arana
12.08.18, 07:22
Myszking poznałam w felietonie Jacka Dehnela, który tłumaczył, że ...chodzenie to jedno, myszkowanie to drugie. I lekko wzychał: Róbmy to, choćby amatorsko, bo ma sens – jeśli musi nazywać się z angielska, żeby się przyjęło, niech nazywa się myszking, trudno. Ale róbmy. I słusznie, bo jak pisał Boy-Żeleński: Gdzie zatraca się pojęcie, Tam i sama rzecz umiera!
Inny myszking znalazłam jeszcze jako nazwę klubu sportowego w Bytomiu w podwójnej ortografii: Nordic MyszKing, Nordic Myszking - co odczytuję jako zabawne nawiązanie do nazwy nordic walking. Gratuluję mieszkańcom Bytomia poczucia humoru!
Co sądzicie o myszkingu?