Dodaj do ulubionych

głupoty pseudotłumaczy

    • anchan Re: głupoty pseudotłumaczy 18.09.03, 11:58
      Natknęłam się ostatnio na natki kwiatek w opisie bielizny damskiej:
      "... obszyte podwójną tasiemką, połączoną delikatnymi żyletkami."
      Ciekawam z jakiego języka to było tłumaczone. Czy macie jakieś propozycje, bo
      mnie strasznie te żyletki intrygują. Wszystkie inne tiule, koronki i gipiury
      przetłumaczyli poprawnie.
      • sunday Re: głupoty pseudotłumaczy 18.09.03, 13:33
        > Natknęłam się ostatnio na natki kwiatek w opisie bielizny damskiej:
        > "... obszyte podwójną tasiemką, połączoną delikatnymi żyletkami."
        > Ciekawam z jakiego języka to było tłumaczone. Czy macie jakieś
        > propozycje, bo mnie strasznie te żyletki intrygują. Wszystkie
        > inne tiule, koronki i gipiury przetłumaczyli poprawnie.

        Hmmm, a moze to byla bielizna, hmmm..., "specjalnego naznaczenia"? smile
        • kalkos Re: głupoty pseudotłumaczy 18.09.03, 14:44
          z mojego niemieckiego ogrodka. redagowalem tlumaczenie katalogu wystawy
          malarstwa. przytocze tylko jeden kwiatek- Bauhaus glupia ges jakas
          przetlumaczyla jako dom w budowie. poza tym tlumaczyla co latwiejsze fragmenty,
          przeinaczala, skladni w wersji polskiej uzywala mocno zmutowanej, nawet
          ortografia np. komurka.
          dla nas tym lepiej bo przejelismy blyskawiczne (wiec oplacalne) zamowienie...
        • m.malone Re: głupoty pseudotłumaczy 18.09.03, 16:02
          sunday napisał:

          > > Natknęłam się ostatnio na natki kwiatek w opisie bielizny damskiej:
          > > "... obszyte podwójną tasiemką, połączoną delikatnymi żyletkami."
          > >
          > Hmmm, a moze to byla bielizna, hmmm..., "specjalnego naznaczenia"? smile

          Witaj Sundaysmile)
          Czy nie jesteś przypadkiem Dominatrix?
          Jeśli tak, może dobrze byłoby mieć Twój kontakt (komórkofon jaki 'specnaz')
          Pozdrawiamwink

          • sunday Re: głupoty pseudotłumaczy 22.09.03, 08:57
            > Witaj Sundaysmile)
            > Czy nie jesteś przypadkiem Dominatrix?
            > Jeśli tak, może dobrze byłoby mieć Twój
            > kontakt (komórkofon jaki 'specnaz')

            Pudlo! Dominatrix nie jestem i bielizny "specnaz" z autopsji nie znam wink Co
            wiecej - w odroznieniu od wspomnianej D. - jestem rodzaju meskiego.

            > Pozdrawiamwink

            Rownie serdecznie!
            smile Luki
            • annamaria0 Re: głupoty pseudotłumaczy 22.09.03, 11:34
              Witam ponownie.
              W ksiazce "Od A do Z" Jane Green, bohaterka jest "key accout manager" w agencji
              reklamowej. Przetlumaczono to jako "glowna ksiegowa"! Tlumacza nie zastanowilo
              nawet, ze pare stron dalej "glowna ksiegowa" wyznaje "nie mam pojecia o
              finansach i podatkach".
        • hopik Re: głupoty pseudotłumaczy 12.11.04, 15:27
          może chodziło o to, ze "połaczone zylkami"?? taki domysl.
    • otli Re: głupoty pseudotłumaczy 24.09.03, 13:05
      Witam,
      W moim ulubionym Discovery usłyszałem kolejny ciekawy zwrot "szybowiec spada
      jak ołowiana cegła" - to doprawdy niewyczerpana skarbnica.
      • aise discovery 25.09.03, 18:23
        to skarbnica tego typu grypsówsmile)
      • cornell Re: głupoty pseudotłumaczy 12.12.03, 15:27
        Chodzi Ci o tę ołowianą cegłę? Jeśli tak, to używa się takich w reaktorach
        atomowych. wink

        Pozdrav:
        Cornell
    • mirmilek showtime ------> pokaz czas :) 02.10.03, 01:25
      jak mozna bylo uslyszec na jakims tam filmie, kiedy zli dali haslo do ataku smile
      • ghost-girl Re: showtime ------> pokaz czas :) 04.10.03, 21:18
        Dodam do powyższych jeszcze jedno osiągnięcie polsatu:zdanie "I have to pay the
        rent"przetłumaczono "musze płacić rentę".Inny kwiatek "Let's go"-"dawaj
        chodzmy":o)Pozdawiam
        • m.malone Re: showtime ------> pokaz czas :) 29.10.03, 14:36
          No i odwieczne "Let me think" - "NIECH pomyślę"smile
          Pozdrawiam
          MM
          • jan.kulczyk Re: showtime ------> pokaz czas :) 11.11.04, 21:59
            A co jest złego w tym tłumaczeniu?

            Let me think - perfectly natural
            Niech pomyślę... - zupełnie naturalne
            • hopik let me think 12.11.04, 15:28
              ja tez nic nie widze zlego w tym tlumaczeniu: let me think - niech pomysle...
              mi pasuje all right.
              • m.malone Re: let me think 15.03.05, 12:07
                Przepraszam, ze dopiero teraz. Miałem sporo na głowie - jeśli to mnie
                usprawiedliwismile

                Byc może jestem przeczulony, ale używanie trybu rozkazującego "niech..." w
                stosunku do pierwszej osoby jakoś mu nie pasuje. Poza tym jest to jakies
                "kalkowate". Ale byc może to tylko moja alergia (nie jedyna zresztą).

                Gdybym tłumaczył zwrot "Let me think" odchodziłbym od dosłownosci na rzecz
                odzywek typu: "moment", "chwileczkę" lub w wersji długiej "pozwól mi pomyśleć"..
    • hansen Re: głupoty pseudotłumaczy 05.10.03, 00:23
      Kto to jest "Celtyk"? Tak właśnie, Celtykami, w liście
      dialogowej filmu pt "Efekt zero", emitowanego w TVN,
      nazwani zostali członkowie koszykarskiej drużyny NBA -
      Boston Celtics. Czyżby właściwie...?
    • emka_1 opowieść o dwóch Hamletach 03.11.03, 00:06
      czyli kolejny kwiatek pseudotłumaczy filmowychsad
      jeśli chodzi o głupotę, to myślę,że czołowka światowa - trzeba bowiem niezwykłej
      biegłości w sztuce głupoty, aby tytuł kryminałku 'a tale of two hamlets' tak
      pieknie przełożyć. ani jednego księcia duńskiego nie było, za to dwie wioski
      niewielkie. głownym natchnieniem pseudotłumacza zapewne był fakt, iż cały tytuł
      pisany był kapitałkami, więc istniało uzasadnione podejrzenie, że hamlet to
      jednak imię smile)))
      a juz myślałam,że kupiec bławatny -ang. cornflower merchant w dziedzinie
      tłumaczeń telewizyjnych jest nie do pobicia smile
    • magjanic wielkie wpadki tłumaczy wielkich dzieł literackich 19.11.03, 00:57
      Najbardziej mnie denerwuje jak znajduję błędy u tłumaczy, którzy mają już duży
      dorobek i ugruntowaną pozycję na rynku tłumaczeniowym, a zdarzają im się
      potknięcia, które na pewnym poziomie są niewybaczalne. Ot, choćby Zofia
      Chądzyńska, osławiona tłumaczka literatury hispanoamerykańskiej, która to
      tłumaczyła wiele dział Borgesa, Cortazara. Bardzo dużo można u niej znaleźć
      kalek semantycznych z hiszpańskiego, które nie brzmią dobrze po naszemu, bądź
      znacza po prostu co innego. Zaznaczam,że można je wychwycić znając hiszpański
      i czytając jedynie polski przekład, bo gdyby czytać przekład wraz z oryginałem
      i porównywać zdanie po zdaniu, to pewno byłoby dużo gorzej. Nie mam przy sobie
      akurat żadnej książki niestety, ale oto niektóre przykłady które pamiętam
      z "Gry w klasy" Cortazara.
      Np. Scena kiedy Horacio podejrzewa Magę o zdradę i pyta się ją: "te acostaste
      con él?", ("acostarse" znaczy "położyć się", ale również "przespać się z
      kimś", tu znaczy "przespałaś się z nim?").Tłumaczenie pani
      Chądzyńskiej: "Położyłaś się z nim?". Zresztą Pani Chądzyńska, czy to przez
      pruderię, czy to z niewiedzy, zawsze jeśli mowa o seksie, namiętnie używa
      czasownika "położyć się" zamiast "przespać" lub po prostu "uprawiać seks".
      Słowa "seks" też używa, jednak w znaczeniach, gdzie po polsku użyłoby się
      innego słowa. Po hiszpańsku wyraz "sexo" może oznaczać oprócz "seksu" też
      narządy płciowe, tak więc Cortazar mówiąc np: "su sexo estaba duro" chciał
      powiedzieć "jego członek (męskość jak kto woli) był twardy". W użyciu tego
      słówka Pani Zofia jest również konsekwentna, tak więc mamy urocze opisy
      wzwodu "seksu" i tym podobne.
      Do tego myli styl wysoki z potocznym: Maga kłócąc się z Olivierem, zarzuca mu,
      że ten jest wścibki i wypytuje ją o wszystko. Tłumaczenie kwestii
      Magi: "Dlaczego mnie tak indagujesz?". Indagować (hiszpańskie "indagar") jest
      wyrazem poch. z łaciny i też istnieje w języku polskim, ale użyłoby się go
      raczej gdyby mowa była o indagacji prokuratorskiej, a nie jeśli rozmawia ze
      sobą pokłócona para. Bez komentarza
      • jottka Re: wielkie wpadki tłumaczy wielkich dzieł litera 19.11.03, 11:11
        odnośnie znajomości języka polskiego nadmienię, że słowo 'osławiona'
        oznacza 'ciesząca się złą sławą', a o ile mnie pamięć nie myli chądzyńska taką
        reputacją się na razie nie cieszy.
        • magjanic Re: wielkie wpadki tłumaczy wielkich dzieł litera 20.11.03, 12:44
          'osławiona'
          > oznacza 'ciesząca się złą sławą'

