pardyczanka 27.07.13, 18:07 Dlaczego usługodawcy zwracają się do klientów z pytaniem "W czym mogę pomóc?" zamiast : " Czym mogę służyć?" Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
robak.rawback Re: Usługa vs pomoc 27.07.13, 18:28 sluzyc brzmi zbyt plaszczaco w/g mnie wiec sama tez bym nie poweidziala sluzyc tylko pomoc Odpowiedz Link
pardyczanka Re: Usługa vs pomoc 27.07.13, 19:00 Hmm...płaszcząco? Mnie się odechciewa wszystkiego, gdy z okienka pytają, w czym mi mogą pomóc. W niczym - chcę coś kupić. Czy po transakcji mam podziękować za pomoc? Odpowiedz Link
aiwom "Co moge opchnac?" 01.08.13, 22:30 pardyczanka napisała: > Hmm...płaszcząco? Mnie się odechciewa wszystkiego, gdy z okienka pytają, w czym > mi mogą pomóc. W niczym - chcę coś kupić. Czy po transakcji mam podziękować za > pomoc? To wszystko eufemizmy. Powinni zapytac wprost "Co moge opchnac?" ; ) Oczywiscie, to zadna pomoc, to kalka z angielskiego, chyba nawet w angielkszczyznie nie brzmi to najlepiej. Odpowiedz Link
pardyczanka Re: "Co moge opchnac?" 01.08.13, 22:47 Jejku jejku, jaka Ty jesteś dowcipna! Nic dodać, nic ująć. Odpowiedz Link
jacklosi Re: Usługa vs pomoc 06.08.13, 11:20 pardyczanka napisała: > Czy po transakcji mam podziękować za > pomoc? A czy to boli? Odpowiedz Link
pardyczanka Re: Usługa vs pomoc 10.08.13, 09:55 jacklosi napisał: > pardyczanka napisała: > > > Czy po transakcji mam podziękować za > > pomoc? > > A czy to boli? Np cóż... Zależy co rozumiesz przez boli w odniesieniu do języka. Powiedzmy, że ktoś zarzuca mi doszukiwanie się jakiś błędów tam, gdzie ich zupełnie nie ma... Boli? Mnie tak. A Ciebie? ) Odpowiedz Link
bunkum Re: Usługa vs pomoc 04.08.13, 00:13 Rzna z angola z ambicjami bo my tez tak mowimy (me too pandemic in PL courtesy of TVNiwszystkieinne) Odpowiedz Link
dar61 My i vice wersja 04.08.13, 14:07 {Bunkum}: > Rzna z angola z ambicjami bo my tez tak mowimy (me too pandemic in PL co > urtesy of TVNiwszystkieinne) CotojestTVN? Odpowiedz Link
dar61 help vs... kontra pomoc 27.07.13, 23:10 Nie widzi {Pardyczanka} analogii w metodyce szkolenia usługodawców krajowych i tych stamtąd, w schematach zachowań pożądanych [przez szkolących], głębokości ukłonów, ich częstotliwości, kształtu ścieżki osaczającej klienta? Nie? Widzą to programy analizujące kierunek spojrzeń klienta, czas zawieszania przez niego wzroku na danej półce/ witrynie, badające w co klient[-ka] jest odziany/ obuty, jaki ma czasomierz, koafiurę, czy jest z pieskiem czy bez [...]. Jest i wersja badajaca zachowania klienta w sieci i Sieci. Trafność przewidywań cyrkuluje powyżej 50 %. Służalczość - w zaniku. Chyba już od czasów Rzeckiego. Odpowiedz Link
arana Re: help vs... kontra pomoc 28.07.13, 09:07 dar61 napisał: > Służalczość - w zaniku. Chyba już od czasów Rzeckiego. Chodzi Ci o zwrot Czym mogę służyć? Służalczość! Wielce złożona postawa. Nie miejsce tu na analizę, więc krótko. Myślę, że zawiera się w języku niejako wtórnie, a pierwotnie w postawie człowieka. Język Rzeckiego (i innych subiektów) należy do zwyczajów epoki. Jest w słynnej scenie sprzedaży kaloszy, i innych. Nawet gdy Mraczewski pochlebia Rzeckiemu podobieństwem do Napoleona, można mówić jedynie o jakimś sprycie. Ale Maruszewicz to już co innego. Albo pan Łęcki. Pamiętacie? Panie Łęcki - odparł chłodno - w moim namiocie pod Plewną bywali więksi panowie. I byli dla mnie tyle łaśkawi, że niełatwo wzruszę się widokiem nawet tak wielkich, jakich... nie znajdę w Warszawie. - A... A!... - szepnął pan Tomasz i ukłonił mu się. Wokulski zdumiał się. "Oto fagas! -.przemknęło mu przez głowę. - I ja... ja!... miałbym z takimi ludźmi robić sobie ceremonie?.." Ja, która pamiętam tak dobrze uzuchwaloną nieuprzejmość sprzedawców z czasów PRL, dzisiejszego Czym mogę pomóc? słucham z uśmiechem. Dziękuję - odpowiadam. Może za chwilę. Teraz oglądam. Odpowiedz Link
robak.rawback Re: help vs... kontra pomoc 28.07.13, 15:28 jeszcze chcialam powiedziec ze ciagle widze to samo - ludzie pragna logiki w jezyku - jak uslugodawca to znaczy ze musi mowic czym moge sluzyc etc. jezyk sklada sie z wielu metafor albo przyjetych wyrazen ktore nie maja nic albo malo wspolnego logicznie i doslownie z sytuacja jaka moga opisywac - wszystkie idiomy - leje jak z cebra - jakiego cebra powinno lac albo najlepiej padac z chmury. wypic duszkiem - jaki duszek? sluzyc brzmi tez troche przestarzale oprocz sluzalczosci lingwistycznej. w czym moge pomoc to forumulka zwyczajowa w danym kontekscie komercyjnym, a nie jakies dokladne oznaczanie czynnosci, jaka kto moze wykonywac dla kogos. (osobista preferencja - jak dla mnie jest krotka imnie nie atakuje za mocno ani nie angazuje w interakcje ktorej nie chce. ja lubie ludzi przyjaznych niewerbalnie na obsludze klienta, ale nie angazujacych mnie za mocno w gadanie, odpowiadanie na pytania, jeli ja nie zadaje pytania o jakis produkt. to jest akurat osobista preferencja nadal - zapewne inni wola bardziej rozbudowane gadanie do klienta). a wlasciwie czego sie spodziewac w takiej sytuacji jesli wykluczymy w czym moge pomoc albo czym moge sluzyc np na poczcie, w piekarni, recepcji szpitala, sklepie. no w sklepie powiedzmy mowi sie - cos podac? - czy jakos tak? to powiedzmy mogloby byc: czy oczekuje pan/pani klient ze sie panem/pania teraz zajme? jesli tak to wjaki sposob? czy mam udizelic informacji na temat produktu czy cos przyniesc? - bardziej konkretne niz pomoc czy usluga - ale tez jak dla mnie - ucieklabym - za mocno angazujacy wywod. Odpowiedz Link
stefan4 Re: Usługa vs pomoc 28.07.13, 23:54 pardyczanka: > Dlaczego usługodawcy zwracają się do klientów z pytaniem "W czym mogę pomóc?" > zamiast : " Czym mogę służyć?" Z tego samego powodu, dla którego ludzie mówią ,,sorki'' zamiast ,,przepra'': bo to pachnie amerykańskim ,,Can I help you?''. Angielskie to help to nie jest dokładnie to samo co polskie pomóc; np. ,,Help yourself to these biscuits'' nie da się przetłumaczyć na polskie ,,dopomóż sobie z ciasteczkami'', ale biznes nie wnika w takie subtelności. Skoro amerykańscy sprzedawcy pytają, czy mogą pomóc, to polscy sprzedawcy mają pytać tak samo, bo inaczej wylecą z pracy. A jeśli w dawnych czasach polscy sprzedawcy tą samą myśl zwykli byli formułować inaczej, to tym gorzej dla nich. - Stefan Odpowiedz Link
arana Re: Usługa vs pomoc 29.07.13, 07:14 stefan4 napisał: (...) > Z tego samego powodu, dla którego ludzie mówią ,,sorki'' zamiast ,,przepra'': b > o to pachnie amerykańskim ,,Can I help you?''. Czy nie zapędzasz się nadto z tą modą na angielszczyznę? A wygoda? Szczególnie w słowach skróconych. Sama z tego powody używam OK, a oki albo sorry-Gregory dla stylistycznej zabawy, albo zabawy i sensu w sorry, Winnetou! A przepra zbyt przypomina przeprać. Poza tym rz po p! Wyobraź sobie małolata, który się nad tym musi zastanowić - i to jeszcze na gadu-gadu albo innym rozemocjonowanym forum netu. Ominie problem, i już! Nawiasem mówiąc, choć sorki już ma tyle lat, a nawet przybrało formę sorczak (swojskie k:cz, końcówka -ak), mnie wciąż przypomina Sorka, imię wiewiórki Marii Jasnorzewskiej-Pawlikowskiej. Odpowiedz Link
stefan4 Re: Usługa vs pomoc 29.07.13, 10:37 arana: > Czy nie zapędzasz się nadto z tą modą na angielszczyznę? A wygoda? Dlaczego uważasz za wygodniejsze ,,Czy mogę pomóc?'' od ,,Czym mogę służyć?''. I tu i tu po 5 sylab, nawet rozkład akcentów ten sam. Dlatego poszukuję przyczyn wypierania drugiego przez pierwsze w czymś innym niż w wygodzie. - Stefan Odpowiedz Link
arana Re: Usługa vs pomoc 29.07.13, 10:58 stefan4 napisał: (...) > Dlatego poszukuję przyczyn wypierania drugiego przez pierwsze w czymś innym niż > w wygodzie. A imponderabilia? Wolę, żeby mi pomagano, niż służono. Wprawdzie służyć ma niejedno znaczenie, ale dla mnie, namiętnej czytelniczki, przeważa odwieczna zależność tkwiąca w tym słowie. Czuję ją tak bardzo w tekstach ludzi genialnych, lecz zależnych od stosunków społecznych swojej epoki. Lubię równość swojej epoki - w języku, modzie, necie... Odpowiedz Link
stefan4 Re: Usługa vs pomoc 29.07.13, 12:02 arana: > A imponderabilia? Wolę, żeby mi pomagano, niż służono. Wprawdzie służyć > ma niejedno znaczenie No właśnie. ,,Służę panu dobrą radą'' nie oznacza wchodzenia w stosunek pan-sługa. ,,Bardzo mi się przysłużył'' nie oznacza, że wziąłem go sobie za służącego. Powitanie ,,serwus'' (od łac. servus = niewolnik) stosowane jest raczej pomiędzy równymi, osoba podległa nigdy w ten sposób nie odezwie się do zwierzchnika. ,,Służba wojskowa'' polega na piciu, klęciu i gonieniu za spódniczkami Odpowiedz Link
chief-denunciator Re: Usługa vs pomoc 29.07.13, 14:33 W dzisiejszych czasach politycy służą swemu ludowi... Ot, co... Odpowiedz Link
chief-denunciator Re: Usługa vs pomoc 29.07.13, 15:01 chief-denunciator napisała: > W dzisiejszych czasach politycy służą swemu ludowi... > > Ot, co... ============================= George Herbert Walker Bush (1924-), served as the 41st U.S. president from 1989 to 1993. ============================= Nie tylko w Polsce.... Odpowiedz Link
dar61 Usługa sili się z pomocą 29.07.13, 15:43 {Chief-denunciator}ka: ... W dzisiejszych czasach politycy służą swemu ludowi ... Ciekawe, czy {Szefini} kpi, czy o drogę pyta. Już w Polszcze panowie [królewska] Rada [ministrów] mylili pospólstwu ścieżki. Dziś nikomu, może prócz lubujących się w etymologii, nie krewniaczy się minister z ministrantem. Dobre to i złe. Dziś rząd państwa mało kojarzy się z porządkiem, kolejnością rzeczy[wistości]. Odpowiedz Link
arana Re: Usługa vs pomoc 29.07.13, 20:25 stefan4 napisał: > No właśnie. ,,Służę panu dobrą radą'' nie oznacza wchodzenia w stosunek > pan-sługa. ,,Bardzo mi się przysłużył'' nie oznacza, że wziąłem go sobi > e za służącego. Zgoda. Ale w rodzinie służby jest służalczość, służka, służąca, służalec, sługa, służebny, służbisty... Nie kojarzą się zbyt dobrze. (Kiedyś spotkałam nawet w antykwariacie przedwojenne wydanie specjalnej książeczki do nabożeństwa dla służących.) Powitanie ,,serwus'' (od łac. servus = niewolnik > ) stosowane jest raczej pomiędzy równymi, osoba podległa nigdy w ten sposób nie > odezwie się do zwierzchnika. Dziś to akademicki argument, bo kto używa pozdro serwus! ,,Służba wojskowa'' polega na piciu, klęciu i gonieniu za spódniczkami Odpowiedz Link
stefan4 Re: Usługa vs pomoc 29.07.13, 21:29 stefan4: > ,,Służba wojskowa'' polega na piciu, klęciu i gonieniu za spódniczkami > Odpowiedz Link
arana Re: Usługa vs pomoc 30.07.13, 05:14 stefan4 napisał: > Masz służność. A Ty bon mot. Machniom? Odpowiedz Link
dar61 Usługa swarzy się z pomocą 29.07.13, 15:47 I jak tu ponownie nie zgadzać się ze {Stefanem}. Kto nie widzi oczywistych konotacji łotkenajhelpiania, to zaklina polskojęzyczną [handlowo-usługową] rzeczywistość. Nie dalej jak wczoraj mejl - polskojęzyczny! - ku mnie od e-sklepu [polskojęzycznego] sklepikarz [polskojęzyczny] wzbogacił o „Best Regards". O co mu, wciórności, chodziło? Odpowiedz Link
stefan4 Re: Usługa swarzy się z pomocą 29.07.13, 16:05 dar61: > Nie dalej jak wczoraj mejl - polskojęzyczny! - ku mnie od e-sklepu [polskojęzycznego] > sklepikarz [polskojęzyczny] wzbogacił o „Best Regards". > O co mu, wciórności, chodziło? Może o jakąś bestię? - Stefan Odpowiedz Link
robak.rawback Re: Usługa vs pomoc 29.07.13, 22:56 stefan4 napisał: > Z tego samego powodu, dla którego ludzie mówią ,,sorki'' zamiast ,,przepra'': b > o to pachnie amerykańskim ,,Can I help you?''. przesadzasz i to dosc mocno w tym momencie. a pozatym sory to sie chyba zawsze w polskim mowilo. nie przypominam sobie zeby sie nie mowilo? stefan4 napisał: > Angielskie to help to nie jest dokładnie to samo co polskie pomóc tu tez mocno przesadzasz stefan4 napisał: > ; np. ,,Help yourself to these biscuits'' nie da się przetłumaczyć na po > lskie ,,dopomóż sobie z ciasteczkami'', ten przyklad jest z kategorii - co ma piernik do wiatraka. Odpowiedz Link
stefan4 Re: Usługa vs pomoc 30.07.13, 11:09 robak.rawback: > a pozatym sory to sie chyba zawsze w polskim mowilo. nie przypominam sobie zeby > sie nie mowilo? Ze 30 lat temu znacznie popularniejsze było pardą. stefan4: > Angielskie to help to nie jest dokładnie to samo co polskie pomóc robak.rawback: > tu tez mocno przesadzasz Fajnie się czyta takie gołosłowne oceny. Jakby człowiek znowu miał do czynienia z ,,panią'' świeżo po studiach zaocznych. Angielskie help ma kilka znaczeń, których nie ma polskie pomagać ani pomoc. Np. help yourself to the cake Odpowiedz Link
robak.rawback Re: Usługa vs pomoc 30.07.13, 14:33 stefan - meczysz i meczysz i udowadniasz udowodnione. woah nie ma 100% ekwiwalencji miedzy jezykami. twoj argument nic nie wnosi do dyskusji i nadal nie wiem dlaczego 'w czym moge pomoc' ma byc taka nieznosna zanglicyzowana kalka jezykowa. jak chcesz sie ze mna wdawac w pol-ang tlumaczeniowe dywagacje to musisz podniesc poziom argumentacji. dosc dlugo zylam w przekonaniu ze polski calkiem dobrze nadaje sie na gry slowne albo ze nawet sa mozliwe miedzyjezykowe gry slowne. no ale stefan w przykazniu jedenastym mowi ze nie sa. Odpowiedz Link
stefan4 Re: Usługa vs pomoc 30.07.13, 15:04 robak.rawback: > meczysz i meczysz Przepraszam za męczenie. Mnie nie męczy zastanawianie się nad językami i może niesłusznie przenoszę na innych własny stopień odporności na wysiłek umysłowy. robak.rawback: > woah ??? robak.rawback: > nie ma 100% ekwiwalencji miedzy jezykami. No to po co twierdzisz, że jest? Przypominam wymianę zdań: stefan4: > Angielskie to help to nie jest dokładnie to samo co polskie pomóc robak.rawback: > tu tez mocno przesadzasz A teraz sądzisz, że nie przesadziłem, tylko: robak.rawback: > twoj argument nic nie wnosi do dyskusji Więc może się zdecyduj, czy przesada, czy też nie przesada, a zaledwie niewnoszenie. Nie mam zamiaru niczego więcej wnosić do dyskusji na temat służenia-pomagania Odpowiedz Link
robak.rawback Re: Usługa vs pomoc 30.07.13, 15:41 zamiast skupiac sie na zawartosci przekazu i roztrzasac wartosc merytoryczna w senseie jest glupie co powiedzialas bo jest lepszy argument i ja go mam .... robisz wycieczki typu ad personam ktore w 100 % zauwazam u ludzi ktorzy nie maja nic konkretnego do powiedzenia. i to cie dyskwalifikuje jako powaznego rozmowce do roztrzasania kwesti ang-pl bawie sie w ciagniecie dyskusji z takimi ludzmi jak widze ze nie maja wogole pojecia o ang lub problemach tlumaczeniowych wiec probuje im cos wytlumaczyc. ty sie, jak widze, kreujesz na profesjonalnego znawce ang-pol translacji wiec sie tak latwo nie wykrecisz. twoj argument ze 'to help' jest inne od polskiego 'pomoc' bo ma znaczenia ktore sie inaczej tlumaczy i cytowanie znaczen ze slownika - ma sie nijak do pytania o to dlaczego sie uzywa pomoc zamiast sluzyc. pomoc i help w znaczeniu ktore omawiamy sa bardzo dobrze wymienialne i nie tworza dodatkowych niepotrzebnych konotacji. wiec w tym przypadku twoje wyliczanki znaczeniowe sa moim zdaniem bardziej zeby pokazac ze znasz pare uzyc slowa 'help' niz naprawde wnoszace cos konkretnego. wiec tak jak powiedzialam wyzej - podany argument jest nietrafiony i zbedny. sa duzo lepsze pary slow polsko angielskich w ktorych zastepowanie jednego slowa drugim jest niejednoznaczne i nieekwiwalentne - np negro, pickanniny i np murzyn(ek). tu bym rozumiala jakbysmy wyliczali liste znczen. w przypadku pomoc i help - kompletnie zbedne. Odpowiedz Link
pardyczanka Re: Usługa vs pomoc 30.07.13, 09:30 Niby wszystko w porządku, zgadzam się z tym, co piszesz. Ale coś jednak nie tak. Myślę, że działanie jest w obie strony. Znaczy: rzeczywistość ( moda) wpływa na język, ale też i język kształtuje rzeczywistość. Używanie przez pracowników korporacji nakazanego zwrotu "W czym mogę pomóc"? spowodowało jego upowszechnienie się prawie wszędzie. Niby fajnie. Dużo lepiej niż za PRL u. Ale cóż - dla mnie zawsze usługa jest między równorzędnymi partnerami, z których jeden świadczy a drugi płaci. Pomoc zaś kojarzy mi się z ofiarą i jej wybawcą. I dlatego wolę zwykle "Słucham" (wypowiedziane z uśmiechem najlepiej Odpowiedz Link
stefan4 Słoniocy! 30.07.13, 10:34 pardyczanka: > dla mnie zawsze usługa jest między równorzędnymi partnerami, z których jeden > świadczy a drugi płaci. Dla mnie też. pardyczanka: > Pomoc zaś kojarzy mi się z ofiarą i jej wybawcą. W sytuacji ofiary i wybawcy po angielsku woła się ,,Help! I need somebody!''. Po polsku raczej woła się ,,Ratunku!'', więc nie ma tu niczego o pomaganiu. Ale też (mniej jednoznacznie) ,,Pomocy!''. Spieszy się ,,na ratunek'', albo (mniej jednoznacznie) ,,na pomoc''. Więc teoretycznie ,,Czy mogę pomóc?'' powinno się po polsku mniej kojarzyć z ofiarą i wybawcą niż po angielsku. A jednak mojemu uchu (jak i Twojemu) ten amerykański zwrot mniej pasuje niż staropolskie ,,Czym mogę służyć?''. Po rosyjsku, po niemiecku i po francusku ofiara również woła na pomoc, mimo że w tych językach istnieje słowo ,,ratować'' niezwiązane z pomaganiem (спасать, retten, sauver). - Stefan Odpowiedz Link
pardyczanka Re: Słoniocy! 30.07.13, 21:20 stefan4 napisał: > Więc teoretycznie ,,Czy mogę pomóc?'' powinno się po polsku mniej kojarzyć > z ofiarą i wybawcą niż po angielsku. A jednak mojemu uchu (jak i Twojemu) ten > amerykański zwrot mniej pasuje niż staropolskie ,,Czym mogę służyć?''. Sęk w tym, że to nie jest zwrot Czy mogę pomóc? . Powszechnie w użyciu jest W czym mogę pomóc?. I tego nie mogę znieść. Ale - jak widzę - raczej jestem odosobniona w tym odczuciu. I w moich obawach, że ten zwrot może sporo zamieszać w relacjach międzyludzkich. Cóż...pomartwię się w kąciku Pozdrawiam ) Odpowiedz Link
robak.rawback Re: Słoniocy! 31.07.13, 00:14 w czym moge pomoc / czy moge pomoc szczerze powiedziawszy troche nie rozumiem o co chodzi? - dlaczego jedno jest gorsze od drugiego? albo bardziej denerwujace? jak dla mnie oba neutralne... hmm ? Odpowiedz Link
arana Re: Słoniocy! 31.07.13, 07:04 Ja też jestem ciekawa w czym rzecz. A przy okazji: poczytałam sobie trochę w sieci o tej kalce i stwierdziłam, że - drażni wielu - najczęściej tych, którzy nie znają angielskiego (ktoś tam robił badania) - wiele osób odbiera zwrot jako przytyk do wieku (z tego powodu zalecają nawet w jakiś podręczniku dla aptekarzy, by do starszych osób zwracać się inaczej. Może powyższe powody sprawiają, że w dużym centrum handlowym coraz częściej słyszę po prostu dzień dobry! Wiem, wiem, że marketing, itd., ale ja, która doskonale pamiętam nieuprzejmość sprzedawców PRL-u, odbieram to z sympatią. A przy okazji coś zabawnego. W czym mogę Ci pomóc? - pyta poseł Godson przy okienku korespodencyjnym.. johngodson.pl/w-czym-moge-ci-pomoc/ Odpowiedz Link
robak.rawback Re: Słoniocy! 31.07.13, 12:40 ja nie trawie chamstwa i prostactwa na obsludze klienta w polsce - w duzych miastach, stacjach beznynowych, w miejscowosciach wypoczynkowych np nad morzem czy w gorach, wszyscy robia cholerna laske ze ci powiedza jak wyglada ten dorsz domowy z menu - smazony, gotowany ? etc... to (w) czym moge pomoc - czy wogole jakakolwiek interakcje od sprzedawcow, to zauwazam na stoiskach z kosmetykami - panie musza zagaic rozmowe i naciagnac klienta a rowniez bronic testerow z perfumami - wiec podlaza i pytaja i daja do zrozumienia ze cie obserwuja. reszta jest niereformowalna (starsi a takze co szokuje - mlodzi) i generacja musi wymrzec albo pojechac za granice i popracowac w lokalnym starbuksie - tam ich wyszkola jak maja sie do klienta usmiechac i mowic dzien dobry. natomiast nigdy w najdzikszych skojarzeniach nie przyszlo mi do glowy porownywac ' czym moge pomoc z angielskimi odpowiednikami? w tym przypadku jak dla mnie ciezka i wymuszona przesada; mam wrazenie ze jakis palant mial artykul do napisania i nie mial tematu wiec sie czepnal pierwszego lepszego wyrazenia i dorobil teorie. moze dlatego ze to tylko udalo mu sie zrozumiec a pragnal pokazac jaka to ma wiedze jezykowa. a drugi palant to podchwycil i rozdmuchal. rece opadaja. moze powinien ktos siasc i sie zachwycic jakie sa podobienstwa miedzy polskim a hiszpanskim albo angielskim a hiszpanskim - skladniowe albo slownictwo - jeszcze jak sie zacznie ktos uczyc niemieckiego to tez sie zaszokuje jakie to podobienstwa do angielskiego - woo hoo. ale z tym czy moge pomoc vs can i help? give me a break Odpowiedz Link
robak.rawback Re: Słoniocy! 31.07.13, 12:54 jeszcze sie zastanawiam ze to moze nie tylko chodzi o to ze sprzedawca czy obslugujacy cokolwiek mowi - ale tez ze wogole cie zauwaza, pokazuje ze widzi i jest gotowy pomoc a takze nawet sie wysila zeby cos powiedziec do ciebie - dzien dobry czy cokolwiek innego - w polsce ludzie nie byli raczej do tego przyzwyczajeni i mam wrazenie ze sie dodatkowo szokuja bo nowe zwyczaje wchodza na miejsce milczacych i obrazonych na zycie i klienta sprzedawcow. wiec jak caly pakiet zachowan werbalnych i niewerbalnych wchodzi, to niektorzy nie daja sobie z tym rady. arana - a co do starszych mialoby sie mowic? - czym moge sluzyc? a swoja droga mysle nad tym sluzeniem juz dobrych pare dni - i nie moge sie przekonac do tego nadal - zbytnio kamerdynerskie... Odpowiedz Link
arana Poradnik dla aptekarzy 31.07.13, 15:33 robak.rawback napisała: > > arana - a co do starszych mialoby sie mowic? - czym moge sluzyc? To dosyć długie, więc znalazłam sznurek. Poczytaj sama. books.google.pl/books?id=oJR5f3bk4D4C&pg=PA167&lpg=PA167&dq=w+czym+mog%C4%99+pom%C3%B3c++apteka&source=bl&ots=KF6Zw00Kep&sig=dIPeZ3NH3toaDP_rn14xUMlhqgE&hl=pl&sa=X&eiQz5UZPZOsS1tAb7xYDIDw&ved=0CCwQ6AEwAA#v=onepage&q=w%20czym%20mog%C4%99%20pom%C3%B3c%20%20apteka&f=false > a swoja droga mysle nad tym sluzeniem juz dobrych pare dni - i nie moge sie prz > ekonac do tego nadal - zbytnio kamerdynerskie... Myślę, że to było tak. Zwrot Czym mogę służyć ma dobrą tradycję językową, ale została ona wyeliminowana w czasach PRL-u jako podejrzana ideologicznie. Względne wszechwładztwo sklepowych sprzyjało temu. Po 1989 roku, gdy otworzono się na Zachód, uczyniono to - że tak powiem - z dobrodziejstwem inwentarza. Tzn. często bezkrytycznie zaczęto stosować różna wzorce zachodnie. A że było puste miejsce na uprzejmość, wstawiono formułę W czym mogę pomóc, która przyjęła się tym chętniej (tak myślę), że kojarzyła się z kolorowym światem Zachodu znanym z dwutygodniowych wycieczek. O innych skojarzeniach już pisałam. Odpowiedz Link
arana Re: Słoniocy! 01.08.13, 05:53 pardyczanka napisała: > Sęk w tym, że to nie jest zwrot Czy mogę pomóc? . > Powszechnie w użyciu jest W czym mogę pomóc?. I tego nie mogę znieść. Ciągle sęk? A już myślałam, że dziś się dowiem, w czym jest. Odpowiedz Link
pardyczanka Re: Słoniocy! 01.08.13, 23:05 arana napisała: > Ciągle sęk? A już myślałam, że dziś się dowiem, w czym jest. Nie, nie - tu już gładko. Dzięki Waszym wypowiedziom wszystko mi się pięknie odsęczyło w zakresie pomocowo-usługowym Ale gdzie indziej jeszcze sękato: chodzi mianowicie o słowo najpopularniejsze wśród Polaków. Słowo - wytrych w pewnym sensie, ponieważ używane na artykułowanie dowolnego uczucia. I w związku z tym mam pytanie: Czy ludzie używający tak często słów - wytrychów mają mentalność złodziei ? Odpowiedz Link
arana Wytrychy 02.08.13, 07:09 pardyczanka napisała: (...) > Ale gdzie indziej jeszcze sękato: chodzi mianowicie o słowo najpopularniejsze > wśród Polaków. > Słowo - wytrych w pewnym sensie, ponieważ używane na artykułowanie dowolnego uczucia. > I w związku z tym mam pytanie: Czy ludzie używający tak często słów - wytrychów > mają mentalność złodziei ? Odpowiedź pesymisty: Zostaną po nas wytrychy i drwiący śmiech pokoleń... Odpowiedź optymisty: Jest niejaka nadzieja. Pomyśl, wytrych może być ratunkiem, gdy zgubi się klucz... No i nie generalizuj, pojęcie szlachetnego bandyty też istnieje. A obie odpowiedzi ze śmiechem. Którą wolisz? Odpowiedz Link
aiwom sorki 01.08.13, 22:26 stefan4 napisał: > Z tego samego powodu, dla którego ludzie mówią ,,sorki'' zamiast ,,przepra'': b > o to pachnie amerykańskim ,,Can I help you?''. Osobiscie bardzo lubie to "sorki" i "sory", nie lubie naszego "przepraszam", ktore jest oficjalne, dlugie i trudne do wymawiania. Odpowiedz Link
stefan4 kto służy, a kto pomaga 31.07.13, 14:23 Francuzi służą: ,,Qu'y a-t-il pour votre service?'' albo jeszcze inaczej: ,,Vous désirez?'' Hiszpanie służą: ,,¿En qué puedo servirle?'' Niemcy służą: ,,Womit kann ich Ihnen dienen?'' albo (chyba częściej) pomagają: ,,Kann ich Ihnen helfen?'' Rosjanie pomagają: ,,Чем могу помочь?'' Anglicy Odpowiedz Link
arana Re: kto służy, a kto pomaga 31.07.13, 15:04 stefan4 napisał: > [*] Rosjanie pomagają: ,,Чем могу помочь?'' Może teoretycznie, bo sama słyszałam: Nu, diewoczka, a wam czto? Odpowiedz Link
robak.rawback Re: kto służy, a kto pomaga 31.07.13, 16:57 wlasciwie to po angielsku jak jestes w przwecietnym sklepie czy np w recepcji to uslyszysz (are) you alright there? w sensie can i help - wlasciwie to jest bardziej potoczne i czesciej spotykane niz konkretnie ksiazkowe can i help... nie zastanawialam sie nad tym ale teraz zaczne liczyc i patrzyc na typ sklepu. mozna tez uslyszec jak sie zastanawia ktos czy klient zostal obsluzony - are you being helped is anyone helping you have you been helped mozna tez oczywiscie dodas sobie sir i madam i zbudowac bardziej formalnie wygladajace zdanie wiec ktos sobie dorobil teorie do jedynych dwoch polskich wyrazen ze slowem 'pomoc' czyli - w czym moge pomoc albo czy moge pomoc - no bo nie ma przeciez innych podobnych wyrazen z pomoca w polskim? - nie wiedzac ze w angielskim mozna zupelnie inaczej powiedziec - no ale teorie i oburzenie juz mamy Odpowiedz Link
stefan4 Re: kto służy, a kto pomaga 31.07.13, 17:50 arana: > Może teoretycznie, bo sama słyszałam: Nu, diewoczka, a wam czto? No tak, rozmawiamy o frazach formalnych, wzorowanych na angielszczyźnie. Amerykanie, od których wzięła się ta cała pomocowa awantura, też nie zawsze pytają ,,Can I help you?''. Mogą np. powiedzieć ,,I am with you, sorry for waiting.'', albo ,,And you wish, sir?''. Fraza, którą cytujesz, jest niezbyt grzeczna (chociaż oczywiście możliwa w sklepie), bo ,,diewoczka'' mówi się do kobiet albo bardzo młodych, albo obsługujących (np. do kelnerek) niezależnie od wieku. Ale nie ma niczego niegrzecznego w ,,A wam, grażdanin, czto nado?''. Chociaż w dzisiejszych czasach to raczej ,,A wam, mużczina, czto nado?'', bo grażdanin trochę pachnie komuną, a ,,panów'' nadal nie ma (przedrewolucyjne barin, barinia, barisznia, gospod i gospoża jakoś nie powróciły). Ale chyba częstsze jest ,,Wy żiełajetie?''. - Stefan Odpowiedz Link
stefan4 Re: kto służy, a kto pomaga 31.07.13, 22:49 stefan4: > ,,diewoczka'' mówi się do kobiet albo bardzo młodych, albo obsługujących (np. do > kelnerek) niezależnie od wieku. Dałem Ci się zasugerować... W takich sytuacjach częściej mówi się ,,diewuszka''. - Stefan Odpowiedz Link
arana Re: kto służy, a kto pomaga 01.08.13, 05:42 stefan4 napisał: >...) > Dałem Ci się zasugerować... W takich sytuacjach częściej mówi się ,,diewusz > ka''. Wiesz, chyba tak było. Natomiast ciekawy był rozziew między tonem wypowiedzenia a moim polskim odczuciem. W postawie człowieka, w jego uśmiechu nie wyczułam nieuprzejmości, ale same słowa wydały mi się gburowate. Odpowiedz Link
arana Re: kto służy, a kto pomaga 01.08.13, 05:46 stefan4 napisał: (...) (przedrewolucyjne barin, barinia, barisznia, gospod i gospoża jakoś nie powróciły). Wydaje mi się, że podobnie zdarzyło się u nas ze służeniem. Odpowiedz Link
arana Inaczej, ale... 31.07.13, 18:32 ... ciągle na temat. W czym mogę pomóc? O wystawie prac Elżbiety Jabłońskiej To jest tytuł. A poniżej: Nowe pola refleksji otwierają się, gdy za Sebastianem Cichockim przyjmiemy, że słowem-kluczem jest "pomaganie" (notabene taki właśnie tytuł nosi cała seria działań, które łączyły elementy akcji artystycznej z charytatywną). Swoje ukierunkowanie na dawanie wsparcia, otaczanie opieką, zaspokajanie potrzeb innych, artystka potwierdza wyznając: "Wierzę w ludzi, jestem przeciwko bezrobociu i wyzyskowi, chcę pomagać bezbronnym i pokrzywdzonym". "Pomaganie" okazuje się pojęciem bardzo pojemnym. www.obieg.pl/artmix/21192 Sztuka to też swoisty język rzeczywistości. Odpowiedz Link
aiwom Slucham! 01.08.13, 22:22 pardyczanka napisała: > Dlaczego usługodawcy zwracają się do klientów z pytaniem "W czym mogę pomóc?" > zamiast : " Czym mogę służyć?" Kulturalny sprzedawca o nic nie pyta, informuje tylko grzecznie, np. tak: "Jesli bedzie Pan/Pani chcial/a o cos zapytac, to prosze podejsc do mnie". Dobrze, ze nie podchodza i nie mowia "Slucham!". Zadawanie pytan "W czym mogę pomóc?" lub "Czym mogę służyć?" ociera sie o niegrzecznosc, bo sugeruje, ze potrzebujemy pomocy, albo uslugi. Odpowiedz Link
aiwom Czy moge w czyms doradzic? 14.08.13, 00:53 pardyczanka napisała: > Dlaczego usługodawcy zwracają się do klientów z pytaniem "W czym mogę pomóc?" > zamiast : " Czym mogę służyć?" > Czy moge w czyms doradzic? - chyba takie pytanie ekspedienta jest najwlasciwsze. Do sklepu nie przychodzimy po pomoc, raczej po usluge, ale zanim te usluge i towar kupimy, to czesto najpierw od ekspedienta potrzebujemy porady, to jest chyba najczestsza sytuacja, Odpowiedz Link