Dodaj do ulubionych

poprawność stosowania NA / W

22.05.18, 11:23
witam

prosze o oświecenie mnie

jaka forma jest poprawna:

mieszkam we W Krakowie, a nie NA Krakowie,
mieszkam W Śródmieściu czy mogę mieszkać też NA Śródmieściu? (jako dzielincy miasta)


Niby używa się formy na ale czy jest to poprawne?
Np. Szukam działki w Żyrardowie / Szukam mieszkania na Pradze

???????
Obserwuj wątek
    • stefan4 Re: poprawność stosowania NA / W 22.05.18, 11:47
      stara-a-naiwna:
      > mieszkam we W Krakowie, a nie NA Krakowie

      ,,We w Krakowie'' to lepiej nie...

      stara-a-naiwna:
      > mieszkam W Śródmieściu czy mogę mieszkać też NA Śródmieściu? (jako dzielincy
      > miasta)

      Niby tak jest, że przyimki ,,w'' i ,,do'' stosują się do niezależnych państw oraz miast; a przyimek ,,na'' dotyczy regionów i dzielnic miast.

      stara-a-naiwna:
      > Np. Szukam działki w Żyrardowie / Szukam mieszkania na Pradze

      Tu akurat się zgadza: Żyrardów jest miastem, a Praga jest dzielnicą; gdyby Ci chodziło o osobne miasto, Pragę czeską, to szukałabyś działki w niej.

      Ale od tej zasady jest tak wiele wyjątków i sytuacji specjalnych, że głowa boli. Np. jedziemy na Litwę i na Węgry
      • suender Re: poprawność stosowania NA / W 22.05.18, 12:57
        stefan4 22.05.18, 11:47

        > A Antarktyda nie jest wyspą tylko kontynentem,

        Rzeczą umowną jest, co jest wyspą, a co kontynentem.
        Ja np. uważam od teraz Australię za dużą wyspę.
        Nie wolno mi?

        Pozdr.
        • stefan4 Re: poprawność stosowania NA / W 22.05.18, 13:51
          suender:
          > Ja np. uważam od teraz Australię za dużą wyspę.
          > Nie wolno mi?

          Wolno; a Europę za półwysep Azji również Ci wolno.

          Ale języki kształtują się niezależnie od Twoich osobistych uprawnień. I jakoś tak się przyjęło, że
              * Europa i Australia to kontynenty i dlatego ludzie mieszkają w Europie i w Australii,
              * Grenlandia to wyspa i dlatego ludzie mieszkają na Grenlandii,
              * Antarktyda to kontynent a mimo tego ludzie przebywają na Antarktydzie (chociaż jest
                prawie dwukrotnie większa od Australii),
              * Brytania to wyspa a mimo tego ludzie mieszkają w Brytanii.
          Jeśli uważasz, że przyjęło się niesłusznie, to nie stosuj się do obyczaju
          • kornel-1 Re: poprawność stosowania NA / W 22.05.18, 16:37
            stefan4 napisał:

            > Jeśli uważasz, że przyjęło się niesłusznie, to nie stosuj się do obyczaju
          • suender Re: poprawność stosowania NA / W 22.05.18, 17:07
            stefan4 22.05.18, 13:51

            > Ale języki kształtują się niezależnie od Twoich osobistych uprawnień.

            - Nie do końca prawda: Użyłeś skrótu myślowego, że języki się niby kształtują, ale wiesz doskonale iż owe języki kształtują tylko i wyłącznie masy ludzkie, w tym i tacy jak Ty, ja, i moja żona auch, wraz z pozostałymi.

            - A teraz do meritum:
            Mimo, że Australia była zamieszkana przez aborygenów od dosyć dawna, to dla świata de facto odkryli ją podobno Portugalczycy w XVI w. i nie nazwali ją początkowo jakimś kontynentem tylko lądem (dogodnym do zamieszkania).
            Sam James Cook (ok. 1768.) myślał że ten kraj kangurów jest dużą wyspą i dlatego nazwał ją Nową Południową Walią, co jest też terenem wyspowym.

            A zatem trochę uzasadnienia mam, kiedy na potrzeby akurat tylko tego wątku nazywam Australię wyspą.

            cbdo.

            Pozdr.

            P.S.: "Spass muss sein!"
            • stefan4 Re: poprawność stosowania NA / W 22.05.18, 19:07
              suender:
              > Mimo, że Australia była zamieszkana przez aborygenów od dosyć dawna, to dla świ
              > ata de facto odkryli ją podobno Portugalczycy w XVI w.

              Wiki twierdzi, że w 1606. To już wiek XVII.

              suender:
              > Sam James Cook (ok. 1768.) myślał że ten kraj kangurów jest dużą wyspą

              No tak, ale potem аборигены съели Кука...

              - Stefan
      • horpyna4 Re: poprawność stosowania NA / W 25.05.18, 14:39
        Stefan, myślę jednak, że te zaszłości historyczne mają znaczenie.

        W przypadku nazw państw (Litwa, Węgry) owo "na" odnoszące się do prowincji nie zanika, bo mówi się w ten sposób powszechnie i jest to utrwalone w literaturze.

        Za to w przypadku spraw lokalnych, czyli dawnych samodzielnych miejscowości, które po włączeniu do większych miast stały się dzielnicami, zmiana z "w" na "na" następuje mniej więcej z wymianą pokoleń. Albo szybciej, jeżeli w tych nowych dzielnicach pojawiają się przyjezdni, bo oni nie zdają sobie sprawy z niedawnej odrębności tych terenów.

        Takie zjawisko bardzo wyraźnie widać w Warszawie. Wymarli już ludzie, którzy mówili "w Mokotowie", czy "w Czerniakowie", ale moi rówieśnicy nadal mówią "w Wilanowie", "w Ursusie", czy "we Włochach". I zęby nas bolą, jak słyszymy "na Ursusie", czy "na Wawrze".
        • stefan4 wystająca Estonia i niepasujący Wrzeszcz 25.05.18, 15:36
          horpyna4:
          > Stefan, myślę jednak, że te zaszłości historyczne mają znaczenie.
          >
          > W przypadku nazw państw (Litwa, Węgry) owo "na" odnoszące się do prowincji nie
          > zanika, bo mówi się w ten sposób powszechnie i jest to utrwalone w literaturze.

          Na Łotwie ale w Estonii. Czym historycznym albo literackim załużyła sobie Estonia na taki zaszczyt? W Siedmiogrodzie
          • the-great-inuk A Śluzaki zabierają swą gramatykę... 26.05.18, 07:39

            Śluzaki osiedlające się w Bawarii, mówią na Bawarii.

            Ludność autochtoniczna jakoś sobie z tym radzi, ale jak to wytłumaczyć obcokrajowcom, pragnącym się tego pięknego, egzotycznego języka nauczyć? (Były ambasador usa w Warszawie)

            Wszystkie regułki zawodzą... (języka obcego uczymy się nie za pomocą regułek, a przyswajamy sobie gotowe frazy używane przez autochtonów. Na moje nieszczęście nikt mi to/tego nie wytłumaczył, blisko 80.-ki sam to odkryłem). {Pierwsze Prawo Lingwistyczne Wielkiego Inuka}

            Ot, co...

            BTW
            Gorzej gdy u autochtonów przeważa jedna fraza na "Q"
            Doświadczyłem tego w/na akademiku w Duisburgu. Koledzy z Rumuni klęli po polsku jak szewce.
            A Persowie też coś mieli do powiedzenia na temat polskich robotników budowlanych w Persji.
            Ale za dużo nie chcieli mówić, bo to było krótko po rewolucji. Reza Pahlewi właśnie spierdolił do USA... Od tego czasu Persom powodzi się wyśmienicie... Ograniczają się tylko do problematyki lingwistycznej.
    • keekees Re: poprawność stosowania NA / W 22.05.18, 22:04
      stara-a-naiwna napisała:

      > witam
      > prosze o oświecenie mnie
      > jaka forma jest poprawna:
      > mieszkam we W Krakowie, a nie NA Krakowie,
      > mieszkam W Śródmieściu czy mogę mieszkać też NA Śródmieściu? (jako dzielincy mi
      > asta)
      > Niby używa się formy na ale czy jest to poprawne?
      > Np. Szukam działki w Żyrardowie / Szukam mieszkania na Pradze
      > ???????

      Poprawne (i jedynie słuszne) jest oczywiście mieszkam na Krakowie, na Śródmieściu, na Żyrardowie i w Pradze (warszawskiej).
    • dar61 Hodowla mapą 31.05.18, 23:04
      Bardzo podoba mi się owo wew Krakowie. Omija pewną rafę artykulacyjną dzięki swej dźwięczności przed mało dźwięcznym K.

      Nie mam wyrobionego zdania co do dzielnic miejskich, rodem z małosilnego miasta jestem. Nie musieliśmy za młodu rozpoznawać dalszych mego miasta dzielnic, bo ich nie było, nie ma i chyba nie będzie.
      A z wiekiem trzy nasze miasta sąsiedzkie się wręcz wchłaniają - w tym i moje rodzinne. Nasi lokalni włodarze nazwali je Trójmiastem. Nie ma więc takiego jednego w Polsce, są co najmniej dwa - ha!

      A problem wątkozakładczy?
      Coś było dzielnicą metropolitalną i jest - udajemy się na Stegny/ na Pragę/ na Winogrady/ na Wawel. Praktyczne to i informujące. Do Wilanowa [bo osobna posiadłość, Wawel - wspólna, stoliczna], do Śródmieścia [bo dźwięczy większą całością], do Ursusa [bo nadal świeży i jakiś monstrualny, a na Ursus jakoś pachnie tylko przystankiem].
      Wersja każda ma jakiś podtekst.
      Na Pęksowym Brzyzku chyba też ma taki.

      Jest pewna teoryjka o skali stosowania nazw. Mnie ona dość przekonuje. I tyczy się chyba na Słowiańszczyźnie właśnie nas.
      Pono kraje okołopolskie, jakie były w kręgu naszego zainteresowania - władcy nasi im patronowali lub np. 1. RP miała z nimi związki lenne - stanowią coś w stylu rosyjskiej bliskiej zagranicy. Wrosły w Polskę, zawładnęły, wyprzedziły Madagaskar.
      Rozpoznać te włości łatwo: na Węgry/ na Słowację/ na Litwę+Żmudź/ na Ukrainę/ na Mołdawię/ na Białoruś/ na Morawy/ na Łużyce.
      Szukana przez Was Łotwa i Inflanty [Estonia] to dalsze i dość świeże Wazowe okolice, długo jako włości RP nie zaistniały, wybyły spod władzy 'na'.
      Na Prusy już brzmi nieco obco, a na Mazury nie.
      Na Wołoszczyznę pachnie obiecująco, ale na Besarabię też nie.
      A Czechy? Były w planach, ale się spóźnili antenaci, Rzym i Rzesza nas wyprzedziła.

      Jak się młodym taki wywód stawia, mapy podsuwa, kreśli gdzie na Warmię, gdzie na Połabie, to oko im zaczyna płonąć i ręka im dziwnie gmera koło pasa, pętlic a karabeli szuka. Zaczynają marzyć o Trójmorzu, rząd chwalić, plany kryślić.
      No to im atlas otwieramy nieco wcześniej i okazujem tereny zajmowane przez Słowian onego czasu, mówim o językowej spólnocie.
      Skok od dzielni dla takich berbeci do narodu to już pestka...
      Łatwo wyhodować z berbecia Weszpolaka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka