stefan4
17.11.13, 12:28
Nowe światło na problem policzalności rzucił przed chwilą (oczywiście w TOK FM) pewien doktor socjologii z Uniwersytetu Warszawskiego, pasjonujący się rycerstwem i jego ,,etosem''. Otóż taki rycerz ponoć za nic nie zgadzał sie sprzedać swojej szabli, bo dla niego szabla była niepoliczalna. To potwierdza żywione przeze mnie przekonanie, że niesprawność umysłowa wojska nie jest zjawiskiem nowym, i że również dawni rycerze nie potrafili zliczyć do jednego.
Ów socjolog wykazał sie też stwierdzeniem, że wielką wartością jest fidelis. Przypuszczam, że chodziło mu o fides, ale przecież nie każdy entuzjasta uzbrojonych oprychów musi odróżniać przymiotnik od rzeczownika.
Nagadał też bzdur o wyprawie Kolumba, ale to już nie na forum językowe.
Niektórzy ludzie z upodobaniem używają słów, których nie rozumieją, takich jak ,,niepoliczalny'' albo ,,fidelis''. Czasem mam wrażenie, że niektórzy w ogóle nie podejrzewają, że słowa mają jakieś znaczenie