Dodaj do ulubionych

Grzybica międzypalcowa, czy język?

19.09.16, 09:56

www.deutschlandfunk.de/vor-25-jahren-in-den-tiroler-alpen-bergwanderer-entdecken.871.de.html?dram:article_id=366192

Co jest ważniejsze? Grzybica międzypalcowa, czy język którym się posługiwał?

================================================
Er zeigte viele altersbedingte Erkrankungen wie Bandscheibenverschleiß, Gefäßverkalkungen und Arthritis. Er litt unter Borreliose, hatte Flöhe, Würmer und Fußpilz. 
================================================

Wszystkie kompromitujące dane osobowe podali, a język olali!
A może po słowiańsku się wyrażał?

Ot, co...
Obserwuj wątek
    • hans.schmid Re: Grzybica międzypalcowa, czy język? 19.09.16, 10:34
      Czy myślisz, że mogą ustalić język, jakim się posługiwał? W końcu to było ponad 5000 lat temu. A śladów języków raczej nie zostawił po sobie.
      • the-great-inuk Re: Grzybica międzypalcowa, czy język? 19.09.16, 10:47
        hans.schmid napisał:

        > Czy myślisz, że mogą ustalić język, jakim się posługiwał? W końcu to było ponad
        > 5000 lat temu. A śladów języków raczej nie zostawił po sobie.
        =================================

        Problemy są po to, aby je rozwiązywać!

        Trza zwołać Komisję Sejmową!

        Ot, co...

        ===========Postscriptum============

        Ja już tu kiedyś pisałem o podobnym problemie:

        Ja rozpoznaję język na odległość po mimice.

        Każdy język aktywuje inne mięśnie twarzy przy produkcji odpowiednich dźwięków...
    • suender Re: Grzybica międzypalcowa, czy język? 19.09.16, 15:32
      the-great-inuk :

      > Er zeigte viele altersbedingte Erkrankungen wie Bandscheibenverschleiß,
      > Gefäßverkalkungen und Arthritis. Er litt unter Borreliose, hatte Flöhe, Würmer und Fußpilz.

      Ja mam bardzo podobne dolegliwości, a poza tym też mam grupę krwi 0. Ani chybi to jakiś mój Uropa. Inuk, mogę się założyć, że miał też problemy (ein Luetzel) jak ja, z pisownią razem-osobno. On jednak nie pisał długopisem tylko swoje Gedichte rył na korze.

      m.f.g.

      Suender. Zawsze do usług!
      Podpis ręczny nieczytelny!
      • the-great-inuk Re: Grzybica międzypalcowa, czy język? 19.09.16, 18:14
        suender napisał:

        > Ja mam bardzo podobne dolegliwości, a poza tym też mam grupę krwi 0. Ani chybi
        > to jakiś mój Uropa. Inuk, mogę się założyć, że miał też problemy (ein Luetzel)
        > jak ja, z pisownią razem-osobno. On jednak nie pisał długopisem tylko swoje Ged
        > ichte rył na korze.
        =====================================

        Mimo najnowszych przeglądarek/Browserów z automatycznym naprawianiem błędów ortograficznych, zdarzają mi się błędy natury ortograficznej.
        Ja słyszał, że i jeden z Polskich Prezydentów miał podobne trudności. A więc znajdujemy się w najlepszym towarzystwie. Najprawdopodobniej należymy wszyscy do tej samej mischpoche....

        Ot, co...
      • the-great-inuk Re: Grzybica międzypalcowa, czy język? 19.09.16, 19:51
        Musimy wiedzieć i będziemy wiedzieć !
        • suender Re: Grzybica międzypalcowa, czy język? 19.09.16, 21:01
          the-great-inuk:

          > Musimy wiedzieć i będziemy wiedzieć !

          "Und was wird der 5.250 Jahre alte "Mann aus dem Eis" sagen, wenn er seine Stimme wieder hat? Das Forscherteam denkt da an seine möglichen letzten Worte."

          Patrz, zwłoki niektóre w sprzyjających warunkach mogą się zachować całe lata. Zwłoki te można badać fizykalnie i dowiadywać się rożnych ciekawych rzeczy o nieboszczyku, który sobie kiedyś tam żył. Ciekawi mnie, czy rozwój techniki dostarczy w przyszłości jakichś narzędzi do badania słów wypowiedzianych powiedzmy przed godziną. Na pewno dźwięki nie rozpływają się w przestrzeni natychmiast, bo to musi trwać. Oczywiście są one coraz słabsze i słabsze, - ale są! Tak teoretycznie fala drgającego powietrza nie powinna nigdy się zatracić, mimo jej stałego rozpraszania się. Dźwięk zatem musi pozostać po człowieku tak jak zapach. Ale to tylko moje dywagacje i nic więcej. Entropia rośnie i będzie ponoć rosnąć wraz z upływem czasu. Co ja napisałem "czasu?", a co to jest czas?
          "Wie im Thurm der Uhr Gewichte
          Rucket fort die Weltgeschichte,
          Und der Zeiger schweigend kreist,
          Keiner rät, wohin er weist.
          [J.F.v.E.]
          m.f.g.

          "Wir muessen wissen, - und wir werden wissen! [D.H.]"
          • the-great-inuk Re: Grzybica międzypalcowa, czy język? 20.09.16, 10:47
            suender napisał:

            > "Wie im Thurm der Uhr Gewichte
            > Rucket fort die Weltgeschichte,
            > Und der Zeiger schweigend kreist,
            > Keiner rät, wohin er weist.
            ===========================

            Bardzo fajne!

            W zamian dedykuję Ci moją ulubioną balladę w kilku językach... (Chyba już tu o tym wspominałem, ale dawno temu...) Ballady są w jakiś sposób związane z językiem...


            Herr von Ribbeck auf Ribbeck im Havelland,


            Niestety bez polskiego...

            Dlaczego w Polsce jeszcze się żaden poeta nie znalazł, aby to fachowo/profesjonalnie przetłumaczyć?

            Popatrz jak to fajnie pa ruski brzmi:

            Господин фон Рыббек из Рыббека в Хафельланде
            грушевое дерево росло в его огороде.
            Когда наступала золотая осенняя пора,
            и груши блестели издалека, (...)

            Lubię ruski! Chyba jestem rusofilem...
          • stefan4 rozpraszanie dźwięku 20.09.16, 16:15
            suender:
            > Ciekawi mnie, czy rozwój techniki dostarczy w przyszłości jakichś narzędzi do badania
            > słów wypowiedzianych powiedzmy przed godziną. Na pewno dźwięki nie rozpływają
            > się w przestrzeni natychmiast, bo to musi trwać. Oczywiście są one coraz słabsze
            > i słabsze, - ale są!

            Nie wiadomo, czy są. Przy trochę wyidealizowanych założeniach fale dźwiekowe rozpraszają się wykładniczo. To znaczy, że ustaloną liczbe razy na jednostkę czasu. Gdyby to było, powiedzmy, 2 razy na minutę, po godzinie byłyby już trylion razy słabsze niż oryginalnie. Jeśli świat jest dyskretny (pewne zjawiska na to wskazują), to natężenie dźwięku dość szybko zejdzie poniżej minimalnej dopuszczalnej wielkości i zniknie. A jeszcze znacznie szybciej zleje się z natężeniem drgań powietrza wywołanych ruchami Browna.

            Ale być może, zanim to się stanie, fale dźwiękowe zdążą wywołać jakieś odkształcenia ciał stałych i w ten sposób ,,nagrają się'' na otaczające przedmioty. W tym jedyna Twoja nadzieja...

            suender:
            > Dźwięk zatem musi pozostać po człowieku tak jak zapach.

            Nie musi. Zapach to konkretne cząsteczki konkretnych związków. Zapach zanika dopiero w wyniku reakcji chemicznych. A dźwięk nie jest substancją, tylko ruchem substancji.

            suender:
            > "Wie im Thurm der Uhr Gewichte
            > Rucket fort die Weltgeschichte,
            > Und der Zeiger schweigend kreist,
            > Keiner rät, wohin er weist.

            Rymy takie trochę spod topora: ,,Gewichte
            • suender Re: rozpraszanie dźwięku 20.09.16, 20:32
              stefan4:

              > Nie wiadomo, czy są. Przy trochę wyidealizowanych założeniach fale
              > dźwiekowe rozpraszają się wykładniczo.
              > ........... , po godzinie byłyby już trylion razy słabsze niż oryginalnie ....

              - Spadek natężenia dźwięku z pewnością jest b. szybki. Liczba trilon robi niesamowicie ogromne wrażenie, ale np. taki spadek jasności gwiazdy w funkcji odległości jest czasami dużo większy a i tak jakoś ich światło daje się odnotować stosownym przyrządom. Zgadzam się, magia wielkich liczb jest obezwładniająca dla człowieka. W. Sierpiński o tym wiedział, a mimo to kazał w epitafium napisać: "Badacz nieskończoności.".

              - O tym, czy świat jest DYSKRETNY niewiele mogę powiedzieć. Hensel i Kueschak coś o tej sprawie wspominają w rozprawach nt. Teoriji czisieł. Dla mnie to trąci już czymś z pogranicza mistyki.

              > Zapach to konkretne cząsteczki konkretnych związków.
              > Zapach zanika dopiero w wyniku reakcji chemicznych.

              Nie tylko na skutek reakcji chemicznych, ale zostaje rozproszony w powietrzu tak dalece, że jedna cząsteczka zapachu może znaleźć się w 1000000 km. sześciennych powietrza. Jakie to jest rozdrobnienie, nawet nie chce mi się liczyć! Leki homeopatyczne to przy tym mały pikuś.

              > A dźwięk nie jest substancją, tylko ruchem substancji.

              Kulę bilardowa, która od nowości przebyła drogę toczenia tylko 1 cm. na stole wyściełanym filcem można rozpoznać po jej ubytku wagi (starcie się jej wierzchniej warstwy). Drgająca cząsteczka powietrza jest prawie kulką materii i podczas ruchu coś z nią się robi. Nieprawdaż?
              Oczywiście dzisiejsza technika jest za cienka do tego, ale może za 10 000 lat, - kto wie?

              > jakieś odkształcenia ciał stałych i w ten sposób ,,nagrają się'' na otaczające przedmioty.
              > W tym jedyna Twoja nadzieja...

              To na pewno też ...

              > Rymy takie trochę spod topora: ,,Gewichte
              • stefan4 Re: rozpraszanie dźwięku 20.09.16, 23:06
                suender:
                > Spadek natężenia dźwięku z pewnością jest b. szybki. Liczba trilon robi
                > niesamowicie ogromne wrażenie, ale np. taki spadek jasności gwiazdy
                > w funkcji odległości jest czasami dużo większy

                Nie. Spadek natężenia zarówno jasności jak natężenia dźwięku w funkcji odległości jest zaledwie kwadratowy. Ale tłumienie dźwięku w funkcji czasu jest wykładnicze. W przypadku gwiazd obserwowanych przez próżnię nie ma tłumienia, więc czas prosto przekłada się na odległość: jeśli w odległości minuty świetlnej jasność jest jakaś, to w odległości godziny świetlnej ta jasność jest
                60² = 3600 razy mniejsza; a nie trylion razy mniejsza.

                suender:
                > Drgająca cząsteczka powietrza jest prawie kulką materii i podczas
                > ruchu coś z nią się robi.

                Hmmm... Po pierwsze nie istnieją cząsteczki powietrza, tylko osobno cząsteczki azotu, tlenu, dwutlenku węgla, wody itp. Po drugie nie wykryto (o ile wiem) żadnych zmian powstających w nich pod wpływem samego ruchu.

                suender:
                > FORTRUECKEN nie znaczy szarpanie w dół. W tym przypadku znaczy
                > PCHAĆ DO PRZODU, OBRACAĆ/PRZEWRACAĆ (historię świata).

                No a Gewichte zegara wieżowego to właśnie zawsze tylko w dół, dopóki ktoś ich znowu nie podniesie. Ale pewnie masz rację... tylko że tam było fortrucken a nie fortruecken. To pewnie też omszały dostojny archaizm.

                suender:
                > W angielskim jesteś lepszy.

                To żaden komplement, bo w angielskim każdy jest już tak dobry, że aż można się zaziewać z nudów. Ale dzięki za próbę docenienia.

                Deutsch ist doch keine Sprache, in der die Worte fliegen:
                sie stehen stramm und steif, wie in dem Walde Fichten.
                Muss in geraden Reihen und Zeilen sie verriegeln,
                wer schoepfen will Gedichte.


                - Stefan

                Zwalczaj biurokrację!
    • trefl_1807 Ale o co chodzi? 19.09.16, 21:48
      the-great-inuk napisała:

      > www.deutschlandfunk.de/vor-25-jahren-in-den-tiroler-alpen-bergwanderer-entdecken.871.de.html?dram:article_id=366192
      > Co jest ważniejsze? Grzybica międzypalcowa, czy język którym się posługiwał?
      >

      > ===============================================
      > Er zeigte viele altersbedingte Erkrankungen wie Bandscheibenverschleiß, Gefäßve
      > rkalkungen und Arthritis. Er litt unter Borreliose, hatte Flöhe, Würmer und Fuß
      > pilz. 
      > ================================================
      > Wszystkie kompromitujące dane osobowe podali, a język olali!
      > A może po słowiańsku się wyrażał?
      > Ot, co...

      Ale o co chodzi?
    • the-great-inuk Re: Grzybica międzypalcowa, czy język? 21.09.16, 15:30
      the-great-inuk napisała:
      >
      > Wszystkie kompromitujące dane osobowe podali, a język olali!
      ============================

      Otzi posługiwał się językiem ladyńskim...

      Otzi nie był Włochem ani Niemcem.

      Otzi był Ladynem...

      Patrz tu...

      =====================================
      Und je mehr über den Mann bekannt wird, desto mehr bewegt er die Gemüter. "Er war nicht italienisch, nicht deutsch, laut DNA-Test sehr nah am ladinischen Volk", erzählt ein Reiseleiter.
      =====================================

      Ot, co...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka