kicior99
25.08.11, 15:42
Tym razem zadam pytanie - proszę o odpowiedzi nie tylko z doświadczenia, ale również jakiekolwiek przemyślenia.
Szwedzki znam mniej więcej na poziomie B2 i cały czas pracuję nad językiem, hobbistycznie ale w miarę intensywnie. Ostatnio spodobał mi się norweski (w wersji bokmål) i zastanawiam się, czy się go nie uczyć. Co mnie przeraża, to podobieństwo tych dwóch języków. Jakie są szanse na to, że mi się wszystko kompletnie pomiesza? Mniejsza o pisownię, bardziej boję się o gramatykę i wymowę. Próbowałem podchodzić do norweskiego i np. bez większego kłopotu rozumiem w miarę łatwe teksty z Aftenposten czy VG - i tego się boję, że to mi się zacznie unifikować, że w końcu zacznę używać jakiegoś języka panskandynawskiego. Do tej pory uczyłem się języków różnych grup lub dość oddalonych od siebie w ramach grupy. Pytania zatem są takie?
- Jaka będzie interferencja między oboma językami?
- Jakie są największe zagrożenia dla nie-natiwa?
- Co jest groźniejsze, interferencja w wymowie czy gramatyczna?
- Co w takim razie może wpłynąć pozytywnie?
- Czy ktoś z Was uczył się dwóch bardzo podobnych języków naraz? Czy może podzielić się doświadczeniami?
Z góry dziękuję.