kazeta.pl55
30.10.11, 09:37
Witam!
- Czytając nie tylko w/w można dojść do wniosku, że K jest bardziej polskie niż G. Podobnych przykładów jest sporo więcej i zapewne każdy z forumowiczów znajdzie kilka swoich. Jest okazja by się nimi pochwalić. Czytające już historyczne relacje z akcji odgermanizowywania Ziem Odzyskanych spotyka się człowiek z zabawnymi kąskami, które po odkurzeniu zajęły by poczesne miejsce w teatrze groteski. Moimi ulubionymi typami są przechrzczenia imion, nazwisk, nazw miejscowości i obiektów geograficznych. Że z LUDWIG zrobiono komuś LUDWIK nie warto pisać, bo ten temat już był, aczkolwiek bez konkretnych konkluzji. Ale nich mi ktoś wytłumaczy dlaczego też czepiano się nazwisk. Pewien stary U-bowiec przed laty tłumaczył, że nazwiska takie jak KLUG, ULFIG, LEDWIG, KULIG, by brzmiały dobrze po polsku musiały dostać końcówkę K. Kiedy nasz ojciec zapytał go, to dlaczego słowo KULIG = pociąg sankowy (notowane w słowniku j. polskiego) ma pozostawione G na końcu, - nie umiał tego wyklarować.
- Jeden z naszych znajomych ma takie oto wytłumaczenie. Dźwięk K i G w j. niemieckim ma bardzo podobne brzmienie, które dla człowieka znad Wisły jest prawie nierozróżnialne. Z tego powodu jest możliwe że G zamieni taki w K. Ale gdyby tak było, to prawie równie częste powinny być przypadki analogicznie odwrotne, tj. zamiany K w G. Niestety, tak nie jest i to osłabia moją potencjalną wiarę w taką teorię. Co o tym myślicie?
Pozdrawiam