Dodaj do ulubionych

Jezyk dzieci (sladami Piageta)

08.03.03, 14:13
Jesli ktos zna jakis ciekawy przyklad uzywania jezyka przez dzieci, niech sie
podzieli. Ja odwdziecze sie jednym - u kojego przyjaciela czesto (aby nie
straszyc dzieci) uzywamy formy "wódecznosc" Jego 7-letni syn - chyba wiedzac,
ze popelnia dowcip jezykowy - zapytal sie mnie, jak sie czuje moja
kotyecznosc i piesecznosc...
Obserwuj wątek
    • viki2lav Re: Jezyk dzieci (sladami Piageta) 11.03.03, 17:27
      jezyk dzieci to tez jezyk(slodki obcokrajowcow, ktorzy moga cie uraczyc tworami
      typu: "Jestem pisarzysta, co mnie to wchodzi!" I ma to swoja logike!
      • zbigniew_ Re: Jezyk dzieci (sladami Piageta) 12.03.03, 13:45
        Oto klika próbek mojej 4-letniej córki:
        "W jakim języku mówią Włochanie?"
        "Bananki się już upieczyły"- 3latka
        " Ja by zrobiłam"
        Ostatni bardzo nas ubawiła, gdy tłumaczyliśmy, że mieszkamy w Polsce, ona jest
        Polką a tata i mama Polakami. Pare godzin później na spacerze, gdy zbytnio się
        oddalilismy, usłyszelismy wołanie "Polacy, poczekajcie!"
      • dajoni Re: Jezyk dzieci (sladami Piageta) 05.08.03, 15:22
        pisalnia - to wg synka (3latka) "tej pokój dzie ta pani siedziała i pisała".

        To była czytelnia.
        Dziecko słusznie zauwazyło, że w czytelni mozna tez pisać.
        dana
    • ja22ek Re: Jezyk dzieci (sladami Piageta) 11.03.03, 17:35
      Ciekawe, że u swoich dzieci najbardziej pamiętam formy zniekształcone, choć na
      pewno wytwarzały udane nowotwory.

      Może ciekawa cecha młodszego, który na pytania przeczące odpowiada odwrotnie
      niż się przyjęło: "Nie zjadłeś obiadu" "Nie", co znaczy, że zjadł.

      Starszy cukierki zwał swego czasu po prostu "słodkie". I dość długo nie
      rozpoznawał form osobowych. "Chcesz pić?" znaczyło, że właśnie ma pragnienie.

      No i przygarść przekręcanek: most Grumbalski, dworzec Śpiewocki, papier
      tatalowy, kolejka wąska-torowa, pipidorki.
      • kicior99 Re: Jezyk dzieci (sladami Piageta) 12.03.03, 12:08
        Syn znajomego w wieku 8-10 lat przekrecal wszystkie zbitki "uk" na "up" i
        mowil: nuplearny, Dupla. To niwe jedyne spostrzezenie: corka sasiadki (5 lat)
        mowi "piosk" zamiast "kiosk".
        • mika_p Re: Jezyk dzieci (sladami Piageta) 15.03.03, 22:11
          kicior99 napisał:

          > To nie jedyne spostrzezenie: corka sasiadki (5 lat) mowi "piosk"
          > zamiast "kiosk".

          Eeee... moim zdaniem, to żadne dziwo. Głoski tylnojęzykowe (o ile dobrze
          pamiętam nazwę z liceum) czyli K, G, CH, H, są najtrudniejsze do artykulacji
          (oprócz jeszcze R, ale to inna bajka) i człowiek uczy się wymawiania ich
          najpóźniej. Moje Pisklę, które skończy piatkę w kwietniu, do tej pory nie
          wymawia K i G, a Ch, H opanowało dopiero pół roku temu. A tylkojęzykowe
          zastępuje przedniojęzykowymi i przedniojęzykowozębowymi, albo nie wymiawia
          wcale. Wyobrażasz sobie, jak ciężko jest transkrybować takie dziecięce teksty,
          jak chce się je podać na piśmie tak, żeby czytelnik mógł sobie wyobrazić
          oryginalne brzmienie ?
          Na życzenie mogę podać link do swoich (chyba dwóch) notek w blogu - dla czysto
          naukoej oceny, jak udało mi się tej transkrypcji dokonać wink)
          • analog Re: Jezyk dzieci (sladami Piageta) 16.03.03, 04:04
            mika_p napisała:
            >Na życzenie mogę podać link

            ja, np, poprosze.

            • mika_p Re: Jezyk dzieci (sladami Piageta) 16.03.03, 21:28
              Z największą przyjemnością, ale dopiero pojutrze, bo blog jest wykrzaczon i ma
              to trwać dwie doby, a przekopywanie się przez moje archiwum to ciężka praca, bo
              ja sporo piszę.
              Do zobaczenia w tym miejscu we wtorek.
              • mika_p Re: Jezyk dzieci (sladami Piageta) 18.03.03, 21:32
                Obiecany link:
                dama-pik.blog.pl/archiwum/index.php?nid=1718416

                To w zasadzie jedyna notka, w której jest większa porcja, łapię raczej
                pojedyncze zdania niż całe dialogi.
                • kicior99 Re: Jezyk dzieci (sladami Piageta) 19.03.03, 12:45
                  Takie spostrzezenie: przesuniecie artykulacji tyylno- na prtzedniojezykowa
                  (matalon, dotowal, modę) Moim zdaniem jest to pewien etap w rozwoju.
                  • mika_p Re: Jezyk dzieci (sladami Piageta) 20.03.03, 22:11
                    Etap, etap smile
                    Przy okazji, co sądzisz o zastosowanej przeze mnie transkrypcji ? Zastanawiałam
                    się nad apostrofem, ale chyba nie oddałby prawidłowo tej delikatnej przerwy,
                    którą moje Pisklę zastępuje tylnojęzykowe w niektórych miejscach.

                    A z ostatniej chwili jeden słodki przykład dziecięcego języka:
                    "...a jak babcia wróci z nadworza..." ("a jak babcia wlóci z nadwoza")
                    • kicior99 Re: Jezyk dzieci (sladami Piageta) 21.03.03, 12:29
                      apostrof trasdycyjnie pokazuje zmiekczenie. Lepsza bylaby gwiazdka albo cos
                      takiego. Niewykluczone rowniez ze te przerwy sa zwarciem krtaniowym
                      (glottalnym). A nie dolaczysz jakiejs mp3? =)
                      • mika_p Re: Jezyk dzieci (sladami Piageta) 21.03.03, 23:25
                        kicior99 napisał:

                        > apostrof tradycyjnie pokazuje zmiekczenie.
                        A "rock'n'roll" ? Nie zapominaj, że bloga czytają zwykli zjadacze chleba, czyli
                        tacy, którzy starannie zapomnieli wszelką wiedzę językoznawczą, nawet jeśli się
                        o nich otarła. Ja odruchowo interpretuję apostrof jako wyraz braku, chyba że
                        czytam coś, co w naturze swojej powinno być pisane cyrylicą, albo ogólnie coś
                        językoznawczego.

                        > Lepsza bylaby gwiazdka albo cos takiego. Niewykluczone rowniez ze te przerwy
                        > sa zwarciem krtaniowym (glottalnym).
                        Gwiazdka za gruba wink

                        > A nie dolaczysz jakiejs mp3? =)
                        Nieeee... po pierwsze primo, jedyne urządzenia wejścia, jakie posiadam,
                        rejestrują słowo i obraz, dźwięków nie; po drugie primo, moje Pisklę wyrosło
                        już z okresu wydawania cudnych dźwięków. Nawiasem mówiąc, najcudniejszym
                        dźwiękiem jest pełen szczęscia śmiech niemowlęcia; kiedy dziecko pierwszy raz
                        się zaśmieje, to rodzi się wróżka.

                        Przy okazji, znalazłam na własnym blogu jeszcze jeden zapis dialogu z
                        Pisklęciem, starszy od poprzedniego o 4-5 miesięcy, zupełnie inna wymowa:
                        dama-pik.blog.pl/archiwum/index.php?nid=730138
                        • kicior99 Re: Jezyk dzieci (sladami Piageta) 27.03.03, 14:15
                          mika_p napisała:

                          , moje Pisklę wyrosło
                          > już z okresu wydawania cudnych dźwięków. Nawiasem mówiąc, najcudniejszym
                          > dźwiękiem jest pełen szczęscia śmiech niemowlęcia; kiedy dziecko pierwszy raz
                          > się zaśmieje, to rodzi się wróżka.

                          Kazdy dzwiek wydawany przez wlasne dziecko jest cudny, poza tym nie chodzi tu o
                          urode, a o wartosci poznawcze. Czasem lubie sie wsluchiwac w jezyk malych
                          dzieci i wylawiac perelki.
                        • kicior99 Re: Jezyk dzieci (sladami Piageta) 27.03.03, 14:17
                          mika_p napisała:

                          > Przy okazji, znalazłam na własnym blogu jeszcze jeden zapis dialogu z
                          > Pisklęciem, starszy od poprzedniego o 4-5 miesięcy, zupełnie inna wymowa:
                          > <a href="dama-pik.blog.pl/archiwum/index.php?
                          nid=730138"target="_blank">
                          > dama-pik.blog.pl/archiwum/index.php?nid=730138</a>
                          Hmmm... Widzisz jak u twojegfo dziecka rozwinela sie czynna i bierna imitacja
                          dzwiekow? Od slepego nasladownictwa przechodzi juz do swiadomej generacji. Czy
                          to nie piekne?
                • mrouh Re: Jezyk dzieci (sladami Piageta) 21.03.03, 16:03
                  Najbardziej podobał mi sie POMPUTEL- jest w tej nazwie
                  coś, co oddaje mój sposób myślenia o komputerze, ale
                  jeszcze się nie zdecydowałam, co...smile

                  Mój bratanek (mając ok.1,5 roku) mówił na kiwi (owoc)
                  EGE, na księżyc Ęge, na czekoladę też jakoś podobnie,
                  niestety nie pamiętam. Zaczęliśmy nawet zastanawiać się,
                  czy przypadkiem on nie był Węgrem w poprzednim wcieleniu,
                  bo to G nam się z węgierskim skojarzyło (nie, żebym po
                  węgiersku znała choć pół słowa...).
    • kicior99 Re: Jezyk dzieci (sladami Piageta) 14.03.03, 13:03
      Synek mojego sasiada (lat 5) poinformowal mnie dzisiaj ze "widzial moja
      kocurke) jak zbiegala po schodach na dol. Kot jest rodzaju zenskiego.
      • brunosch Re: Jezyk dzieci (sladami Piageta) 14.03.03, 14:12
        Gdy syna znajomych (4 lata) uświadomiono, że pan-kot to kocur, a pani to
        kocica, o swojej mamie (prawniczce) zaczął mówić "adwokacica".
        Sądzę, że to dobre rozwiązanie dla feministek walczących o formy żeńskie nazw
        zawodów. wink
        • kicior99 Re: Jezyk dzieci (sladami Piageta) 14.03.03, 19:41
          adwokacica?
          policjancica?
          redaktorzyca?
          • anahella Re: Jezyk dzieci (sladami Piageta) 22.03.03, 16:14
            kicior99 napisał:

            > adwokacica?
            > policjancica?
            > redaktorzyca?

            Kiedys na liscie dyskusyjnej dla astrologow uzylam slowa "astrolozka", zostalam
            pouczona ze to brzmi zle. Faktycznie - ladnie to nie brzmi. Kolezanki
            podchwycily temat posypaly sie propozycje na okreslenie kobiety-astrologa. Mi
            do gustu najbardziej przypadly: "astrologicha" i "astrologini"
      • anahella Re: Jezyk dzieci (sladami Piageta) 22.03.03, 16:10
        kicior99 napisał:

        > Synek mojego sasiada (lat 5) poinformowal mnie dzisiaj ze "widzial moja
        > kocurke) jak zbiegala po schodach na dol. Kot jest rodzaju zenskiego.

        Syn mojego sasiada w podobnym wieku robi inne akrobacje jezykowe z moimi
        kotami. Nie wiem czy zdaje sobie sprawe z ich plci (2 samce) ale zawsze mowi o
        nich w rodzaju zenskim. Czasem slysze: "twoj kotek na balkonie sie bawila". Ale
        mysle ze powodem jest fakt, ze kiedys sasiedzi mieli kotke, i mowili o niej w
        fromie zenskiej.
    • kaj.ka Re: Jezyk dzieci (sladami Piageta) 14.03.03, 20:33
      Do dziś pamiętam, jak próbowałem dojść, mając 4 a może 5 lat, co to jest wymię
      ojca.
      • kicior99 Re: Jezyk dzieci (sladami Piageta) 15.03.03, 14:38
        Ksiadz mi opowiadal ze slyszal u dziewczynki "oto owiec Bozy"
      • brunosch Re: Jezyk dzieci (sladami Piageta) 19.03.03, 13:10
        Wymię ojca (i syna) można znieść, ale duch z wymieniem to dopiero coś!
    • sze Re: Jezyk dzieci (sladami Piageta) 16.03.03, 11:34
      W kościele. Zamiast

      "Rex tremendae maiestatis"

      śpiewano

      "Ekskremente majestatis"

      Może nie dziecięce, ale śmieszne.
    • aga.r72 Re: Jezyk dzieci (sladami Piageta) 16.03.03, 14:08
      wiesz co to "lała"?- to woda w jezyku mojego dziecka, chyba dlatego, ze sie
      leje. "Kuciel" to cukier, a "naci" to zdjecia, recznik i nocnik. Natomiast
      drugi syn wyrazal sie mniej jasno: "a" to nasz pies Amor, a "a-a" to siku. Z
      tym wiaze sie taka zabawna historyjka. Ktoregos dnia zaspalismy, pies nie
      wytrzymal i zalatwil sie pod drzwiami. Pierwszy zobaczyl to wlasnie moj 1,5
      roczny syn. Leci wiec do mnie i krzyczy: Mama, mama "a" "a-a"!, co znaczylo:
      Mama, mama, pies zrobil siku!
    • ja22ek Re: Jezyk dzieci (sladami Piageta) 21.03.03, 14:20
      Właśnie kolega zapodał mi przykład nieużywania języka przez dzieci. Mama
      powidziała do córeczki 'Ty', na co tamta 'Ja nie jestem ty!'. Tata tłumaczy,
      że 'ty' to taki zaimek, a córuchna tupie nóżkami i płacze 'Ja nie chcę być
      zaimek!'.

      A propos, poprzedniej wypowiedzi, 'kuciel' to także mój synalek wołał na
      cukier. A najlepsza była 'galalalaletka' smile
    • anahella Re: Jezyk dzieci (sladami Piageta) 22.03.03, 16:17
      "Kuka" to w jezyku synka kolezanki - samochod.
    • ja22ek Re: Jezyk dzieci (sladami Piageta) 24.03.03, 15:57
      To mogłoby wylądować w dziale "Błędy w piosenkach", ale że było to twórcze
      przetworzenie obcego tekstu... De Mono, "... jak statki na niebie ...", śpiewał
      taki jeden maluch "... lasatki ja je bie..." smile
      • kicior99 Re: Jezyk dzieci (sladami Piageta) 24.03.03, 18:01
        To brzmi wrecz jak dowcip, ale na wlasne uszy slyszalem 3-latka
        spiewajacego "Pizdą go pizdą go"... Po czym okazalo sie ze spiewa "please don't
        go" ...
        • viki2lav Re: Jezyk dzieci (sladami Piageta) 27.03.03, 10:21
          moje szczescie wczoraj powiedzialo mi ze pojdzie do "lampki czarnoludki" , he
          i co to jest??
          • kicior99 Re: Jezyk dzieci (sladami Piageta) 27.03.03, 14:19
            A twoje dziecko lapie juz włoski?
            (tzn. chodzi mi o jezyk a nie o ciąganie kogoś za kłaki =))))))
            • viki2lav Re: Jezyk dzieci (sladami Piageta) 27.03.03, 14:28
              jesli to bylo do mnie Kicior, to oswiadczam wszem i wobec z zalem ze potomstawa
              nie posiadam a podawane przeze mnie przyklady sa tworem wyobrazni mojego
              ukochanego Olka, ktory to od lat przymierza sie do jezyka polskiego z roznym
              efektem!
              • viki2lav Re: Jezyk dzieci (sladami Piageta) 27.03.03, 14:36
                i dodam ze lubie czytac dame pik
                • kicior99 Re: Jezyk dzieci (sladami Piageta) 27.03.03, 15:08
                  tak, do ciebie =) Przepraszam. A co do damy Pik - jedyny blog ktory czytam =)
                  • viki2lav Re: Jezyk dzieci (sladami Piageta) 27.03.03, 16:09
                    nie musisz przepraszac, czasem traktuje go jak dziecko, bez przymruzania oka
                    bynajmniej. Pozdrawiam znad niejakiego F. De Saussure'a, okrutne to jest!
                    • oko_jeza Re: Jezyk dzieci (sladami Piageta) 27.03.03, 20:11
                      ja jako mała osóbka:
                      titatinki= witaminki
                      ale się kręci ten biedaczek= ale się kręci ten wiatraczek
                      papi=papier
                      potentegowało= porobiło
                  • mika_p Re: Jezyk dzieci (sladami Piageta) 27.03.03, 23:06
                    Jestem wzruszona, Kiciorze, wzruszona, dumna i blada.
                    • kicior99 Re: Jezyk dzieci (sladami Piageta) 28.03.03, 13:21
                      a dlaczegos taka wzruszona? =)
                      • mika_p Re: Jezyk dzieci (sladami Piageta) 28.03.03, 23:28
                        Zawsze się wzruszam, gdy się dowiaduję, że mojego bloga czytają sooby, których
                        w ogóle bym się tam nie spodziewała.

                        A w nawiązaniu do tematu wątku, opowiem o obserwacji, jak dziecko odczytuje
                        liczby, jak wreszcie załapie system dziesiątkowy.
                        80 to jest "osiemdziesiąt zero"
                        • kicior99 Re: Jezyk dzieci (sladami Piageta) 29.03.03, 15:40
                          Francuskiego quatre-vingt nic nie przebije...
                          A swoja droga moj dziadek byl pol-Niemcem pol Polakiem i liczyl zawsze po
                          niemiecku. A ze mnie wychowywal, tez nauczylem sie liczyc najpierw po niemiecku
                          i jako male dziecko sluchalem np. plyty ktora ma zwanzig minut. Ciezko bylo mi
                          sie przestawic na polski system. Czesto jakas liczbe najpierw sobie pomysle po
                          niemiecku a potem po polsku...
                          • mika_p Re: Jezyk dzieci (sladami Piageta) 29.03.03, 20:00
                            kicior99 napisał:

                            > Francuskiego quatre-vingt nic nie przebije...
                            A co to znaczy? Bo ja w romańskich językach niekształcona.
                            • kicior99 Re: Jezyk dzieci (sladami Piageta) 31.03.03, 15:09
                              Cztery dwudziestki. W sumie osiemdziesiat...
                              • viki2lav Re: Jezyk dzieci (sladami Piageta) 31.03.03, 16:03
                                nie lubie takich kombinacji (choc przyznam ze z tabliczka mnozenia to zdrowo
                                kombnowalam, )
                          • ja22ek Re: Jezyk dzieci (sladami Piageta) 08.05.03, 11:38
                            To tak jak ja czytam angielskie czy niemieckie teksty, to wszystko pięknie, ale
                            liczebniki zapisane cyframi czytam po polsku - dla polskich słuchaczy smile
                            • stefan4 Re: Jezyk dzieci (sladami Piageta) 08.05.03, 12:10
                              ja22ek:
                              > jak ja czytam angielskie czy niemieckie teksty, to wszystko pięknie, ale
                              > liczebniki zapisane cyframi czytam po polsku - dla polskich słuchaczy

                              Jak w obcym kraju ktoś rzuci we mnie liczebnikiem (na przykład w sklepie), to
                              muszę go sobie szybko wyświetlić cyframi na specjalnym ekraniku, który mam
                              zamontowany gdzieś pomiędzy oczami a mózgiem. Jeśli tego nie zrobię prędko, to
                              liczebnik mi ucieka. Jednym z kryteriów opanowania przeze mnie języka obcego
                              jest biegłość w tym wyświetlaniu.

                              - Stefan
                              • kicior99 Re: Jezyk dzieci (sladami Piageta) 09.05.03, 17:36
                                z tymi liczebnikami zawsze byl bajzel... Po niemiecku jakos mi idzie (dziadek -
                                Niemiec) ale po francusku... zgroza
                            • viki2lav Re: Jezyk dzieci (sladami Piageta) 09.05.03, 17:13
                              ja tez , hyhy szczegolnie niemieckie, wloskie juz mi sie kleja z tekstem, a
                              makarony mnie pytaja czy ja mysle po wlosku, jak to jest?
    • mika_p Re: Jezyk dzieci (sladami Piageta) 28.04.03, 23:16
      Dzisiejszy post powinien ucieszyc tropicieli oboczności.

      I. Pisklę (lat 5 i ciut) wyraża żądanie:
      - Ale ja to musę mać !

      II. Pisklę dopinguje mnie przy praniu sznurówek:
      - Mama, sybciej myj !
      - Słonko, ja nie myję, tylko piorę.
      - Mama, sybciej pioruń !

      Ukłony, kurtyna.
    • asiax Re: Jezyk dzieci (sladami Piageta) 05.05.03, 19:19

      witajcie

      Moja siostra zawsze mnie rozbrajala slowami "gugopis" i "zolmierz". Niby nic
      dziwnego ale potrafila sie jeszcze niedawno pomylic - takze w pismie wink- a ma
      juz 19 lat.

      Niektore rzeczy zostaja...
      Moja znajoma do tej pory mowi, ze ma "omany sluchowe".

      pozdrawiam
      Asia
      • rrenata Re: Jezyk dzieci (sladami Piageta) 11.06.03, 14:09
        Kiedyś pokazałam synkowi, jak wygląda z profilu. Natychmiast chciał wiedzieć,
        jak też wygląda "z lefilu". Oprócz tego kazał mi podziwiać swoje "skocznięcie",
        płakał, że jego noga jest "w tarapacie"... Jakie to dawne czasy...
        Renata
    • natalia50 Re: Jezyk dzieci (sladami Piageta) 22.06.03, 22:03
      Moje dzieci sie wychowaly jako trzyjezyczne - mama Polka, ojciec Anglik, a
      mieszkalismy w Hiszpanii. Pomieszanie tych trzech jezykow powodowalo mnostwo
      zabawnych nowoslow, ktore pilnie zapisywalam przez wiele lat. Np. uczylam je
      nazw zawodow po polsku: wiec malarz, to taki pan, co maluje, murarz - muruje,
      piekarz - robi chleb. A na to moj 4-letni synek: a ten co robi papier nazywa
      sie papiez! To znow ciocia pyta: dzieci, a ktory jezyk najbardziej lubicie? -
      Na to moja corka: ten do lizania lodow.
      Podczas pierwszej wizyty w Polsce - jechalismy pociagiem. Dzieci przysluchiwaly
      sie rozmowie dwoch podchmielonych pasazerow na korytarzu - i nagle moj syn
      powiedzial - co ten pociag tak wciaz zakreca i zakreca?
      A to dlatego, ze ci panowie wciaz uzywali pewnego slowa, nie wiedzac, ze polska
      k.... to poprostu "zakret" po hiszpansku, czyli "curva"
      • kicior99 Re: Jezyk dzieci (sladami Piageta) 23.06.03, 13:32
        wytlumaczylas im co jest grane? =)
    • arana Re: Jezyk dzieci (sladami Piageta) 27.06.03, 20:47
      Dorzucę dwa przykłady: "ruchomiane schody" i "krwia mi leci".Pozdrowienia
    • grrrrw Re: Jezyk dzieci (sladami Piageta) 01.08.03, 20:55
      Mój syn nie mówił "normalnie" bardzo długo. Byc może do dziś używałby tylko
      trzech słów "mama", "tata" i "bum-bum", gdyby nie starsza siostra (dziś
      studentka lingwistyki), która współczując mu w jego kłopotach zaczęła wymyslac
      mu nibyjęzyk. A więc: "Jasiu, zamiast mnie gryżć i złościć się, powiedz po
      prostu "pi-pi" - to bedzie znaczyło "oddaj". "A na mydełko to powiemy sobie "lu-
      lu", tak "? "A cukierek to "ci-ci"...itd.itd Szło im tak dobrze, że doszlismy
      po miesiącu do stanu, ze tylko siostra rozumiała, o co bratu chodzi.
      "Natalko, on mówi "ijo-ijo, tini-tini, o co móże mu chodzić ?"
      A Natalka:"Ijo-ijo- to straż pożarna, a "tini-tini - to sznurek, chyba chce,
      zeby mu znależć sznurek, żeby sobie straż mógł ciągnąć. O to ci chodzi ?" Syn
      potwierdzał lub nie. Zabawa trwała dobre ponad trzy lata i skończyła sie z dnia
      na dzień "normalnymi zdaniami" . JA JEM - TO TALIA NIE JE. Oraz: MAMO: JA -
      TALIA DAJ PISAKA, ONA - SPADAJ MAŁY! To tyle wspomnień sprzed lat dwudziestu.
      • vaud Re: Jezyk dzieci (sladami Piageta) 08.08.03, 19:29
        Mój syn nazywa plac zabaw "huśtalnią".
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka