Dodaj do ulubionych

pinglish ;D

01.02.07, 10:57
Witam serdecznie smile

Mam taki ciekawy temacik i jestem ciekawa jak odbieracie to o czym chciałabym
powiedzieć tu na forum smile

Otóż jestem studentką filologii angielskiej i wymyśliłam sobie temat pracy
licencjackiej, w trakcie której pisania z resztą jestem smile tak więc nie będę
ukrywać, że Wasze zdanie chciałabym także wykorzystać w tej pracy jako...
hmm... coś w rodzaju ankiety smile

Temat brzmi: The influence of English language on native language of Polish
people living in the USA (Wpływ języka angielskiego na język ojczysty Polaków
mieszkających w USA) - czyli krótko mówiąc chodzi o tworzenie nowych wyrazów.
Coś w stylu "looknij" zamiast "spójrz". No właśnie:

1. Jak myślicie? Z czego wynikają takie przekształcenia? z nieznajomości zasad
gramatyki angielskiej czy polskiej? z lenistwa? z chęci urozmaicenia
wypowiedzi? albo może macie jakiś inny pomysł?
2. Dlaczego jedni żyją większość życia w USA i mówią prawie bezbłędnie po
polsku, inni z kolei mieszkają raptem kilka tygodni i nie potrafią się
poprawnie wysłowić w żadnym ze znanych im języków?
Obserwuj wątek
    • meetsue Re: pinglish ;D 04.02.07, 13:18
      ad 1. Wydaje mi się, że takie spolszczanie angielskich wyrazów nie jest ani
      wynikiem niewiedzy, czy nieznajomości gramatyki, ani też lenistwa. Jest to po
      prostu efekt wpływu języka angielskiego na nasz język ojczysty. Zapożyczenia
      były od zawsze i takie słowa jak "sorry" itp. funkcjonują już od lat w naszej
      mowie. Spolszczanie angielskich zwrotów jest może trochę obroną wobec zbyt
      dużego wpływu tego języka na nasz wink Zamiast przyjmować całkowicie angielskie
      zwroty, poddajemy je pewnej "obróbce", przekładamy sobie na polski.
      Poza tym jest to na pewno też jakaś forma urozmaicenia języka, ale bynajmniej
      nie jestem za tym, by tego nadużywać. Owszem czasem, brzmi to nawet całkiem
      zabawnie, ale są granice smile
      ad. 2 Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie, bo nie byłam nigdy w takiej
      sytuacji, ale z obserwacji znajomych, którzy wrócili z USA, nie widzę, by język
      angielski wpłynął destrukcyjnie na ich polski smile Myślę jednak, że to przede
      wszystkim kwestia indywidualna, samej chęci dbałości o język ojczysty. Niektórym
      pewnie nie zależy na tym by zagranicą pielęgnować znajomość ojczystego języka, a
      z kolei język obcy jednak zawsze pozostanie dla nich obcy i w efekcie nie mówią
      poprawnie ani w jednym ani w drugim języku.

      Taka moja refleksja, nie wiem czy na coś się przyda i czy w ogóle ma sens smile
      Ale temat bardzo ciekawy.
      Życzę powodzenia z pracą!
      Pozdrawiam!
      • see-yea Re: pinglish ;D 08.02.07, 13:54
        Hmm... Myślę, że najpierw trzeba by podzielić chyba jednak temat na zwolenników
        i przeciwników pinglishu wink jest tak wiele koncepcji, że zastanawiam się, czy po
        prostu nie opowiedzieć się za jedną z nich i dokładnie ją opisać niż błądzić po
        wszystkich i opisać tylko ogólnikowo. Ale dziękuję za wypowiedź smile na pewno się
        przyda smile Pozdrawiam
    • warmi2 Re: pinglish ;D 12.05.07, 00:14
      Sam zyje w USa od kilkunastu lat i czasami uzywam czegos co mozna by nazwac
      pnglish .. moze nie w doslownym znaczeniu a raczej jako mieszanie obydwu
      jezykow.
      Pracuje jako programista i np kiedy rozmawiam na temat komputerow z Polakiem
      ktory zna angielski czesto przechodze na angielski doslownie na 2/3 slowa albo
      zdanie ... to jest kwestia tego , ze brakuje mi slownictwa polskiego jezeli
      chodzi o te dziedzine.

      Inna sprawa , ze jezeli czlowiek rozmawia luzem, to czasami angielskie slowa
      latwiej pasuja w danej sytuacji albo nawet po prostu wczesniej przychodza do
      glowy niz polski odpowiednik, i zwazywszy na fakt , ze druga osoba rozumie
      obydwa jezyki, nie widze w tym nic dziwnego.

      Nie pamietam zeby mi sie zdazylo mowic cos w stylu "looknij" ale czesto sie
      zdarza ze po polskim czasowniku wpadnie jakis angielski rzeczownik czy cos w
      tym stylu smile

      Jezeli czlowiek zastanowi sie i popatrzy na to z boku to faktycznie wyglada to
      dosc zabawnie ale w toku rozmowy nie wydaje sie byc az tak dziwne.

    • ryfka81 Re: pinglish ;D 19.05.07, 14:48
      Ja co prawda nie mieszkałam, ale pomieszkiwałam w Stanach (pobyty ok.
      4-miesięczne). Pracowałam z Polakami, więc codziennie mogłam się nasłuchać "mowy
      wiązanej", a że sama jestem anglistką, bardzo mnie ten temat zaciekawił.

      Z moich obserwacji wynika, że na zangielszczanie polskiego (lub spolszczanie
      angielskiego) mają wpływ następujące czynniki:

      - szybkość mówienia/reagowania: słówko angielskie szybciej przychodzi do głowy
      niż polskie (bo jest się bombardowanym angielszczyzną ze wszystkich stron), a
      odnalezienie odpowiedniego słowa w języku polskim wymaga wysiłku (tak naprawdę
      chodzi o ułamki sekundy, ale w szybkiej rozmowie wydaje się, że to całkiem
      sporo), stąd takie kwiatki jak: "gdzie są napkinsy?" "podaj mi forka", "Anka
      jest nad lejkiem"

      - długość wyrazów: angielskie są zazwyczaj krótsze, dlatego nikt nie powie
      "jadę do centrum handlowego", tylko "jadę do malla"

      - brak odpowiednika w języku polskim: na obozie, gdzie pracowałam mieliśmy
      obowiązek zameldowania się w biurze do 1:00 w nocy, tzn. podpisania listy
      obecności (takie tam względy bezpieczeństwa). Mówiliśmy wtedy, że idziemy się
      "zaczekinować" (check-in). Można się było też "wyczekinować" (check-out, swoją
      drogą dziwne, ze nikt nie mówił "wyczekAUTwać" ;o)

      Co do drugiej części pytania, to wydaje mi się, że poprawną polszczyzną mówią
      zazwyczaj starsi Polacy mieszkający i pracujący wśród Polaków. Przykładem jest
      dziadek mojego chłopaka, który mieszka w USA już ze 40 lat, ale w "polskiej
      dzielnicy". Jego dzieci mają wyraźny amerykański akcent, natomiast wnuki
      praktycznie nie mówią po polsku.

      Dużo zależy też od wychowania. Jedna dziewczyna, której rodzice są Polakami, ale
      ona urodziła się już w Stanach, opowiadała, że jako dziecko wstydziła się
      swojego pochodzenia i nie chciała mówić po polsku. Dopiero w wieku 18 lat się
      przełamała (ale mówiła głównie kalkami z angielskiego, np. zamiast "Polak" -
      "Polski chłopak").

      Jest też przypadek "świętszych od papieża", czyli Polaków, którzy jak tylko
      wysiądą z samolotu na JFK, od razu czują się Amerykanami i podkreślają to
      wplatając do rozmowy co drugie słowo po angielsku.

      Bardzo ciekawy temat. Sorry za chaotyczną wypowiedź, ale śpieszę się, bo mam
      kupę roboty.

      Pozdrawiam!
      • xezaq Re: pinglish ;D 13.09.07, 12:58
        > wysiądą z samolotu na JFK, od razu czują się Amerykanami
        No c Ty, prędzej na "ohare", jak to fonetycznie odczytała jedna
        stewardessa LOTu.
    • Gość: A Re: pinglish ;D IP: 205.223.239.* 30.05.07, 15:52
      Ad2.
      Moim zdaniem wynika to z niedbalstwa. Jesli ktos chce mowic dobrze po polsku i
      pisac, to nie bedzie mial z tym problemu. Nie wyobrazam sobie, zebym nagle
      zaczela mowic looknij, bo mieszkam w anglojezycznym kraju. Predzej moge po
      prostu uzyc angielskiego slowa w rozmowie z kims kogo dobrze znam i zna oba
      jezyki, ale na pewno nie zrobie spolszczenia.
      Mozna zalozyc, ze osoby, ktory dbaly o poprawnosc wypowiedzi mieszkajac w
      Polsce, beda robic to samo mieszkajac gdzie indziej.
    • ampolion Re: pinglish ;D 12.07.07, 04:11
      Jestes na filiologii angielskiej, piszesz pracę i nie wiesz jak po angilesku
      pisze się tytuły? What kind of spelling is this?
    • xezaq Re: pinglish ;D 13.09.07, 12:51
      > 1. Jak myślicie? Z czego wynikają takie przekształcenia?
      Z lenistwa, lub z braku zwięzłego odpowiednika w języku polskim.
      Człowiek używa dwóch języków na przemian więc niedbale zaciąga
      słownictwo z jednego do drógiego wierząc, że w swoim kręgu i tak
      zostanie zrozumiany. Np. "wanna kornerowa", "pradżekt" zamiast
      inwestycja, "drajło" zamiast płyta kartonowo-gipsowa,
      czy "tubajfory" zamiast beli drewnianej o przekroju 2x4 cala. Po
      prostu żyją wśród ludzi, którzy i tak posługują się tymi słowami
      bo... istnieją w ich (angielskim) języku.
      Brak odpowiednika doskwiera również w technicznym języku
      informatyków. Czy ktoś ma w miarę zwięzłą alternatywę dla "test
      case"? Albo "host", "box", "review" ?

      > 2. Dlaczego jedni żyją większość życia w USA i mówią prawie
      > bezbłędnie po polsku, inni z kolei mieszkają raptem kilka
      > tygodni i nie potrafią się poprawnie wysłowić w żadnym
      > ze znanych im języków?
      Tu zdecydowanie lenistwo. Jak mówią, chcieć to móc. No i jeszcze
      dochodzi zgryw przed tymi co w Polsce, jaki to on jest światowy
      człowiek, amerykanin (celowo z małego 'a')!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka