tomekzhp
18.06.03, 17:26
Chodzę do liceum w warszawie, które szczyci się tym że ma bardzo dobry poziom
nauczania jezyka angielskiego. Dobry poziom ma, to fakt. Zakuwamy po około
sto słówek na tydzień (grupa zaawansowana, słabsze trochę mniej).
Ale co jest najdziwniejsze, gdy spotkałem znajomego native speakera który
miał ze mną zajęcia w gimnazjum i chciałem mu zaimponować znajomością paru
słówek, ten zrozumiał tak połowę z nich.
Czy takie coś ma sens???