          Nie zgadzam sie z tym!!! Osławiony absolutnie nie musi znaczyć "cieszący się
          zła sławą".
          • sunday osławiony 24.11.03, 18:15
            > Nie zgadzam sie z tym!!! Osławiony absolutnie nie musi
            > znaczyć "cieszący się zła sławą".

            sjp.pwn.pl/haslo.php?id=40996
          • cornell Re: wielkie wpadki tłumaczy wielkich dzieł litera 12.12.03, 16:30
            Słownik języka polskiego Kopalińskiego:
            "osławiony - mający głośną, ale często nie najlepszą reputację, mający złą
            sławę; okrzyczany"

            Pozdrav:
            Cornell
      • hajota Re: wielkie wpadki tłumaczy wielkich dzieł litera 19.11.03, 11:12
        Ponoć Boy-Żeleński też błądził, Bolesława Zielińskiego przyłapałam na dosłownym
        przetłumaczeniu pewnego idiomu, a i Barańczak nie wszystkim zachwyca. I co z
        tego? Mam ich nazywać "osławionymi" (proszę zwrócić uwagę na znaczenie tego
        słowa) i piętnować w ramach wątku "głupoty pseudotłumaczy"?
        Znaj proporcją, mociumpanie...
        • azm2 Re: wielkie wpadki tłumaczy wielkich dzieł litera 20.11.03, 10:45
          a kto z piszących w tym wątku ma absolutną pewność, że nigdy nie popełnił
          głupoty?
          • baloo1 Re: wielkie wpadki tłumaczy wielkich dzieł litera 20.11.03, 11:21
            Wszyscy maja absolutna pewnosc, ze kiedys popelnili. Autor pierwszego postu
            nawet wymienil swoja wpadke. Co nie zmienia faktu, ze przyjemnie jest sie
            posmiac, albo pouczyc na cudzych bledach.

            ,o)
          • hajota Re: wielkie wpadki tłumaczy wielkich dzieł litera 20.11.03, 13:22
            azm2 napisał:

            > a kto z piszących w tym wątku ma absolutną pewność, że nigdy nie popełnił
            > głupoty?

            Pewnie nikt nie ma. A jak ktoś ma, to lepiej się od niego trzymać z dala smile).
            Też lubię się pośmiać z własnych i cudzych błędów, tylko nie lubię
            podejścia "bij mistrza".
            Bardzo mi się podoba postawa pani Miry Michałowskiej, która ze śmiechem
            opowiadała kolegom po fachu, że zdarzyło się jej napisać: "ze zgliszcz
            spalonego domu wyniósł na rękach swoją świeżo upieczoną żonę".
            Ja w jakimś zaćmieniu umysłu w tłumaczeniu książki o Europejczykach parę razy
            napisałam "Beldzy" zamiast "Belgowie", co na szczęście wyłapała redaktorka.
            A co do znaczenia słowa "osławiony" to cytuję za Słownikiem jęz.
            polskiego: "mający głośną, ale często nie najlepszą reputację, mający złą
            sławę; okrzyczany". Mnie się kojarzy jednoznacznie negatywnie i myślę, że p.
            Chądzyńska mimo wszystko nie zasłużyła na takie zakwalifikowanie.
            Pozdrawiam
            • magjanic Re: wielkie wpadki tłumaczy wielkich dzieł litera 20.11.03, 22:26
              Upieram się przy tym,że słowo "osławiony" nie musi mieć zabarwienia wydźwięku.
              Jeśli nie wierzysz, wprowadź sobie w przeglądarkę "osławiony" albo "osławiona"
              i zobacz w jakich kontekstach się pojawia. A słownikowi języka polskiego nie
              wierz tak do końca, bo leksykografia w Polsce jescze raczkuje i bardzo daleko
              naszym słownikom do poziomu jaki prezentują np. słowniki Oxford czy DRAE.
              Dzięki temu, że mój chłopak jest obcokrajowcem, niejednokrotnie dane było mi
              się o tym przekonać. Definicje sa często przestarzałe albo nietrafne, niektóre
              znaczenia wyrazów pominięte. Prawie na każdej stronie można znaleźć tego
              potwierdzenie. Przed chwilą właśnie, żeby nie być gołosłowną, otwarłam słownik
              w celu znalezienia jakiegoś przykładu, który to zilustruje. Znalazłam prawie
              od razu.
              Co Twoim zdaniem znaczy strzykać? (chodzi mi o takie strzykanie w kolanie).
              Dla mnie strzykanie to ten charakterystyczny odgłos, który wydaje kolano czy
              inny staw przy zginaniu go. Jednak "strzykać" zdefiniowane jest jako "boleć
              przeszywająco z przerwami, raz po raz; kłuć". Chyba coć nie tak...
              • emka_1 co prawda nie to forum 20.11.03, 23:17
                ale strzykać moze strzykwa, jak sama nazwa wskazuje i z pewnościa nie jest to
                ból przeszywający ani kłucie, reszta definicji się zgadza.
                co zaś tyczy odgłosu, to niestety się myliszsad chrzęść, czy staw może chrupnąć smile
              • jottka li 20.11.03, 23:27
                tości, to już lepiej siedzieć cichutko niż niemądrze zapierać się w błędzie

                prywatne odczucie jednostki nie jest równoznaczne z klasyfikacją
                poprawnościową, która nie wynika li i jedynie z widzimisię jakiegoś profesora.
                mylenie znaczeń par słów sławny/ osławiony, podobnie jak np. poznać/ zapoznać
                czy uległy/ spolegliwy, jest bardzo często spotykane wśród rodaków.

                próbujesz użyć argumentu 'powszechności' występowania błędu, tyle że to
                niezupełnie w ten sposób działa, tzn. nawet spory procent nieuków nie zmienia
                od razu znaczenia słowa smile

                a argument nr 2 - 'skoro ja tego nie rozumiem. to na pewno to głupie' - ciut
                osłabiający sad na tej zasadzie mogę np. swobodnie skontrować teorię einsteina,
                bo też jej nie pojmuję najlepiej
              • hajota Re: wielkie wpadki tłumaczy wielkich dzieł litera 21.11.03, 00:23
                Tak już mnie dziwnie nauczyli, że w sprawie poprawnej polszczyzny wolę wierzyć
                klasykom literatury polskiej niż temu, co potrafią wyrzucić przeglądarki
                internetowe. (Choć w sumie nie jest tak źle - na oko większość przykładów to
                prawidłowe użycie: osławiony... lewacki terrorysta; Carrington (pseudonim
                ganstera); SARS; Wołomin i Pruszków; Unabomber; płk Różański itd.).
                "Leksykografia w Polsce raczkuje..." No tak, jakiś tam Linde, Karłowicz z
                Kryńskim i Niedźwiedzkim, Bruckner czy Doroszewski to pętaki wobec autorytetu
                chłopaka-obcokrajowca.
                Przepraszam, nie lubię się wyzłośliwiać, ale nie wytrzymałam.
                A "strzykać" znaczy _między innymi_ dokładnie to, co podaje słownik ("w
                głowie strzykał mu ostry, przejmujący ból").
                Z mojej strony EOT.
                • magjanic Do hajoty i jottki 21.11.03, 18:19
                  Boże, hajota!!! Jaki autorytet chłopaka-obcokrajowca? O czym Ty mówisz??? Na
                  prawdę tak trudno z mojej wypowiedzi jest wywnioskować, że dzięki niemu po
                  prostu częściej sięgam po słownik języka polskiego??? A to z tego względu, że
                  jak nie rozumie jakiegoś słowa i pyta się mnie, co ono oznacza, a mi akurat
                  nie przychodzi do głowy dobra definicja, to patrzę do słownika. Stąd pewno mam
                  kontakt ze słownikiem języka polskiego częściej niż przeciętny Polak. I
                  dlatego mogę stwierdzić, że nie jest dobry, bo definicje jakie tam znajduję
                  niejednokrotnie nie odpowiadają rzeczywistemu użyciu wyrazu, więc i tak
                  tłumaczę mu po swojemu co ten wyraz oznacza.
                  Dalej podtrzymuję opinię, że leksykografia w Polsce jest na dużo niższym
                  poziomie rozwoju niż w krajach zachodnich i to, że przytoczysz parę znanych
                  polskich nazwisk w tej materii, niczemu nie dowodzi. Jeśli znasz angielski,
                  francuski, niemiecki czy hiszpański, weź sobie do ręki słownik któregoś z tych
                  języków wydany przez jakiś wiodący uniwersytet, bądź akademię i porównaj go z
                  jakimkolwiek słownikiem języka polskiego. Nie widzisz różnic??? Poza tym
                  panowie,o których mówiłaś, żyli sto lat temu, a jakość i korpus polskich
                  słowników od tej pory nie wiele się zmieniły, w każdym razie nie
                  wystarczająco. Może rzeczywiście odnosząc się do leksykografii polskiej
                  zamiast słowa raczkująca, powinnam była użyć słowa zacofana. Istotne jest
                  jednak to, że dostępne słowniki ŹLE odzwierciedlają stan aktualnej
                  polszczyzny. Wznawia się u nas poprzednie wydania słowników bez wprowadzania
                  wielu istotnych zmian. A nasze słownictwo przez ostatnie 100, nawet 50 lat
                  bardzo się zmieniło.
                  A jeśli chodzi o przeglądarki, to właśnie dzięki temu, co wyrzucają, możesz
                  się dowiedzieć jakie jest AKTUALNE użycie słowa, (to tak jak prowadzenie badań
                  lingwistycznych polegających na „podsłuchiwaniu” ludzi), i jeżeli w znacznym
                  procencie wyrzuconych stron słowo jest używane w jakimś znaczeniu, to znaczy,
                  że słowo to w tym znaczeniu FUNKCJONUJE. A słowo „osławiony” funkcjonuje w
                  znaczeniu „słynny” bez żadnych zabarwoień. Hajota oczywiście swoje wymienione
                  przykłady podciągnęła pod swoją teorię, ale wcale nie jest tak, że zabarwienie
                  pejoratywne dominuje. Przykładów na użycie przymiotnika osławiony/a bez
                  zabarwienia negatywnego znajdujemy całe mnóstwo; podam tylko kilka przykładów:
                  osławiona zieleń, osławiona roślina (chodzi o głóg), osławiona „rosyjska
                  dusza”, osławiona viagra.
                  Nie mówię na słońce piłka, bo nikt by mnie nie zrozumiał. Gdyby jednak
                  istniała jakaś zbiorowość która by mnie rozumiała i sama też mówiła na
                  słońce „piłka”, to „piłka” zyskałaby nowe znaczenie i słowniki powinny to
                  odnotować.
                  Rolą słownika nie jest wartościowanie, tylko opisywania aktualnego,
                  faktycznego korpusu językowego; ewentualnie, opatrywanie znaczeń
                  kwalifikatorami (regionalizm, przestarzały, potoczny, wulgarny itd.).
                  Ale chyba to forum nie o tym traktuje. Zresztą wchodziłam tu nie po
                  to, żeby dyskutować tylko po to, żeby się pośmiać.

                  Pozdrawiam
                  • hajota Re: Do hajoty i jottki 21.11.03, 20:11
                    Jednak się odezwę.
                    a/ Przepraszam za złośliwość dotyczącą "chłopaka-obcokrajowca" - wynikło to ze
                    skrótowego formułowania myśli typowego dla pisania w Internecie. Naprawdę nie
                    skojarzyłam tego faktu z częstym zaglądaniem przez Ciebie do słownika.
                    b/ Znam angielski i parę innych języków, słownikami posługuję się na co dzień w
                    mojej pracy. W tym również _słownikami_ a nie jednym słownikiem jęz. polskiego.
                    Nie zgadzam się, że wszystkie się tylko wznawia. Powstają nowe i współczesne,
                    np. "Inny" czy "Uniwersalny". Po szczegóły odsyłam na stronę PWN - www.pwn.pl
                    Tamże jest wejście do aktualnego korpusu.
                    Zgodzę się, że pod pewnymi względami polska leksykografia jest zacofana - brak
                    na przykład porządnego słownika synonimów, na poziomie angielskich tezaurusów,
                    czy dobrego słownika frazeologicznego.
                    c/ Wiem, co to jest uzus językowy, ale nie przekonasz mnie, że np. "osławiony
                    widok z Turbacza" (przykład z przeglądarki) to poprawna polszczyzna.
                    d/ Przepraszam forumowiczów za ciągnięcie wątku nie na temat i proponuję
                    przenieść dyskusję na forum "O języku".

                    Pozdrawiam
                    hj
              • cornell Re: wielkie wpadki tłumaczy wielkich dzieł litera 12.12.03, 16:44
                Oczywiście, że strzykanie to taki kłujący ból. Skąd Ci się wzięło, że to
                odgłos? Może zerknij do słownika etymologicznego na pochodzenie tego słowa wink
                Bez urazy proszę smile
                Pozdrav:
                cornell
                • magjanic Re: wielkie wpadki tłumaczy wielkich dzieł litera 21.12.03, 10:27
                  Niestety pochodzenie słowa bardzo niewiele mówi o jego aktualnym znaczeniu sad
        • magjanic Re: wielkie wpadki tłumaczy wielkich dzieł litera 20.11.03, 12:38
          Każdy z nas popełnia błędy, to jasne!Ale można sie z tego pośmiać. POza tym
          błąd błędowi nie równy i nie jest tym samym pomyłka w tłumaczeniu
          niepopularnego idiomu, co np. nieznajomosć obu znaczeń w których wyraz jest
          bardzo powszechnie używany. Z przykrością stwierdzam, że błędy p.
          Chądzyńskiej, które wymieniłam należą do tej drugiej kategorii.PO dwóch latach
          nauki języka nie powinno się ich popełnić
          Pozdrawiam
          • chica33 Re: wielkie wpadki tłumaczy 21.11.03, 11:42
            Witam,
            zapewne dla wielu z Was juz znane tlumaczenie "interaktywnego" slownika
            elektronicznego firmy Ectaco:

            Microsoft Windows Millennium - MIkromiękkie Okna Tysiąclecia smile)))))

            pozdrawiam,
    • baloo1 100 20.11.03, 11:23
      Pozwolicie, ze lykne te setke ?
      Przepraszam, nie moglem sie powstrzymac - to nalog ;o)
      • tiresias Re: 100 21.11.03, 12:54
        baloo1 napisał:

        > Pozwolicie, ze lykne te setke ?
        > Przepraszam, nie moglem sie powstrzymac - to nalog ;o)

        heheheheh
        seta z rana jak śmietana, co Balonie?
        pzdr.
        ---
        głodny tłumacz to zły tłumacz.
        • baloo1 Re: 100 21.11.03, 13:16
          No wlasnie, az mi sie rece trzesly , dopoki nie zazylem tej setki ;o)

          ale chyba zapiaszczamy watek ;o)
    • kontradmiral Re: głupoty pseudotłumaczy 21.11.03, 14:18
      Hej
      Widzieliście film "Okręt" wydany ostatnio przez Komputer Świat?
      Tam dopiero roi się od błędów.
      Film jest w dwóch wersjach językowych angielskiej i niemieckiej. Tłumaczenie
      polskich napisów musiało być zrobione z wersji angielskiej.
      Podejrzewam, że wyłącznie na podstawie tekstu.
      Pomijając ogrom błędów merytorycznych, no cóż konsultant kosztuje smileto te
      zwykłe językowe są przezabawne i np:
      - herring salad (sałatka śledziowa) została przetłumaczona na "sałatka
      Herringa" (to moje ulubione wink;
      - depth charges dropped (bomby głębinowe zrzucono)przetłumaczono na "szybciej
      na głębię";
      - starboard bow, closing fast ( tu chodziło, że obiekt szybko zbliża się z
      prawej strony dziobu) przetłumaczono na "szybko zamknąć sterburtę";
      - compasses (kapitan prosi o cyrkiel i widać wyraźnie, że go dostaje)
      przetłumaczono a jakże jako "kompas";
      i wiele innych
    • baloo1 Re: głupoty pseudotłumaczy 03.12.03, 11:03
      Na Forum o ksiazkach znalazlem :

      Tytul "Wild Sheep Chase" przetlumaczony jako "Przygoda z owca" ;o)

      Czy tylko ja mam takie nieprzyzwoite skojarzenia ;o)
      • millefiori Re: głupoty pseudotłumaczy 03.12.03, 13:40
        baloo1 napisał:

        > Na Forum o ksiazkach znalazlem :
        >
        > Tytul "Wild Sheep Chase" przetlumaczony jako "Przygoda z owca" ;o)
        >
        > Czy tylko ja mam takie nieprzyzwoite skojarzenia ;o)


        Nieeeeee...

        Krem kupilam, nie do jedzenia, kosmetyk. Na opakowaniu zobaczylam wsrod innych
        opis po polsku. Cytuje:
        " Krem nawilzajacy Pond's(pelna nazwa kremu - 6 wyrazow po angielsku) zapewnia
        wlasciwe nawilzanie i ochrone suchej skory az przez 20 godz. Pond's (...)
        dostarcza twojej skorze niezbedne nawilzanie przez caly dzien. Jego formulacja
        jest bogata w witaminy A,E i zawiera mikrokasulki, ktore uwalniaja skladniki
        nawilzajace do 20 godzin po aplikacji lub do momentu oczyszczenia skory(...)"
        Dygam,
        Millefiori
      • misasia Re: głupoty pseudotłumaczy 14.03.05, 15:40
        "Przygoda z owcą" to książka japońska i bez sensu powoływać się na angielskie
        tłumaczenie tytułu!!
    • anchan Re: głupoty pseudotłumaczy 05.12.03, 10:56
      Czytam właśnie coś, co wcześniej czytałam po polsku i z przerażeniem odkrywam,
      że wszystkie miejsca głupie bądź niejasne są zasługą tłumacza.
      Kilka przykładów:
      I don’t think I’m like him – Wiem, że na pewno go nie lubię
      Not unlike ... – Ale nie tak jak ...
      Are you out of your tree? – Chcesz nas wpakować na drzewo?
      ‘old tight then – na stare śmieci, co? (dwie linijki wcześniej ‘is i ‘im
      zidentyfikowane bez problemów)
      They threw a loud party – zaczęły się głośno wydzierać.

      Znane wydawnictwo. Znany tłumacz. Czy wszystko da wytłumaczyć pośpiechem?
      • baloo1 Re: głupoty pseudotłumaczy 05.12.03, 11:11
        chalturzenie ?
        moze tez uzycie tanszego "podwykonawcy" zwanego Murzynem (nie wiem, czy wsrod
        tlumaczy istnieje takie zjawisko) ?
        • hajota Re: głupoty pseudotłumaczy 05.12.03, 15:48
          Istnieje. Termin na wczoraj + murzyn albo kilku murzynów, może to wyjaśnia
          sprawę? Ale jak tam naprawdę było, diabli wiedzą. A błędy rzeczywiście
          horrendalne.
          • aczap Re: głupoty pseudotłumaczy 10.12.03, 11:30
            Może to nie pseudotłumacz ale w ostatnich "wysokich obcasach" we wstępie od
            redaktora czytamy: nie każdy lubi MARRY Christmas.
      • ampolion Re: głupoty pseudotłumaczy 25.01.04, 05:46
        Baby piano: fortepian dziecięcy. Natychmiast ujrzałem rysunek Linusa z
        serii "Peanuts" grającego na swojej miniaturce fortepianu.
        • klarisa Re: głupoty pseudotłumaczy 23.03.05, 09:59
          To nie Linus gra a Schroder
    • otli Re: głupoty pseudotłumaczy 13.12.03, 23:34
      Hej,
      Przeglądałem pięknie wydany katalog Yamahy i w opisie amplitunera (przekład z
      angielskiego) znalazłem kwiatek: "Panel sterowania z klapką w kąpieli olejowej".
      Wyobrażam sobie, jakie rozkosze ta klapka musiała odczuwać.
      • slotna Re: głupoty pseudotłumaczy 20.12.03, 19:54
        Koszmarne są tłumaczenia wydawnictwa Phantom Press. Kupowałam sobie ich
        książki, bo uwielbiam Agathę Christie, a ta seria była najtansza. Niestety
        kwiatki, jakie tam wyrastały... Np. przez całą książkę "Tajemniczy przeciwnik"
        przewija się DYKTAFON w znaczeniu PODSŁUCH. Argh....
        • dewolf PARĘ PEREŁEK, W TYM NAJWIĘKSZA (CHYBA) W HISTORII 07.01.04, 22:12
          ...SZTUKI TRANSLACJI. Ale po kolei:

          1. Sam jestem, już od 10 lat, tłumaczem języka language, i naturalnie walnąłem
          w karierze niejedną gafę. Kiedyś przy symultance tłumaczyłem Belga, który
          używał sporo amerykanizmów (konferencja była nt. turystyki). Gość rozpoczął
          wątek, mówiąc mniej więcej tak: wyobraźmy sobie, że jesteśmy w hotelu, i tak
          się składa, że potrzeba kieruje nasze kroki w stronę... i wymamlał coś, co
          brzmiało jak "restroom". Reakcja oczywista - tłumaczę: "toalety". Poszło w
          eter. Natomiast nasz rozkoszniaczek odwinął: "siadamy przy stoliku i czekamy na
          kelnera (!!!)" Spąsowiałem nieco, nie da się ukryć smile))
          2. Najbardziej kosztowny błąd tłumacza, o jakim słyszałem: Wrocław miał
          niedawno chrapkę na Pendereckiego, bo poszła plota, że "Miszczu" (piszę z
          przekąsem, bom krakus wink) rozważa przeniesienie się tamże. Wysmażono więc
          folder, w którym wspomniano o potencjalnej przeprowadzce, zamieszczając
          zdanie: "Fakt, że kompozytor... etc. jest warty odnotowania". (po angielsku:
          worth NOTING) Tłumaczowi z rozpędu wyszło spod palców: worth NOTHING (nic nie
          wart), a komp tego rzecz jasna nie wyłapał, i nakład poszedł w świat.
          Biedaczysko musiał (podobno) zapłacić za koszt przedruku. Ałłłććć...
          3. PERŁA NAD PERŁY (aż dziwię się, że jeszcze nikt nie zamieścił, więc za
          zaszczyt sobie poczytuję przedstawienie tejże) Próba DOSKONALE NIEDOSKONAŁEGO
          przekładu Barańczaka. Zmilczę, a niech Mistrz mówi:

          HUSBAND: Honey, I 'm home!

          MĄŻ: Miodzie, jestem domem!

          WIFE: Is that you, Matthew? Finally! What took you so long?

          ŻONA: Czyż jesteś to ty, Matthew'ie? Finalnie! Co cię wzięło takiego
          długiego?

          HUSBAND: Come, 'come, Jennifer, don't get upset.

          MĄŻ: Przybądź, przybądź, Jenniferze, nie uzyskuj przewagi jednego seta w
          meczu tenisowym.

          WIFE: Why, you 've certainly taken your time this time.

          ŻONA: Dlaczego, ty z pewnością zabrałeś swój czas tymczasem.

          HUSBAND: It's a jungle out there, my dear. Traffic jams every freaking five
          minutes, pardon my French. How was your day, by the way?

          MĄŻ: To jest dżungla tam na zewnątrz, moja zwierzyno płowa. Dżemy sklepików
          tytoniowych każde pieprzone pięć minut, ułaskaw mojego Francuza. Jak był
          twój dzień, na poboczu drogi?

          WIFE: Nothing out of the ordinary. Your mother called to complain that you
          don't call her often enough. Your son broke another two front teeth playing
          ice hockey. The garbage people are on strike. I washed the kitchen floor,
          and now my back is killing me. My allergies are a pain-in-the-neck as well.
          And this foul weather gives me a hell of a pleasant feeling to boot. Other
          than that, my life as a typical suburban housewife ran its everyday course
          smoothly today. In any case, dinner is served.

          ŻONA: Nic poza obrębem czegoś ordynarnego. Twoja matka wołała narzekać, że
          ty wołasz ją nie często dosyć. Twój syn złamał jeszcze jedne dwa zęby
          frontowe grając na hokeju z lodu. ¦śmieciarze są na uderzeniu. Wyprałam
          kuchenne piętro i teraz mój tył zabija mnie. Moja alergia jest bólem-w-szyi
          jako studnia. I ta niesportowa pogoda daje mi piekło proszącego czucia do
          buta. Inne niż to, moje życie jako typowej podurbanistycznej domowej żony
          biegło swój każdodzienny kurs gładko dziś. W dowolnym futerale, obiad jest
          obsłużony.

          HUSBAND: Can you fix me a stiff drink first?

          MĄŻ: Możesz ty zreperować mi jakiś sztywny napój, po pierwsze?

          WIFE: Out of the question. The food is getting cold. Besides, why don't you
          fix one for yourself? I have my hands full, tossing the salad.

          ŻONA: Na zewnątrz pytania. Żywność jest dostająca chłodu. Obok, dlaczego ty
          nie zreperujesz jednego dla siebie sam? Ja mam moje ręce pełne, podrzucając
          sałatę.

          HUSBAND: All right, then. I'll get myself a can of Bud from the icebox.
          What
          are we having tonight?

          MĄŻ: Wszystko na prawo, tedy. Dostanę sobie puszkę Pąku z lodopudła. Co
          jesteśmy mający tej nocy?

          WIFE: You didn 't expect anything fancy, did you? What we have tonight is
          ever-so-popular hamburgers and fries from Burger King. There's nothing like
          the regular meat-and-potato kind of stuff. (Asidesmile I think I'm gonna throw
          up.

          ŻONA: Ty nie oczekiwałeś żadnej wymyślnej rzeczy, oczekiwałeś ty? Co my
          mamy dziś, to są zawsze-tak-popularni szynkowi mieszczanie i smażonki z
          "Mieszczanina-Króla". Tam jest nicość przypominająca regularny
          mięsno-kartoflany rodzaj substancji. (Leżąc na bokusmile Myślę, jestem gonną* w
          trakcie rzutu wzwyż.

          HUSBAND: Just what the doctor ordered. You know I'm basically your
          meat-and-potato kind of guy.

          MĄŻ: Sprawiedliwe jest to, za co doktor dostanie order. Ty wiesz, podstawowo
          ja jestem twój mięsno-kartoflany rodzaj faceta.

          WIFE: Let's change the subject. Speaking of beer, don't you think you drink
          too much?

          ŻONA: Pozwólmy nam zmienić poddanego. Mówiąc o piwie, ty nie myślisz ty
          pijesz za dużo?

          HUSBAND: Me? Are you kidding me, baby? Look, I never get drunk. I drink
          nothing but beer, and more often than not, light beer, like Bud Lite.

          MĄŻ: Mnie? Jesteś robiąca mnie w dziecko, niemowlaku? Patrz, ja nigdy nie
          dostaję pijaka. Ja nie piję nic, ale piwo, i - bardziej często niż nie -
          świecące piwo, jak "światło Pąkowia".

          WIFE: Well, I don't know.

          ŻONA: Studnia, ja nie wiem.

          HUSBAND: O.K., a Martini or two now and then, but that's social drinking.
          That doesn't count. I wouldn't touch hard liquor with a ten-foot pole,
          except on the rocks or with lots of soda.

          MĄŻ: O.K.* , jakiś Martini albo dwóch Martinich każde teraz i potem, ale to
          jest picie socjalne. Tego nie robi hrabia. Ja twardego likieru nie
          dotknąłbym Polakiem o dziesięciu stopach, z wyjątkiem na skałach albo z
          parcelami sody.

          WIFE: See? I rest my case.

          ŻONA: Biskupstwo? Wypoczywam mój przypadek gramatyczny.

          HUSBAND: Now what are you trying to tell me? That I'm a basket case? That I
          don't have the guts to kick a habit?

          MĄŻ: W chwili obecnej, co jesteś próbująca mi powiedzieć? Że jestem
          wiklinową gablotką? Że nie mam jelit, aby dać kopa komuś w habicie?

          WIFE: Calm down. Don't raise your voice. Let's not let your drinking
          problem
          bother us now; instead, let's sit down and have our dinner.

          ŻONA: Uspokój się na dole. Nie hoduj swojego głosu. Pozwólmy nam nie
          pozwolić twojemu problemowi napojowemu denerwować nas teraz; zamiast,
          pozwólmy nam siąść w dół i mieć nasz obiad.

          HUSBAND: Fine with me. So, the French fries! Boy, am I starved.

          MĄŻ: Wyrafinowani ze mną. Toteż, Francuz smaży! Jako chłopak, jestem ja
          wygłodzony.

          WIFE: Help yourself.

          ŻONA: Pomagaj swojej jaźni.

          HUSBAND: Pass the salt, will you?

          MĄŻ: Przeminie sól; ty też?

          WIFE: Here we go.

          ŻONA: W tym kierunku idziemy.

          HUSBAND: And ketchup. These two burgers look real great.

          MĄŻ: I doganiamy. Ci dwaj mieszczanie spoglądają prawdziwi, wielcy.

          WIFE: You may have mine. (Another asidesmile For some reason, I'm not
          particularly hungry at this point.

          ŻONA: Możesz mieć kopalnię. (Przewraca się na

          drugi bok). Dla jakiegoś rozumu, nie jestem ani cząsteczkowo głodna przy
          tym
          czubku.

          HUSBAND: You don't know what you 're missing.

          MĄŻ: Nie wiesz, do czego chybiasz.

          WIFE: I'm missing the boat, that's what I'm missing.

          ŻONA: Chybiam do łódki, to jest to, do czego chybiam.

          HUSBAND: What are you talking about?

          MĄŻ: Czym jesteś ty mówiąca o?

          WIFE: Years go by, and I move in a rut. This may be my last chance. There
          are still those things I've always dreamed of doing. Like, for instance,
          being a Florence Nightingale. A black singer. A Hillary Clinton, even.
          Enough is enough. Our relationship has never really worked, anyway. Another
          day like this, and I'm going to pieces. I'm nobody's slave. I need more
          space.

          ŻONA: Lata jeżdżą obok, a ja wzruszam w bruździe. Tegoroczny maju, bądź moim
          ostatnim przypadkiem! Tam są nieruchome te rzeczy, ja zawsze marzyłam o
          robieniu których. Jak, dla instancji, bycie Florenckim Słowikiem. Czarną
          maszyną do szy
          • dewolf Re: CIĄG DALSZY, BO KONCÓWKĘ MI URWAŁO :-))) 07.01.04, 22:17
            ŻONA: Lata jeżdżą obok, a ja wzruszam w bruździe. Tegoroczny maju, bądź moim
            ostatnim przypadkiem! Tam są nieruchome te rzeczy, ja zawsze marzyłam o
            robieniu których. Jak, dla instancji, bycie Florenckim Słowikiem. Czarną
            maszyną do szycia. Hilarym Clintonem, parzystym. Dosyć jest dosyć. Nasz
            statek do przewozu krewnych nigdy naprawdę nie pracował, dowolną drogą.
            Jeden inny dzień jak ten, i ja jestem idąca w kierunku kawałków. Ja jestem
            bezcielesną Słowianką. Ja potrzebuję więcej przestrzeni kosmicznej.

            HUSBAND: So, what are you going to do now?

            MĄŻ: Toteż, co ty jesteś idąca robić teraz?

            WIFE: Move back in with my Mom.

            ŻONA: Poruszać tylną częścią ciała we wspólnych występach z moją Mamą.

            Znaczenia słowa "gonna" niestety nie udało się ustalić. Może to być
            przekręcenie słowa "donna" a może pierwsze imię nieznanej z ostatniego
            imienia lekkoatletki, specjalistki w rzucie wzwyż [przyp. tłum.]

            Rozszyfrowanie skrótu "OK" natrafiło również na poważne przeszkody.
            Niewykluczone, że są to inicjały pierwszego i drugiego imienia osobnika o
            ostatnim imieniu Martini [przyp. tłum.]

            BOSKIE!!!

            Wasz DeWolf
            • dewolf JESZCZE PEESIK Z ZAPYTANIEM 07.01.04, 22:21
              Czy ktoś mógłby pomóc mi rozszyfrować ostatnie zdanie? Jak się ma "move back in
              with" do "wspólnych występów"? Moje słowniki milczą... sad

              DeWolf
              • macinak Re: JESZCZE PEESIK Z ZAPYTANIEM 08.01.04, 02:50
                Boskie to mało powiedziane. Jest 02:48 a ja płaczę i kwiczę przed monitorem, a
                tak dzielnie przebrnęłam przez cały wątek smilea tu na koniec taaaaka bombka.

                PS. Ja też tu jestem nowa, więc wszystkich serdecznie witam.
                Gośka
    • otli Re: głupoty pseudotłumaczy 23.01.04, 20:21
      Witajcie,
      Trzy dni temu oglądałam w telewizji (TV4) film Obcy;Decydujące starcie i
      znalazłam kilka kwiatków:
      Lecę na instrumentach (chyba kieruję się według wskazań przyrządów pokładowych)
      Struktura nietknięta (dot zabudowań - chyba konstrukcja albo budynki)
      i na koniec
      Zespół najlepszych analistów (chyba analityków, a może chodziło o "dupowłazów"?)
      Tłumacz pewnie leci po najmniejszej linii oporu i np."analysts" przekłada
      jako "analistów".
    • wojtekws Re: głupoty pseudotłumaczy 23.01.04, 22:39
      Kiedys ogladalem cos na Polsacie. Uslyszalem po angielsku zdanie w
      rodzaju "you can stand more than a guinea pig," a w tlumaczeniu "jestes
      bardziej wytrzymaly niz gwinejska swinia" ('guinea pig' to 'swinka morska').
      Drugi przyklad. Dwoch gosci wychodzi z jakiegos zakladu karnego, i jeden mowi
      do drugiego: "So this is supposed to be a place of rehabilitation," w
      tlumaczeniu polsatowym "a wiec to ma byc miejsce rehabilitacji
      ('rehabilitation' to, przynajmniej w tym kontekscie, 'resocjalizacja.'
      Niestety wiecej przykladow nie mam, ale po przeczytaniu waszych przykladow (ten
      ze zwierzakami lecacymi z gory jest chyba nie do przebicia) chyba zaczne
      ogladac Polsat... Pozdrawiam forumowiczow W.
      • dewolf A propos 'guinea pig' 25.01.04, 16:55
        Drogi WojtkuWs!

        Nie znam co prawda kontekstu sytuacji Polsatowego filmu, ale zdanie to chyba
        należałoby przetłumaczyć: "Możesz zniesć więcej niz królik doświadczalny", bo w
        takim najczęścij kontekście pojawiają się osławione świnki morskie. To tylko
        taki mały kamyczek do ogródka wink

        Kłaniam - Wasz DeWolf
    • otli Re: głupoty pseudotłumaczy 28.01.04, 01:19
      No, znowu. Niezły film z Clintem Eastwoodem pt.: "Blood work", przetłumaczony
      jako "Krwawa profesja". (oczywiście chodzi o przeszczep) W trakcie rozmowy pada
      zdanko o mordercy w goglach (oryg. ski mask)- a widać na obrazie jak byk, że
      facet ma głowie kominiarkę.
      Jak można tłumaczyć coś z listy i nie oglądać?!
      • t.o.m.e.k Re: głupoty pseudotłumaczy 28.01.04, 10:34
        Tym razem ładny kwiatek w "Zagubionej Autostradzie":
        Pan Eddie daje w warsztacie głównemu bohaterowi wideokasetę z filmem porno. I
        mówi przy tym "It'll give you a boner", co znaczy mniej więcej tyle: "Stanie ci
        przy tym >>na kość<<" (tu pozwoliłem sobie na taką kalkę, żeby widać było skąd
        to angielskie "bone").
        Ale telewizyjny "tłumacz" - jak wielu mu podobnych, poszedł "na całość" i
        przetłumaczył to na "A tu masz premię" (pewnie skojarzyło mu się, że "bonus"
        i "boner" to to samo).
        Dobre? Dobrre! Inna rzecz, że kaseta z dobrym pornolem może tez być niezłym
        bonusem, dla pracownika warsztatu zwłaszcza wink
      • hajota Re: głupoty pseudotłumaczy 28.01.04, 12:53
        otli napisał:

        > Jak można tłumaczyć coś z listy i nie oglądać?!

        NIestety, niektóre studia opracowań filmów stawiają tłumaczy w takiej sytuacji
        (no wie pan, to na wczoraj, nie mamy czasu przygotować kasety), a niektórzy
        tłumacze, czy raczej pseudotłumacze, się na to godzą.


        • emka_1 brakiem kasety 29.01.04, 23:08
          się nie wytłumaczy rozkosznego kwiatka z dzisiejszego filmiku wyemitowanego
          przez znany kanał discovery smile wyjaśniając zawiłości badań kodu dna lektor
          oznajmił: jednakowy kod występuje u bliźniaków jednojajecznych.
          najwyraźniej ktoś zamiast mózgu ma makaronsad z pewnością jednym z posiadaczy
          wyżwym.jest redaktor podpisujący materiał do emisjisad
          • hajota Re: brakiem kasety 30.01.04, 14:04
            A może każdy z bliźniaków ma, za przeproszeniem, po jednym jaju?
            Tłumaczenia na Discovery to cała legenda! Z tego, co wiem, niejedni już
            próbowali interweniować, łącznie z jednym moim kolegą z STP. Angażował się w to
            również Robert Stiller, obsmarowując ich niemiłosiernie na łamach
            Rzeczypospolitej (felietony te są w książce "Pokaż język"). I co? I nic.
            Miedziane czoło.
            • emka_1 Re: brakiem kasety 30.01.04, 14:17
              myślisz, że to były bliźniaki syjamskie zrośnięte poniżej pasa? smile
              zgadza się, że very disco straszliwe gnioty było łaskawe emitować, ale podobno
              wraz z otwarciem pełnowymiarowego przedstawicielstwa polskiego miało się to
              zmienić. jak widać nie bardzo.
              pisanie do nich posiadało walor przenosin w czasie - po paru mailach czułam się
              jak kobuszewski ze starego skeczu o książce życzeń i zażaleń.
              btw. pracując jako redaktor( w zupełnie innej tv) własną głową i poborami
              odpowiadałam za każde słowo jakie zostało wyemitowane, nawet za dropy na taśmie
              jeśli opatrzona była moim nazwiskiem na karcie emisyjnej. no nie ma
              sprawiedliwości na tym świecie sad
      • muszka3 Re: głupoty pseudotłumaczy 11.11.04, 23:50
        "blood work" to z tego co wiem znaczy "badanie krwi". Przeszczep to "transplant"
    • baloo Re: głupoty pseudotłumaczy 30.01.04, 00:24
      Przepisuje z innego forum :

      << Aha, kolega co teksty techniczne tlumaczy kiedys dostal angielska wersje
      instrukcji do rumunskiej maszyny i cos co spolszczyl jako 'smarowanie czesci
      ruchomych' brzmialo w rumunskim ingliszu jako 'lubrification of moving
      members'.>>

      ;o)
      • hajota No, no... n/t 30.01.04, 14:08
    • hajota Przed chwilą w TVN 03.02.04, 22:32
      Napis na ekranie komputera: "Cybergod rules!"
      Tłumaczenie: Cybergod. Reguły gry.
      • azm2 wymowa nazwisk 04.02.04, 11:06
        Chyba na TVN7 oglądałem fragmentarycznie filmik z Melanie Griffith jako
        adwokatem. Gdzieś tam ktoś woła jakiegoś mężczyznę: Myster Kanki! Myster
        Kanki! - wyraźnie słychać brzmienie nazwiska. Polski lektor krzyczy: Panie
        Kunke! Panie Kunke!
        Wniosek: tłumacz pracował wyłącznie na liście dialogowej, nie widząc filmu.
        Akurat do tłumacza nie można mieć pretensji, jeżeli nie dostał filmu razem z
        tekstem.
        Ktoś w redakcji zaakceptował tłumaczenie nie porównując go z filmem - pewnie
        nawet nie rozumie angielskiego na tyle dobrze, żeby usłyszeć różnicę. Wszyscy
        ciężko pracują i są niesamowicie dumni z dobrze wykonanej roboty.
    • anchan Re: głupoty pseudotłumaczy 05.02.04, 12:22
      Nie wiem czyj to pomysł. Podejrzewam tłumacza. Imiona i nazwiska bohaterów w
      mianowniku mają oryginalną pisownię – akcenty, ogonki, x. W pozostałych
      przypadkach są spolszczone: Max Maksowi. Niby drobiazg, ale strasznie irytujący.
      • hajota Re: głupoty pseudotłumaczy 05.02.04, 13:15
        anchan napisała:

        > Nie wiem czyj to pomysł. Podejrzewam tłumacza. Imiona i nazwiska bohaterów w
        > mianowniku mają oryginalną pisownię – akcenty, ogonki, x. W pozostałych
        > przypadkach są spolszczone: Max Maksowi. Niby drobiazg, ale strasznie
        irytujący
        > .

        A to akurat pomysł reformatorów naszej ortografii. Też się zdziwiłam, jak
        korektorka zmieniła mi Essexa (w dopełniaczu) na Esseksa, ale od pewnego czasu
        jest taka reguła.
        • anchan Re: głupoty pseudotłumaczy 05.02.04, 15:20
          O rety! Wyszłam na głąba. Czy akcenty i umlauty też mają znikać przy odmianie?
          • hajota Re: głupoty pseudotłumaczy 05.02.04, 16:41
            anchan napisała:

            > O rety! Wyszłam na głąba. Czy akcenty i umlauty też mają znikać przy odmianie?

            Nie, dlaczego zaraz na głąba? Naprawdę mało kto o tym wie. Akcentów i umlautów,
            o ile wiem, to nie dotyczy, tylko końcówki -x. Max - ale Maksa, o Maksie itd.
            • anchan Re: głupoty pseudotłumaczy 06.02.04, 13:07
              To jednak słusznie mną zatrzęsło. W czytanym przeze mnie dziele było pełno
              Cesarów i Noeli opatrzonych odpowiednimi znakami diakrytycznymi wyłącznie w
              mianowniku. Przez chwilę miałam wrażenie, że mi się bohaterowie mnożą. Max
              posłużył za niefortunny przykład z powodu braku czcionek.
              • turtle3 Re: głupoty pseudotłumaczy 06.02.04, 16:49
                było tak w jakimś filmie

                oryginał: "Do you know martial arts?"
                tłumaczenie:"Czy znasz marszałka Artsa?"
                • dialektolog Re: głupoty pseudotłumaczy 09.02.04, 21:27
                  Właśnie na Polsacie leci film "Gorączka" reż.Michael Mann, wyk.Al Pacino,
                  Robert De Niro, Val Kilmer, Jon Voight - film sensacyjny USA 1995.

                  Policjanci mówią o podejrzanym o procedurach w podejrzanych przedsiębiorstwach:

                  "Bank na Wyspach Kajmana".

                  Są Wyspy Salomona, to dlaczego nie Kajmana?
                  • goska_d Re: głupoty pseudotłumaczy 10.02.04, 10:20
                    Znów Discovery, chociaż nie dam sobie głowy uciąć bo przeglądałam akurat kilka
                    róznych kanałów w poszukiwaniu czegoś sensownego... Na chwilę wsłuchałam się w
                    to o czym mówił jakiś gość, który opowiadał o swoim dzieciństwie. Ponieważ, jak
                    mówię włączyłam w trakcie programu, to nie wiem o co chodziło od początku, ale
                    wtedy własnie facet opowiadał historię jak będąc młodym chłopcem (ok. 17-18
                    lat) zaprosił panienkę (pod nieobecność rodziców) w oczywistym celu. No i jak
                    już miało do tego dojść okazało się, że go strasznie boli i takie tam, ale nie
                    to jest ważne. Ważne że chłopaczek poszedł później w tej sprawie do ojca i cały
                    nieszczęśliwy powiada mu, że on taki młody a już jest impotentem. Wtedy ojciec
                    odpowiedział mu (i tu słychać najpierw angielską wersję): "Son, as long as you
                    have a tongue you'll never be an impotent..." (Synu, dopóki masz język nie
                    nigdy nie będziesz impotentem...) Wiecie oczywiście o co chodziło ojcu.
                    Natomiast polskie tłumaczenie zabrzmiało: "synu, dopóki umiesz mówić nigdy nie
                    będziesz impotentem..." ZAŁAMKA!!!
                    Przepraszam, że się tak rozpisałam, ale nie dało się krócej.
    • hajota głupoty pseudotłumaczy elektronicznych 17.02.04, 22:05
      Ktoś podesłał to na Forum Humorum:
      www.mb-soft.com/believe/beliepla.html

      Wybierzcie któreś z haseł po prawej stronie. Polecam zwłaszcza "święty Typowy
      Anglik" www.mb-soft.com/believe/tpn/john4.htm
      • emka_1 to nie głupota, 17.02.04, 23:16
        to jest słowo objawionesmile))))
        książka od typowy anglik pięknasmile
        • hajota Re: to nie głupota, 17.02.04, 23:34
          a jeden kolega znalazł tam nawet WIBRATORY
          www.mb-soft.com/believe/tpc/shakers.htm
          • jottka Re: to nie głupota, 18.02.04, 13:38
            ueee, ale ja nie lubie znęcania się nad maszynami, bo to bawi pierwsze 5 min i
            przypomina kopanie leżącego sad

            głupi ten, kto to puszcza bez sprawdzenia, ale ja bym sie raczej bała
            możliwości tkwiących w nieuchronnem postępie - translatory grupy
            anglogermańskiej już sobie całkiem nieźle radzą..
            • emka_1 to jest 18.02.04, 14:08
              słuszny odwet brany na maszynach, które bezkarnie pastwią sie nad namismile
              to było po primo, a po secundo czyli drugie primo musisz sobie zmienic nicka na
              kassandrasad
              'ministerstwo od szewskie kopyto' powstało w natchnieniu, i pod wpływem
              iluminacji, nawet jeśli stworzyła to maszyna, stworzona przez człowieka,
              stworzonego przez pana b. smile

    • joanna.nl Re: głupoty pseudotłumaczy 21.02.04, 13:06
      w filmie dołączonym chyba do VIVY! "Cudowni chłopcy" w rozmowie między dwoma
      bohaterami (M.Douglas&Tobey M.) pojawia się tytuł filmu, który jeden z nich
      widział: "Syn furii" (!!!!). Dla niezorientowanych oryginalny tytuł brzmi "The
      sound of fury" (pol. "Wściekłość i wrzask" Faulknera).
      a.
    • muszka3 Rodacy pomocy ! 12.11.04, 00:53
      czesc wszystkim,
      Prosze o pomoc nie w tlumaczeniu ale w sprawie tlumaczen.
      Mieszkam od wielu lat w Kanadzie. W Polsce bylam tlumaczem (po filologii
      angielskiej) i uwielbialam to robic. Tu w Kanadzie nie mam okazji a bardzo do
      tego tesknie. Moglabym byc tlumaczem sadowym, ale zaniechalam bo procedura
      dostania certyfikatu kosztowna i dluga, a pracy nie ma za duzo bo narod
      sporzadnial i w sadzie malo kto z Polakow sie pojawia (dzieki Bogu!)
      Czytam forum Tlumaczy z zaciekawieniem i zazdroscia. NAszla mnie pewna mysl.
      Fakt ze ja tu, w Kanadzie, ale moze ktos z Was wie czy mozliwe jest nawiazanie
      wspolpracy z jakas firma w Polsce z ktora moglabym wspolpracowac "na odleglosc".
      Nie chce odbierac nikomu chleba, ale przyjrzawszy sie dokladnie forum, doszlam
      do wniosku ze pracy jest duzo - czy jest tak jak mysle ?
      Tlumaczenia dawaly mi duzo satysfakcji i brakuje mi tego. Ucze angielskiego w
      Kanadzie (smiesznie, nie?) i tez uwielbiam te prace ale tesknie za byciem na
      prawde zapracowanym smile) - w Kanadzie - kto byl w tym kraju to zauwazyl - jest
      bardzo wolne tempo zycia. Czasami mam straszna pokuse zeby wrocic do Polski...
      Pomozcie rodacy jezeli mozecie...z gory dziekuje.
    • dzerki Re: głupoty pseudotłumaczy 19.03.05, 13:20
      Ktos slyszal o filmie "The Replacements" - "Sezon rezerwowych" ? Jeden z moich
      ulubionych filmow. Zazwyczaj ogladam filmy bez napisow, ale cos mnie ostatnio
      podkusilo zeby je wlaczyc. I oto co moje oczy ujrzaly:
      1)
      A: How's ur wife?
      Bsmirkhe had her lips done TŁUMACZENIE: Ona ciagle maze sie szminka
      2)
      You won for me once, u can do it again TŁUM: Przeciez dobrze mnie znasz
      3)
      My word is my bond TŁUM: No coz na to poradzisz [to idiom i oznacza ze ktos
      zawsze dotrzymuje slowa]
      4)
      We thought we would skip the special teams for this moment TŁUM: wyglada na to
      ze przepuscilimy ten moment
      5)
      He hasn't played for years. Should be well rested then TŁUM: Nie gral od lat.
      Sprawy maja sie znacznie gorzej.
      6)
      We met just before the Sugar Bowl TŁUM: Poznalismy sie Z TOBA tuz przed turniejem.
      7)
      That's why girls don't play the game TŁUM: Dlatego przyszedlem do ciebie
      8)
      A: You know what seperates the winners form the losers, kid?
      B: The score TŁUM: A: Co, nie chcesz zostac zwycieca? B: Tak, juz bywalo.
      9)
      Na samochodzie jednego gracza napisano czerwonymi literami SCAB, a 'tlumacz'
      przelozyl to jako STRUP A 'scab' to jest osoba, ktora wylamuje sie i nadal
      pracuje, podczas gdy inni strajkuja
      10)
      You're like a duck on a pond TŁUM: Jestes jak kaczka na fermie ;] [pond = staw]
      I nawet nie rzucila sie 'tlumaczowi' w uszy dalsza czesc tekstu, ktora
      przetlumaczyl 'taka spokojna, a pod woda tak nozkami przebiera' .. oryginal: on
      the surface evertything looks calm but beneath the water those litte feet just
      turn a mile in a minute
      11)
      There's one good thing about being deaf, it makes it easy to ignore the assholes
      TŁUM: Jest jedna rzecz dobra w tym, ze jest sie gluchym. Ze mozna kogos nazwac
      dupkiem, tak zeby on tego nie slyszal ;]]

      To na razie tyle, jak bede miec chwile czasu, to podrzuce jeszcze kilka kwiatkow
      z tego filmu..
      Pozdrawiam
      Dzerki
    • karolina.konarska pttk 19.03.05, 20:24
      "This service has been created for you, so you cannot miss creating it! We are
      waiting for your suggestions and opinions. Please, write to us!"

      english.pttk.pl
    • kinkygirl NO LOGO - polskie tłumaczenie 21.03.05, 12:07
      Parę dni temu zaczęłam czytac polskie tłumaczenie NO LOGO Naomi Klein. Cóż mogę
      rzec, serdecznie dziękuję tłumaczce (Hanna Pustuła) za dostarczenie mi tematu i
      jakże licznego materiału do pracy semestralnej.

      co bardziej urocze kwiatki so far:

      projekt "Ameryka w łupinie orzecha"
      value added = "wartość dodatkowa"
      knowledge-based economy = "ekonomia wiedzy"

      a cóż to będzie za zabawa kiedy kupie sobie wersję angielską big_grin
      • yennefer81 Re: NO LOGO - polskie tłumaczenie 23.03.05, 01:07
        Film "Ocean's twelve". Scena kiedy Roberts masakruje Clooney'a (nie wiem, czy
        tak sie pisze to nazwisko) w samochodzie, po wyjsciu z wiezienia: "that's for
        keeping me in the dark" tłum.= to za trzymanie mnie w ciemnościach. Tłumaczenie
        kolejnoego filmu, nie pamietam tytulu; orygianlu domysilam sie z kontekstu
        tlumaczenia: "Wszystkie cyborgi powrot do bazy ASAP"
    • jestem-tu Re: głupoty pseudotłumaczy 03.04.05, 20:33
      witam,
      Czy znacie juz lake elektryczna (nie mam polskich liter laka zielona trawa
      rosnie)?
      W tlumaczeniu z serbskiego na polski albo odwrotnie pojawila sie kiedys laka
      elektryczna, zgadnie cie co to jest?? Tekst techniczny bardzo...
      TO JEST POLE ELEKTRYCZNE !!!!!
      • m.malone Re: głupoty pseudotłumaczy 03.04.05, 23:52
        To mi coś przypomniało: starsza pani, anglistka zreszta, w tekście
        informatycznym "pliki" (files oczywiscie) pozamieniała na AKTA
        • hopik Re: głupoty pseudotłumaczy 17.05.05, 12:31
          właśnie skończyłam czytać śliczną książkę fannie flagg "dogonić tęczę". smutne
          ze ludzie nie zadaja sobie trudu sprawdzenia choćby w googlu. Ferris wheel, coś
          na kształt diabelskiego młyna, został przetłumaczony przez panią tłumacz
          jako "kierownica ferrisa"... (no comment). drugi kwiatek: jedna z bohaterek
          spakowała nienoszone i niepotrzebne rzeczy i oddala je do Goodwill -
          organizacji zajmującej się osobami których życie nie rozpieszcza
          www.goodwill.on.ca/meet.html, a tłumaczka napisała coś takiego "oddała
          stare rzeczy Goodwillom" - hahaha!
          • nitka3 Re: głupoty pseudotłumaczy 29.05.05, 14:26
            Co prawda to zart..ale smieszny więc dodaje dla rozrywki!!!
            ..........................................................................
            > > RENATA BEGER PRZEMAWIA PRZED PARLAMENTEM EUROPEJSKIM W
            > > BRUKSELI - ROK
            > > 2008.
            > > (Wersja z tlumaczeniem.)
            > >
            > > Tall room!
            > > (Wysoka Izbo!)
            > >
            > > Welcome in the name of all penises of Selfdefence.
            > > (Witam w imieniu wszystkich czlonków Samoobrony.)
            > >
            > > Now it's railway for me.
            > > (Teraz kolej na mnie.)
            > >
            > > It's not fugitive of circumstances.
            > > (To nie jest zbieg okolicznosci.)
            > >
            > > Look in my little-eye-bitches and concentrate a shit.
            > > (Spójrzcie w moje ku..ki i skupcie sie.)
            > >
            > > I was a behind eyes student of Garden School Band!
            > > (Bylam studentka zaoczna Zespolu Szkól Ogrodniczych!)
            > >
            > > Don't make stages and stop to tear yourselves.
            > > (Nie rď?źie scen i przestancie sie drzec.)
            > >
            > > Selfdefence is a big party and ice is poor in Poland.
            > > (Samoobrona jest duza partia a lud jest biedny w
            > > Polsce.)
            > >
            > > The profits are flying into the hole.
            > > (Zyski leca w dól.)
            > >
            > > It's a huge grandfatherhood!
            > > (To jest ogromne dziadostwo!)
            > >
            > > Poland is a village killed by desks.
            > > (Polska jest wioska zabita dechami.)
            > >
            > > All politicians let the peacock out and take legs
            > > behind belt.
            > > (Wszyscy politycy puszczaja pawia i biora nogi za
            > > pas.)
            > >
            > > Do you divide my sentence?
            > > (Czy podzielacie moje zdanie?)
            > >
            > > But we are equal peasants and we will go out on
            > > people!
            > > (Ale my jestesmy równe chlopy i wyjdziemy na ludzi!)
            > >
            > > I will animal to you.
            > > (Zwierze wam sie.)
            > >
            > > I will elephants behind them my on-ancestry.
            > > (Oslonie przed nimi mój narŕź˝.)
            > >
            > > I will stop their long-writers and feathers starting
            > > you-selling
            > > Polish
            > > earth.
            > > (Zatrzymam ich dlugopisy i pióra zaczynajace
            > > wyprzedawac polska
            > > ziemie.)
            > >
            > > Our the-vodkas will show them where the pepper is
            > > growing!
            > > (Nasze dewotki pokaza im gdzie pieprz rosnie!)
            > >
            > > They will overheat the wall with head, they will have
            > > a brain tire
            > > fire and
            > > the will sing slim!
            > > (Oni przygrzeja glowa w mur, beda mieli zapalenie opon
            > > mózgowych i
            > > beda
            > > cienko spiewac!)
            > >
            > > Because we need Huge Orchestra Of Christmas Help and
            > > old good
            > > tenses
            > > again!
            > > (Poniewaz my znów potrzebujemy Wielkiej Orkiestry
            > > Swiatecznej Pomocy
            > > i
            > > starych dobrych czasów!)
            > >
            > > But don't boat yourselves I will make my afterbills
            > > with them
            > > without your
            > > helpful hand!
            > > (Ale nie ludzcie sie ze zrobie z nimi swoje porachunki
            > > bez waszej
            > > pomocnej
            > > dloni.)
            > >
            > > You must step on my hand!
            > > (Musicie pójsc mi na reke!)
            > >
            > > We must stop to divorcee the facts and break down
            > > the first
            > > ice-creams!
            > > (Musimy przestac rozwodzic sie nad faktami i
            > > przelamac pierwsze
            > > lody!)
            > >
            > > Without corpse!
            > > (Bez zwloki!)
            > >
            > > I will take coffee on table and say without small
            > > garden: you must
            > > give us
            > > middles for our highway from Beeftown to Hell!
            > > (Wyloze kawe na lawe i powiem bez ogr�k: musicie dac
            > > nam srodki na
            > > nasza
            > > autostrade z Wolomina do Helu!)
            > >
            > > It\\\'s not after birds!
            > > (Jeszcze nie jest po ptakach!)
            > >
            > > But you must in our little businesses of movement!
            > > (Ale musicie kupowac w naszych kioskach ruchu!)
            > >
            > > Buy our oh-small mountains, our white without and our
            > > boo-cancers.
            > > (Kupujcie nasze ogórki, nasz bialy bez i nasze
            > > buraki.)
            > >
            > > I tower you will after-can us...
            > > (Wierze ze nam pomozecie.)
            > >
            > > Thank you from the mountain.
            > > (Dziekuje z góry.)
            > >
            > > Don\\\'t plane a crazy telling me you don\\\'t have
            > > money!
            > > (Nie strugajcie wariatów mówiac mi ze nie macie
            > > pieniedzy!)
            > >
            > > Stop to turn my head because shit is walking around
            > > me!
            > > (Przestancie zawracac mi glowe bo gó.. mnie to
            > > obchodzi!)
            > >
            > > You want to make the profit on time!
            > > (Chcecie zyskac na czasie!)
            > >
            > > You should cut yourselves a nap in The Dug-Up or on
            > > Maybe Black and
            > > cut
            > > percentage feet.
            > > (Powinniscie uciac sobie drzemke w Zakopanem albo na
            > > Morzu Czarnym i
            > > obnizyc stopy procentowe.)
            > >
            > > We need heritage of prices.
            > > (Potrzebujemy obnizki cen.)
            > >
            > > But I think it's a pity of the west trying to make you
            > > divide our
            > > lottery
            > > coupon.
            > > (Ale mysle ze szkoda zachodu na prŕźťowanie abyscie
            > > podzielili nasz
            > > los.)
            > >
            > > You want to see coin paintings or listen to the
            > > serious music
            > > concert, but
            > > you piss on Selfdefence.
            > > (Chcecie ogladac obrazy Moneta albo sluchac
            > > koncertu muzyki powaznej, ale
            > > olewacie Samoobrone.)
            > >
            > > It's just a big eggs and shit of laugh!
            > > (To sa wielkie jaja i kupa smiechu!)
            > >
            > > But my on-ancestry is very expensive to me.
            > > (Ale mój narŕź˝ jest mi bardzo drogi.)
            > >
            > > I will ou-help them without your grace!
            > > (Uratuje ich bez waszej laski!)
            > >
            > > I will show them how to press the gay of gas and
            > > beside-hurry up!
            > > (Pokaze im jak nacisnac pedal gazu i przyspieszyc!)
            > >
            > > Room with you!
            > > (Pokój z wami!)
            > >
            > > Balcerowicz must go on!
            > > (Balcerowicz musi odejsc!)
    • 1802l Re: głupoty pseudotłumaczy 31.05.05, 11:58
      Kto wczoraj oglądał "Mściciela" w TVN7?
      Wredny oszust oburza się: Nie wiedzialem, że jest pani żonata!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka