigdy tego nie pragnęłam.
                    Trafiłam w życiu na trzy osoby, które mnie tak skrzywdziły, że miałam wręcz natrętne myśli o zemście.

                    Pierwszą z nich spotkałam jeszcze w podstawówce. Krzywdy nie potrafiłam wybaczyć, nie mając nawet żadnej możliwości zemsty źle tej osobie życzyłam, ta osoba nie poczuwała się absolutnie do żadnej skruchy. Niedługo potem zmarł śmiercią tragiczną. Rozbił się "pożyczonym" samochodem (podstawówka!). To był chłopak z typowo patologicznej rodziny. Jakie miałam po tym myśli, wyrzuty sumienia chyba możecie się domyślać... Niemal sobie wkręciłam, że jestem czarownicą :D Podejrzewam, że te zdarzenia miały duży wpływ na moje późniejsze poglądy dotyczące zemsty i sprawiedliwości dziejowej.

                    Kolejna osoba - nie chcę podawać szczegółów. Pragnienie zemsty we mnie było i to silne, znalazło ujście w snach. Zemścić się w rzeczywistości nie chciałam, bo to było w tym momencie coś, co obniżyłoby moje poczucie wartości, byłam, chciałam być "ponad to", lepsza od tamtej osoby, gardziłam nią i nie chciałam gardzić sobą. Przez rok miałam sny, w których tę osobę krzywdziłam. Po tym czasie mi zupełnie zobojętniała.

                    W tej chwili nadal czuję chęć zemsty na trzeciej osobie, która mnie mocno skrzywdziła. Jest już, po kilku latach, coraz mniejsza, no ale uczciwie muszę przyznać, że nadal jest. Początkowo była tak silna, że przed zemstą powstrzymała mnie tylko obawa o to, jak ta zemsta wpłynęłaby na mojego syna. Gdybyśmy żyli paręset lat temu to pewnie skończyłoby się wjazdem wsi z pochodniami do jej domu... Ja, osoba, która nie potrafiłaby psu zrobić zastrzyku, bo go to przecież boli, miałam myśli typu jak tę osobę sparaliżować tak, żeby czuła ból podobny w sile do tego, jaki ona mi zadała w sensie psychicznym. Co ważne, nie myślę o tej osobie jak o człowieku. Uważam, że żeby zrobić to, co ona mi zrobiła trzeba się zaprzeć człowieczeństwa. Wiem, wiem, dehumanizacja ;) Zresztą ta świadomość, że ulegam pewnemu mechanizmowi psychologicznemu dehumanizując innego człowieka, pomogła mi się w krytycznym momencie przez zemstą powstrzymać.
                    Tu też sny przynosiły mi ulgę, to chyba mój wętyl bezpieczeństwa. Coraz mniej mnie "niesprawiedliwość" polegająca na tym, że mój krzywdziciel ma się dobrze, podczas gdy ja do dziś płacę za jego postępek wobec mnie boli. Ale boli. Ciągle. Ciągle tej osobie źle życzę, ciągle byłabym zdolna do potwornych czynów wobec niej, gdyby nie inne hamulce. Tyle, że mordercze myśli już mi przeszły zupełnie, teraz to już bardziej złe życzenia...


                    Więc ogólnie o zemście myślę tak, jak napisałam na początku, to mnożenie zła, nie popieram tego. Jednocześnie, choć sama z różnych względów wewnętrznych i zewnętrznych nigdy się realnie nie zemściłam, to chęć zemsty i samą zemstę potrafię jak najbardziej zrozumieć.

                    I myślę, że skłonność do zemsty jest naturalna dla człowieka jako gatunku. I że była korzystna (jeśli nie niezbędna) u zarania ludzkości. Przed stworzeniem przez cywilizację innych skutecznych metod kontroli społecznej, takich jak religia czy prawo, strach przed zemstą mógł być najskuteczniejszym hamulcem przed krzywdzeniem innych. Jednak uważam też, że dziś jest coraz mniej korzystna w tym gatunkowym, społecznym sensie, więc jej wady, takie jak mnożenie zła a nawet nakręcanie spirali przemocy, zaczęły przeważać nad korzyściami, stąd może i chyba powinno wynikać coraz większe społeczne potępienie mściwości.
                    • ola_dom Re: zemsta 30.04.15, 10:18
                      marsylvik napisała:

                      > Zło nie wróciło, zło się rozmnożyło. Zamiast jednego cierpienia są dwa. To drugie nikomu w
                      > niczym nie pomaga, wyłącznie szkodzi.

                      > To drugie cierpienie, w zemście, zostało zadane tylko i wyłącznie w celu zadania cierpienia. Bo
                      > nie o zadośćuczynienie chodzi w zemście, tym się właśnie zemsta różni od zadośćuczynienia,
                      > konsekwencji czy nawet kary, że chodzi głównie o zadanie cierpienia, o tę motywację. I to jest straszne.

                      Dziękuję marsylvik. Nie umiałam tego tak zręcznie napisać. A o to właśnie, dokładnie o to mi chodzi. O MOTYWACJĘ.
                      I różnicę między zadośćuczynieniem/konsekwencją/karą i zemstą.
                      I wciąż wierzę, że differentview ma na myśli głównie właśnie zadośćuczynienie/poniesienie konsekwencji/karę - a nie zemstę jako taką :).
                      Przynajmniej sytuacja, którą opisała, o tym świadczy. No i afekt, w którym wtedy była. To nie zemsta.
                      • differentview Re: zemsta 30.04.15, 10:43
                        ola_dom napisała:

                        > marsylvik napisała:
                        >
                        > > Zło nie wróciło, zło się rozmnożyło. Zamiast jednego cierpienia są
                        > dwa. To drugie nikomu w
                        > > niczym nie pomaga, wyłącznie szkodzi.
                        >
                        > > To drugie cierpienie, w zemście, zostało zadane tylko i wyłącznie w ce
                        > lu zadania cierpienia
                        . Bo
                        > > nie o zadośćuczynienie chodzi w zemście, tym się właśnie zemsta różni od
                        > zadośćuczynienia,
                        > > konsekwencji czy nawet kary, że chodzi głównie o zadanie cierpienia, o tę
                        > motywację. I to jest straszne.
                        >
                        > Dziękuję marsylvik. Nie umiałam tego tak zręcznie napisać. A o to właśnie, dokł
                        > adnie o to mi chodzi. O MOTYWACJĘ.
                        > I różnicę między zadośćuczynieniem/konsekwencją/karą i zemstą.

                        motywacja nie jest szerzenie zla- motywacja jest wyrownanie rachunkow bo przyznacie chyba, ze zlo, krzywda, ktore nie zostana ukarane- sa demoralizujace; czy zemsta nakreca spirale przemocy? nie wiem; brak kary, brak poczucia winy( bo o takiej sytuacji od poczatku rozmawiamy- nie o sprawiedliwej karze, nie o kajaniu sie, nie o probie zadosucznienia) daje przyzwolenie zeby inny sprawca dokonywal bezkarnie podobych krzywd- moze wlasnie to nakreca spirale zla?
                        i zeby byla jasnosc napisze to po raz kolejny- mowie o sytuacji, w ktorej ktos swiadomie, z premedytacja wyrzadza nam krzywde i nie ma z tego powodu zadnych wyrzutow sumienia, pozostaje zupelnie bezkarny i smieje sie Wam w twarz; czy naprawde uwazacie, ze wymierzenie sprawiedliwosci w tej sytuacji jest zrownaniem sie z krzywdzicielem?

                        i jeszcze do marsylvik- zlo sie nie rozmnozylo- zlo jak bumerang wrocilo do krzywdziciela co dalo mu poczuc jak czula sie skrzywdzona ofiara, wczesniej krzywdziciel nie byl tym zainteresowany- wiec po zemscie ma szanse miec jakas refleksje, do ktorej wczesniej nie byl zdolny

                        • ola_dom Re: zemsta 30.04.15, 11:07
                          differentview napisała:

                          > naprawde uwazacie, ze wymierzenie sprawiedliwosci w tej sytuacji jest zrownaniem sie z krzywdzicielem?

                          Podkreślę jeszcze raz, i ile jeszcze będzie trzeba:
                          naprawdę uważam, że wymierzenie sprawiedliwości i zemsta, to dwie zupełnie różne rzeczy.
                          • differentview Re: zemsta 30.04.15, 11:24
                            ola_dom napisała:

                            > differentview napisała:
                            >
                            > > naprawde uwazacie, ze wymierzenie sprawiedliwosci w tej sytuacji jest zro
                            > wnaniem sie z krzywdzicielem?
                            >
                            > Podkreślę jeszcze raz, i ile jeszcze będzie trzeba:
                            > naprawdę uważam, że wymierzenie sprawiedliwości i zemsta, to dwie zupełnie różn
                            > e rzeczy.

                            ok, w takim razie konkretnie- czym jest wg Ciebie wymierzenie sprawiedliwosci jesli wymiar sprawiedliwosci nie ukaral krzywdziciela( koneksje, luka prawna, niemoznosc udowodnienia krzywdy pomimo jej zaistnienia etc.)
                            • differentview Re: zemsta 30.04.15, 12:44
                              dla przykladu daje link do konkretnej sytuacji: kobieta.onet.pl/zdrowie/skatowany-sparalizowany-bez-srodkow-do-zycia-odszkodowanie-rekordowe-ale-czy-realne/e7rjfm

                              wymiar sprawiedliwosci jak widac wyjatkowo poblazliwy- za skatowanie i zniszczenie zycia calej rodziny- dwa lata wiezienia, poza tym panowie bez cienia refleksji i skruchy migaja sie, nie stawiaja na rozprawach- czy naprawde uwazacie ze gdyby ten ojciec z bezradnosci pobil jednego z tych bandytow i doprowdzil do stanu, w jakim jest jego syn- to by go zrownywalo z nimi?
                              • marsylvik Re: zemsta 30.04.15, 14:58
                                Bardzo dobry przykład do zastanawiania się nad tematem zemsty.

                                Czy zrównywałoby go?
                                W pewnym sensie tak. Równałby w ich stronę, choć pewnie nigdy by im nie dorównał. A przez zemstę sytuacji w żaden sposób by nie poprawił.

                                Jeśli chodzi o wyrok, to tak, jak to oglądałam, to mi też się "nóż w kieszeni otwierał" ;)
                                Też uważam wyroki za zbyt niskie, też mam pewne poczucie bezradności wobec takich sytuacji, takich osób. Godzą one w moje poczucie sprawiedliwości i bezpieczeństwa.

                                Ale i tak wolę taki wyrok, z niewielką choćby i naiwną próbą jakiejkolwiek poprawy obecnej sytuacji poszkodowanej rodziny, niż będący jego przeciwieństwem, zawierający w sobie jedynie element kary wobec sprawców, nawet dotkliwej.
                                Można to ująć tak, że wolę działanie systemu społecznego nastawionego na ochronę społeczeństwa, którego jestem cząstką, niż indywidualne albo systemowe podejście typu ukarać i sprawy nie było, radź sobie człowieku sam.

                                A że systemowi daleko jeszcze do doskonałości, czy choćby rozsądnej funkcjonalności w takich przypadkach to już oddzielna sprawa. Z tym nie polemizuję w ogóle.
                                • differentview Re: zemsta 02.05.15, 08:21
                                  marsylvik napisała:

                                  > Czy zrównywałoby go?
                                  > W pewnym sensie tak. Równałby w ich stronę, choć pewnie nigdy by im nie dorówna
                                  > ł. A przez zemstę sytuacji w żaden sposób by nie poprawił.

                                  nie zgodze sie- zemsta rozumiana jako wymierzenie sprawiedliwosci gdy instytucje do tego przeznaczone sa niewydolne jest wartoscia- bo zlo zostalo ukarane, zlo wrocilo do sprawcy- dla mnie to jest wartosc; pozostawienie sprawy przez tyle lat, tak jak pozostawiono- to kpina, demoralizacja innych, podobnych do tych bandziorow; to calkowite zniszczenie wartosci jaka jest potrzeba sprawiedliwej kary za wine; czywiscie- najlepiej by bylo gdyby panstwo karalo skutecznie i adekwatnie do winy; jednak jesli tego nie robi- nigdy bym nie powiedziala, ze ojciec skatowanego dziecka, ktory widzi bezczelnosc i brak skruchy u oprawcow i dokonuje samosadu- jest winny; winne jego dzialan byloby wtedy tylko i wylacznie panstwo a taki ojciec powinien zostac uniewinniony( wlasnie z powodu okolicznosci)
                                  • aqua48 Re: zemsta 02.05.15, 09:11
                                    differentview napisała:

                                    > zemsta rozumiana jako wymierzenie sprawiedliwosci gdy instytucj
                                    > e do tego przeznaczone sa niewydolne jest wartoscia-
                                    > nigdy bym nie powiedziala, ze ojciec ktory dokonuje samosadu- jest winny

                                    Przerażasz mnie. Samosądy, odwet, lincz to działania całkowicie godne potępienia.
                                    • differentview Re: zemsta 02.05.15, 09:32
                                      aqua48 napisała:

                                      > differentview napisała:
                                      >
                                      > > zemsta rozumiana jako wymierzenie sprawiedliwosci gdy instytucj
                                      > > e do tego przeznaczone sa niewydolne jest wartoscia-
                                      > > nigdy bym nie powiedziala, ze ojciec ktory dokonuje samosadu- jest winny
                                      >
                                      > Przerażasz mnie. Samosądy, odwet, lincz to działania całkowicie godne potępieni
                                      > a.

                                      dla mnie bardziej przerazajaca jest bezkarnosc bandziorow; jak pisalam, jest to ostatecznosc , w sytuacji, w ktorej wymiar sprawiedliwosci robi sobie zarty i nie dba o wartosc jaka jest sprawiedliwe ukaranie sprawcy- to demoralizacja calego spolecznestwa
                                      • aqua48 Re: zemsta 02.05.15, 10:37
                                        differentview napisała:

                                        > > Przerażasz mnie. Samosądy, odwet, lincz to działania całkowicie godne pot
                                        > ępienia.
                                        >
                                        > dla mnie bardziej przerazajaca jest bezkarnosc bandziorow; jak pisalam, jest to
                                        > ostatecznosc , w sytuacji, w ktorej wymiar sprawiedliwosci robi sobie zarty i
                                        > nie dba o wartosc jaka jest sprawiedliwe ukaranie sprawcy- to demoralizacja cal
                                        > ego spolecznestwa

                                        Ja NIE MUSZĘ zastępować wymiaru sprawiedliwości, nie mam do tego żadnych kompetencji, ani porywów. Nie wierzę też, że jako ewentualna ofiara jakiegoś przestępstwa byłabym w stanie obiektywnie spojrzeć na sytuację i ocenić zachowanie przestępcy. Nie wchodząc w rolę sądu absolutnie też nie czuję się odpowiedzialna za demoralizację całego społeczeństwa :)
                                        Nie czuję się też powołana do oceny czy jakiś wyrok jest "sprawiedliwy" czy nie. Wyroków sądowych bowiem od dawna nie wydaje się na zasadzie kodeksu Hammurabiego,czyli - oko za oko, ząb za ząb.
                                        • differentview Re: zemsta 02.05.15, 11:17
                                          aqua48 napisała:

                                          > Nie czuję się też powołana do oceny czy jakiś wyrok jest "sprawiedliwy" czy nie

                                          hehe, urocze; widzisz dzieciaka, ktory po skatowaniu bedzie roslina do konca zycia, widzisz rodzicow, ktorzy sa skazani na opieke 24-h na dobe i brak kasy i widzisz bandziorow, ktorzy mowia Ci spie...j i nie przychodza na rozprawy- i nie czujesz sie powolana do oceny czy to jest sprawiedliwe? no pewnie jest skoro do tej pory nie siedza; tez mnie przerazasz w swojej bezrefleksyjnosci:/
                                          • aqua48 Re: zemsta 02.05.15, 15:24
                                            differentview napisała:

                                            > aqua48 napisała:
                                            >
                                            > > Nie czuję się też powołana do oceny czy jakiś wyrok jest "sprawiedliwy" c
                                            > zy nie
                                            >
                                            > hehe, urocze; widzisz dzieciaka, ktory po skatowaniu bedzie roslina do konca
                                            > zycia, widzisz rodzicow, ktorzy sa skazani na opieke 24-h na dobe i brak kasy i
                                            > widzisz bandziorow, ktorzy mowia Ci spie...j i nie przychodza na rozprawy- i n
                                            > ie czujesz sie powolana do oceny czy to jest sprawiedliwe? no pewnie jest skoro
                                            > do tej pory nie siedza; tez mnie przerazasz w swojej bezrefleksyjnosci:/

                                            Czytaj uważnie. Chodziło mi o sprawiedliwość wydanego WYROKU, a nie o dyscyplinowanie oskarżonych podczas toczącej się rozprawy. Do tego ostatniego, służą odpowiednie organy ścigania, a nie rodziny ofiar...

                            • marsylvik Re: zemsta 30.04.15, 13:52
                              differentview napisała:

                              > ola_dom napisała:

                              > > uważam, że wymierzenie sprawiedliwości i zemsta, to dwie zupełnie
                              > > różne rzeczy.
                              >
                              > ok, w takim razie konkretnie- czym jest wg Ciebie wymierzenie sprawiedliwosci j
                              > esli wymiar sprawiedliwosci nie ukaral krzywdziciela( koneksje, luka prawna, ni
                              > emoznosc udowodnienia krzywdy pomimo jej zaistnienia etc.)

                              Moim skromnym zdaniem nie da się odpowiedzieć konkretnie bez konkretnego przykładu :P
                              Albo raczej zbyt łatwo o nieporozumienie, jeśli się nie oprzemy na konkretnych przykładach.

                              Spróbuję konkretnie.
                              Historia z autobusem to według mnie wymierzenie sprawiedliwości. Być może częścią motywacji, może nawet główną motywacją była tu zemsta, tego nie wiem, ale było to w ramach pewnych ogólnie przyjętych w naszym społeczeństwie norm, stworzonych raczej dla ochrony kogoś, niż do karania. To było dopilnowanie, żeby one zadziałały. Że ze złości? Złość po to właśnie jest, żeby dodać sił i motywacji do walki w obronie swoich praw, jeśli są naruszane.
                              Historia z żoną i krewetkami to była zemsta. I nie ukrywam, że mi się podobała, czytając ją czułam satysfakcję. Mimo tego nie popieram takich działań, zrównują one skrzywdzoną (w domyśle) żonę z krzywdzicielem, byłym mężem. Zachowała się w tej historyjce moralnie nagannie, choć zrozumiale ;)

                              Historię z uszczerbkiem na zdrowiu musiałabym chociaż trochę skonkretyzować, żeby się do niej odnieść. Bo problem w tym, że granica pomiędzy zemstą a pilnowaniem sprawiedliwości może rzeczywiście być płynna, zależna od sytuacji, adekwatności reakcji skrzywdzonej osoby i jej motywacji...
                              • ola_dom Re: zemsta 30.04.15, 14:06
                                marsylvik napisała:

                                Znowu mogę się tylko podpisać :)
                              • differentview Re: zemsta 30.04.15, 14:13
                                Przeciez podalam konkret- jest w linku; wymiar sprawiedliwosci robi sobie jaja, bandzior mowi Ci spier... i nie ma cienia refleksji ze obrocil zycie tej rodziny w pieklo- wiec pytam sie jak rozumiecie w tej sytuacji sprawiedliwosc? Ja bylabym zdolna do doprowadzenia tych typow do takiego stanu w jakim jest ten dzieciak i nie mialabym poczucia, ze to niemoralne; niemoralne to jest to, ze oni sa na wolnosci i nie maja 20 lat wyroku!
                                • ola_dom Re: zemsta 30.04.15, 14:25
                                  differentview napisała:

                                  > Ja bylabym zdolna do doprowadzenia tych typow do takiego stanu w jakim jest ten dzieciak

                                  jeśli to ta sama sprawa, którą niedawno widziałam, to zgadza się - chce się typków zadusić (ale nie na śmierć) gołymi rękami. I to jest zemsta.
                                  Ale chyba lepsze byłoby zadośćuczynienie w postaci wyegzekwowania dożywotniej kary pieniężnej, która choć trochę pomogłaby w rehabilitacji chłopaka.
                                  Oczywiście - często nie jest to możliwe. Więc pozostaje zemsta - z bezsilności...?
                                  Nie wiem. Na szczęście nie wiem. U mnie sytuacje dotyczące ew. zemsty są raczej kwestią zrobienia komuś (mi) przykrości, świństwa - ale nie takiej realnej, potwornej krzywdy.
                                  Zawsze w takich razach, kiedy pyta się mnie o podobne sytuacje, odpowiadam, że cieszę się, że nie muszę o tym decydować. Bo też nie wyobrażam sobie, że można coś o tak potwornych zdarzeniach powiedzieć teoretycznie i zaocznie.
                                • marsylvik Re: zemsta 30.04.15, 15:31
                                  Odpowiadałam zanim jeszcze ten konkret doczytałam. Pod nim też odpowiedziałam :)
                          • aqua48 Re: zemsta 30.04.15, 13:41
                            ola_dom napisała:

                            > naprawdę uważam, że wymierzenie sprawiedliwości i zemsta, to dwie zupełnie różn
                            > e rzeczy.

                            Dla mnie też zemsta to odwet mający na celu czynić wyłącznie zło. Kara, czy sprawiedliwość nie mają z tym nic wspólnego.
                  • pani.mysz Re: zemsta 30.04.15, 15:35
                    Nie, chodzi raczej o to, że w momencie podjęcia zemsty przestajesz się czymkolwiek różnić od krzywdziciela.
                    • froshka66 Re: zemsta 30.04.15, 19:02
                      Zupełnie się z tym nie zgadzam.
                      Zdarzyło się to zaledwie trzy razy, ale jeżeli „zostałam skrzywdzona” po prostu poczułam się BARDZO źle po czyimś zachowaniu ( po prostu BARDZO niemiłym, w moja stronę) poczekałam sobie aż ta osoba popełni błąd i nieznacznie dopilnowałam aby niezależne ode mnie konsekwencje tego błędu ją dosięgnęły.
                      Nigdy w życiu nie wpadł by mi pomysł do głowy aby zrobić krzywdę w odwecie.
                      W mojej zemście, po prostu wykorzystałam okoliczności wytworzone przez „moją ofiarę”. Trzeba było żyć uczciwie, to żadna zemsta by się nie zadziała…:)
                      • pani.mysz Re: zemsta 30.04.15, 21:12
                        Ale Ty nie dokonałaś zemsty.
                        Te osoby same popełniły błędy i poniosły ich (niemiłe) konsekwencje.
                        Dla mnie to co innego niż wyrządzenie komuś świadomie i celowo czynnego zła w celu dokonania zemsty za zło wyrządzone nam.
                        • froshka66 Re: zemsta 01.05.15, 09:17
                          w sumie masz racje. lubię jednakże myśleć, ze dopilnowałam trochę tych konsekwencji :) poniosłyby - nie poniosły - trudno dywagować. czasem losowi trzeba pomóc:)
        • aqua48 Re: zemsta 29.04.15, 09:53
          Przypomniała mi się inna historia. Mam numer telefonu stacjonarnego podobny do numeru przychodni. Czasami ludzie się mylą, źle wykręcają itp. ale w pewnym okresie zaczęli do mnie dzwonić lawinowo. Dowiedziałam się, że... dostają mój numer od jakiejś nieogarniętej i niechlujnej recepcjonistki. Zadzwoniłam do kierownika przychodni i powiedziałam mu o tym z prośbą aby swoją pracownicę pouczył i kontrolował jej poczynania. Pan doktor z wyższością i arogancko uświadomił mi, że skoro JA mam problem, to najlepiej abym to ja zmieniła sobie telefon. W odpowiedzi obiecałam mu grzecznie, że skoro tak uważa, to ja mu mogę tych jego pacjentów rejestrować, wtedy przekona się naocznie KTO ma problem ze podawaniem błędnego numeru. Pomogło.
          A mogłam się w tym wypadku akurat łatwo zemścić (i szczerze - przyszło mi to do głowy) - po prostu podając jego numer domowy z zaleceniem aby pacjenci dzwonili tam od szóstej rano w poniedziałek.
          • differentview Re: zemsta 29.04.15, 10:02
            aqua48 napisała:

            > A mogłam się w tym wypadku akurat łatwo zemścić (i szczerze - przyszło mi to do
            > głowy) - po prostu podając jego numer domowy z zaleceniem aby pacjenci dzwonil
            > i tam od szóstej rano w poniedziałek.

            hehe:) no ale wlasnie rzecz w tym, ze gdyby Cie ten lekarz przeprosil i potraktowal uprzejmie to bys nie miala mysli o zemscie; zadza zemsty pojawia sie gdy czujemy sie skrzywdzeni, bezradni a druga strona nie poczuwa sie do winy, nie przeprasza, nie tlumaczy tylko np okazuje arogancje, traktuje protekcjonalnie
            • aqua48 Re: zemsta 29.04.15, 10:18
              differentview napisała:

              > hehe:) no ale wlasnie rzecz w tym, ze gdyby Cie ten lekarz przeprosil i potrakt
              > owal uprzejmie to bys nie miala mysli o zemscie; zadza zemsty pojawia sie gdy c
              > zujemy sie skrzywdzeni, bezradni a druga strona nie poczuwa sie do winy, nie pr
              > zeprasza, nie tlumaczy tylko np okazuje arogancje, traktuje protekcjonalnie

              Tak, oczywiście, ale żądzy zemsty nie musisz ulegać. Mnie wystarczy sam perfidny pomysł :) A poza tym jak widać wystarczająco skuteczne okazało się przerzucenie konieczności rozwiązania problemu z powrotem na niego.
              • differentview Re: zemsta 29.04.15, 10:41
                aqua48 napisała:

                > Tak, oczywiście, ale żądzy zemsty nie musisz ulegać. Mnie wystarczy sam perfidn
                > y pomysł :) A poza tym jak widać wystarczająco skuteczne okazało się przerzucen
                > ie konieczności rozwiązania problemu z powrotem na niego.

                no jasne, ze nie musze ulegac, moge;) co do lekarza, ktory spowodowal moje problemy ze zdrowiem tez nie samo popelnienie bledu wyzwolilo we mnie zadze zemsty ale jego podejscie- protekcjonalne potraktowanie mnie jako pacjenta, poczucie, ze jest bezkarny i niczego mu nie udowodnie, lojalnosc kolegow, ktorzy za nim stoja, zalozenie, ze pacjent jest idiota i sie nie zna wiec mozna mu dowolne glupoty wcisnac, brak chceci by naprawic swoj blad, brak gotowosci by oddac pieniadze- itd, itd

                • aqua48 Re: zemsta 29.04.15, 11:01
                  differentview napisała:

                  > no jasne, ze nie musze ulegac, moge;)
                  > wyzwolilo we mnie zadze zemsty
                  > jego podejscie- protekcjonalne potraktowanie mnie, poczucie,
                  > ze jest bezkarny i niczego mu nie udowodnie, lojalnosc kolegow, ktorzy za nim s
                  > toja, zalozenie, ze pacjent jest idiota i sie nie zna wiec mozna mu dowolne glu
                  > poty wcisnac, brak chceci by naprawic swoj blad, brak gotowosci by oddac pienia
                  > dze-

                  Ja w takiej sytuacji albo odpuszczam, na zasadzie że nie będę się kopać z koniem, albo jednak staram się tak przekształcić rzeczywistość, aby to delikwent pojął że jednak jest bucem i co najmniej ośmiesza się, a brak reakcji z jego strony zaszkodzi mu bardziej niż przyznanie się do błędu i próba naprawy. Ludzie nie są altruistami i jak nie muszą to im się zwyczajnie nie chce. Trzeba zatem tak postępować w trudnych sytuacjach, aby im się chciało, albo było opłacalne. Być może to z mojej strony manipulacja, ale jest mi bliższa niż zemsta.

    • vilez Nie da się zrównać 03.05.15, 10:37
      Z jednej strony: WENDETTA.
      Z drugiej strony: WYZWOLENIE DACHAU- zabijali łopatami, rozstrzeliwali, zataili.

      Z trzeciej strony: biblijne - nadstaw drugi policzek, daruj długi (rok szabatowy).

      Z czwartej: samosąd, nagonka.

      Z piątej: bunt społeczny, moment rewolucyjny, protest, strajk.

      Nie da się jednym stanowiskiem.
      Acz najbliżej mi do perspektywy Aquy.

    • napis_z_obrazka sukces najlepsza zemsta 03.05.15, 13:02
      Niektorzy artysci tak maja. Ale nie tylko. Nie staja sie ofiara, nie staja sie katem.
      • differentview Re: sukces najlepsza zemsta 03.05.15, 13:44
        > Niektorzy artysci tak maja. Ale nie tylko. Nie staja sie ofiara, nie staja sie
        > katem.

        zgadzam sie, w przypadku zdrady, zwolnienia z pracy- to jedynie sluszna droga; ale w przypadku zrobienia kaleki z dziecka to juz raczej nie bardzo
        • napis_z_obrazka Re: sukces najlepsza zemsta 03.05.15, 16:13
          differentview napisała:

          > > Niektorzy artysci tak maja. Ale nie tylko. Nie staja sie ofiara, nie staj
          > a sie
          > > katem.
          >
          > zgadzam sie, w przypadku zdrady, zwolnienia z pracy- to jedynie sluszna droga;
          Swietnie, bo wczesniej odwolywalas sie do najnizszych instynktow. Notabene, czesto w tych sytuacjach ludziom wali sie swiat...

          > ale w przypadku zrobienia kaleki z dziecka to juz raczej nie bardzo
          Tak uwazasz? Przeciez mozesz skonczyc prawo z celem zostania ministrem sprawiedliwosci albo sedzia w Europejskim Trybunale Praw Czlowieka w Strassburgu.
          Albo skonczyc medycyne i zostac swiatowej slawy chirurgiem w klinice dla dzieci.

          Differentview, nie wiem o co Ci chodzi. Zalozylas watek nafaszerowany usmieszkami i z przymrozeniem oka a potem ``wyskakujesz`` z okaleczonym dzieckiem.
          I bawisz sie, w `´tak, ale``
          • differentview Re: sukces najlepsza zemsta 03.05.15, 16:35
            napis_z_obrazka napisała:

            > Differentview, nie wiem o co Ci chodzi. Zalozylas watek nafaszerowany usmieszka
            > mi i z przymrozeniem oka a potem ``wyskakujesz`` z okaleczonym dzieckiem.
            > I bawisz sie, w `´tak, ale``

            no coz, nie wiesz co co chodzi- zdarza sie, sa tematy, ktore wymagaja wiekszego namyslu i spojrzenia na kwestie z roznych stron- co bylo tematem watku- roznego kalibru krzywdy, roznego kalibru reakcje; odwet za doznana krzywde to nie zawsze najnizsze instynkty; czasem to proba ocalenia wartosci jaka jest sprawiedliwa kara za wine, szczegolnie gdy instytucje do tego powolane zawodza; przyklad z chlopcem pojawil sie na stronie gazety juz po tym jak zalozylam watek, nie mam watpliwosci, ze gdyby taki los spotkal moje dziecko- nie bylabym w stanie pogodzic sie z sytuacja, ze oprawcy od lat sa na wolnosci, nie poradzilabym sobie z bezsilnoscia
            • aqua48 Re: sukces najlepsza zemsta 03.05.15, 21:16
              differentview napisała:

              >proba ocalenia wartosci jaka jest sprawiedli
              > wa kara za wine,

              Ale zrozum, że nie istnieje coś takiego. Kara nie jest wartością, a sprawiedliwa nie oznacza odwetowa. I w wymiarze kar mieści się również wiedza o tym, że sprawca może być niereformowalnym bandytą - mieć osobowość psychopatyczną, nie odróżniać dobra od zła, itp itd. Nic na to nie jesteś w STANIE poradzić.
            • napis_z_obrazka Re: sukces najlepsza zemsta 03.05.15, 23:10


              > napis_z_obrazka napisała:
              > z przymrozeniem

              Blad. Mea culpa. Winno byc: z przymruzeniem (nie mam dodatkowo polskiej czcionki, przepraszam za niedogodnosc)

              >
              differentview napisała:
              > no coz, nie wiesz co co chodzi- zdarza sie, sa tematy, ktore wymagaja wiekszego namyslu i spojrzenia na kwestie z roznych stron- co bylo tematem watku- roznego kalibru krzywdy, roznego kalibru reakcje; odwet za doznana krzywde to nie zawsze najnizsze instynkty; czasem to proba ocalenia wartosci jaka jest sprawiedliwa kara za wine, szczegolnie gdy instytucje do tego powolane zawodza;

              To wracajac do Twojej dzikiej historii w autobusie.

              1. W tej sytuacji ja nie zostawilabym 80-letniej starszej pani samej na przystanku. Na miejscu Twojej cioci nie chcialabym nastepnym razem Twojego towarzystwa w drodze do lekarza.

              2. Wymierzylas kare kierowcy, zanim instytucja do tego powolana (szef) miala informacje.

              3. Tlumaczysz swoje zachowanie ´´zagotowaniem sie`` a nie dopuszczasz refleksji, ze nastepstwem Twojej akcji mogl byc kolejny blad kierowcy. W autobusach zwykle sa informacje o zabranianiu nawet rozmow z kierowca.
              Balabym sie jako pasazer, dalej jechac tym autobusem. Zrobienie awantury osobie, ktorej zachowanie okreslam jako chamskie, czesto przyczynia sie do eskalacji. Nie zawsze do opanowania sie.

              4. Nie odnioslam wrazenia, ze doprowadzilas sprawe do konca. Czy otrzymalas odpowiedz? Jaka?



              • differentview Re: sukces najlepsza zemsta 04.05.15, 08:43
                napis_z_obrazka napisała:


                > To wracajac do Twojej dzikiej historii w autobusie.
                >
                > 1. W tej sytuacji ja nie zostawilabym 80-letniej starszej pani samej na przysta
                > nku. Na miejscu Twojej cioci nie chcialabym nastepnym razem Twojego towarzystwa
                > w drodze do lekarza.

                ciocia ma sie dobrze i byla tak samo jak ja wzburzona zachowaniem kierowcy i ucieszyla sie, ze mu to powiedzialam i zlozylam skarge a on za to odpowiedzial finansowo; wiec jak widzisz nie masz szans nawet mentalnie byc na miejscu mojej ciotki;)

                > 2. Wymierzylas kare kierowcy, zanim instytucja do tego powolana (szef) miala in
                > formacje.
                ??? kare wymierzyla instytucja, ja tylko doprowadzil do konfrontacji pana kierowcy z jego wlasnym chamstwem; co wiecej nie bylam jedyna osoba, kilka innych osob w autobusie, ktore widzialy zajscie, przylaczylo sie

                > 3. Tlumaczysz swoje zachowanie ´´zagotowaniem sie`` a nie dopuszczasz refleksj
                > i, ze nastepstwem Twojej akcji mogl byc kolejny blad kierowcy. W autobusach zwy
                > kle sa informacje o zabranianiu nawet rozmow z kierowca.

                och moj boze, chamidlo, ktore zamyka drzwi, w momencie gdy staruszka o lasce chce wejsc zapewne jest tak kruche psychicznie i wrazliwe, ze juz do konca kursu rece i kolana mu sie trzesly z poczucia winy i strachu przed linczem pasazerow- nie badz zabawna

                > Balabym sie jako pasazer, dalej jechac tym autobusem. Zrobienie awantury osobie
                > , ktorej zachowanie okreslam jako chamskie, czesto przyczynia sie do eskalacji.
                > Nie zawsze do opanowania sie.

                ja bym sie chciala byc kolejna osobe, ktorej w poczuciu bezkarnosci zamknie drzwi przed nosem albo przytnie w drzwiach- raczej na tym kursie juz mu sie to drugi raz nie przydarzylo i cos zostalo w glowie- bo dwie skargi juz moglyby sie skonczyc dla niego powazniej


    • marsylvik Re: zemsta 04.05.15, 18:57
      Artykuł z opisem eksperymentu na temat zemsty :)
      zemsta
      • differentview Re: zemsta 05.05.15, 09:22
        marsylvik napisała:

        > Artykuł z opisem eksperymentu na temat zemsty :)
        > zemsta

        dzieki za ciekawy artykul, jednak eksperyment jakos mnie nie przekonal; ludzie, ktorzy nie mieli mozliwosci ukarania oszusta byli szczesliwi bo wiecej zarobili ale jednoczesnie mimo to deklarowali, ze gdyby mieli taka mozliwosc to by z niej skorzystali- to swiadczy o tym, ze potrzeba wyrownaniu rachunkow jest silniejsza niz dorazna korzysc; nie zgadzam sie tez z teza, ze wyrownanie rachunkow powoduje ciagle wracanie do wlasnej krzywdy- moim zdaniem wrecz odwrotnie- nie wyrownanie prowadzi do wspomnien i poczucia bycia skrzywdzona ofiara, gdy jestesmy kwita mozna odpuscic- przestajemy byc ofiara, zlo zostalo ukarane
        • zuzi.1 Re: zemsta 05.05.15, 11:51
          Akurat w tej kwestii mam identyczne zdanie jak Differentview. Sa sprawy, ktore powinny zakonczyc sie pewnym rodzajem zadoscuczynienia dla osoby poszkodowanej.Sa to sprawy przy ktorych mamy do czynienia z najwyzszym poziomem chamstwa,braku kultury, wykorzystywania innych dla wlasnych egoistycznych celow itp. Nie rozumiem natomiast idei rozliczania sie z kims za dawne krzywdy, po uplywie kilku lat. Chcesz sie rozliczyc, zrob to na biezaca, a nie choduj urazy latami, bo to szkodzi zdrowiu. W sprawach mniejszej wagi nie warto tracic energii na dochodzenie zadoscuczynienia za doznane krzywdy, lepiej ograniczyc wszelkie kontakty z osobami, ktore tak sie zachowuja.
          • zuzi.1 Re: zemsta 05.05.15, 11:54
            *hoduj
    • sanciasancia Re: zemsta 05.05.15, 20:39
      Ja mam za krótki zakres uwagi na zemstę (albo jeszcze nikt mnie naprawdę nie skrzywdził). Mordercze instynkty się budzą, owszem, ale co z tego, jak po tygodniu mi przechodzi.
      "Dzikie historie" próbowałam naprawdę obejrzeć, ale nie zmogłam.
    • basiastel Re: zemsta 16.06.15, 22:07
      Miałam fatalne doświadczenia z pracownikami WS. To było dawno temu, ale poczucie gniewu jest tak silne, ze odreagowuję i mszczę się do dziś, umieszczając w internecie wpisy o ich nadużyciach. Oczywiście, podaję nazwiska i cieszę się, że każdy, kto "wygoogla" te nazwiska, może sobie poczytać o ich nieuczciwości. Chodzi o osoby znaczące w WS, więc byłam wobec ich nadużyć zupełnie bezradna ( do pewnego momentu, na szczęście ), nie ponieśli żadnych konsekwencji swoich nadużyć, przeciwnie, wszyscy awansowali. I teraz taka prezes sądu, albo prokurator PG muszą znosić moje wpisy, bo mam dowody ich nieuczciwości. Wiedzą o wpisach, bo ich o tym poinformowałam drogą mailową. To jest dla mnie akie "zadośćuczynienie" za doznane krzywdy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka